Kilka osób pytało o aktualne warunki na Mięguszu, czy też o detale drogi. Na forum już tą górę na kilka czynników rozłożyliśmy, ale dorzucę coś jeszcze od siebie. MSW to moja ulubiona góra, mam sentyment do tego szczytu.Od kiedy za dzieciaka go zobaczyłem patrząc z pod Morskiego Oka w górę, w strefie marzeń było wejść tam, udało się 6 lat temu w bardzo fajnej forumowej ekipie.
tu mamy relacje - w niej jest sporo zdjęć z podejścia, a szliśmy wtedy od Chłopka -drogą po głazach.
viewtopic.php?t=4141Potem jeszcze dwukrotnie wpisywałem się w zeszycie szczytowym na którego okładce widnieją ..rybki(ściślej mówiąc widniały)Z Markiem zrobiliśmy Czarnego ,Pośredniego MSWi Cubrynę by z braku raków wracać znowu na Chłopka ,była wyrypa. Ostatnio w 2009 z Krabulem i Explorelem - pamiętam jak Marcin z radością i dumą opowiadał o wejściu na Niżne Rysy, a teraz robi jakieś jaja na Mnichu.
Nie trzeba było mnie namawiać długo, aby znowu tam się udać. Chciałem podbudować formę i zrobić rekonesans przed zimą.
W środę około 23 wyjeżdżamy z Krk - dwa piwka tak na dobry początek(w plecaku zostały jeszcze 3)Przed 1 dzwonimy do kolesia w budce bo otworzył parking, był zaspany co potem się na nim zemściło

3.30 Schronisko ,jakieś kanapki i dawaj ceprostradą. Wschód słońca jest jak zawsze ciekawy.

Dalsze droga to zejście na Małą Galerią - wyraźna ścieżka nie sposób nie trafić.

Galeria na zdjęciu wygląda na stromą w rzeczywistości jest dość płaska- wyjście na Wielką Galerią żlebem i również wyraźna ścieżką. Jedyne co trzeba uważać na kruszyznę ,ale to na tej drodze normalka.
Wielka Galeria to tzw. Tereny rolnicze aż dochodzimy do żlebu spadającego z Hińczowej Przełęczy.
Często zalega tam śnieg ,a jak już nie zalega to jest to jedna wielka kruszyzna i trzeba ważyć każdy krok.

Mam chwilę na przełęczy to odpalam piwko ,niestety wiatr połowę wylewa.
Ustalamy że idę sam na szczyt ,a kolega zadowala się Cubryną. Mamy fajny gadżet w postaci krótkofalówek dzięki czemu jesteśmy cały czas w kontakcie.
Najpierw wyraźna ścieżką trawersuje od strony słowackiej i omijam Mięg.Turniczkę. Ten wariant pewne zastosujemy w zimie ,przed wejściem na grań. Potem postrzępionymi ,ale dobrze urzeźbionymi rynienkami dochodzimy do miejsca gdzie trzeba trawersować ,są kopczyki i generalnie inaczej iść się nie da bo szybko się zorientujemy że trudności nie są 0+
Po Kilku minutach dochodzimy do drogi pierwszych zdobywców(znad hińczowego stawu) Gdzie w miarę łatwym terenem wchodzimy niemal pod samą grań - tu pionowa ścianka i w prawo półką pod głazem ,przewodnicy obchodzą dalej wierzchołek ja tu zawsze na pałę do góry już targałem.
Po 40 minutach jest szczyt, mamy 7.30 rano -odpalam piwko i zakładam nowy zeszyt szczytowy bo ten stary z wpisami od 2006 raku jest pełny i zaczyna już od wilgoci gnić.
Dla tych widoków warto tu być

Zeszyt zabieram ze sobą , planuję na jego podstawie zrobić podsumowanie statystyczne tych kilku lat.
Schodzi mi się dobrze teren znam więc po 1.30h jestem znowu na Hińczowej Przełęczy.
Spotykam tam kolegę i toprowca który sobie trening robi. Zejście po płacie śniegu czujne. A potem już autopilot do Moka. Jesteśmy tam o 11- ponad godzina odpoczywania i 3 piwa pomagają zregenerować siły.
Pogoda już się schrzaniła ,więc kolejny raz zasada o rannym wstawaniu się sprawdziła.

W dobrym humorze wracamy do auta ,gdzie znajdujemy pęk kluczy między wycieraczką a szybą. Idę do parkingowej by jej to oddać ,pewnie ktoś zgubił.
Dialog wyglądał tak.
-proszę tu jakieś klucze znaleźliśmy ,może ktoś będzie szukał.
-(wielkie oczy) skąd wy to ku rwa mcie??
-a o co chodzi?
-to przecież szefa!,klucze do wszystkich tu kanciap!
-aaaaa to gdzie go mogę spotkać ? i cofam rękę z tym pokaźnym plikiem
Po instrukcji gdzie chłop jest poszedłem na rozmowy negocjacyjne - efekt litrowa flasza cytrynówki na wysoko procentowej bazie. Spróbowałem łyka to myślałem że flaki wypali.
Ta pozytywny dzień kończę znowu na RODOS(Rodzinne Ogródki Działkowe Otoczone Siatką)w basenie.
Na Msw zawsze i chętnie się jeszcze wybiorę. W planie na pewno grań i komin Martina , wejście zimowe czy zachód Janczewskiego. Czołówa na razie jest nie realna ,ale tak samo kiedyś patrzyłem z Moka na ten szczyt.