C.D.
Plan działania zakłada, że w zależności od warunków jesteśmy w górze 2 lub 3 dni. Wcześniej działając w masywie M.R. powinniśmy mieć dobrą aklimatyzację. Po odpoczynku ruszamy z Randy w górę.Zakładamy , że wejście do schroniska traktujemy lajtowo i czas na 1500m przewyższenia to 5 godzin. Jak zwykle dało się wcześniej, o prawie godzinę.
Już po drodze do schroniska towarzyszą nam fajne widoki
Z jednej strony Grań Mischabel, z drugiej wyłania się równie zacna góra Zinalrothorn
[/URL
Powoli dochodzimy do schroniska, które prowadzi człowiek instytucja( od ponad 30 lat), razem z córką. Schronisko jest małe i czynne tylko latem. W zimie czynny winteraum.
[URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b89ab487c5dfe14d.html]
Wreszcie widać Górę. Robi wrażenie sciana poludniowa i sama grań. Trzeba się trochę obyć z tym he he he
Po małym odpoczynku robimy rekonesans. Mając materiały fotograficzne z przebiegu drogi, łatwiej wyszukać jej przebieg. Na pierwszym zdjęciu kopuła szczytowa i część grani śnieżnej na dużym zoomie. Na drugim potężne żebro ( 800 m przewyższenia) prowadzące do placu sniadaniowego, gdzie zaczyna się właściwa grań wschodnia
Po rekonesansie odpoczynek, towarzyszą nam widoki na Monte Rosę i Liskamm, tudzież Taschhorn, Alpchubel i Allalinhorn
Czas spać, pobudka wcześnie bo o 2.30. Trzeba wcześnie ruszyć, gdyż na grani śnieżnej, zbyt późno, robi się nieznośnie.Snieg zaczyna "wyjeżdżać" na lodzie.Śniadanie i w drogę. Wychodzimy ostatni, co będzie miało trochę negatywne skutki. W czasie ubierania primalofta zostawiam rękawiczki, odchodzimy kawałek, muszę po nie wrócić. Tracimy wtedy kontakt z wężem czołówek. Sama droga dość ciekawa, zwłaszcza przejście przez strumień. Po tym przejściu schodzimy z moreny na lodowiec i tu był błąd, bo nie ma lodowca, a podejście rumowiskiem to koszmar, Lodowiec się wytopił i trzeba było zostać na morenie, ale to dopiero widzieliśmy w zejściu. Straciliśmy na tym jakąś godzinę. Po wydostaniu się na żebro już było łatwiej, aczkolwiek minął nas dość pokaźny kamień zrzucony przez poprzedników. Po około 3 godzinach dochodzimy do placu śniadaniowego, zaczyna śwtać, Robi się piękny spektakl
Żebro za nami
Na grani skalnej, żeby nadrobić czas idziemy na lotnej, jedynie na stałych punktach zakładając przeloty ( 3 szt). Reszta to prowadzenie liny między skałami. Trochę trudności rozczarowały, ale i tak fajna , długa grań. Tu już za nami... no prawie, zostały ostatnie metry
Śnieżna staje dość mocno dęba
O 9.20 szczyt
Rzut oka na grań północną z Grand Gendarne AD+
Czas wracać
Pogoda się zmienia i zmusza do przyspieszenia

Parę widoków jeszcze
[URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/114c92a0462a06e3.html]
[/URL
Około 16 jesteśmy w schronisku. Wcześniej jeszcze zjazd w wodospadzie, niestety nie mam zdjęcia. Fajne doświadczenie.
Dziękuję.[/list]