Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/

Schronisko na Klimczoku - pierożki
http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=1&t=10443
Strona 1 z 1

Autor:  Holmes [ Pn paź 04, 2010 1:50 pm ]
Tytuł:  Schronisko na Klimczoku - pierożki

Chciałem podzielić się z Wami moją ostatnio-niedzielną przygodą ze schroniska na Klimczoku, która idealnie nadawałaby się na deski teatru absurdu albo przynajmniej mogłaby być fabułą groteskowego opowiadania. Historia śmieszna i porażająco smutna zarazem.

I.
Czekam w ciągnącej się na pół schroniska kolejce do okienka, w którym raczono gości posiłkami, jak się później okazało z oświadczeń obsługi, posiłkami o niebywałej wręcz, nieskazitelnej jakości. Czekam, patrzę i widzę jak jedna z konsumentek pierogów z owocami z impetem szturcha talerzem w okienku, informując obsługę by sobie sama je zjadła
(„Niech se je Pani sama zje”).
Nie wiem od czego rozpoczęły się negocjacje. Czy grzecznie poprosiła o podgrzanie pierogów czy też od razu, z charakterystyczną dla syndromu pieniacza rozdziawioną paszczą oświadczyła, że pierogi są zamarznięte. Tego nie wiemy. Wiemy tylko, że zacięciem na twarzy, wzmożoną prędkością, przekraczającą rozsądną prędkość dopuszczalną w terenie zabudowanym, odeszła by zająć miejsce obok „oddanej konsumpcji córeczki”, która nie lękając się pierożków, dokonywała cichego, nieprzerwanego ekscesami matuli aktu spożycia.
Nieubłagalny zegar nie zdążył drgnąć odrobiny gdy czekanie na smażoną kiełbasę umiliło mi wołanie głosu wzywającego co najmniej o pomstę do nieba. Zamiast pierogami, usta reklamantki napełniły się mniej więcej takiej treści oświadczeniem
„Szanowni Państwo, proszę nie zamawiać pierogów. Uwaga ! pierogi są niedogotowane, a reklamacje nie są uwzględniane”.
Milcząco przyjęte ostrzenie nie zdołało zakłócić niedzielnej atmosfery. Żadnych owacji na stojąco, błysku reflektorów, szalejących tłumów. Świat nie zamarł w bezruchu. Ważniejsze rzeczy się działy. Wydano parę placków po węgiersku, rozryczał się jakiś dzieciak, komuś rozlała się herbata, komuś zakrętka z coli wpadła do żurku (k…. jak można jeść zupę z tłustą, grubą białą kiełbasą ?)

II.
Wtem i wówczas na scenę wchodzi bohater naszych czasów - stylizowany na górala sprzedawca z okienka, fizjognomia twarzy triumfującego szeryfa, chód zapaśnika. Wtem i wówczas dramat w trzech aktach wkracza w drugą fazę.
„Która Pani się awanturowała?” - rzucił konkretne pytanie z uśmieszkiem zapowiadającym satysfakcję z zaprowadzenia oczekiwanego przez wszystkich ładu i porządku. Gdybym miał zgadywać towarzyszące mu wówczas myśli, obstawiał bym na tym: „Zobaczycie motyla noga, co się teraz będzie działo”
Dzięki zdolnością, jakich nie powstydziłby się sam Sherlock Holmes, ów chłop bez trudu namierzył ową sprawczynię owego haniebnego czynu, by ze zwinnością charakterystyczną dla zawodowego fotoreportera, z odległości metra trzasnąć jej fotkę, waląc lampą błyskową po oczach.
Nie wiem już teraz, czy od razu szeryf prowincji Szczyrkowskiej, dystryktu Klimczokowego, przystąpił do publicznego oświadczenia, czy też jego słowa kierowane były jedynie do reklamantki – w każdym bądź powiało grozą - zagroził jej procesem i uprzedził, że za chwilę ją wylegitymuje.
Napawała mnie trwoga, machina sprawiedliwości zmieliła już nie takie przypadki. Po akcie wylegitymowania, o krok byliśmy od publicznej rewizji osobistej, a jego ciupaska w każdej chwili mogła wymierzyć karę za popełniony grzech. A jak mówi pismo „Karą za grzech jest śmierć”.
Nie wiem, czy pomysł o wylegitymowaniu mógł się zrodzić w głowie imbecyla, czy też byłaby ku temu potrzebna bardziej zaawansowana forma psychicznego schorzenia w postaci debilizmu. Sprawa dziś nie do rozstrzygnięcia, wątpliwości odkładam na bok. Fakt faktem, facet nie żartował. Zlęknięta reklamantka poczęła wzywać pomocy, prosząc by ktoś ewentualnie, w trakcie zapowiadanego precedensowego procesu pierożkowego, zaświadczył, że pierożki były zamarznięte.
„Wysoki Sądzie, świadomy odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań oświadczam, iż pierożki gotowane, zawierające bliżej nieznane mi owoce, były niedogotowane, a ich konsystencja w całej rozciągłości zamarznięta. Łączę wyrazy szacunki i wobec powagi wymiaru sprawiedliwości proszę o łagodny wymiar kary. To wszystko co mam do powiedzenia w sprawie. ”
Chryja zrobiła się gorsza niż pierogi. Publiczne oświadczenia, raz to jej raz to jego, przerywane były głosami publiki. Obrady rozpoczęte, prawie co wyłoniono przewodniczącego, tuż tuż ukonstytuowałaby się komisja rozjemcza. Kilka osób sensownie zajęło głos w publicznej debacie, a na pytanie dlaczego reklamacja nie mogła być uwzględniona, z rozbrajającą szczerością jegomość w góralskim kapelusiku odparł, że u nich wszystko jest dobre, więc reklamacji się nie uwzględnia. Naturalnie, co tu się dziwić. Logiczna struktura tego argumentu spędziła mi ostatniej nocy sen z powiek. Chociaż nie wiem jak by się ktoś starał i jak byłby zdolny, zaprzeczyć nie sposób: skoro było dobre - bo przecież wszystko co nasze, z założenia jest dobre - jak uwzględnić reklamację? Nie sposób powiadam.

Reakcja publiczności dała szeryfowi do myślenia o miałkości jego argumentu. Osaczony stróż dobrej reputacji schroniska, przytoczył w odsieczy słowa porozlepianej na ścianach schroniska informacji, wyraźnie akcentując każdy z wyrazów - „Pani nie jest w schronisku klientką, Pani jest turystką”. Miłe kartki na ścianach głosiły dalej „Nie żądaj w schronisku tego czego tu nie ma”. Było tam jeszcze coś o tym, by brać to co dają ….szczegóły zatarły mi się w pamięci.

III.
Trzecia odsłona dramatu zarezerwowana jest dla bogu ducha winnej córeczki, która z duszą na ramieniu i talerzem w ręku zaprezentowała stan owocowego, pierożkowego farszu.
Wobec ujawnienia dowodu rzeczowego, zainteresowanie gapiów wzrastało. Dowód rzeczowy to dowód rzeczowy. Pyskówka wymięka.
„ZAMARZNIĘTE !” – biegli z zakresu gastronomi jednomyślnie i bezsprzecznie orzekli.
W świetle tak porażającego argumentu, biedaczyna, ofiara całego zamieszania - samozwańczy szeryf, właściciel góralskiego kapelusika, paparazzi w jednej osobie - potulnie ale i z dającym się odczuć wyrzutem, powiada – „Skoro tak, to można to było załatwić inaczej”.


W ramach pisemnych informacji dla turystów, w przedmiocie przysługujących im praw, a zwłaszcza ciążących na nich obowiązkach, proponuję umieścić inne kwiatki:
„Nie szczaj na deskę bo Cię wykastrują”, „Jedź, nie oglądaj się”, „Nie siadaj, krzesło podłączone do prądu”, „Płać, nie wymagaj, .”.
Zapewniam: prezentowane wydarzenia miały rzeczywiście miejsce, choć pamiętajmy, każdy inaczej postrzega świat. Przytoczone wypowiedzi zachowują swój sens, choć pewnie nie są w 100% dosłowne, starałem się je odtworzyć możliwie jak najdokładniej. Wiadomo, komentarz i przemyślenia są moje.
Jak pisałem, nie wiem w jakim tonie rozpoczęły się pertraktacje o pierożki, nie wiem jak oceniać reklamantkę. Jeśli na dzień dobry się rozdarła, nie dziwi zachowanie Pań z okienka, które siłę odparły siłą – doceńmy trudy pracy w niedzielnej kuchni schroniska; natężenie ruchu było wówczas maksymalne. Morał może nie zgłębia tajemnic tego świata, ale fajnie, że są ludzie którzy mają odwagę głośno powiedzieć, że pierożki nie działają, że coś jest nie tak. Może nie zawsze w takiej formie jak wyżej ale…. Inaczej na własne życzenie będziemy zdani na naszego bohatera, bezczelnie pewnego siebie chłopa, pewnego tego, że rządzi i żaden gówniany turysta mu nie podskoczy. Jeden niezadowolony śmieć nic nie znaczy, bo schronisko na Klimczoku jest jedno, zawsze ktoś przylezie i zapłaci.
Marzy mi się powszechny bojkot tego schroniska – jeśli możecie prześlijcie tę historię dalej. Niech sam sobie wpierdala zamarznięty owocowy farsz i nie obsługuje klientów tylko turystów, wtedy się facet zastanowi po co jest w tym schronisku. Rozumiem, że obsługa klienta to wymagające zadanie, rozumiem, że można być wyczulonym na pieniaczy, ale nie chcę żeby ktoś robił mi łaskę w schronisku, że cokolwiek oferuje do sprzedaży. A do tego, żenujące strasznie procesami, zahacza o PRL-owskie absurdy.
Może ktoś z Was zauważył porozlepiane na ścianach tego schroniska informacje, o których wyżej pisałem – już chociażby to obrazuje jakie mają tam do nas nastawienie. Ale jak się temu dobrze przyjrzeć, w słowach „Nie wymagaj w schronisku, tego czego tu nie ma” tkwi sedno sprawy. Nie wymagaj dogotowanego jedzenia, nie wymagaj miłej obsługi – tego tam nie ma.

Autor:  PensjonatWisla [ Pn paź 04, 2010 5:12 pm ]
Tytuł: 

"Pani nie jest w schroniksu klientką,Pani jest turystką"-trochę dziwne podejscie,bo czy turysta nie może być jednocześnie klientem? Jedno nie wyklucza drugiego,a w schronisku w końcu płaci się za pewne usługi,czyli jednak jest się klientem. Trochę dziwne było podejście owego szeryfa,ale jak widać nie miał siły przebicia:)

Autor:  piomic [ Pn paź 04, 2010 5:23 pm ]
Tytuł: 

http://www.noclegiwisla.eu/
:mrgreen:

Autor:  przemek p [ Pn paź 04, 2010 10:16 pm ]
Tytuł: 

Cytuj:
by ze zwinnością charakterystyczną dla zawodowego fotoreportera, z odległości metra trzasnąć jej fotkę, waląc lampą błyskową po oczach.

http://www.youtube.com/watch?v=Z2gzzuoBeIk
:lol:

Autor:  Vespa [ Pn paź 04, 2010 10:19 pm ]
Tytuł:  Re: Schronisko na Klimczoku - pierożki

Holmes napisał(a):
pierogów z owocami

:shock:
Kto dobrowolnie konsumuje coś takiego, zasługuje na wszystkie nieszczęścia jakie na niego spadną :x

Autor:  Tomix [ Pn paź 04, 2010 10:30 pm ]
Tytuł: 

No i wpuszczać tylko w krawatach!

http://www.youtube.com/watch?v=7sLiAebWM7U&feature=related

:-)

Autor:  Fenomen [ Wt paź 05, 2010 8:10 am ]
Tytuł:  Re: Schronisko na Klimczoku - pierożki

Vespa napisał(a):
Holmes napisał(a):
pierogów z owocami

:shock:
Kto dobrowolnie konsumuje coś takiego, zasługuje na wszystkie nieszczęścia jakie na niego spadną :x
ja tam uwielbiam pieogi z jagodami / czeresniam / jablkami ;]

Autor:  corsarz [ Wt paź 05, 2010 11:34 am ]
Tytuł:  Re: Schronisko na Klimczoku - pierożki

Holmes napisał(a):
...komuś zakrętka z coli wpadła do żurku (k…. jak można jeść zupę z tłustą, grubą białą kiełbasą ?)...


:twisted:
żurek z wkładką, pychota... mmm

Autor:  zjerzony [ Wt paź 05, 2010 8:19 pm ]
Tytuł: 

Akurat z Klimczoka też mam wspomnienie z pierogami, takie, że był cholerny upał i jak zobaczyłem je u kogoś na talerzu to sobie odpuściłem.
A co do schronisk w Śląskim, byłem we bodaj we wszystkich, oprócz Pod Tułem, i oprócz Pietraszonki na pewno w najbliższym czasie tam nie wrócę. Nie ma po co.
A co do stylu tytułowej wypowiedzi, taka rozdęta epistolografia jest ryzykowna w krótszym tekście, w dłuższym nużąca.
To pisałem ja, zjerzony, grafoman drugiej klasy.
Edit:
No, to została stara i lubiana Pietraszonka. Z sieci, schronisko Pod Tułem:
Cytuj:
26.09.2009 próbowałem się tam zatrzymać. Wszystkie znaki od Czantorii utwierdzały mnie w przekonaniu, że schronisko istnieje i działa. Niestety po dotarciu do "schroniska" okazało się, że właściciel akurat wynajął budynek na imprezę weselną. Nie dało się ani nic zjeść, ani napić, ani nawet kupić napojów na wynos. To kpina! PTTK powinien usunąć wszystkie znaki na trasach kierujące do tego "schroniska"

Cytuj:
To nie schronisko,a jakaś parodia. Utknełam na szlaku i szukałam noclegu. Schronisko było zamknięte o 20.00!!! To skandal. Byłam zmuszona spać na podwórku tegoż schroniska,bo gość z tegoż obiektu nawet nie raczył się skontaktować z właścicielami,że ktoś szuka noclegu!!! Cud, żew nocy nie padało i udało mi sie przetrwać noc dzięki życzliwemu człowiekowiz domu obok,który zaoferował koce.

Autor:  Tomix [ Śr paź 06, 2010 7:08 pm ]
Tytuł: 

Akurat "Pod Tułem" bardzo dobre pierogi zjadłem.
A co do reszty to się nie wypowiem, bo byłem tam raz i to... samochodem :-)

Autor:  Basia Z. [ Śr paź 06, 2010 9:01 pm ]
Tytuł: 

"Pod Tułem" od dawna nie jest już schroniskiem PTTK.
Zostało sprzedane jakieś 10 lat temu.
A ja byłam tam ze 30 lat temu i nawet miło wspominam, ale od tej pory jakoś to schronisko omijałam.

B.

Autor:  Scaliano [ Śr paź 13, 2010 2:16 pm ]
Tytuł: 

Ja miałem przyjemność być tam nie dawno i niestety nie zaobserwowałem podobnych scen :) same pierożki bardzo mi smakowały i nikomu zakretka z coli nie wpadła do żurku :D

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/