Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest N gru 08, 2019 4:26 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt gru 03, 2019 3:30 pm 
Swój

Dołączył(a): So lip 28, 2018 11:20 am
Posty: 57
Jako, że zrobił się już listopad a urlopu do wykorzystania pozostała jeszcze masa zdecydowałem się na wypad w Beskidy.

Na początek poszedł Beskid Śląski z Bielsko-Białą jako punktem wypadowym, głównie ze względu na łatwy dojazd oraz transport po okolicy.

Dzień 1 - czwartek

Na pierwszy ogień trasa dostępna dosłownie z autobusu miejskiego w BB. Lekko przed siódmą rano docieram autobusem na pętlę Cygański Las z której startuje kilka szlaków w ogólnym kierunku Szyndzielni. Decyduję się na szlak zielony, aby po drodze zahaczyć o schronisko Stefanka. Wybór szczerze mówiąc taki sobie. Szlak w dużej części prowadzi po dawnej trasie saneczkowej - dużo zakrętów oraz betonu.

Obrazek

Obrazek

Do schroniska docieram punkt 8, niestety okazuje się, że otwarte dopiero od 9. No nic, trzeba cisnąć dalej, bo godziny tu siedział nie będę tylko czekając na śniadanie... :)

Wychodząc na Kozią Górę rozpościera się przede mną widok na jak się domyślam pierwszy z celów dzisiejszej wędrówki.

Obrazek

Niestety od Koziej Góry na początek trzeba troszkę zejść do przełęczy, niby niewiele, ale przecież miało być do góry. A do góry się jednak robi - w końcu trzeba jeszcze zdobyć te 400 metrów. Do schroniska na Szyndzielni docieram około 10:30 i na szczęście jest otwarte - w końcu czas na śniadanie!

A z jadalni schroniska taki oto świetny widok:

Obrazek

Po śniadaniu tylko przystaję cyknąć fotkę pod tabliczką szczytową Szyndzielni i z nową energią udaję się dalej. Plan jest taki: szczyt Magury, fotka na górze, schronisko Klimczok i herbata a potem na Klimczok. Niestety na Magurze tabliczki nie udaje mi się znaleźć a w dodatku pogoda trochę się psuje i zaczyna popadywać. Tak więc przerwa na herbatę w schronisku i czekamy co z tej pogody wyniknie.

Po posiadówce w schronisku z pogody wynika tyle, że dalej kropi. Nie ma co czekać i trzeba zbierać się na Klimczok.

Obrazek

Od Klimczoka w kierunku Błatniej robi się już konkretna mgła (albo chmura), ale ma to swój klimat.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A na Błatniej znowu schronisko. Tym razem pora już w sumie obiadowa, więc nie można nie wejść.

Obrazek

Po obiedzie decyduje się już tylko na powrót do BB - szlak niebieski prowadzi jeszcze przez kilka pagórków, ale docelowo ma mnie wyprowadzić na przystanek autobusowy, który zabierze mnie już do centrum.

Po drodze z ciekawszych obiektów jeszcze tylko zapora na jeziorze (i bardzo strome do niej zejście). Niestety zapora niedostępna dla turystów.

Obrazek

Od jeziora już prosta droga i docieram na przystanek - autobus już za 15 minut... :)

Dzień 2 - piątek

Na dzień 2 decyduję się na trasę nie bezpośrednio z BB - jest to piątek, czyli liczę na to, że PKSy będą bardziej dostępne niż w weekend.

Celem jest Skrzyczne ze Szczyrku. W ostatniej chwili orientuję się, że szlak niebieski, który początkowo planowałem będzie raczej niezbyt porywający, gdyż idzie wzdłuż wyciągów narciarskich i decyduję się na podejście szlakiem zielonym.

Już po chwili okazuje się to chyba dobrą decyzją bo pojawiają się całkiem ok widoki.

Obrazek

Obrazek

Widać też dalszą trasę, która w kilku miejscach przecina trasy narciarskie, ale nie jest to jakoś uciążliwe.

Obrazek

Potem trasa wchodzi na chwilę w niewielki lasek i robi się z niej bardzo fajna, trochę przypominająca wyższe góry ścieżka.

Obrazek

Na samym finiszu oraz na szczycie wieje konkretnie. Tak jak całą trasę szedłem tylko w bluzie, teraz przydało by się już coś trochę blokującego wiatr. Ale jako, że do celu już bardzo blisko nawet nie chce mi się zatrzymywać, aby coś wyjąć z plecaka.

W samym schronisku cieplutko, bo w piecu napalone, można się porządnie ogrzać i wciągnąć jakieś śniadanko.

Dzisiaj pogoda na prawdę dopisuje i na trasie od Skrzycznego w kierunku Malinowskiej Skały cudowne widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od Malinowskiej Skały zejście w kierunku Przełęczy Salmopolskiej. Po drodze znajduję jeszcze jaskinię Malinowską, a jako, że mam przy sobie czołówkę decyduję się na zejście. Dwa ciągi drabinek i trochę klamer wbitych w skałę. Nic skomplikowanego.

Obrazek

Obrazek

Po dojściu na Przełęcz Salmopolską okazuje się, że najbliższy autobus za jakieś 3 miesiące, tak więc trzeba wrzucić jeszcze te dwa dodatkowe kilometry po żółtym szlaku. Trochę nuda, ale wyjścia nie ma.

Obrazek

Dzień 3 - sobota

W sobotę znowu zaplanowany start z BB. Autobus miejski zabiera mnie prawie do przełęczy Przegibek - tzn trzeba jeszcze zrobić jakieś półtora kilometra i 150 metrów w górę. Niestety po drodze pogoda się dość psuje i zaczyna padać.

Obrazek

Obrazek

Na szczęście do schroniska na Magurce już nie daleko. Docieram tam lekko po 8, na drzwiach niby informacja, że kuchnia od 9, ale jest już czynne. W czasie w którym jem śniadanie pogoda się trochę poprawia.

Obrazek

Obrazek

Niedaleko od schroniska, przy samym szlaku wyczytuję z mapy, że jest jakaś kolejna jaskinia. Niestety okazuje się, że wejście jest dość niskie a mi się nie chce czołgać w liściach, którymi jest zasypane, tak więc zwiedzanie wnętrza sobie odpuszczę. Może następnym razem.

Obrazek

A chwilę potem już Czupel. Najwyższy okoliczny szczyt. Jeszcze wcześnie więc stwierdzam, że zejdę sobie niebieskim do Czernichowa a potem podejdę zielonym do Łodygowic na pociąg do BB.

Obrazek

Obrazek

W Czernichowie zahaczam o piekarnię i ogarniam drugie śniadanie a potem jeszcze wejście na zaporę...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ze szlaku zielonego całkiem ok widok na górę Żar. Startuje też dużo szybowców wyciąganych za samolotem, które potem krążą po okolicy.

W Łodygowicach koniec trasy. No i dochodzi jeszcze pół godziny czekania na pociąg do BB.

Dzień 4 - niedziela

W niedzielę pogoda niestety dość parszywa. Pada dość konkretnie. Na szczęście nic zaplanowanego nie miałem. Decyduje się tylko na szybki spacer do schroniska Stefanka, coby tym razem tam się na śniadanie (i pieczątkę) załapać. Tym razem szlak czerwony + niebieski. Okazuje się on znacznie przyjemniejszy i szybszy od zielonego. Tak więc śniadanko, powrót tą samą trasą a potem już powrót do domu.

Mimo takiej dość przeciętnej pogody wyszła mi całkiem ciekawa wycieczka. Mimo, że taka niby późna jesień to chodziło się bardzo przyjemnie. No i bez tłoku. Na wszystkich szlakach spotkani tylko jacyś pojedynczy turyści.

CDN.


Ostatnio edytowano Śr gru 04, 2019 2:20 pm przez pbm, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt gru 03, 2019 9:49 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 1031
Lokalizacja: Łódź
pbm napisał(a):
Po drodze znajduję jeszcze jaskinię Malinowską, a jako, że mam przy sobie czołówkę decyduję się na zejście. Dwa ciągi drabinek i trochę klamer wbitych w skałę. Nic skomplikowanego.

