Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest So gru 14, 2019 1:27 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt sie 11, 2017 12:11 pm 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Każdy ma swoje Julijskie, mam i ja.
Zaczaiłam się na ten wyjazd w 2014r., wkrótce po zaliczeniu tury dookoła Mt Blanca, kiedy wyraźnie zawiedziona poziomem trudności postanowiłam na następny raz znaleźć taki trekking, podczas którego szczytem wysiłku nie będzie zaliczanie kolejnych przełęczy, ale śmiganie i to dość częste po szczytach właśnie. Padło na Słowenię i prawdę mówiąc więcej podobnych ofert nie znalazłam, więc na tym chyba skończą moje pozatatrzańskie wypady.

Szczerze zazdroszczę Krabulowi ledwo 10-godzinnej jazdy, bo nam podróż do bazy zajęła prawie 18 godzin, z tym że po drodze skoczyliśmy na południe kraju pomarznąć trochę w Jaskini Postojnej. Kontakt z cywilizacją i japońskimi wycieczkami jest zawsze bolesny, ale nie ma co narzekać na 1,5 godziny w 10 stopniach przy ponad 30-stu na zewnątrz. I jeszcze w takich okolicznościach przyrody :0

O 17-tej meldujemy się w bazie w Bovcu – uroczej małej mieścinie położonej u stóp miejscowego Matterhornu, czyli charakterystycznego czuba zwanego Svinjakiem.
Obrazek

Poniedziałek

Przełęcz Vrsić 1611m - Slemenova Spica 1911m. - dolina Tamar Planica - Kranjska Gora

300m do góry, ok. 1000 m. w dół

Na dzień dobry pozwolono nam się wyspać, nakarmiono, spakowano do busa i powieziono wprost na Vrsić. Na zegarkach była jakaś 10, więc jak łatwo się domyśleć, w ramach aklimatyzacji po opuszczeniu busa od razu walnął nas po łbach bałkański upał. Ale co tam, ważne jest, że w końcu po rocznej przerwie można sobie podreptać po szlaku. Trasa nie była wymagająca, przynajmniej pod górę i upływała pod znakiem wszechobecnego Jalovca. Szef nas usiłował przekonać, że to najładniejsza góra w całych Julijskich, nie potwierdzam, nie zaprzeczam, w końcu jeszcze za mało widziałam, a właściwie to jeszcze na tym etapie nic. Niespiesznie, żeby nie dostać zawału z przemęczenia, posuwamy się w stronę Slemenovej Spicy.
Po drodze mijamy Mojstrovki,
Obrazek

za plecami mamy Przełęcz Vrsić,
Obrazek

a przed sobą ukrytego w zieleni Jalovca
Obrazek

Ok 50 m pod szczytem Slemenovej Spicy znajduje się wypłaszczenie z kapitalnym widokiem na Jalovca
Obrazek

A tak prezentuje się on z samego szczytu
Obrazek

Na tym kończą się przyjemności pierwszego dnia, ponieważ przychodzi nam się zapoznać ze słynnymi julijskimi ruchomymi kamieniami :evil: Zejście kanionem Crna Voda jest dość strome, wyślizgane i oczywiście spiarżone, trzeba było bardzo uważać. W ramach atrakcji biwakujemy pod jednym z nielicznych cieków wodnych podczas całej wyprawy, który jako fatamorgana będzie się pojawiał w kolejnych dniach pozbawionych choćby kropli rosy.
Obrazek

Schodzimy do schroniska Planinski Dom Tamar na zimne piwko i podążamy pod skocznie w Planicy, żeby minutą ciszy oddać hołd rekordowemu skokowi Stocha oraz na własne oczy zobaczyć góry, do których rokrocznie śliniłam się podczas wiosennych kunkursów skoków.

Na zakończenie upalnego dnia śmigamy za granicę, by pomoczyć nogi w turkusowych wodach jeziora Raibl.
Obrazek

Wieczorem, kiedy mięśnie ostygły, w udkach pozostał wyraźny ślad prób ratowania przed dupnięciem. Ale że następnego dnia miało się zacząć poważne łażenie, kto by się przekonał takimi rzeczami?

cdn

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Ostatnio edytowano Śr sie 16, 2017 12:14 pm przez shesmovedon, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sie 11, 2017 2:07 pm 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Wtorek

Trenta 620 m. – Pogacnikov Dom – Kriz 2410 m. – Stenar 2501 m. –Aljazev Dom

1900 m do góry, ok. 1500 m w dół
Wedle rozpiski papierowej to miał być najfajniejszy dzień w całym tygodniu z uwagi na zaliczenie najwyżej położonego punktu na trasie. Ale życie ma jedną fajną dewizę – nie chwal dnia przed zachodem słońca..
Kilkanaście minut po 8 meldujemy się w Trenta Na Logu, gdzie zaczynamy mozolną wspinaczkę do Pogacnikov Dom. Uwielbiam takie trasy, które jednostajnie prowadzą pod górę, zazwyczaj kompletnie nie odczuwam na nich zmęczenia i dostaję takiego powera, że wszyscy oglądają moje plecy. A jeśli dodać do tego zwyczajową mega formę drugiego dnia…. gucio, spacyfikowali mnie przy pierwszej okazji i kazali maszerować na końcu stawki.
Po drodze mijamy różne ciekawe formacje, np. kamiennego loda z maszyny
Obrazek

Po niekończącej się wędrówce borem, lasem w końcu wychodzimy na większe przestrzenie. Nie mam pojęcia, ile się tłukliśmy pod górę, bo szczęśliwi czasu nie liczą, tego dnia ani razu nie spojrzałam na zegarek.
Pod nami Dolina Trenta,
Obrazek

a obok nas alpejskie łąki
Obrazek

Niedługo potem zza skał wyłonił się pięknie położony Pogacnikov Dom, gdzie czekał krótki popas na leżaczkach z widokiem, od którego lasowal się mózg.
Obrazek
Obrazek

Czas ruszać w górę w kierunku Kriża, tym bardziej ochoczo, że ukazał się naszym oczom Jego Wysokość, towarzyszący nam już do końca dnia
Obrazek
Obrazek

A za plecami z coraz ciekawszej i szerszej perspektywy można było zerkać na miniaturkę schroniska
Obrazek

Słoweński Mnich
Obrazek

Trasy na Kriza za bardzo nie pamiętam, pewnie były jakieś latające kamienie czy coś i chyba jakiś kawałek stalówki. Szybko poszło, meldujemy się na szczycie skąd, surpirse!, roztacza się fantastyczna panorama na 4 strony świata. Trochę zdjęć przyrodniczych (ja), tudzież pamiątkowe selfiki (reszta) i czas na gwóźdź programu czyli Stenar. Po drodze można w szczelinie przejść test nadprogramowych kilogramów – nie każdy się mieścił oraz podziwiać wszystkie okoliczne atrakcje.
Obrazek
Obrazek

Stenar zbliża się wielkimi krokami
Obrazek
Obrazek

Posiedzieli, pojedli, popili i ruszyli w dół w kierunku doliny Vrata, największym syfem, jakie moje nogi widzialy. Piargi. Piargi. Piargi. Do dziś się zastanawiam, dlaczego nie odpięłam kijów z plecaka. I co z tego, że szliśmy w cieniu słynnej północnej ściany Triglava, nad którą pojawił dodatkowo blady księżyc w pełni, kiedy wszystkie części ciała krzyczały dość! W pewnym momencie odcięło mi nawet siłę woli zaczęłam gadać na głos do siebie: Ku.wa. Nie. Zejdę. Czemu towarzyszył nerwowy, głupi śmiech.
Nigdy więcej tamtędy!
Obrazek
Obrazek

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sie 11, 2017 5:41 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Pn sie 26, 2013 8:03 pm
Posty: 767
Ja po jednej wizycie w Julkach mam dość. Wolę granit. I pod stopami, i widokowo. A Tobie gratuluję wycieczek.

_________________
Wenus w Milo


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sie 11, 2017 10:52 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 1032
Lokalizacja: Łódź
shesmovedon napisał(a):
kiedy wszystkie części ciała krzyczały dość! W pewnym momencie odcięło mi nawet siłę woli zaczęłam gadać na głos do siebie: Ku.wa. Nie. Zejdę. Czemu towarzyszył nerwowy, głupi śmiech.

Jak ja Cię rozumiem. Mam tak przy każdym zejściu.

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sie 11, 2017 11:05 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz wrz 04, 2008 11:35 am
Posty: 1231
Julijskie też mi się marzą :)
Muszę popracować nad paroma sprawami zanim się tam wybiorę :) (kolana i lek wysokości)
Zdjęcia kuszą!!!

_________________
pozdrawiam
---------------------------
Lepsze od gór są tylko góry!
- krasnoludzkie


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sie 12, 2017 7:59 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9402
Lokalizacja: miasto100mostów
Ale to już koniec czy będzie ciąg dalszy? Ja chcę jeszcze.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sie 12, 2017 10:00 am 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Nie taki diabeł straszny:) Kolejne dni pokażą, że nawet łażąc codziennie z dolin, można się nie zajechać, ale o tym wkrótce w następnych odcinkach :P

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 11:42 am 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Środa

Bovec – Prestreljenik 2498 m.– Kanin 2587 m. – Bovec

ok. 800 m do góry na raty, jakieś 400 m w dół

Jezu, Pinokio był mniej drewniany, niż ja tego poranka. Budzę się z zakwasami, jakich nie widziałam od co najmniej 15 lat :twisted: Na sztywnych nogach schodzę na śniadanie poważnie rozważając nie ruszenie nigdzie tyłka, jako że wg rozpiski na koniec dnia mamy 2050m w dół, stromym zejściem wzdłuż kolejki w kierunku Bovca, oczywiście po piargach. Po drugiej z rzędu porcji wrażeń przyjdzie mi chyba amputować kończyny. Ale podczas śniadania dostajemy info, że działa kolejka od słoweńskiej strony, więc droga góra-dół odbędzie się ze wspomaganiem. I jak tu nie kochać cywilizacji :) Za całe 17 euro zyskuję drugie życie i przede wszystkim chęć do dalszego działania, nawet jeśli przyszło spędzić 20 minut w plastikowym piekarniku, ale przynajmniej z wagonika roztaczały się całkiem fajne widoki.
Obrazek

Górna stacja kolejki wygląda jak księżyc po wojnie atomowej, na szczęście szybko się stamtąd zwijamy i ruszamy, początkowo oczywiście po wiadomo czym, ale im wyżej, tym robiło się coraz wygodniej, wreszcie. Do pokonania było ledwie 300m w górę, więc błyskawicznie wdrapujemy się na Prestreljenika, nawet jak na sztywne nogi co poniektórych.
Tak się prezentują okolice kolejki:
Obrazek

a tak było po drodze na szczyt:
Obrazek
Obrazek

Jak zwykle jest czym się podelektować:

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pora na kolejną porcję atrakcji - słynne okno skalne Prestreljenik i w tym celu schodzimy tą samą drogą jakieś 200m w dół, następnie po płaskim okrążamy podstawę góry, by znowu po piargu oraz troszeczkę trudniejszym terenie z odrobiną żelastwa podejść do okienka. Ludzi na szczęście prawie nie było.

Okno wygląda tak:

Obrazek

z okna jest taki widok na drugą stronę lustra:

Obrazek

a taki z przedpokoju, czyli skąd przyszliśmy:

Obrazek

I jeszcze cały Prestreljenik z dziurką. Na wysokości okna, patrząc w prawą stronę, widać pięknie wyżłobiony balkon, którym jest poprowadzona świeża tegoroczna ferrata niewiadomej trudności.
Obrazek

Czuję, że giczki powoli opuszcza tępy ból, więc na ochotnika dołączam do małej grupki, która decyduje się wdrapać na Visoki Kanin. Tak wysoko na nogach jeszcze nie byłam, więc właściwie nie musiałam za bardzo się przekonywać, że należy iść. Od samego początku trasy nareszcie prawdziwe górskie klimaty - kije i aparat do plecaka, bo zaczyna się ręczna robótka, a potem,... no jak to w Juliskich - przez godzinę trawersujemy wypalone przez słońce zbocza Kaninski Podi, po dość wąskiej, ale też prawie płaskiej ścieżce, po lewej stronie mając wielkie kamienne pustkowie, a nad sobą słońce w zenicie. Chorzowski kocioł czarownic niech się schowa.

Obrazek

Tymczasem jak na dłoni widać już Kanin, a nad nim.... Chmury! Trzy dni czekania....
Na szczyt trzeba się znowu wdrapywać na małpkę, ale przecież to sama przyjemność. Po drodze obserwujemy, jak dwóch śmiałków po niemal pionowej ścianie próbuje zejść na włoską stronę, z boku wyglądało to na kompletne szaleństwo, ale zeszli.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet widoki na Kaninie były trochę ograniczone przez mgłę, to samo posiedzenie na rekordowej wysokości wystarczyło, by wypiąć dumnie pierś :)

Chmury oczywiście nie chciały pójść z nami na dół, więc znowu, tą samą trasą, smażyliśmy się na czekoladki we wspomnianym wcześniej piekiełku. Niejako na pociechę poobserwowaliśmy za to jeden dzień z życia koziej rodzinki - dwojga dorosłych z trójką rozbrykanych maluchów.
16.45 meldujemy się przy kolejce. Ktoś mówi, że jest czynna do 18-tej, czyli jest czas na spokojne opicie sukcesu zimnym drogim piwkiem. Wypijamy po łyczku, kiedy wpada do baru pracownik kolejki i głośno oznajmia, że za 5 minut odjeżdża ostatni wagonik. WAS???????????

Piękny dzień, widokowo i atrakcyjnie i najważniejsze - czuję, że jestem w pełni gotowa na...

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Ostatnio edytowano Śr sie 16, 2017 12:18 pm przez shesmovedon, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 12:20 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9402
Lokalizacja: miasto100mostów
shesmovedon napisał(a):
za 5 minut odjeżdża ostatni wagonik.
A Ty stwierdziłaś, że dopijesz sobie z powrotem piwko i zejdziesz z buta, bo nie lubisz pić na szybko. Tak było? :mrgreen:

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 12:42 pm 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Ciut mniej romantycznie - poszło do termosa i zjechało do Bovca w boskiej temperaturze i smaku ambrozji ;)

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 1:10 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 09, 2014 2:19 pm
Posty: 2802
Krabul narobił smaka na te julijskie a Ty poprawiasz. Fajna relacja!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 3:06 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz wrz 04, 2008 11:35 am
Posty: 1231
Pinokio był mniej drewniany... :lol:

Rewelacja!!! Świetnie piszesz!
a zdjęcia i widoki bardzo smaka robią :D

_________________
pozdrawiam
---------------------------
Lepsze od gór są tylko góry!
- krasnoludzkie


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 5:13 pm 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Dziękuję przedpiszącym za dobre słowo, dobrze że skutek pisania jest zgodny z zamierzonym, czyli da się przebrnąć. :lol:

Tymczasem...

Czwartek

Dolina Trenta 620 m – Schronisko Dolić - Triglav 2864 m – Schronisko Dom Planika – Dolić – DolinaTrenta

2400 m do góry, 30 km, łącznie 17 godzin

Przeznaczeniu stało się zadość. Zapisując się na trekking nie brałam w ogóle po uwagę opcji zmierzenia się z Triglavem, po pierwsze z powodu kosztu (szacowane 250 euro), po drugie rozbicie na 2 dni, czyli tracę jeden bezcenny dzień na dojście. Ale że przy okazji Bożego Narodzenia pożyczono mi po trzykroć Triglava, karma nieświadomie zaczęła się wypełniać. Kilka dni przed wyjazdem przyszedł mail z propozycją porwania się na niemożliwe w jeden dzień i za pół ceny. Shit, teraz albo nigdy. Nie miałam zielonego pojęcia, jak wygląda trasa, spodziewałam się czegoś na kształt szlaku na Rysy wydłużonego jeszcze o prawie 400m…. Zniosą mnie w trumnie…Ale że twardym trzeba być, nie miętkim – zgłaszam się.
Po środowym Kaninie nóżki mają się świetnie, godzina pobudki (4.30) niestraszna, więc jedziemy razem z resztą śmiałków, w sumie 6+przewodniczący. Jaaak dobrze wstaaaać skoro świiit, cudownie chłodny poranek, słońce jeszcze daleko za górami i lasami, potoczek miło szemrze zapomnianą w tych górach melodię.

Obrazek

Obrazek

Dojście do schroniska Dolić zajmuje nam 4 godziny, dość długo, ale jedna osoba trochę odstaje od reszty, Tylko że śmiałek B. ma ok. sześćdziesiątki, należy mu się szacunek za to, że próbuje i będzie cisnął dopóki starczy sił. Szlak przez cały czas jednostajnie i łagodnie prowadzi zakosami w górę, brakuje tylko równo ułożonych kamieni i mamy wypisz-wymaluj ceprostradę. Po drodze mijamy fajną formację skalną, po krawędzi której prowadzi ponoć fajna trasa wspinaczkowa.

Obrazek

I jeszcze raz ta sama skała z profilu. Zdjęcie może do końca nie oddaje, że wygląda jak indiański totem ;)

Obrazek

I tak znienacka wyłania się charakterystyczne otoczenie Dolicia.

Obrazek

Na miejscu próbuję tamtejszego specjału, czyli czarnej herbaty z dodatkiem jakiś kwaskowatych owoców (jagody?) i ziół. Przepysznie orzeźwiająca, polecam.
Lecimy dalej wśród znanych już ze wcześniejszych dni krajobrazów, lampa niezmiennie ta sama i choć poruszamy się już na ponad 2000m. temperatura jak na plaży i jeszcze tego zero chmur i równe zero wiatru. Gdzieś po drodze natykamy się na grupkę rodaków z Jaworzna, którą zresztą po raz pierwszy mijaliśmy na Kriżu. Małe coś te góry ;)

Obrazek

Obrazek

I w końcu pojawia się Góra Przeznaczenia. Dziwne robi wrażenie – wielka skała rzucona na kupę piachu, która po podejściu okazała się upierdliwym żwirkiem, w którym brodziło się niemal po kostki.

Obrazek

Wciągamy mundurki, jako że przewodniczący postraszył ferratą, ale szczerze mówiąc przypięłam się może z 5 razy, pozostałe żelastwo na trasie pokonałam już w tradycyjnym tatrzańskim stylu. Czułam się przy tym wyjątkowo pewnie i bezpiecznie. Trudności raczej niewielkie, porównywalne ze Świnicą, jedynie trochę więcej ruchomych kamieni. I tak ok.13.30 stajemy na szczycie, gdzie czeka nas chrzest

Obrazek

oraz mój osobisty cel wyprawy – urządzenie urodzinowego party w najlepszym z możliwych anturażu :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na szczycie ogólnie całkiem mało ludzi, ale znaleźli się wszyscy na grani wiodącej na Mały Triglav w postaci swojskiego korku jak na Rysach. Zejście tą drogą fantastyczne, idealnie skrojone pod nizinną kozicę, nie sposób się na niej nudzić. Po pokonaniu części skalistej, schronisko Dom Planika jest już na wyciągnięcie dłoni. Tylko dzieli od niego strefa śmierci męczeńskiej, tj. znane wszystkim lecące spod nóg kamyczki.

Obrazek

Chwila odpoczynku i przemieszczamy się do Dolicia. Morale w grupie się bardzo poluzowało, jedni pognali przodem, inni zostali daleko w tyle. Ja wybrałam sobie niespieszną samotną wędrówkę, wprost ku zniżającemu się coraz bardziej słońcu.
Na trasie można spotkać taką oto tablicę ogłoszeń, na której nasi się także wpisali

Obrazek

Znajduje się ona w bardzo irytującym miejscu. Otóż szlak tu zakręca i … trzeba zasuwać jeszcze jakieś 100-150 m pod górę, musiałam nawet odłożyć kije i popracować trochę rękami, ale mózg ni w cholerę nie chciał mi się przetrybić. Straszna męka, na szczęście cel pośredni już jest tak blisko…

Obrazek

Fundujemy sobie długi zasłużony odpoczynek. Marzyło mi się ściągnięcie butów choćby na chwilkę, ale nawet obecność świeżego powietrza by nie pomogła, więc kulturalnie sobie odmówiłam.
Ostatni odcinek, ten który rano pokonywaliśmy w cieniu, teraz wystawił się na słońce i chociaż było już dobrze po 18-tej, kochane (ex-bałkańskie) zdegradowane do południowosłowiańskiego słoneczko nie miało litości. Nienawidzę upałów, a one nie lubią mnie i na pożegnanie zafundowały mi krew z nosa. Po prostu czad. Jeśli dodać jeszcze, że skończyła mi się woda, a najbliższy wodopój za trzy godziny, nie licząc mijanego po drodze wkurzająco niedostępnego wodospadu… Cóż, cena sukcesu była wysoka

Obrazek

Obrazek

Obrazek

O 21.58 melduję się w busie po 17 godzinach nieustającego marszu. Dałoby się urwać ze 2 godziny, ale wspomnianemu wcześniej dziarskiemu B. wysiadły kolana i wiele razy i na długo musieliśmy się zatrzymywać, by nas doganiał.
Amen (ale to jeszcze nie koniec)

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Ostatnio edytowano Pn sie 14, 2017 8:24 pm przez shesmovedon, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 7:02 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9402
Lokalizacja: miasto100mostów
shesmovedon napisał(a):
bałkańskie słoneczko
Słowenia to nie Bałkany mimo że kraj byłej Jugosławii.
Super trasa gratuluję kondycji.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 8:30 pm 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Nie da ci ojciec,
nie da ci matka,
tego co może
dać ci forum :lol:
Poprawione :P

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 16, 2017 10:26 am 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Piątek

Dolina Lepene 7000 m – Veliko Krnsko Jezero - Krn 2244 m –schronisko Gomisckovo Zavetisce – Dolina Lepene

1550 m do góry, 1550 m powrót

Wena mi się skończyła, a tu fani czekają i tupią nogami :wink:
Budzik. Piiiiip przecież dopiero kładłam się spać :roll: Współlokatorka chrapie w najlepsze i chyba odpuściła sobie wyjście w góry. Mądra dziewczyna, trzeba wziąć z niej przykład. Ale z drugiej strony - to już ostatni dzień i co, mam siedzieć w hotelu? Robię sobie najpierw test Pinokia i ku zdziwieniu oblewam go z kretesem, jako że poziom zdrewnienia oceniam na 1,5/10. Tylko kto mi do cholery ścisnął głowę imadłem i wepchał coś niestrawnego do żołądka?? Ale ale, z mózgiem na poziomie rozwielitki po górach da się chodzić, więc postanawiam iść, jako jedyna z wczorajszej ekipy zdobywców Jego Wysokości, nawet cwaniak przewodniczący posłał na koniec do boju swojego zastępcę.

Piątkowa trasa ma być kompletnie pozbawiona trudności technicznych, piargi zapowiedziano w ilości nie urągającej przyzwoitości, po drodze będzie wielka woda dla ochłody, grupa się mocno przerzedziła (maruderzy mieli już dość marudzenia), jednym słowem – zapowiada się bardzo przyjemny dzień, żebym tylko nie dała ciała i nie odpadła po drodze.
Trasa z doliny do schroniska wiedzie przez las, otacza nas przyjemny poranny chłodek, jedynym minusem są…ludzi e. Jak na słoweńskie warunki zrobiło się tłoczno, gwarno, w pewnym momencie natykamy się na wielką rodzinną około 40-osobową wycieczkę – dzieci w wózkach, w nosidełkach, na rękach, za rękę, biegające poza szlakiem i zrzucające na głowy idącym niżej kamienie. Wynosimy się stąd!

W schronisku postanawiam się trochę dociążyć, pomna wydarzeń z poprzedniego dnia, kiedy przyszło 3 godziny zasuwać o suchym pysku bez nadziei na cokolwiek mokrego. Półtoralitrowa butelka wody w okazyjnej cenie za jedyne 4 euro jakby kogoś interesowało.

Obrazek

Obrazek

Szczęśliwie nikt nie postanawia iść wyżej niż jezioro i tak oto samotnie i w ciszy, bo i gadać się nikomu nie chciało, ruszamy na Krn. Najpierw do góry po zboczach wzgórz otaczających wielką wodę, potem po kompletnie płaskiej wielkiej łące, po środku której rośnie ostatnie przyjazne drzewko na szlaku.

Obrazek

Klimat tutaj jest jakby troszkę inny, niż na poprzednio przedeptanych, zdecydowanie więcej zieleni i przede wszystkim od przełęczy dmucha przyjemną bryzą. Być może to dalekie echo znajdującego się całkiem blisko Adriatyku?
Oddaję się totalnej beztrosce nie przejmując się tym, że czoło peletonu coraz bardziej się oddala , wolę wyszukanie różnych dziwów przyrody:

Żłobki
Obrazek

Ktoś wydłubał łyżką jamę
Obrazek

A tu ugryzł skałę
Obrazek

Zaczynam czuć, że w nogi zaczyna spływać ciężar, który od rana dźwigałam w głowie. Na ratunek przychodzi jednak widoczna już perspektywa konkretnego odpoczynku, ponieważ majaczy na horyzoncie przełęcz Krnska skrbina, co oznacza również, że do wielkiego finału zostało niespełna 200m.
Przełęcz zaskakuje przybyszy lekcją historii – w kilku miejscach wyeksponowane są pozostałości z walk toczonych w czasie pierwszej wojny światowej. Piszący tablice informacyjne nie mógł się zdecydować, czy to były włoskie czy francuskie pociski.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatni etap vodca zaproponował przejść na skróty, po trawie, tylko mógł uprzedzić, że okolica cała jest upstrzona owczymi odchodami.
Jeszcze 50 m. po skałach i tak oto wielka julijska odyseja dobiegła końca. Znalazłam sobie skalną odosobnioną od ludzkości półeczkę, zwiesiłam buty w przepaść i oddałam się kontemplowaniu rewelacyjnej panoramy szczytowej. Podobno przy większej przejrzystości powietrza z Krnu widać Adriatyk, ale nam musiała wystarczyć jego namiastka w wersji stereo od Lombardu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sobota

Wąwóz Vintgar i Jezioro Bled

Ostatniego dnia na pożegnanie skryliśmy się przed nieznośnym upałem w wąwozie Vintgar (czyli tłumacząc z miejscowego dialektu – wąwozie Wąwozie), odbywając 1,5 km spacer po drewnianym mostku rozpostartym nad spienionymi wodami rzeki Radovna. Zdjęcia wyszły słabe, ale też na więcej nie pozwoliły warunki świetlne i sprzętowe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drogę powrotną do punktu wyjścia pokonaliśmy alternatywnym szlakiem wiodącym skrajem łąki, z dala od cywilizacji, ale było nie mniej ładnie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec poobcowaliśmy trochę z high lifem, jako że Bled jest ulubionym miejscem odpoczynku słoweńskich bogaczy (choć na licznych plażach było słychać także znajomą mowę)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Napisy końcowe

I jak tu żyć panie premierze? Zakochałam się w Julijkach bez pamięci i strasznie się teraz męczę ze świadomością, że to był prawdopodobnie mój ostatni raz w tamtych stronach…

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 16, 2017 11:30 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9402
Lokalizacja: miasto100mostów
Ponoć ten Krn ma bardzo dużą wysokość względem otaczających go dolin.
Fajna relacja, dzięki.
To była jakaś zorganizowana wycieczka? Jeśli tak to jaka i skąd?
Byłaś na Triglavie i Krnie dzień po dniu? To gratuluję psychy :mrgreen:

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 16, 2017 12:28 pm 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
Pięć wyjść, pięć kolejnych dni. Do dziś nie wiem, jak udało się dojść do końca biorąc pod uwagę kompletny brak zaprawy, warunki na trasie, bezsensowny uraz ścięgna, nabytego już na miejscu wirusa pokarmowego, upał, kategorię wiekową i wagową. Cud ;) Mam jeszcze małą satysfakcję - nikt w historii tego trekkingu nie zrobił pełnego programu, wliczając też przewodników, poza jedną niezniszczalną kozą ;)

Jechałam ze Sport-Events z Żywca, nie mogę narzekać, bo wszystko odbyło się wzorcowo.

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 16, 2017 2:43 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 29, 2007 8:31 pm
Posty: 3039
Lokalizacja: Nowy Sącz
Piękna eksploracja Julijskich z różnych perspektyw, zazdroszczę pogody, dopiero co wróciłem z Alp i każdy dzień mijał pod znakiem szukania jakiegokolwiek miejsca z szansą na nią.

_________________
http://www.naszczytach.cba.pl Aktualizacja 2015 - nowe: Karpaty Rumuńskie, Kralova Hola, Welebit, Siwy Wierch i wiele innych. Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz sie 17, 2017 7:51 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Pt wrz 17, 2010 11:49 am
Posty: 811
Lokalizacja: dokąd
Fajna relacja i fajny program wyjazdu.

Rzeczywiście, poza oczywistymi "julijskimi szlagierami" warto odwiedzić rejony mniej popularne. Kanin jest super, na mnie ogrom masywu zrobił duże wrażenie. Krn również miło wspominam, choć zdobywałam go z drugiej strony, i - w warunkach zimowych, choć w maju ;).

Tak na marginesie, mijaliśmy się z Waszą grupą, schodząc ze Stenara, i dalej do dol. Vrata. A później na tarasie schroniska.
Przy okazji szybkiej wizyty Krabula w słoweńskich Alpach zastanowiłam się, ile osób, znanych mi z forum TG, w realu poznałam właśnie tu: naliczyłam już około dziesięciu ;).

shesmovedon napisał(a):
kategorię wiekową

Kategorią wiekową od pewnego wieku nie należy się w ogóle przejmować, tylko ... robić swoje ;).
Życzę jeszcze wielu podobnych wyjazdów i jeszcze lepszych wrażeń.

A piargi nie są takie złe, trzeba tylko przemieszczać się po nich szybko - szybciej, niż uciekające spod nóg kamienie ;).


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz sie 17, 2017 7:55 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 29, 2006 6:58 pm
Posty: 674
Lokalizacja: Dolny Śląsk
gratuluje:
- pogody
- zdjec
- kondycji

Zwlaszcza tego ostatniego, bo zeby dzien w dzien robic takie wyrypy to trzeba miec naprawde konskie zdrowie!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sie 19, 2017 11:49 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 953
Lokalizacja: W-wa
shesmovedon napisał(a):
Zaczaiłam się na ten wyjazd w 2014r., wkrótce po zaliczeniu tury dookoła Mt Blanca, kiedy wyraźnie zawiedziona poziomem trudności postanowiłam na następny raz znaleźć taki trekking, podczas którego szczytem wysiłku nie będzie zaliczanie kolejnych przełęczy, ale śmiganie i to dość częste po szczytach właśnie. Padło na Słowenię i prawdę mówiąc więcej podobnych ofert nie znalazłam, więc na tym chyba skończą moje pozatatrzańskie wypady.
- jesteś pewna, że potrzebny jest ci jakiś organizator i gotowe oferty? jeśli tak, szukaj wśród ośrodków PTTK, czasem z różnych względów zaglądam na ichnie strony (no dobra, jestem ich fanką), miewają ciekawe oferty, pierwsza w brzegu, którą właśnie wyguglałam, z Olsztyna: Julijskie m.in. z wejściem na Prisojnik (do wyboru: łatwiejszym i trudniejszym wejściem) http://www.gran.olsztyn.pl/gory-zagrani ... ml?start=1
shesmovedon napisał(a):
I jak tu żyć panie premierze? Zakochałam się w Julijkach bez pamięci i strasznie się teraz męczę ze świadomością, że to był prawdopodobnie mój ostatni raz w tamtych stronach…
- ja też myślałam, że mój pierwszy raz w Julijskich będzie ostatnim, ale potem pojechałam jeszcze 3 razy pod rząd
shesmovedon napisał(a):
Po drodze mijamy fajną formację skalną, po krawędzi której prowadzi ponoć fajna trasa wspinaczkowa.
Obrazek
- tak, trasa jest super, to raczej trawers + trochę nietrudnych łańcuchów i jak widać na zdjęciu, trzeba uważać, żeby nie polecieć na dół
Cytuj:
Wciągamy mundurki, jako że przewodniczący postraszył ferratą, ale szczerze mówiąc przypięłam się może z 5 razy, pozostałe żelastwo na trasie pokonałam już w tradycyjnym tatrzańskim stylu. Czułam się przy tym wyjątkowo pewnie i bezpiecznie. Trudności raczej niewielkie, porównywalne ze Świnicą, jedynie trochę więcej ruchomych kamieni. I tak ok.13.30 stajemy na szczycie, gdzie czeka nas chrzest
- wejście od tej strony rzeczywiście nie jest zbyt trudne za wyjątkiem jednego bardzo krótkiego zresztą odcinka, ale trzeba mieć na uwadze, że ten właśnie odcinek znacznie przewyższa według mnie trudności na Świnicy

Piargi - bierz je tak, jak pisze Saxifraga :) albo - jak kiedyś nauczył mnie jeden Słoweniec - schodząc, najlepiej dość żwawo, wbijaj w piargi pięty, w zasadzie ta technika pozwala prawie zbiegać. Oczywiście mówimy o takich zwykłych piargach, raz (tylko raz) w Julijskich trafiłam na takie, które naprawdę pokazały, co potrafią.

Brawo za trasę: Trenta-Dolic-Triglav-Dom Planika-Dolic-Trenta :!: Masz potencjał! Nie rezygnuj z Alp.

_________________
1. https://vimeo.com/231243943
2. https://vimeo.com/55441565


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sie 20, 2017 5:50 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz wrz 04, 2008 11:35 am
Posty: 1231
Na bezczelnego traktuję Twoją świetną relację jako ściągawkę na wyprawę kiedyś w Julijskie :)
Bo wybieram się od lat, a jeszcze tam nie dotarłam...

Wiekowo i wagowo też średnio - czyli jak się zepnę to spory kawałek z Twojej relacji zrobię :)
Piargów nie lubię, na 4 os. rodzinke mamy 3 zestawy na ferraty, czyli jak się trafi po drodze nietrudny kawałek z żelazem to damy radę.

Dzięki za opisy - wysokości i czasy trwania. No i za zdjęcia!!! :D

_________________
pozdrawiam
---------------------------
Lepsze od gór są tylko góry!
- krasnoludzkie


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 21, 2017 8:47 am 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 20, 2016 9:13 am
Posty: 173
Lokalizacja: Mazovia
gouter napisał(a):
…zazdroszczę pogody, dopiero co wróciłem z Alp i każdy dzień mijał pod znakiem szukania jakiegokolwiek miejsca z szansą na nią.

Nie na darmo mówi się, że Słowenia to słoneczna strona Alp ;) Jak się chce mieć na wakacje pogodę gwarantowaną, trzeba obrać właściwy kierunek 8)
saxifraga napisał(a):
fajny program wyjazdu.
Rzeczywiście, poza oczywistymi "julijskimi szlagierami" warto odwiedzić rejony mniej popularne. Kanin jest super, na mnie ogrom masywu zrobił duże wrażenie.

Już wiemy, że program był z góry narzucony, więc nie było swobodnego wyboru tras, chociaż 2 osoby ostatniego dnia oddaliły się samodzielnie na Świniaka, Kanin też nie znajdował się w rozpisce, ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności został wciągnięty do rozkładu, bo dziś myślę, że to był mój ulubiony fragment wyjazdu. 
saxifraga napisał(a):
Kategorią wiekową od pewnego wieku nie należy się w ogóle przejmować, tylko ... robić swoje

W pełni popieram – co prawda szybkość już nie ta, czas regeneracji też coraz bardziej się wydłuża, ale jak wzrosła wytrzymałość, kolana od paru lat też siedzą cicho, jednym słowem – druga (o wiele lepsza) młodość. Największe hardcory, z powodzeniem, robię dopiero teraz :lol:
saxifraga napisał(a):
Tak na marginesie, mijaliśmy się z Waszą grupą, schodząc ze Stenara, i dalej do dol. Vrata. A później na tarasie schroniska.

Przesyłam zatem spóźnione Miło było Cię poznać  Co prawda kompletnie nie kojarzę, żebyśmy mijali naszych, ale może spotkaliście tę drugą grupkę, która poszła tylko na Stenara, ja byłam w tej idącej z opóźnieniem z powodu Kriża.
fenomen napisał(a):
gratuluje:
Zwlaszcza tego ostatniego, bo zeby dzien w dzien robic takie wyrypy to trzeba miec naprawde konskie zdrowie!

Realnie naprawdę nie był to żaden wyczyn, Julijki w zakresie, w jakim było mi dane je poznać, nie są jakieś szczególnie wymagające. Po 3 dniach w Tatrach jestem dużo bardziej zrypana ;)
anke napisał(a):
- jesteś pewna, że potrzebny jest ci jakiś organizator i gotowe oferty? jeśli tak, szukaj wśród ośrodków PTTK, czasem z różnych względów zaglądam na ichnie strony (no dobra, jestem ich fanką), miewają ciekawe oferty, pierwsza w brzegu, którą właśnie wyguglałam, z Olsztyna: Julijskie m.in. z wejściem na Prisojnik (do wyboru: łatwiejszym i trudniejszym wejściem)

Nie przepadam za grupowymi wyjazdami, ale zmusza mnie do tego samo życie – nie mam uprawnień do prowadzenia pojazdów zmechanizowanych, ani pod ręką grupy, z którą można by zorganizować taki wyjazd, ani znajomości, by się pod kogoś podczepić, więc jak się nie ma, co się lubi…
Przejrzałam właśnie za Twoją radą oferty PTTKów i całe dwie się znalazły, z czego jedna pokrywa się w połowie z moją, a druga wygląda na nieaktualną. Ale przynajmniej jest szansa, że gdzieś kiedyś trafi się coś prosto w mój gust – długo i intensywnie ;)
anke napisał(a):
- wejście od tej strony rzeczywiście nie jest zbyt trudne za wyjątkiem jednego bardzo krótkiego zresztą odcinka, ale trzeba mieć na uwadze, że ten właśnie odcinek znacznie przewyższa według mnie trudności na Świnicy

Czym jest ten odcinek wobec pozostałych 37 km? Nie mniej zachodzę w głowę, o którym kawałku piszesz i przychodzi mi do głowy tylko ten po zakończeniu początkowej ferraty, kiedy jest ostro do góry między skałami.
anke napisał(a):
Brawo za trasę: Trenta-Dolic-Triglav-Dom Planika-Dolic-Trenta Masz potencjał!

Imho taki jednodniowy wariant jest fajniejszy od tradycyjnego wejścia z noclegiem. I jak pisałam, nawet dziadkowie dają radę wyzwaniu ;)
anke napisał(a):
Na bezczelnego traktuję Twoją świetną relację jako ściągawkę na wyprawę kiedyś w Julijskie

Mam nadzieję, że kiedyś się przyda, sama czerpię inspirację z innych wpisów. I jeśli nawet nici wyjdą z planów, to zawsze można sobie pomarzyć przemierzając te trasy nogami innych ;)

I dziękuję przedmówcom za dobre rady odnośnie technik schodzenia – nie ustaję w nadziei, że kiedyś jeszcze będę mogła je wykorzystać :P

_________________
Kozica nizinna wędrowna


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 21, 2017 9:18 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9402
Lokalizacja: miasto100mostów
shesmovedon napisał(a):
I dziękuję przedmówcom za dobre rady odnośnie technik schodzenia
Wielokrotnie widziałem ludzi zbiegających tymi piargami jak kozice. I o ile w drobniutkim piargu jest to do zrobienia i faktycznie wbijając pięty głęboko zbiega się prawie jak po śniegu, to po takich większych kamolcach - dla mnie nie do pomyślenia, bałem się o skręcenie kolana. A Słoweńców sporo tak śmiga. Praktyka...

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 21, 2017 10:00 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3473
Lokalizacja: Węgierska Górka
gratuluję wyrypy bo inaczej tego nie idzie nazwać :D dzień po dniu zrobić takie trasy to szacunek :shock: byłem w Julijskich więc wiem jakie tam są podejścia. Ten Krn wpiszę sobie na listę ;) graty za fajny tekst relacji z pięknymi zdjęciami :) życzę kolejnych takich wypraw ;)

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 23, 2017 7:00 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Pt wrz 17, 2010 11:49 am
Posty: 811
Lokalizacja: dokąd
shesmovedon napisał(a):
Przesyłam zatem spóźnione Miło było Cię poznać  Co prawda kompletnie nie kojarzę, żebyśmy mijali naszych, ale może spotkaliście tę drugą grupkę, która poszła tylko na Stenara, ja byłam w tej idącej z opóźnieniem z powodu Kriża.


No tak, na tym zejściu ze Stenara to rzeczywiście trudno było stwierdzić, "kto jest kto", bo grupa była duża i dość, hmm, rozciągnięta, łącznie z tym, że kiedy jedna grupa poszła na Stenar, to na kamieniu przy zejściu do Vrat jakieś dwie dziewczyny - też z grupy, bo o niej rozmawiały - odpoczywały.
Ale na pewno wdzieliśmy się na tarasie Aljazev Domu, zamieniliśmy dwa słowa z Waszym przewodnikiem, bo ... spotkaliśmy się w tym rejonie również rok temu, tyle, że w ub. roku przy Pogacnikov Domu ;).

My się specjalnie nie ujawnialiśmy, to fakt, byliśmy w trójkę plus dwie liny (tzn. jedna, ale podwójna ;)).


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 19, 2017 11:24 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 953
Lokalizacja: W-wa
shesmovedon napisał(a):
Przejrzałam właśnie za Twoją radą oferty PTTKów i całe dwie się znalazły, z czego jedna pokrywa się w połowie z moją, a druga wygląda na nieaktualną. Ale przynajmniej jest szansa, że gdzieś kiedyś trafi się coś prosto w mój gust
Wszystkie przejrzałaś? oddziałów jest, jak komunikują Google, ponad 300, pewnie z połowa ma strony internetowe. Ale tak szybko chodzisz po górach, że wierzę, że równie szybko rozprawiasz się z Googlami :wink:

Kod:
Nie mniej zachodzę w głowę, o którym kawałku piszesz

o tym poniżej, jest tam lekka ekspozycja, jak ktoś pójdzie na żywca, bez wpinania, tak jak się wchodzi na Świnicę (do której porównujesz wejście), to raczej odczuje ten odcinek jako trudniejszy niż cokolwiek na Świnicy, ja miałam w tym miejscu pietra (i chyba nie tylko dlatego, że szłam w deszczu)

Obrazek

anke napisał(a):
napisał(a):
Na bezczelnego traktuję Twoją świetną relację jako ściągawkę na wyprawę kiedyś w Julijskie
tą bezczelną koleżanką nie byłam ja :wink: ale na Kanin mnie namówiłaś

_________________
1. https://vimeo.com/231243943
2. https://vimeo.com/55441565


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz wrz 21, 2017 11:12 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz wrz 04, 2008 11:35 am
Posty: 1231
bezczelną koleżanką jestem ja - przyznaję się :D

_________________
pozdrawiam
---------------------------
Lepsze od gór są tylko góry!
- krasnoludzkie


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So wrz 23, 2017 8:33 pm 
Weteran

Dołączył(a): Śr cze 04, 2014 7:19 pm
Posty: 138
Lokalizacja: Dankowice/Bielsko-Biała
świetne relacje !!! fajnie się czytało i oglądało :)
Muszę pomyśleć w przyszłości o jakimś urlopie w Julijskich !!!

_________________
http://mateuszorantek.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL