Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Śr lut 19, 2020 11:49 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: So sty 04, 2020 4:19 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 05, 2007 8:49 pm
Posty: 6304
Lokalizacja: Kraków
Pomimo tego, że dawno nic tutaj nie pisałem, zdarza mi się co jakiś czas logować i coś na forum poczytać.
Niestety codzienne obowiązki spowodowały, że musiałem się mocno z działalności górskiej wycofać. Rok 2019 był jednak pod tym względem rokiem przełomowym. Zdecydowanie najaktywniejszym górsko od 5-6 lat. Rokiem w którym spędziłem w górach ok. 25 dni.
Mimo, że nie było to żadne tatrzańskie offroadowe łojenie jak za starych dawnych czasów, to postanowiłem się podzielić moim skromnym podsumowaniem roku 2019. Może dla kogoś, kto tak jak ja musiał z działalności górskiej się mocno wycofać, będzie to jakąś inspiracją do powrotu. Bo w góry na pewno warto wracać, nawet jeżeli dziabki, raki, friendy, haki i inne trzeba było zamienić na kijki i wygodne wysokie buty do chodzenia po beskidzkich błotach, a zamiast 20-godzinnych tatrzańskich wyryp robi się tylko kilku godzinne wycieczki na mało znane kapuchy.
No to zaczynamy:
1. Pierwszy wyjazd w 2019 to 3 dni spędzone rodzinnie w Kościelisku. Poza atrakcjami Zakopanego, śnieżnymi parkami, chochołowskimi termami, itp. udało się tylko raz wyjść w góry i to na dosyć krótki spacer, ale spowodowało to, że mocno zatęskniłem za tatrzańską zimą. Przeszedłem się z 5-letnią córką w porze popołudniowo-wieczornej z Kir do schroniska na Ornaku. Całą drogę powrotną ciągnąłem ją w sankach zaczepionych do plecaka. Przydały się jeszcze do czegoś HMS-y i pętle ;)
Niby to tylko spacerek, ale przy -15 stopniach i z 20 kg na sankach w padającym śniegu wyszła z tego fajna wycieczka.
Obrazek Obrazek

2. 16. lutego – wyjście z Jasionowa na Maciejową i powrót tą samą drogą. Tym razem dałem córce popalić. Musiała całą trasę przejść na własnych nogach w dosyć sporym śniegu.
Obrazek Obrazek Obrazek

3. 30-31. marca – spontaniczny weekendowy wyjazd w Tatry z córką. Drugiego dnia zdobywamy Wielki Kopieniec idąc z Toporowej Cyrhli.
Obrazek Obrazek Obrazek


4. 7. kwietnia – z Koninek idę na Turbacz. Klasyczna, niedzielna wycieczka w pełnym słoneczku, z krokusikami dookoła. Schodzę do Koninek przez Kopieniec, Wierch Spalone i Turbaczyk. W zejściu przedzieram się przez nieprzedeptane śniegi i wiatrołomy, co powoduje że wraca stary uraz kolana i łapie mnie lekki kryzys. Pojawiają się wątpliwości, czy warto w tych górach się tak katować.
Obrazek Obrazek Obrazek


5. 20. kwietnia – zgodnie z tradycją przynajmniej raz do roku staram się być na Babiej. W 2019 padło na wczesną wiosnę. Śniegu jeszcze sporo, ale widać już mocno, że zbliża się ciepło.
Trasa: Krowiarki-Babia-Mała Babia-Żywieckie Rozstaje-Markowe Szczawiny-Krowiarki.
Obrazek

6. Weekend majowy to rodzinny wyjazd w Sudety i okolice. Pogoda nie rozpieszcza, więc większość czasu spędzamy na zwiedzaniu (kopalnia Złoty Stok, zamek w Mosznej), suszeniu namiotu, itp. ale udaje się trochę pospacerować. 3. maja przechodzimy standardowy szlak na Błędnych Skałach, a później z Międzygórza do Ogrodu Bajek w masywie Śnieżnika.

7. Potem nadchodzi prawie 3-miesięczny okres przerwy w górskiej działalności, spowodowany przede wszystkim ostrą kumulacją obowiązków zawodowych. Przenoszę się z tego powodu na miesiąc pod Warszawę, gdzie życie na nizinach tak mnie przytłacza, że uświadamiam sobie, że muszę jak najszybciej wrócić w pofalowany krajobraz.
Tęsknota powoduje, że z Wawy do Krakowa wracam 23. lipca ok. 23., pakuję sakwy rowerowe i o 5 rano następnego dnia w mżystym deszczu jadę na dworzec PKP, skąd pociągiem do Grybowa.
To mój pierwszy w życiu rowerowy wyjazd na kilka dni w góry. Zawsze byłem piechurem. Beskid Niski jest do rozpoczęcia takiej przygody idealny. W 4 dni robię około 200 km, co może nie jest imponującym wynikiem, ale dla mnie to chyba najpiękniejszy wyjazd w całym 2019 roku. Spanie w bazach namiotowych, wieczorne ogniska, oglądanie gwiazd, moknięcie do suchej nitki w strugach ulewnego deszczu, trzęsienie się z zimna przy dźwięku grzmotów, grzęźnięcie w błocie po kostki na moim rowerze trekkingowym, opalanie się w pełnym słońcu, kąpanie w górskim potoczku, to coś czego mi od lat w życiu brakowało. Po tym wyjeździe przechodzę istne katharsis i na nowo ustawiam sobie góry wśród priorytetowych wartości w moim życiu ;)
(Trasa: Grybów-trawers góry Chełm-Wawrzka-Brunary-Śnietnica-Stawisza-Hańczowa-Wysowa-Blechnarka-pod Obyczem-przełęcz Regetowska-baza namiotowa w Regetowie-Smerekowiec-Gładyszów-Banica-schronisko PTTK w Bartnem-Banica-Krzywa-baza namiotowa w RadocynieWyszowatka-Ożenna-Żydowskie-Krempna-Polany-Olchowiec-Tylawa żółtym szlakiem-chatka SKPB w Zyndranowej-Tylawa-Mszana-Polany-Myscowa-Kąty-Desznica-Jaworze-pod górą Walik-Brzezowa-Mrukowa-Samoklęski-Osiek Jasielski-Załęże-Dębowiec-Jasło)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


8. Początek sierpnia to tygodniowy wyjazd na wczasy do Grecji na wyspę Zakynthos. Od razu po przyjeździe do hotelu rzuca mi się w oczy górka leżąca nieopodal. Zastanawiam się tylko kiedy najlepiej na nią wejść i jak, ponieważ nie ma tam żadnych szlaków. 5. sierpnia późnym popołudniem wyruszam na górę Skopos, która ma co prawda tylko 496 m, ale wycieczka i tak należy do bardzo ciekawych, okazuje się niemal dwa razy dłuższą niż planowałem i kończy powrotem grubo po 22.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

9. 8. września znowu odwiedzam Beskid Niski, ale tym razem jest to tylko ok. 2h spacer z córką do rodzinnej kaplicy leśnej w Mrukowej na zboczach Świerzowej.

10. 21. września to dosyć spontaniczny wyjazd w Gorce. Na szlak wychodzę ok. 12. Idę z Rzek przez Polanę Podskały, Gorc Troszacki i Kudłoń na Turbacz. Żeby sobie urozmaicić drogę powrotną, planuję zejście przez Polanę Gabrowską do Doliny Kamienicy. Jak się okazuje, szlak który mam na mapie, jest od kilku lat zamknięty. Żeby wrócić do samochodu muszę nadrobić kilka kilometrów i przejść przez Gorc i Nową Polanę. Wycieczkę kończę około 21, schodząc z Gorca po ciemku.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

11. Koniec września to 3-dniowy wyjazd z córką do Krynicy. W większości spędzamy go na zwiedzaniu i chowaniu się przed deszczem, ale udaje się też poświęcić cały jeden dzień na góry. Wchodzimy na Górę Parkową na przełaj i schodzimy podobnie. Jakby tego było mało, to potem jedziemy do Czarnego Potoku i stamtąd gondolką na Jaworzynę Krynicką. Stamtąd już na nogach idziemy do schroniska PTTK i przez Diabelski Kamień schodzimy do Czarnego Potoku. Niby to tylko zejście z góry, ale dla mojej 5-latki to dzień pełen wrażeń i solidna górska wyrypa.
Obrazek Obrazek
Obrazek

12. 6. października – pogoda wredna, ale parcie na góry jest duże, więc postanawiam coś mimo wszystko zrobić. Wchodzę z przełęczy Glisne na Szczebel w totalnej mgle i siąpiącym deszczu. Schodzę w stronę Kasinki i Mszany czarnym szlakiem, a potem żeby wrócić do samochodu trawersuję Małą Górę na przełaj. W połowie zejścia dopada mnie solidny deszcz, ale satysfakcja z tego „spaceru” jest i tak duża.
Obrazek Obrazek

13. 20. października wracam w sercu najbliższy Beskid Niski i wychodzę z Folusza na Ferdel, Kornuty i Wątkową. Pogoda jest idealna, piękna polska złota jesień. W górach, jak na Beskid Niski, istne tłumy. Spotykam na szlaku w sumie z 50 osób.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


14. 27. Października to jeden z ostatnich weekendów z piękną wyżową pogodą. Po bardzo długiej przerwie wracam wreszcie w Tatry Wysokie. Nie jest to co prawda nic imponującego, ale wchodzę na Koprowy Szczyt szlakiem z Popradzkiego Plesa. Pogoda idealna, w górach tłumy. Na szlaku spotykam pewnie z 1000 osób.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


15. 1. Listopada to wejście na Pilsko piękną trasą z Sopotni Wielkiej, przez Przełęcz Przysłop, Halę Górową i Halę Miziową. W drodze powrotnej idę przez Halę Cebulową, Halę Rysiankę i Halę Pawlusią na Romankę i Kotarnicę. Niewyspanie, zmęczenie i zimny wiatr dają mi tego dnia ostro w dvpę, ale wyjazd z pewnością zaliczam do bardzo udanych.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


16. 24. Listopada wchodzę na Mogielicę chyba najkrótszą możliwą trasą, tj. z przełęczy Rydza-Śmigłego. Żeby sobie wyjazd trochę uatrakcyjnić wracam przez Słopnice Królewskie. Widok z Mogielicy jeden z najlepszych w Beskidach.
Obrazek Obrazek


17. Przełom listopada i grudnia, to weekendowy wyjazd służbowy w Beskid Mały. W niedzielę na lekkim kacu wchodzę z Targoszowa przez Czarną Górę na Leskowiec. Miałem zrobić dwa razy dłuższą trasę, ale po wyjeździe służbowym nie było na to wystarczającej woli walki.
Obrazek Obrazek


18. W połowie grudnia jadę z córką na 3 dni w Tatry. Pogoda na dole jest paskudna, wszystko tonie w mleku, widoczność zerowa, lekko prószy śniegiem. W planie był wyjazd na Skalnate Pleso i zejście szlakiem na Hrebieniok, bo obiecałem córce oglądanie lodowych rzeźb. Przez tę wredną pogodę rezygnuję z pierwotnego planu i kupuję bilet góra-dół.
Wyjeżdżamy na Skalnate Pleso i okazuje się, że na górze jest pięknie i jesteśmy nad chmurami. Po ok. godzinnym spacerze po okolicy i zabawie na najwyżej położonym placu zabaw, córka narzeka na zimno, więc jednak zjeżdżamy na dół, a do Smokovca przejeżdżamy samochodem. Stamtąd na Hrebieniok kolejką naziemną, bo jest już dosyć późno. Schodzimy na nogach i lecimy na termy do Białki.
Obrazek Obrazek Obrazek

Kolejnego dnia, przy mocnym halnym wchodzimy z Palenicy na Rusinową Polanę. W planach była Gęsia Szyja, ale wiatr był tak silny, że mi córkę przewracał, a ciemne chmury zwiastowały śnieżycę, więc zrezygnowaliśmy i zeszliśmy tą samą trasą na dół.
Obrazek

19. Ostatni wyjazd w Beskid Niski. Zima na dobre zagościła w górach. Jadę do Pustelni Św. Jana koło Dukli. O godzinie 10.00 parking pod pustelnią jest zupełnie pusty, a droga do niego pokryta śniegiem i lodem. Nie ma żadnych śladów ludzi. Wszystko pokrywa świeży śnieg. Pustelnia stoi zupełnie pusta. W planie miałem zejść niebieską ścieżką spacerową do kamieniołomu w Nowej Wsi. Niestety szlak jest zupełnie zasypany, w zamieci gubię go już po ok. 200-300 metrach i ładuję na przełaj przez jakieś wąwozy i leśne ścieżki. W letnich warunkach przejście tego odcinka zajęłoby mi pewnie z 20 minut, w obecnych przeszło godzinę. Z Nowej Wsi idę do studni św. Jana pod Górą Cergową, a następnie na szczyt Cergowej. Warunki dobre, chociaż mocno wieje, a świeży śnieg przykrywający nie do końca zamarznięte liście i błoto powoduje, że nogi wyjeżdżają niczym na lodzie. Zejście czerwonym szlakiem do Nowej Wsi i powrót na parking do pustelni to już zupełny lajcik. Las osłania od wiatru, a szlak jest ładnie przedeptany. Na parkingu widać ślady po 2 innych samochodach i ślady kilku osób. Poza tym pustka. Nikogo tam nie spotykam. Uroki Beskidu Niskiego.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

W drodze powrotnej podjeżdżam jeszcze zobaczyć wodospad w Iwli. Asfalt jest pokryty grubą warstwą lodu i po wyjściu z samochodu jadę na butach niczym na łyżwach.
Obrazek


20. Rok 2019 kończę wyjazdem w Beskid Wyspowy i krótkim spacerem na Śnieżnicę z przełęczy Gruszowiec. Pod względem górskim był to z pewnością piękny rok.
Obrazek Obrazek Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 04, 2020 9:30 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9482
Lokalizacja: miasto100mostów
Wszelki duch...
Szacunek za tyle pięknych, różnorodnych wycieczek z córką.
I fajnie że napisałeś.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 04, 2020 9:43 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1006
Lokalizacja: W-wa
No i zatkało mnie, ale NIESPODZIANKA!

Znalazłoby się jeszcze parę osób, które mogłyby sobie twój przykład wziąć do serca.
Im by się polepszyło, forum by zyskało, ja bym się ucieszyła.

Rohu napisał(a):
Beskid Niski (...) dla mnie to chyba najpiękniejszy wyjazd w całym 2019 roku. Spanie w bazach namiotowych, wieczorne ogniska, oglądanie gwiazd, moknięcie do suchej nitki w strugach ulewnego deszczu, trzęsienie się z zimna przy dźwięku grzmotów, grzęźnięcie w błocie po kostki na moim rowerze trekkingowym, opalanie się w pełnym słońcu, kąpanie w górskim potoczku, to coś czego mi od lat w życiu brakowało. Po tym wyjeździe przechodzę istne katharsis i na nowo ustawiam sobie góry wśród priorytetowych wartości w moim życiu :wink:

_________________
1. https://vimeo.com/231243943
2. https://vimeo.com/55441565


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 04, 2020 7:56 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1984
Mam podobnie jak zacytowała Anke, a o dziwo moi panowie bardziej jak królewienki, wolą wygody.
Pięknie Rohu. Widać jak zmieniają się człowiekowi priorytety . A wypady z dziećmi są niezapomniane i napawają dumą.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 04, 2020 9:20 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 20, 2007 5:51 pm
Posty: 8999
Lokalizacja: Stara Chójnica
Ale fajnie ...

_________________
"Pośród wielu ujemnych cech lewactwa najbardziej wydatną jest głupota"
Bogusław Wolniewicz


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 04, 2020 11:03 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4125
Lokalizacja: GEKONY
Cytuj:
Pomimo tego, że dawno nic tutaj nie pisałem, zdarza mi się co jakiś czas logować i coś na forum poczytać.

WON!

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 05, 2020 12:25 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 05, 2007 8:49 pm
Posty: 6304
Lokalizacja: Kraków
Redemption MM napisał(a):
Mam podobnie jak zacytowała Anke, a o dziwo moi panowie bardziej jak królewienki, wolą wygody.
[...] A wypady z dziećmi są niezapomniane i napawają dumą.

Z moją córką bywa bardzo różnie. Czasami jej się chce chodzić, a czasami po 100 m ma dość, narzeka, że ją nogi bolą i mówi, żebym ją wziął na ręce.
W 2018 roku byłem z nią chyba ok. 10 razy w górach. Mam wrażenie, że wtedy jej się nawet bardziej chciało i czerpała z tego większą frajdę niż obecnie. Teraz wie, że góry oznaczają wysiłek i już na żadne oglądanie krówek, leśnych zwierzątek, kupowanie magnesów w schroniskach, itp. nie daje się naciągać.
Chociaż pod namiotem lubi spać i jest to dla niej zawsze jakąś radością.
Raz spałem z nią w Roztoce na podłodze w korytarzu, co też jej się bardzo podobało.
Wiele razy chodziłem z nią w nocy po górach i w zasadzie też nigdy nie narzekała, nie bała się. Byliśmy też na wielu wycieczkach zimowych.

Nie chcę jej zrazić do gór, więc nie ciągnę ją na siłę i póki co wybieram raczej bardzo krótkie trasy. Najdłuższa jaką przeszła to w 2018 roku w sierpniu (czyli w wieku niespełna 4 lat) zejście z Kasprowego (wyjazd był kolejką) przez Przełęcz Świnicką na Halę Gąsienicową i przez Jaworzynkę do Kuźnic. Z Kasprowego do Gąsienicowej szła cały czas sama na nogach, mimo że pogoda była kiepska, wiał zimny wiatr i trochę kropił deszcz. Potem ją wziąłem do nosidła i chwilkę przed Murowańcem zasnęła ze zmęczenia. Spała tam chyba ze 2 godziny, po czym po obiedzie poszła dalej sama aż do dna Doliny Jaworzynki (tam gdzie kończy się strome zejście i zaczyna prosta droga). Była to wycieczka całodniowa i widać było, że jest zmęczona, ale miała przy tym sporo radości.
Z kolei kilka miesięcy wcześniej jak szedłem z nią w lecie do schroniska Ornak z Kir, tak narzekała przez całą drogę, robiła postoje, szukała atrakcji, itp. że szliśmy tam chyba ze 4 godziny. Przez to ociąganie, w drodze powrotnej złapała nas mocna burza. Kurtki przeciwdeszczowe, spodnie i wszystko inne było totalnie przemoczone. Była trochę zmarznięta, ale po wycieczce powiedziała, że najbardziej jej się w tym wszystkim podobała burza i to że byliśmy cali mokrzy :D

Raz schodziłem z nią wieczorem z Lubomira. Wyszliśmy ze schroniska jak robiło się szaro. Przed schroniskiem paliło się ognisko, więc córka chciała koniecznie się przysiąść. Spędziliśmy tam jeszcze chyba z godzinę, więc jak zaczęliśmy schodzić było już zupełnie ciemno.
Zejście na przełęcz Glisne jest dosyć strome i nieprzyjemne, zwłaszcza w nocy, więc spodziewałem się, że będzie narzekała i biadoliła, że jej źle. Natomiast na jednym z postojów, przytuliła się do mnie i powiedziała: "Tatusiu, ja cię tak bardzo kocham. Wymyśliłeś taką fajną wycieczkę. Jesteś cudowny." I nie było ani chwili narzekania przez całą drogę.
Jak to z kobietami, wszystko zależy od nastroju. Raz tak, raz tak ;)


golanmac napisał(a):
Ale fajnie ...

Nie machaj tak tą fujarą, tylko raki naostrz. Trzeba sobie przypomnieć jak wyglądają Tatry zimą. Z tego co kojarzę, nie widzieliśmy się ponad 4 lata.

kefir napisał(a):
WON!

Jak będzie jakieś spotkanie forum, to bardzo chętnie to zrobię ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 05, 2020 9:33 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4125
Lokalizacja: GEKONY
Widać geny taty. Super są takie przygody w górach, pamiętam jak nas złapała burza z gradobiciem jak szliśmy przez Modyń i chyba Ostrą. Bałem się żeby się nie rozchorował bo zrobiło się zimno, dodatkowo pioruny, grad, deszcz, było "do auta", ale w aucie banan od ucha do ucha i "fajnie było" :mrgreen:

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 05, 2020 9:11 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1984
Parę razy zdarzyło się nam zmoknąć do gaci i rzeczywiście dla dzieci to żaden problem, a atrakcja :wink: Największe narzekania kojarzę z upałami.
No, ale moi to już wyrośli z przedszkola daaawno.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sty 08, 2020 8:21 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Cz wrz 24, 2009 4:46 pm
Posty: 1707
Rohu świetnie to zebrałeś. Widzę na FB , że działasz z córką dużo ! Fajnie :) Nawet jak jej się odwidzi albo zakręci nią kiedyś coś innego gwarantuję Ci, nigdy Ci tego nie zapomni a Wasza relacja będzie tylko lepsza dzięki tym chwilom spędzonym razem w terenie.
Też zaglądam na forum czasami. Wszystko się zmienia i na wiele spraw dookoła nie mamy wpływu po prostu. Cieszę się, że mam wciąż kontakt z kilkoma osobami z forum, bo temu miejscu w sieci wiele zawdzięczam i mam same dobre wspomnienia :)

_________________
"Sukces-jeśli go osiągamy-to tylko pewien dar.Ostatecznym celem jest poczucie pełni i samoświadomość"
Steve House


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sty 17, 2020 8:25 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1006
Lokalizacja: W-wa
Ivona napisał(a):
Też zaglądam na forum czasami

A ja czasem zaglądam do starych wątków, a tam relacje Ivony o odważnych dziewczynach, które śpią w namiocie na lodowcach i walczą z alpejskimi czterotysięcznikami - tylko zdjęcia przepadły, może warto je załadować powtórnie?

_________________
1. https://vimeo.com/231243943
2. https://vimeo.com/55441565


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 21, 2020 2:52 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Cz wrz 24, 2009 4:46 pm
Posty: 1707
anke napisał(a):
Ivona napisał(a):
Też zaglądam na forum czasami

A ja czasem zaglądam do starych wątków, a tam relacje Ivony o odważnych dziewczynach, które śpią w namiocie na lodowcach i walczą z alpejskimi czterotysięcznikami - tylko zdjęcia przepadły, może warto je załadować powtórnie?


To miłe anke !
Ostatnio namiot przeniósł się poniżej alpejskich lodowców albo w rejony nielodowcowe ale też jest pięknie. Sama wiesz ;)
Dogrzebałam się do relacji..w moich umieściłam aktualne linki do zdjęć.Natomiast w relacji matragony i w innych alpejskich zdjęcia się otwierają.

Ja kiedyś odgrzebywałam stare relacje forumowych chłopaków z tatrzańskich wyryp. Polecam ! świetne teksty :)

_________________
"Sukces-jeśli go osiągamy-to tylko pewien dar.Ostatecznym celem jest poczucie pełni i samoświadomość"
Steve House


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sty 22, 2020 10:45 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3492
Lokalizacja: Węgierska Górka
przecierałem oczy jak zobaczyłem autora tego postu :P
fajnie, że napisałeś po długiej nieobecności ;). Bardzo podobają mi się Twoje wycieczki z córką ;). Ja moją na razie noszę w nosidle bo jest za mała żeby iść dłużej niż kilka minut. Założyłem jej nawet książeczkę PTTK i zbieram jej pieczątki ze szczytów i schronisk które zdobyliśmy :)

życzę równie udanego 2020 :)

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz sty 23, 2020 11:44 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 05, 2007 8:49 pm
Posty: 6304
Lokalizacja: Kraków
kefir napisał(a):
Super są takie przygody w górach, pamiętam jak nas złapała burza z gradobiciem jak szliśmy przez Modyń i chyba Ostrą. Bałem się żeby się nie rozchorował bo zrobiło się zimno, dodatkowo pioruny, grad, deszcz, było "do auta",

Ja się raz przestraszyłem trochę jak mi córka zmarzła. Schodziłem z nią z Morskiego Oka. To był dzień załamania pogody po pięknej i długiej letniej pogodzie. W połowie września 2018 roku. W piątek było pięknie i wyglądało to tak:
Obrazek

A następnego dnia od samego rana totalna dupoova:
Obrazek

Sypało śniegiem z deszczem. Wszystko było mokre. Temperatura bliska zeru stopni.
Julka była dosyć zmęczona i prosiła żebym ją zabrał do nosidełka jak tylko wyszliśmy z Moka. Wsadziłem ją na plecy i zaczęliśmy schodzić. Chyba zasnęła na chwilę po drodze. Była ciepło ubrana. Na nogach miała rajtuzy i górskie spodnie, a na górze jakąś bluzę i kurtkę softshellową.
Sprawdzałem kilka razy czy jej ciepło i ją o to pytałem. Mówiła za każdym razem, że tak i że wszystko jest w porządku.
Miała wtedy równe 4 lata, więc nie była dzieckiem które się na takie rzeczy nie skarży.
Przy kiblach na ostatniej prostej przed Palenicą powiedziałem jej że już musi iść sama. Wyjąłem ja z nosidła, postawiłem na nogach, zacząłem ubierać nosidło, a ona się zaczęła przewracać i mówi z przerażeniem: Tatusiu nie mogę iść!
Zacząłem ją przytulać i pytać co się dzieje. Nogi jej tak zmarzły i zdrętwiały od tego siedzenia w nosidle, że chyba je przestała czuć.
Próbowałem ją jakoś rozruszać, ale było bardzo ciężko. Nie wiem do końca czy to było kwestią zmarznięcia, czy zasiedzenia, w każdym razie przejście ostatniego prostego odcinka nie obyło się bez łez. Na Palenicy kupiłem ciepłą herbatę, to żłopała ją jak koń. W samochodzie przebrałem ją w suche ciepłe rzeczy, zawinąłem w śpiwór i nastąpiła ogromna radość. Mówiła potem oczywiście, że deszcz w górach był bardzo fajny. Pojechaliśmy się jeszcze powygrzewać na termy. Na szczęście nawet się to katarem nie skończyło, ale po raz pierwszy się tak przestraszyłem, że ona tak wymarzła i że będzie chyba od tego wszystkiego chora.

Redemption MM napisał(a):
Parę razy zdarzyło się nam zmoknąć do gaci i rzeczywiście dla dzieci to żaden problem, a atrakcja :wink: Największe narzekania kojarzę z upałami.

U mojej córki niestety z wiekiem chyba jest mniejszy entuzjazm do takich przygód. Ona jest dosyć ostrożna i boi się wielu rzeczy.
Raz jak miała chyba ze 2 lata, spaliśmy pod namiotem i trafiła się nam totalna burza z gradem, piorunami walącymi gdzie popadnie, błyskami. Nic jej to nie przeszkadzało. Traktowała to bardziej jako jakąś ciekawostkę, nawet w spaniu jej to nie przeszkadzało.
Rok później w wakacje, też mieliśmy takie atrakcje pod namiotem. Nawet zaczął przemakać i zaczęła się robić kałuża gdzieś na boku namiotu. Nie robiło to na niej żadnego wrażenia.
W 2018 roku w lecie złapała nas burza i totalna zlewa jak schodziliśmy Kościeliską ze schroniska na Ornaku. Mówiła że to świetna wycieczka, a błyski i grzmoty były bardziej ciekawostką niż jakimkolwiek zagrożeniem.
W zeszłym roku jak pod blokiem usłyszała grzmot, to spieprzała do domu ile sił w nogach i prawie zaczęła płakać z tego powodu że jest burza.
Nie wiem czy im ktoś w przedszkolu naopowiadał, że burza jest bardzo groźna, czy coś innego. W każdym razie z czasem zaczęła się bardzo bać burzy i do teraz wywołuje to w niej spory lęk.

Ivona napisał(a):
Rohu świetnie to zebrałeś. Widzę na FB , że działasz z córką dużo ! Fajnie

Dzięki.

Ivona napisał(a):
Wszystko się zmienia i na wiele spraw dookoła nie mamy wpływu po prostu. Cieszę się, że mam wciąż kontakt z kilkoma osobami z forum, bo temu miejscu w sieci wiele zawdzięczam i mam same dobre wspomnienia

Podpisuję się pod tym rękami i nogami. To forum to dla mnie kawał życia.... bardzo ważny kawał życia.

anke napisał(a):
A ja czasem zaglądam do starych wątków, a tam relacje Ivony o odważnych dziewczynach, które śpią w namiocie na lodowcach i walczą z alpejskimi czterotysięcznikami - tylko zdjęcia przepadły, może warto je załadować powtórnie?

Też kilka razy zaglądałem do starych relacji, zarówno KEG-owych jak i innych. Niestety w wielu z nich nie ma już zdjęć.
Niektóre moje zdjęcia przepadły bezpowrotnie, czego mi niezmiernie żal. Większość gdzieś mam zarchiwizowane na płytach i twardych dyskach, ale okazuje się niestety, że nie wszystkie.
Załadować je powtórnie? Ciężko znaleźć nawet swoje wszystkie relacje jak się ma 6300 postów na liczniku ;)

Ivona napisał(a):
Polecam ! świetne teksty

Oj tak. Dodałbym do tego kilerusa i golanmaćka z ich poczuciem humoru, nieraz bardzo abstrakcyjnym.

zephyr napisał(a):
Bardzo podobają mi się Twoje wycieczki z córką ;). Ja moją na razie noszę w nosidle bo jest za mała żeby iść dłużej niż kilka minut.

Dzięki. Tych wycieczek z nosidłem było w sumie sporo. Zaczęło się w wieku 9 miesięcy, a skończyło w wieku 4 lat.
Na początku było samo noszenie w nosidle, potem stopniowe zastępowanie nosidła własnymi nogami. Na końcu, nosidło służyło już tylko jako awaryjny środek transportu jak nóżki odmawiały posłuszeństwa.
A w 2019 roku postanowiłem się też trochę oderwać od chodzenia z córką i samemu poprawić kondycję. Mam nadzieję, że w 2020 i tego i tego mi nie zabraknie.
Wycieczki z córką mają inny charakter nisz ganianie solo po górach. Ale nawet jak to tylko 2-3 godzinny spacer jakąś doliną, to satysfakcja z tak spędzonego czasu jest bardzo duża.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sty 24, 2020 8:04 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1984
Też starałam się zawsze eliminować ryzyko. Wiadomo, nie wszystko da się przewidzieć. Do dziś w plecaku, pomimo ładnej pogody, targam cieplejsze ciuchy. Małe ciałko szybko się wychładza. No jedno już mnie przerosło, ale drugie jeszcze dzieciak.

Rohu napisał(a):
Nie wiem czy im ktoś w przedszkolu naopowiadał, że burza jest bardzo groźna, czy coś innego. W każdym razie z czasem zaczęła się bardzo bać burzy i do teraz wywołuje to w niej spory lęk.