Fajne są Beskidy. Nie wiedziałem o tej jaskini, a wygląda ciekawie. Kolejny dobry pomysł na wycieczkę rodzinną.
I za to lubię czytać to forum :D

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr gru 04, 2019 10:26 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4079
Lokalizacja: GEKONY
Lubię te tereny. Ze szlaku od przełęczy Kołowrót do Stefanki w niektórych miejscach Tatry prześwitują między drzewami. :)

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr gru 04, 2019 11:18 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9395
Lokalizacja: miasto100mostów
Jak na takie kapusty to bardzo mi sie podobała ta relacja.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr gru 04, 2019 12:26 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 885
Aż niesamowite, że na zdjęciach prawie nie widać żadnych ludzi - biorąc pod uwagę, że to jednak dość popularne i na ogół mocno zatłoczone szlaki.

Często bywam w tych rejonach, na samym Skrzycznem byłem prawie 20 razy, a nie miałem pojęcia, że jest jakiś żółty szlak prowadzący z Przełęczy Salmopolskiej w kierunku Szczyrku (chyba że to jakaś nowość, podobnie jak żółty szlak na Małe Skrzyczne czy niebieski na Przełęcz pod Malinowem).

Tylko pamiętaj proszę, że przełęcz nazywa się Salmopolska, a nie Solmopolska ;-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr gru 04, 2019 1:46 pm 
Swój

Dołączył(a): So lip 28, 2018 11:20 am
Posty: 57
@Krabul: dzięki... :)

@Rambubu: Salmopolską poprawiłem. Dzięki. Ten szlak żółty to on bardziej taki z konieczności aby nie zasuwać po asfalcie i aby nie musieć tych pętelek robić. Większych walorów turystyczno-widokowych to on nie ma...

A co do ludzi to był to początek listopada (od 7 do 10), w tygodniu i przy dość średniej pogodzie, tak więc jakoś bardzo mnie to nie dziwi. Dziennie może jakieś 5 osób napotkanych na szlakach (+jakaś zorganizowana grupa w kierunku Malinowskiej Skały). Zresztą to i tak tłumy w porównaniu do tego co wrzucę później... ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr gru 04, 2019 2:38 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 885
pbm napisał(a):
A co do ludzi to był to początek listopada (od 7 do 10), w tygodniu i przy dość średniej pogodzie


Ja ostatnio byłem na Skrzycznem 16 listopada, pogoda też bez rewelacji, ale ludzi trochę jednak było. Ale to była sobota, więc faktycznie może ten element robi tutaj tę różnicę.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr gru 04, 2019 4:08 pm 
Swój

Dołączył(a): So lip 28, 2018 11:20 am
Posty: 57
Część druga i jak na razie ostatnia...

Kolejna wycieczka w Beskidy - tym razem pod koniec listopada - środa i czwartek 27 i 28.

Wyjazd pociągiem przed 21 z Warszawy, koło północy jestem w Katowicach. Tam trzeba się przespać a potem z samego rana uderzyć na pociąg do Zwardonia.

Pociąg na miejsce przyjeżdża około 8:30. Później niż bym chciał, bo do przejścia zaplanowany dość znaczny kawałek trasy, ale cóż poradzić.

Ze Zwardonia szybki start w kierunku nieczynnego schroniska Dworzec Beskidzki a potem dalej szlakiem czerwonym na Wielką Raczę.

Obrazek

Pogoda całkiem ok - nawet słońce trochę przyświeca, więc szybko docieram do punktu śniadaniowego - Chaty pod Skalanką. Szybka jajecznica i herbata i w drogę. Do następnego schroniska niezły kawał drogi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu po około 5 kilometrach pierwszy tysięcznik zdobyty - Kikula. Na podejściu szlak dość rozjeżdżony przez ciężki sprzęt, ale nie jest (jeszcze) źle.

Od Kikuly już bardzo niedaleko na kolejny tysięcznik - Magurę. Niestety na szczycie tabliczki odnaleźć mi się nie udaje.

Na dość konkretnym zejściu z Magury zaczynam się trochę martwić - pojawiają się ciemne chmury i zaczyna trochę wiać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na szczęście sytuacja się poprawia, ciemnie chmury znikają i jest już tylko trochę pochmurnie... W okolicy, gdzie szlak obchodzi Przysłopy pojawiają się też widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlach wchodzi w las, i w pewnym momencie tuż obok szlaku na drzewie odnajduję tabliczkę szczytową Przysłopu Wielkiego. No ciekawe bo do szczytu to tak co najmniej 50 metrów w pionie i także kawałek w poziomie... ;)

Obrazek

Po wyjściu z lasu trzeba jeszcze wejść na Obłaz, z którego już widać schronisko na Wielkiej Raczy jak na wyciągnięcie ręki. Niestety jak się okazuje to wyciągnięcie ręki to jeszcze 200 metrów do góry i okazuje się prawdziwą męczarnią. Schronisko wydaje się być już tuż-tuż za każdym zakrętem czy pagórkiem a tak na prawdę to jeszcze kawał podejścia.

W końcu o 13:20 docieram do schroniska - teraz priorytetem jest obiad - na rozejrzenie się ze szczytu przyjdzie jeszcze pora. Jedzenie w schronisku dość dobre, tak więc siedzę sobie tam kolejne 40 minut i zbieram się dopiero po 14.

Na szczycie wieje, więc na szybko wskakuję na wieżę widokową, cykam kilka fotek i czas w dalszą drogę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaraz po odejściu od schroniska spotykam pierwszego (i jak się później okaże jedynego) turystę w ciągu tych dwóch dni. Zamieniamy kilka słów - idzie od Bacówki na Rycerzowej - ja tak daleko nie planuję już dziś dotrzeć - tylko do Schroniska na Przegibku.

W kilku miejscach otwierają się dość ciekawe widoki, ale jeśli ktoś na nie strasznie liczył to raczej będzie zawiedziony - widokowe odcinki to tak może 10% szlaku, a reszta to jedynie całkiem porządne cioranie po górach... :)

Obrazek

Obrazek

Około 15:30 na leśnych odcinkach zaczyna się robić już taka szarówka...

Obrazek

A o 16 to już w zasadzie ciemno. Kto by się spodziewał. Jak ten szlak budowali to żeby nawet latarni nie postawić. Jak to chodzić w takich warunkach. Pyk... i dzwonimy po Air Taxi.

Nie no... oczywiście to, że końcówkę szlaku będę robił po ciemku wiedziałem już od samego początku, tak więc wyciągam z plecaka czołówkę i cisnę dalej.

Obrazek

Obrazek

Chodzenie po górach w takiej nie do końca nocy ma super klimat. Ten fakt, że jestem na szlaku zupełnie sam a w promieniu kilku kilometrów nie ma zupełnie nikogo. Światło czołówki oświetlające jedynie kilka najbliższych metrów. Super.

Trochę dziwniej się robi, gdy zapada już prawdziwa noc (tak po 16). Chyba się w życiu za dużo archiwum X naoglądałem i w kilku miejscach pomalowane na biało słupki graniczne wystające zza krzaków czy gałęzi napędzają mi trochę strachu. Dobrze, że żadnych świecących oczu nie zauważyłem... :)

Obrazek

Obrazek

Do schroniska docieram chwilę po 17. Kolacja, odpoczynek i spać... :P

Dzień 2

W czwartek wstaję dość późno - nie chce mi się znowu zasuwać w szarówce, więc ze schroniska wychodzę dopiero o 7.

Obrazek

Wbijam na czerwony szlak i okazuje się, że jest na prawdę mgliście.

Obrazek

Obrazek

Gdzieś po 7:30 piękny wschód słońca. Tak przynajmniej myślę, że to w tym kierunku.

Obrazek

W okolicy podejścia na Rycerzową troszkę się przejaśnia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tak przy okazji - co to za górki na tych zdjęciach? Na pewno coś na Słowacji - Mała Fatra może?

Zaraz za Rycerzową szlak wychodzi z lasu i następuje dość śliskawe zejście do widocznego już schroniska. Bardzo uważam, żeby się tam nie wywalić, więc oczywiście już po pierwszych 5 metrach łapię glebę.

Obrazek

Obrazek

Jak schronisko to też śniadanie, i właśnie podczas śniadania pojawia się pomysł, aby zdążyć na wcześniejszy pociąg - zamiast o 14 to o 12. Sytuacja wygląda dość umiarkowanie optymistycznie - według czasów z mapy mogę być za późno o jakieś 30 minut.

Tak więc po śniadaniu zaczyna się wyścig z czasem (ale znajduję jeszcze chwilę na kilka fotek ;)).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Od schroniska postanawiam dotrzeć do wsi Młada Hora szlakiem czerwonym, tam odbić w lewo na niebieski, a potem już zielonym przez wieś i ostatni odcinek znowu niebieskim przez Łysicę do stacji Sól.

Początkowo idzie się dobrze ale od zejścia z Małej Rycerzowej szlak jest po prostu nieziemsko rozjeżdżony. Koleiny głębokie na ponad pół metra. W niektórych miejscach jeszcze wypełnione brejowatym błotem. Trzeba obchodzić albo szukać miejsca do przejścia na drugą stronę. Masakra. W tą na drugim zdjęciu wtykam kijek i wchodzi on bez żadnego oporu na jakieś 30 cm, chyba nie sięgając jeszcze dna. Miejmy nadzieję, że zostanie to naprawione po sezonie wycinkowym.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No ale w końcu docieram do wsi Młada Hora i tam już jest lepiej. Szlak dość stromy, ale w przyzwoitym stanie. A dalej szlak zielony to już asfalt, więc idzie się dość nudno. Po drodze sprawdzam na telefonie opcje transportu - okazuje się, że nie musze cisnąć na styk na pociąg, ale mogę zabrać się na busa z Rycerki Dolnej, który zabierze mnie do Rajczy z dużym zapasem czasu. Jeśli będziecie mieli kiedyś do zmarnowania około godzinę w Rajczy to polecam kawiarnię Bajka... :)

I tyle... 2 dni, 40 kilometrów, 1 napotkany turysta i bardzo fajny spacer. Polecam ale raczej nie pod kątem widoków...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 7:46 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1875
pbm napisał(a):
Polecam ale raczej nie pod kątem widoków


Głupoty gadasz. Tam jest cudownie! A z Raczy to już w ogóle mega, ja np. się poryczałam :wink:
Byłam we wrześniu w Mladej Horze i szlak był ok, ale było sucho. W takim błotku się wywalić to sama przyjemność :mrgreen:

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 7:59 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1875
Tak z telefonu na szybko. Ja polecam z czystym sumieniem :wink:

Obrazek


Obrazek


Obrazek



Obrazek

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 8:39 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9395
Lokalizacja: miasto100mostów
Redemption MM napisał(a):
ja np. się poryczałam
Ale jak to?

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 9:27 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1875
Ze wzruszenia. W górach czasem tak mam. Taka histeryczka, co płacze ze szczęścia :mrgreen:

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 9:42 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9395
Lokalizacja: miasto100mostów
Że podczas seksu to rozumiem, ale w górach bo widoki - tego jeszcze nie słyszałem :mrgreen:
Kobiety są cudowne.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 9:50 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1875
Cudze zapewne tak :mrgreen: Mój mąż to mnie cudowną publicznie w życiu nie nazwie.

Krabul napisał(a):
Że podczas seksu to rozumiem, ale w górach bo widoki


To się wrażliwość nazywa.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 10:21 am 
Swój

Dołączył(a): So lip 28, 2018 11:20 am
Posty: 57
No z Raczy masz widoki i może jeszcze w dwóch miejscach, ale reszta to po prostu las. Mi się wydaje że ilość miejsc widokowych w stosunku do tych bezwidokowych jest dość mała... ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz gru 05, 2019 11:21 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1875
:lol: las dobry jest. Mój mąż zawsze mówi - i co zabrałaś mnie na łażenie po lesie? To mogliśmy koło domu robić.
Ale jeśli chodzi o Worek Raczański, to moim zdaniem nie ma co narzekać. Uwalisz się pod Bacówką czy na zejściu z Raczy w str. Przegibka i można chłonąć.
Tylko nie w mokry listopadowy weekend może.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL