Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/forum/

Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.
http://turystyka-gorska.pl/forum/viewtopic.php?f=11&t=20584
Strona 1 z 1

Autor:  Damian78 [ Śr wrz 11, 2019 10:55 pm ]
Tytuł:  Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Kolejny rok minął i kolejne alpejskie szczyty zostały zaliczone. W tym roku pojechaliśmy w lipcu, po zeszłym roku spotkałem się z wieloma opiniami, że sierpień był niebezpieczny w Alpach, sypiące się skały i seraki, ten sierpień był chyba jeszcze gorszy a wyjątkowo upalny czerwiec spowodował, że w lipcu też za wesoło nie było, chyba trzeba będzie zacząć jeździć w czerwcu :D Bogatsi o zeszłoroczne doświadczenia logistyczne w tym roku wynajęliśmy busa, co sprawiło że limitu bagażu prawie nie było :lol: Czas operacyjny to 12 dni, na tyle mamy umowę najmu. Znacząco zmienił się też skład ekipy, było nas czterech, stały skład ze skał i Tatr, ale dwóch nigdy nie było wyżej niż tatrzańskie szczyty. Bus niby dziewięcioosobowy, ale jeden rząd został usunięty by było miejsce na bagaż, zostało sześć miejsc, aby obniżyć koszty związane z wynajęciem i paliwem, daliśmy ogłoszenie w jaki rejon jedziemy i co chcemy zrobić, odezwały się trzy osoby, wybraliśmy dwie z największym doświadczeniem. Trochę ryzykowne posunięcie bo nigdy do końca nie wiadomo na kogo się trafi, ale okazało się że chłopaki są wporzo. Jeden z nich Mariusz, był najstarszy z ekipy, ja dzierżyłem zaszczytne drugie miejsce, reszta to około trzydziestoletnie młokosy :lol:
Startujemy w niedzielę 21 lipca w popołudniowych godzinach, wyjazd przyspiesza nadciągająca burza, pakujemy się przy padającym deszczu, na kolejnym przystanku w Jaworznie dolewa nam już na maxa. Na dworzec kolejowy w Katowicach docieramy bezbłędnie, ponoć jak się na Śląsku nie zabłądzi to dalej droga jest prosta :lol: Na pakę ładują się nowi znajomi, dorzucają swoje co nie co i tak oto mamy komplet załogantów i kompletny chaos na pace :lol:

Obrazek

Kierunek Staffal. Za kierą siada Michał i kręci aż do "śmietnika" przed Wiedniem.

Obrazek

Wiadomo, że dieta wspinacza to cukier, tłuszcz i gluten :lol:
Ziemia austriacka żegna nas pięknym zachodem słońca.

Obrazek

Za kierą siadam ja i kręcę aż do granicy z Włochami. We Włoszech robimy jedno tankowanie i pierwszy raz słyszę, że jak obsługa tankuje to pobiera opłatę manipulacyjną za to :roll:

Obrazek

Na wysokości Gardy kolejna zamiana za kierownicą i po 16h jazdy docieramy na miejsce.

Obrazek

Na parkingu robimy przepak, szybkie śniadanko, pogoda w stylu włoskim nie pomaga, gorąco. Pora ruszyć ku wiecznym śniegom :D

Obrazek

Kupujemy bilety na kolejkę, która na dwie raty ma nas dostarczyć na Colle Betta skąd już na nogach ruszymy do schroniska Quintino Sella.

Obrazek

Obrazek

Cała ekipa, radosna, wesoła, rządna przygód, to się zaraz zmieni :lol:

Obrazek

Na wyciągu mamy jeszcze chwilę relaksu i spokojnie można podziwiać widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieramy do przełęczy i w sumie patrząc na tą sielankę mógłbym się walnąć na którymś leżaczku zaaplikować kilka zup chmielowych .. ale nie, alpejskich szczytów się im zachciało :roll:

Obrazek

Za ciężki plecak ląduje na plecach i ruszamy w górę, do zrobienia 800m przewyższenia, oj wiele epitetów wypowiedzą dzisiaj usta me :lol:

Obrazek

Autor:  Redemption MM [ Cz wrz 12, 2019 7:15 am ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Przysiadłam się z kawą, a tu przerwa na reklamy :mrgreen:

Autor:  jabol [ Cz wrz 12, 2019 9:57 am ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Damian78 napisał(a):
oj wiele epitetów wypowiedzą dzisiaj usta me :lol:

pogoda wspaniała, ścieżka wygodna - tylko pieśni radości z ust Twoich wydobywać się powinny

ps. świetny początek, rekordowa różnica poziomów w ciągu jednej doby, zazdroszczę młodości i z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg :D

Autor:  Damian78 [ Cz wrz 12, 2019 10:42 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Redemption MM napisał(a):
Przysiadłam się z kawą, a tu przerwa na reklamy

Przerw będzie więcej niż w Polsacie :lol:
jabol napisał(a):
rekordowa różnica poziomów w ciągu jednej doby, zazdroszczę młodości

Niestety młodość nie pomogła, to jedna z zasadniczych spraw, które pokpiliśmy, wszyscy mieliśmy chorobę wysokościową a ja to już wybitnie, żeby było śmieszniej w sobotę wróciłem znad morza a w poniedziałek byłem już na 3500m :lol:

Autor:  Redemption MM [ Pt wrz 13, 2019 6:29 am ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Damian78 napisał(a):
wszyscy mieliśmy chorobę wysokościową


Wiadomo, że powyżej 2tys. z hakiem nie bywałam, ale mój mąż tragicznie przeżywa zmiany wysokości, nawet powyżej tysiąca. Z naszych równin w górę jest w miarę ok, głowa boli, ale apap pomaga, ale jak wracamy z gór, to okrutne migreny i mdłości ma.

Autor:  Damian78 [ Pt wrz 13, 2019 9:14 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Ruszamy w górę, nie ma na co czekać. Z ciężkim plecakiem podejście wcale nie jest banalne, gdzieniegdzie są klamry i stalowe stopnie do podejścia w górę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Generalnie dość często wyglądam tak :lol:

Obrazek

Temperatura bardziej plażowa niż górska, dlatego przystanki robimy często, jest to też jakaś forma aklimatyzacji, chociaż mało skuteczna, kompresja siada z każdym krokiem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po godzinie marszu jestem tak zrypany, że najchętniej już bym zakończył tą wędrówkę. Tymczasem szlak pnie się coraz stromiej i robi się coraz węziej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatni fragment podejścia ma charakter ferraty, na dodatek przychodzi moja kolej na taszczenie liny, to dobija mnie na maxa, widoki średnio cieszą, za jakie grzechy ta mordęga :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu po ponad trzech godzinach ukazuje się dzisiejszy punkt docelowy, chłopaki są już dawno na miejscu, wyprzedzili mnie o jakieś 20min. Przynajmniej końcówka podejścia była w ludzkich warunkach, nadciągnęły chmury i temperatura trochę siadła.

Obrazek

Rozkładamy na kamieniach przed schroniskiem majdan uchodźczy i robimy impre.

Obrazek

Wszystkim dyńka nawala, piwo nie wchodzi a w schroniskowej kuchni zabrakło makaronu na pastę, masakra we Włoszech brakło makaronu. Próbuję zjeść jakiegoś liofa i idę do wyrka, poprzednia noc prawie nie przespana a rano wczesna pobudka, może rano będzie lepiej.

Autor:  zephyr [ Pn wrz 16, 2019 10:02 am ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

:lol: na zdjęciach faktycznie wyglądacie nie ciekawie :lol: Nie dziwię się. Nie przespana noc w podróży i na dodatek szybki wyjazd kolejką i wyjście na prawie 3600m. Wysokościówka murowana :)

dawaj cd :)

Autor:  kefir [ Pn wrz 16, 2019 2:22 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

U Legii też widać zmęczenie sezonem od pierwszego meczu w ekstraklasie :mrgreen:
Czekam na więcej, zdjęcia super.

Autor:  farix [ Śr wrz 18, 2019 6:48 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

W Quintino Sella kiedyś pozwalali przyrządzać swoje jedzenie w środku.
Czasem można trafić na testy namiotów - nocleg w testowym namiocie gratis w zamian za ankietę :)
Aklimatyzacja na Punta Perazzi?

Autor:  Damian78 [ Śr wrz 18, 2019 8:59 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

[quote="farix":...]W Quintino Sella kiedyś pozwalali przyrządzać swoje jedzenie w środku.
Czasem można trafić na testy namiotów - nocleg w testowym namiocie gratis w zamian za ankietę :)
Aklimatyzacja na Punta Perazzi?[/quote:...]

Pogoda była fajna, więc pichciliśmy na ławkach na zewnątrz, na jadalni jedliśmy śniadania.
Chyba coś tam testowali, ale co łóżko to łóżko :D
Nie mieliśmy czasu na takie pagóry.