Moja mama bardzo boi się burzy. Twierdzi, że jak była dzieckiem piorun kulisty wpadł do domu. No i sprzedała ten strach młodszemu. Na szczęście nasza postawa chyba go wyciągnęła z tych lęków. Złapała nas burza (taka z niczego) przy zejściu z Wołowca w sierpniu, 2 dni po tym Giewoncie. Wyładowania stawiały mi wszystkie włosy na ciele, a uszy musiałam zatykać od huku, a młody, zniósł sprawę dzielnie. Chyba wyrósł. Uff (11lat)

Rohu napisał(a):
Dzięki. Tych wycieczek z nosidłem było w sumie sporo. Zaczęło się w wieku 9 miesięcy, a skończyło w wieku 4 lat.


Nie odbiło się to na twoich kolanach? Mąż mój do dziś ma problem i myślę, że oprócz biegania, to i nosidło miało swój wkład.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sty 24, 2020 10:30 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 05, 2007 8:49 pm
Posty: 6304
Lokalizacja: Kraków
Redemption MM napisał(a):
Nie odbiło się to na twoich kolanach? Mąż mój do dziś ma problem i myślę, że oprócz biegania, to i nosidło miało swój wkład.

Od wielu lat mam problem z kolanami. Miałem kiedyś uraz kolana kiedy w wieku 17 lat grałem w futbol amerykański. Niestety nigdy go nie wyleczyłem, bo jakoś nie było czasu.
Potem poszedłem na studia, czasu na aktywność było trochę mniej, przyrosła mi masa, a chodzenie po górach kończyło się prawie zawsze ciężkim bólem kolana (a potem kolan). Paradoksalnie im więcej zacząłem chodzić tym było z tym lepiej. Wzmocniłem mięśnie, co odciążyło kolana i w zasadzie problem się trochę rozwiązał. Miewałem oczywiście czasami przy długim schodzeniu jakieś bóle kolana, ale nie było to na tyle uciążliwe, żeby coś z tym robić. Kijki pomagały.
Jak przestałem się wspinać, coraz rzadziej zaglądałem w góry, to problem powrócił. Wystarczyła krótka wycieczka, żeby kolano dawało o sobie znać.
W takim sflaczałym okresie zacząłem nosić córkę na plecach w nosidle turystycznym. Miała zaledwie 8-9 miesięcy jak kupiłem nosidło, więc wtedy to nie stanowiło problemu. Do tego robiłem w miarę krótkie trasy, więc też nie było za bardzo okazji, żeby kolano nadwyrężyć.
Potem zdarzały się wycieczki dłuższe, a córka już ważyła więcej, więc bywało czasami ciężko. Jak schodziłem z nią kiedyś z Murowańca, to nie dałem rady jej nieść, bo tak mnie bolało kolano. Musiała zejść sama z Karczmiska na dno Doliny Jaworzynki. Potem na płaskim odcinku dałem radę i doniosłem ją do Kuźnic. Ale i tak odchorowałem to wyjście tygodniowym lub nawet dłuższym bólem kolana.
Od kiedy odstawiłem nosidło jest na pewno lepiej. Zdarza się, że mnie trochę kolano boli, ale nie jest źle. Wzmocniłem trochę mięśnie i w ostatnim czasie raczej nie miałem żadnego problemu z bólem nie do zniesienia.
Jakbym zrzucił parę kg to pewnie byłoby jeszcze znacznie lepiej, ale z tym akurat nie jest tak prosto.

Co ciekawe w zeszłym roku od jazdy na rowerze częściej bolały mnie kolana niż mięśnie. Po przejechaniu 60+ km mięśnie by jeszcze dały radę, ale kolano już odmawiało współpracy.

Ja się przez ból kolan nigdy do biegania nie przekonałem i chyba ciężko by mi było teraz zacząć.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 26, 2020 12:39 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 17, 2005 9:35 pm
Posty: 1119
No i pięknie!

_________________
Omówienie sezonu ograniczam do rejonu Morskiego Oka i Tatr Zachodnich (...). By zasłużyć na wyróżnienie w rejonie Hali trzeba by najtrudniejszą tamtejszą drogę przejść nocą, samotnie i w kapciach. - Władysław Cywiński


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 26, 2020 2:59 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Pt wrz 17, 2010 11:49 am
Posty: 850
Lokalizacja: dokąd
Widzę, że u Ciebie też na bogato :D
Fajnie, że dużo wyjazdów rodzinnych, widać, że wszystkich góry i aktywność cieszą.
Gratuluję i życzę równie udanego - albo nawet bardziej ;) - 2020!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL