XLV Ogólnopolski Zlot Sudeckich Przodowników Turystyki Górskiej odbędzie się na terenie Gór Kamiennych i Wałbrzyskich w dn. 13-15 października 2006 r. z zakończeniem w Boguszowie. Organizatorem jest Oddział PTTK w Wałbrzychu.
W związku z licznym odzewem na mój list przesłany do organizatorów i niektórych uczestników Zlotu pozwalam sobie zamieścić moją odpowiedź na ten odzew:
Dziekuję za zainteresowanie sprawą i liczę na to, że problem zostanie poruszony podczas narady przodownickiej. Trzeba sprawę nagłaśniać gdzie się da i uświadamiać ludzi, że upór urzędników ministerialnych, którzy nie chcą uznać uprawnień społecznej kadry PTTK dowodzi tylko, jak fałszywe i pełne obłudy są twierdzenia wszystkich dotychczasowych ekip rządzących o chęci budowy społeczeństwa obywatelskiego.
Szkoda, że nie będę mógł uczestniczyć w Zlocie, choć planowałem w nim udział. Niestety tak się nieszczęśliwie złożyło, że w piątek popołudniu na poznańskim cmentarzu na Miłostwie chowamy naszego kolegę Jurka Dworczaka - wiceprezesa Klubu Sudeckiego. Dlatego dopiero w sobotę wyjadę z grupą na tydzień na wędrówkę po Sudetach Zachodnich.
Wychowałem się w Miłkowie koło Karpacza (to moja pierwsza "mała ojczyzna"), schodziłem niemal wszystkie szlaki w Sudetach prowadząc społecznie (nieodpłatnie) dziesiątki młodzieżowych obozów wędrownych i wycieczek górskich, służyłem na pobliskiej granicy w górach w Sudeckiej Brygadzie WOP, jestem przodownikiem turystyki górskiej PTTK i jeszcze innych dziedzin, autorem publikacji o Sudetach, sam szkoliłem i wychowałem ludzi o podobnych zainteresowaniach.
Nie wyobrażam sobie, że nie mógłbym oprowadzić zorganizowanej grupy członków Klubu Sudeckiego z Poznania czy wycieczki turystów i krajoznawców z naszego środowiska po Sudetach i opisywanych przeze mnie tam miejscach tylko dlatego, że nie mając czasu na zarobkowanie przewodnickie sam się tym nigdy nie zajmowałem i nie uzyskałem państwowych uprawnień zawodowych.
Jest także kompletnym nonsensem, aby taki na przykład specjalistyczny organizator, jak Klub Górski "Grań" PTTK z Poznania, który skupia wielu naprawdę doświadczonych przodowników turystyki górskiej, by zorganizować wycieczkę w polskie góry zgodnie z obowiązującym prawem musiał wynająć sobie przewodnika.
Może upowszechnić metodę "nieposłuszeństwa obywatelskiego"? Jeśli nagle okazałoby się, że mimo mandatów i grzywien czy nawet kar ograniczenia wolności obozy wędrowne turystyki kwalifikowanej nie korzystają z usług przedsiębiorców turystycznych, a w góry i tak chodzą, to być może coś by się zmieniło? Z tego co słyszałem, kilka durnych rozporządzeń odnośnie żeglarstwa zostało w ten sposób unieszkodliwionych. Powinien się znaleźć wreszcie jakiś sposób, aby te bzdurne ustawy i rozporządzenia tłamszące turystykę wędrówkową w polskich górach też unieszkodliwić.
_________________  Lech
|