[quote="kefir":...]U Legii też widać zmęczenie sezonem od pierwszego meczu w ekstraklasie[/quote:...]

Ale my się rozkręcaliśmy z każdą górką :lol:

Autor:  Damian78 [ Śr wrz 18, 2019 9:57 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Noc minęła całkiem znośnie, ale rano jak usiadłem na łóżku to miałem taki helikopter, że z trudem powstrzymywałem się od puszczenia pawia. Na śniadaniu trochę podziobałem owsiankę, było to stanowczo za mało by mieć sensowną moc na podejściu. Szpeimy się przy schronisku, ponieważ od razu wchodzi się na lodowiec i ruszamy w dwóch trzyosobowych zespołach. Podejście lodowcem w kierunku Punta Felik jest długie, monotonne i w sumie dość łagodne, ale kompresji brak, w sumie to chłopaki ciągną mnie na sznurku w górę, pierwszy zespół jest znacząco z przodu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ostatni odcinek podejścia na Punta Felik jest zdecydowanie odmienny niż wcześniejsza część drogi, stromo, ścieżka jest zalodzona i do pokonania jest niczego sobie szczelina brzeżna.

Obrazek

Na Colle del Felik schodzimy z górki, zdecydowanie najlepsza część szlaku :lol:

Obrazek

Szybko jednak grań zaczyna się spiętrzać i zwężać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Słonko fajnie daje i widoki też niczego sobie, ale zdycham, marzę tylko o powrocie do schroniska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Stajemy w końcu na szczycie, jak na taki zgon to nawet szybko poszło, około 3h, widoki piękne i zero wiatru.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przez chwilę leżę na śniegu i z trudem łapię oddech, robimy sesjone bo wpadałoby mieć jakieś fotki ze szczytu. Pierwotny plan zakładał zrobienie trawersu Castor/Pollux, ale ja się na to nie piszę. Chętnych jest dwóch, Michał i Marcin, schodzą na przełęcz, z której robią zjazd na stromym zboczu, pokonując przy okazji szczelinę brzeżną.

Obrazek

Reszta ekipy jeszcze przez chwilę siedzi na górce, wszak to ma być aklimatyzacja. Powoli dochodzę do siebie i zaczynamy zejście w kierunku Punta Felik.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Liskamm robi wrażenie, szczególnie podejście pod ścianę.

Obrazek

Nie dochodzimy do przełęczy, siadamy trochę wcześniej na śniegu i robimy popas. Nie ma jeszcze dziewiątej, pogoda petarda a wola walki we mnie wzbiera, więc rzucam chłopakom propozycję nie do odrzucenia, by zrobić dzisiaj jeszcze Liskamma Zachodniego, który był planowany na dzień jutrzejszy. Zanim chłopaki wrócą z Polluxa my zejdziemy z Liskamma. Jak mamy przez resztę dnia zdychać pod schroniskiem to lepiej to samo robić w górach :lol:

Autor:  zephyr [ Pt wrz 27, 2019 1:47 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

faktycznie nieciekawie wyglądasz na tych zdjęciach :lol: ale pogoda trafiła Wam się żyleta :!: piękne widoki :!:
Castor to piękny szczyt. Od dawna mi się marzy. Raz byłem blisko żeby tam jechać ale musiałem zmienić plany na inne cele bo tam nie było pogody. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał okazję ;)

Autor:  Damian78 [ Pt wrz 27, 2019 9:34 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

zephyr napisał(a):
faktycznie nieciekawie wyglądasz na tych zdjęciach

Po zeszłorocznym wyjeździe nie myślałem, że taka niemoc mnie dosięgnie, mamy kolejne doświadczenie związane z aklimatyzacją i na pewno na początek zrobimy coś koło 3k z noclegiem poniżej 3k a potem będzie się można pchać wyżej.

Autor:  prof.Kiełbasa [ So wrz 28, 2019 10:29 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

Dziś na spokojnie do piweczka siadła relacja.. jedna z tych co by się chciało samemu powtórzyć 8)

Autor:  zephyr [ Cz paź 03, 2019 1:26 pm ]
Tytuł:  Re: Vacanze italiane prima parte - Castor 4223m n.p.m.

prof.Kiełbasa napisał(a):
.. jedna z tych co by się chciało samemu powtórzyć 8)

namówiłeś mnie :P

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/