Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/forum/

Ama Dablam 6856 m. n.p.m.
http://turystyka-gorska.pl/forum/viewtopic.php?f=11&t=3083
Strona 1 z 4

Autor:  don [ Wt gru 12, 2006 9:30 pm ]
Tytuł:  Ama Dablam 6856 m. n.p.m.

Relacja z Ama Dablam jest kontynuacją relacji Nepal 2006 i Island Peak.

Podbudowany wejściem na Island Peak śmielej zmierzam w kierunku Ama Dablam naszego głównego celu. Mając ciągle za plecami Lhotse i Island Peak


Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

schodzimy do Dingboche gdzie w 10 litrach wody golę się, biorę prysznic i robię pranie. Nie pytajcie jak - chronione patentem.

Obrazek Obrazek Obrazek

Mimo zmęczenia dzielnie pomagam didi ( dziewczynie) w zrobieniu obiadu

Obrazek Obrazek Obrazek

smakuje doskonale, czyli dobrze, czyli da się zjeść, ale mięso w całości bo jest z łykowatego jaka ( Władek gdzie golonka z Kolorowej). Po kilku kieliszkach wina i zakąsce z łyski spię doskonale. Ranek budzi sie wspaniałymi widokami na Cholatse, Taboche Peak, Lhotse i Island Peak

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Śniadanko i w drogę do B.C. Ama Dablam. Po drodze widoki na dolinę i szczyty okoliczne

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Wreszcie około 13 godz. dochodzimy do B.C. Jestem ogromnie zdziwiony ilością namiotów. W porównaniu z B.C. pod Island Peak to prawie miasteczko

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Na przeciw nam wychodzą stęsknieni Ela i Wojtek. Po zdjęciu plecaków spotykamy się z ekipą Krzysztofa Wielickiego ( od lewej: Marcin Wielicki, Maciej Berbeka, K.Wielicki, Elżbieta Dziób, kc-19, Artur Hajzer, Dariusz Załuski)

Obrazek Obrazek

Zaczynamy rozmawiać. K. Wielicki informuje nas, że wybieraja się na zimowe wejście na Nangę Parbat. Wymieniaja uwagi z Mackiem który był kierownikiem nieudanej wyprawy zimowej na Nangę.Wojtek, Ela i ja interesujemy się Ama Dablam. Józek Goździk pokazuje nam swoje odmrożone ręce, a Artur Hajzer mówi, że to góra dla profesjonalistów z niewielkimi ułatwieniami. Robi mi się "dziwnie", ale cóż decyzja podjęta - idę. rozważamy różne warianty ataku szczytowego: z II lub III obozu. Doświadczeni koledzy (Załuski, Hajzer) radzą z III. Maciej jest za atakiem z II. Przemawia za tym pospiech w aklimatyzacji, a więc dodatkowa noc na wysokości nie będzie odpoczynkiem tylko pogłębieniem zmęczenia. Obozy są połozone na wysokości: I 5800, II 6150, a III na 6400 m n.p.m. (schematycznie przebieg drogi na 4 fotce- czerwony kolor to odcinki niewidoczne z tego ujecia - od tyłu). Zapada decyzja , że idziemy z II obozu do ataku szczytowego. A ona stoi i czeka

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Idziemy spać. Baza jest na 4500 m n.p.m. więc spię doskonale. Ranek słoneczny , a widoki...

Obrazek Obrazek Obrazek

Krzysiek Wielicki zwija z ekipą obóz , a my robiąc poranną toaletę spoglądamy na Taboche Peak

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Do I obozu czeka nas 1300 m podejścia, więc w drogę. Wyruszamy w składzie: Nuri(szerpa wysokościowy), Maciej, Ela, Wojtek i ja.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Cóż znów widoki

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Po drodze Maciek opowiada o swoim wejściu na Cho Oyu. Na zdjęciu widoczny z prawej masyw, a z lewej Cholatse i Taboche.

Obrazek

Od południowej strony Ama Dablam wygląda groźniej, podobnie jak grań którą trzeba przejść do II obozu

Obrazek Obrazek Obrazek

Wreszcie oboz I. Droga dała w dup.

Obrazek Obrazek Obrazek

Z jedynki widać grań wiodącą do dwójki. Brrr...

Obrazek

Noc znów koszmarna, prawie nie śpię. Ale ranek super. Szczyt Ama wyglada niepozornie i blisko, ale na 3x zoom-ie.

Obrazek

za to grań do niego prowadząca - tylko dla orłów

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Dochodzimy do żółtej ściany - najtrudniejszego technicznie miejsca do pokonania. Spokojnie je przechodzę choć luft pod nogami spory

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Kilka widoków z drogi...

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Wreszcie obóz II. prawdziwe " orle gniazdo". Namioty ledwo się mieszczą na grani, a wokół przepaść. Wszystko przywiązane do poręczówek.

Obrazek Obrazek Obrazek

Kolacja i śniadanie "z tytki". Bardzo słabo śpię w nocy. Rano (5)ruszamy z Nurim i Wojtkiem z zamiarem zdobycia szczytu. Jest strasznie zimno.
Droga jest trudna , ale bez technicznych fajerwerków. Powoli wstaje słońce

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Na tym zdjęciu widać serak krtórego część się oderwała i zmiotła obóz trzeci 12 listopada. Zginęło 6 osób. Obóz trzeci znajduje się na przedłużeniu liny poręczowej ( link zdjęcia zrobionego lepszym sprzętem http://www.pza.org.pl/news.acs?id=139025

Obrazek

Dochodzę do III obozu, gdzie spotykam Ryśka Pawłowskiego. Strasznie ciąży mi plecak, więc go zostawiam u ryśka w namiocie. Biorę tylko kurtkę i termos.Ruszamy z Nurim do góry. Nad nami serak i super widoki

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Zaczyna się chmurzyć

Obrazek Obrazek Obrazek

Spokojnie idziemy do góry, gdy nagle Nuri zostaje odwołany przez radiotelefon na dół. Nie znam angielskiego, a Nuri polskiego nie wiem o co chodzi. Idzie mi się dobrze, więc nie wyobrażam sobie by teraz zawrócić. Przeliczam, że jestem około 150 m nad obozem III to daje wysokość 6550 m n.p.m. - do szczytu 300m. W warunkach tatrzańskich to niecała godzina, a tutaj 3 godziny. Na szczycie będę około 12-13. Nie, nie ma mowy o powrocie, najwyżej pójdę sam. Wiem ,że za mną powinien iść Rysiu Pawłowski - może z nim. Powoli ruszam dalej. Widzę Ryśka jak się do mnie zbliża. " Maciek kazał zaczekać na siebie" mówi do mnie. Sprawa sie wyjaśnia dlaczego Nuri zawrócił. Ela i Wojtek nie czują się na siłach do atakowania szczytu w dniu dzisiejszym, więc Nuri wraca do II obozu po namiot by go rozbić w trójce. Czekam za Maciejem. Słoneczko przygrzewa i godzinka na leniuchowaniu jest taka słodka. Maciej dochodzi do mnie i ruszamy razem

Obrazek Obrazek Obrazek

Pod szczytem dopada nas chmura i na szczycie mleko

Obrazek Obrazek Obrazek

Jest bardzo zimno, szybko na dół. Pech mnie dopada i gubię rękawicę. Dobrze , że Maciej ma trochę podarta zapasową. Gdzie były dziury to mróz zrobił swoje. Po dwóch godzinach zjazdów jesteśmy w III obozie. Jestem bardzo zmęczony, postanawiam zostać w trójce pomimo strasznej ciasnoty ( 2 - osobowy namiot dla czwórki) i braku "naturalnego środowiska himalaisty" czyli śpiwora. Kładę nogi do plecaka i przykrywam kurtkami puchowymi koleżeństwa.Oprócz Nuriego wszyscy źle śpią.
Rankiem jest potwornie zimno i nie ma co jeść. Szybka herbatka i do dwójki w której czeka Maciej.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

W II obozie krótka 1,5 godzinna drzemka.Zwijamy II obóz i w drogę z zamiarem dotarcia do bazy. Macieja plecak waży chyba ze 40 kg, mój trochę mniej, a po drodze żółta ściana

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Jesteśmy zbyt zmęczeni by zejść do bazy. Zostajemy w I obozie. Jeść nie ma co, ale wspaniale spię

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Rankiem ruszam do bazy, a Maciej do II obozu.

Obrazek Obrazek Obrazek

Nie spisząc sie schodzę do bazy o 14. Wita mnie Pemba i śliczne widoki

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek


Po 2 godzinach przychodzi Maciej, po 5 Wojtek. Ela ze względu na lekkie odmrożenia została w bazie wysuniętej. Rano zwijamy bazę

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Jeszcze spojrzenie za siebie

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

i ruszamy w drogę do kraju.
A w kraju najmilsza chwila poranka

Obrazek

A wieczorem Mordor

Obrazek

Tak gorącego powitania się nie spodziewałem. Asi,Agnieszce, Michałowi, Kubie serdeczne dzięki za gościnę, a WSZYSTKIM obecnym wieczorem za wspólna zabawę.


Dziękuję wszystkim za WSPÓLNĄ podróż.




Autor:  Hubert [ Wt gru 12, 2006 9:44 pm ]
Tytuł: 

:bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown:

W tym momencie konkurs na najlepsza relacje nie powinien miec miejsca :!: Taka wyprawa to naprawde zupelnie inny swiat. I jeszcze te nazwiska.

kc-19 szczere gratulacje!

Autor:  Kuba777 [ Wt gru 12, 2006 9:54 pm ]
Tytuł: 

Hubert napisał(a):
:bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown:
W tym momencie konkurs na najlepsza relacje nie powinien miec miejsca :!: Taka wyprawa to naprawde zupelnie inny swiat. I jeszcze te nazwiska.


Przyłączam się :bowdown:

Warto było poczekać te kilka dni na relację :wink:
Super :!: A fotki po prostu bajkowe :shock: Inny świat, połowę z nich to od razu na tapetę by się walnąć chciało :D

Szczerze gratuluję :D
I życzę kolejnych takich wypraw (jakiś ośmiotysięcznik może teraz na rozkład wrzuć :wink: Donie 8) :wink: )

Autor:  Robert18 [ Wt gru 12, 2006 10:06 pm ]
Tytuł:  Ama Dablam

Bardzo faine foty Boguś tych nie widziałem ale według mnie chyba nie odzwierciedlają prawdziwych trudności .

Autor:  don [ Wt gru 12, 2006 10:10 pm ]
Tytuł: 

Robert18 napisał(a):
Bardzo faine foty Boguś tych nie widziałem ale według mnie chyba nie odzwierciedlają prawdziwych trudności .


Foty nigdy nie odzwierciedlają rzeczywistości. A jak jest naprawde trudno to ciężko wtedy focić.

Autor:  Guci [ Wt gru 12, 2006 10:46 pm ]
Tytuł: 

Hubert napisał(a):
W tym momencie konkurs na najlepsza relacje nie powinien miec miejsca Exclamation

Zgadzam się, zdecydowanie najlepsza relacja :)
Moje gratulacje :!:

Autor:  Olka [ Wt gru 12, 2006 11:31 pm ]
Tytuł: 

Bosko, cudnie, miodzio

Autor:  Konrad [ Śr gru 13, 2006 8:56 am ]
Tytuł: 

Boguś - słów brakuje. Super

Autor:  stan-61 [ Śr gru 13, 2006 10:11 am ]
Tytuł: 

Czytałem i ogladałem z zapartym tchem. Gratulacje. :thumright: :brawo:

Autor:  KWAQ9 [ Śr gru 13, 2006 10:28 am ]
Tytuł: 

:bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown:

Autor:  Rob [ Śr gru 13, 2006 11:03 am ]
Tytuł: 

Super , podobało mi sie :)

To znajomosci juz masz i to całkiem powazne :)

Autor:  Olka [ Śr gru 13, 2006 11:31 am ]
Tytuł: 

Rob napisał(a):
Super , podobało mi sie :)

To znajomosci juz masz i to całkiem powazne :)


Nazywajmy rzeczy po imieniu: MAJSTERSZTYK ! :D

Autor:  don [ Śr gru 13, 2006 11:42 am ]
Tytuł: 

Przepraszam , że jeszcze zaszły zmiany w relacji, ale są spowodowane ograniczeniem czasowym wczoraj. Dzisiaj zamieściłem kilka fotek więcej.

Autor:  jakaja [ Śr gru 13, 2006 11:47 am ]
Tytuł: 

Nie wiem co napisać :oops: Jestem pod takim wrażeniem,że mi słów zabrakło.
Dziękuję :bowdown:

Autor:  Bombadil [ Śr gru 13, 2006 4:07 pm ]
Tytuł: 

Szacunek. :bowdown:

Autor:  Dagee [ Śr gru 13, 2006 6:17 pm ]
Tytuł: 

kc-19 napisał(a):
Kolacja i śniadanie "z tytki".

Widać, że Poznaniak :wink:
Piękna opowieść, tylko dlaczego tak krótko :cry: :lol:

Autor:  abrendon [ Śr gru 13, 2006 6:34 pm ]
Tytuł: 

Nawet nie mam do czego się przyczepić :twisted: :wink: Wszystko wspaniałe: zdjęcia, opis, znajomości 8), profesjonalizm, itp., itd.
Kurde, a ja marudziłem, że w Thorung Phedi wstając rano było chłodno i plecak niby mi ciążył. Wiadomo, zdjęcia zimna nie oddadzą, ale domyślam się, jak tam było :D
Mam sporo pytań, ale muszę jeszcze kilka razy relacje przeczytać od początku, a później zacznę je zadawać. Najchętniej jednak to jakiś zlocik z Pana kc-19 udziałem by się przydał :D

Autor:  don [ Śr gru 13, 2006 6:43 pm ]
Tytuł: 

Dagee napisał(a):
Piękna opowieść, tylko dlaczego tak krótko


Krótko? Od 16 do 21.30 ją pisałem. Wklejanie zdjęć - sama przyjemność.

abrendon napisał(a):
Mam sporo pytań, ale muszę jeszcze kilka razy relacje przeczytać od początku, a później zacznę je zadawać


Postaram się odpowiedzieć na wszystkie twoje jak i innych forumowiczów.


abrendon napisał(a):
jakiś zlocik z Pana kc-19 udziałem by się przydał


Z przyjemnością.

Autor:  Dagee [ Śr gru 13, 2006 6:49 pm ]
Tytuł: 

kc-19 napisał(a):
Od 16 do 21.30 ją pisałem. Wklejanie zdjęć - sama przyjemność.

Ale czyta się dużo szybciej niestety :wink:
kc-19 napisał(a):
Postaram się odpowiedzieć na wszystkie twoje jak i innych forumowiczów.

Może 100 pytań do kc-19 :lol:

Autor:  dresik [ Śr gru 13, 2006 6:56 pm ]
Tytuł:  Ama Dablam

KWAQ9 napisał(a):
:bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown: :bowdown:

J/w. Gratulacje.

Autor:  Hania ratmed [ Śr gru 13, 2006 10:32 pm ]
Tytuł: 

Masakra-po prostu cudo :P

Autor:  hail [ Śr gru 13, 2006 10:53 pm ]
Tytuł: 

Świetna sprawa, na pewno nie ma co porównywać z górami Europy jest to zdecydowanie inny świat górski. Zdjęcia rewelka, czasu sporo spędziłeś również by udostepnić Nam czytanie. Pogodę trafiliście kapitalną. Co do tych seraków tak to jest z górach wysokich jedni zdobywają szczyty i mają co wspominać innym nie jest to dane to jest przeznaczenie. Tu w Polsce też można "zginąć na kilka sposobów" bez swojego udziału. Pierwsze pytanie, które się rodzi to ile to wszystko kosztowało wysiłku i rzecz jasna kasy i ewent. przygotowań. Czy poprzedziliście w tym sezonie jakimś specjalnym szczytem czy po prostu górskimi różnymi wycieczkami, mając dobrą kondycję nie była Wam potrzebna inna aklimatyzacja przed wyprawą. Raz jeszcze szczerze gratuluję, zazdroszczę i mam nadzieję iż kiedyś uda się coś podobnego przeżyć i mi :) jak nie to choć z przyjemnością sobie poczytam i pooglądam

Autor:  don [ Cz gru 14, 2006 9:53 am ]
Tytuł: 

hail napisał(a):
Pierwsze pytanie, które się rodzi to ile to wszystko kosztowało wysiłku i rzecz jasna kasy i ewent. przygotowań. Czy poprzedziliście w tym sezonie jakimś specjalnym szczytem czy po prostu górskimi różnymi wycieczkami, mając dobrą kondycję nie była Wam potrzebna inna aklimatyzacja przed wyprawą


Wysiłek jest ogromny. Trzeba być bardzo zmotywowanym do osiągniecia szczytu. I do zejścia z niego. Nie można pozwolić sobie na chwile dekoncentacji. Fajnym ćwiczeniem jest przejście Orej Perci od Krzyżnego do Zawratu i w pełnej koncentracji z powrotem np na Granaty.

Co do wysiłku finansowego. Kosztuje to sporo pieniędzy. Trzeba też wziąć pod uwagę koszty sprzętu , który jest najczęściej z innej półki niż ten który używamy w tatrach ( kurtka puchowa, spiwór puchowy do - 24 stopni C, 2 czekany, raki, buty itp.) Gdyby wyposażać się od zera to koszty sprzętu przewyższają koszty inne związane z wyjazdem.

Przygotowania. W zimie tego roku zacząłem przygotowania do wejścia na M. Blanc , prawidłowym posługiwaniem się czekanami, techniki chodzenia w rakach. W czrwcu wejście na Breithorn i M. Blanc , w lipcu Grossglockner i w sierpniu ponownie Gross. Aklimatyzacja to jednak żadna bo tam Base Camp często położony jest wyżej. Daje jednak pogląd jak organizm reaguje na wzrost wysokości. Aklimatyzacje zawsze powinno się zaczynać od wysokości 3000 m n.p.m.
Organizatorem naszej wyprawy był Maciej Berbeka ( www.mrtravel.pl ) himalaista z ponad 20 letnim stażem, kierownik wielu wypraw himalajskich. Mimo ograniczonego czasu jaki mieliśmy ( początkowo Ama Dablam nie byla w programie) przeprowadził aklimatyzacje po mistrzowsku. Odbyło się nawet bez szczególnego bólu głowy. Jedynie bezsennośc, a ta potęguje zmeczeni.
To taka krótka odpowiedż na twoje pytania. Jeśli bardziej szczegółowo to pytaj.
To co napisałem powyżej odnosi się do wyjścia szczytowego. W przypadku trekkingu jest o wiele łatwiej, ale też trzeba pamiętać o ciepłym śpiworze i podstawowych zasadach aklimatyzacji , tudzież objawach choroby wysokościowej.

Autor:  dresik [ Cz gru 14, 2006 10:09 am ]
Tytuł: 

kc-19 napisał(a):
[. Fajnym ćwiczeniem jest przejście Orej Perci od Krzyżnego do Zawratu i w pełnej koncentracji z powrotem np na Granaty.

:idea:

Autor:  Łukasz T [ Cz gru 14, 2006 10:27 am ]
Tytuł: 

Oczywiście w śniegu i w czasie 3 h 15 m. :lol:

Autor:  don [ Cz gru 14, 2006 10:29 am ]
Tytuł: 

Łukasz T napisał(a):
w czasie 3 h 15 m.


Łukaszu takie hardkory to tylko w twoim wykonaniu :lol:

Autor:  hail [ Cz gru 14, 2006 11:34 am ]
Tytuł: 

Dzięki za informację, Pan Maciej też proponuje takie przygotowanie jak Ty miałeś, szkoda tylko że wszystko to nie jest tańsze:). Co do Bazy wiadomo iż wysokości himalajskie sie nie przekłądają na żadne z naszych i wszelka aklimatyzacja w Naszych terenach nie da tego co tam. Koszty sprzętu zawsze trzeba liczyć w wyższe partie gór prędzej czy później jak się chce coś wyższego zdobywać trzeba kompletować. Jeszcze raz dzięki za dokładne opisy i do usłyszenia Pozdrawiam

Autor:  Andzia [ Cz gru 14, 2006 11:49 am ]
Tytuł: 

Padam przed Tobą Wielki Donie !!! ;) :bowdown: :bowdown: :bowdown:

Autor:  kilerus [ Cz gru 14, 2006 10:47 pm ]
Tytuł: 

niewiarygodne!!!!
naprawde zazdroszcze!!!
taka wycieczka to naprawde COŚ!!!

Autor:  Carcass [ Pt gru 15, 2006 9:51 am ]
Tytuł: 

Gratulacje ! :salut: Wspaniała wyprawa i świetne fotki. Ja chciałbym kiedyś tylko na Kilimandżaro...

Strona 1 z 4 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/