Na Przełęczy Zawrat stawałem już wielokrotnie. Zawsze z kimś. Nigdy zimą.
Podczas marcowego wypadu w Tatry lepszej pogody i warunków do wejścia na Zawrat nie mogliśmy sobie wymarzyć. Po czterech dniach niepewności w końcu nastała lawinowa „jedynka”, a pogodę na ten dzień zapowiadano idealną – znośny mróz i jak mróz to wiadomo, że piękna pogoda. Żeby zaoszczędzić trochę na czasie i siłach wybraliśmy wariant „na leniucha”. Wjazd kolejką na Kasprowy Wierch, zejście do Doliny Gąsienicowej i dalej przez Czarny Staw Gąsienicowy ku przygodzie.
Serdecznie zapraszam na pełną relację na blog.
http://zarzeczny.wordpress.com/2012/04/ ... -zawracie/
Pozdrawiam serdecznie
