Lutowo-marcowe zaległości.
Luty, jak na miesiąc zimowy, okazał się na tyle ciepły, że w jeden z weekendów udało się zainaugurować sezon wspinaczkowy w skałach. Słonecznych dni ogólnie było całkiem sporo, pogoda sprzyjała i pieszym wycieczkom. Postanowiliśmy odwiedzić Wilisowe Skały - miejsce odkryte jeszcze jesienią, będące świetnym punktem widokowym, położonym nieco z dala od szlaków. Przyroda dopiero zaczęła budzić się do życia. Oznaki wiosny są jeszcze bardzo nieśmiałe, gdzieniegdzie kwitną leszczyny i wierzby, na gałązkach pojawiają się pierwsze pąki, ale poza tym świat wciąż tonie w brązach i szarościach. Na soczyste zielenie trzeba jeszcze trochę poczekać.





Chyba? nienazwane skały. Całkiem spora grupa ostańców, dziwne, że nie ma tu żadnych dróg wspinaczkowych. Skała zbyt krucha czy brak zgody właściciela ziemi?

Pod koniec wycieczki spotykamy Sprocketa z Małogosią i z Tobim

Wzajemną identyfikację ułatwiają psy

Miło zobaczyć znane dotąd tylko wirtualnie twarze.
Ostatnia wycieczka w lutym, tym razem padło na Mazurkową skałę. Bardzo lubię to miejsce, jest tu mnóstwo przestrzeni - skałka samotnie wyrasta pośród pól. Jest to dobry punkt widokowy (jak dobry przekonam się niebawem), jest tu mnóstwo zwierzyny, zwłaszcza saren, co cieszy z fotograficznego punktu widzenia, ale niekoniecznie pod kątem wycieczek z psem. Smycz i mnóstwo psich przysmaków pod ręką są obowiązkowe w naszym przypadku.
Zabudowania i kościół w Przegini:

Sarenki wypasały się stadami, tego dnia naliczyłam ok. 20 sztuk.


Mazurkowa widziana od strony Czubrowic. Na horyzoncie po prawej Słoneczne Skały:



Słoneczne:


Mazurkowa o zachodzie słońca:

Pierwsza wycieczka w marcu i znowu pada na Mazurkową, jednak tym razem warunki są dużo ciekawsze. W południowej części Polski od kilku dni wiatr przybiera na sile, u nas podmuchy przekraczają 40 km/h. Przez cały dzień pogoda jest niepewna. Wiatr gna chmury po niebie jak szalony. Zastanawiam się czy spacer późnym popołudniem ma sens i czy zdążę wejść na skałę przed zachodem słońca. Ostatecznie pakuję psa do samochodu i podjeżdżam jak najbliżej pól od strony Jerzmanowic. Wiatr próbuje urwać mi głowę, ale taka pogoda ma też swoje plusy, powietrze jest czyste i wreszcie pachnie wiosną, no i jest dobra przejrzystość powietrza. Szybko okazało się, że decyzja o ruszeniu czterech liter była jak najbardziej słuszna. Dostałam prezent w postaci pięknej tęczy, Tatr i Babiej Góry na horyzoncie

Tym samym Mazurkowa została wpisana na mapę punktów do dalekich obserwacji.
Niestety zakończenie tego dnia nie było tak przyjemne, o północy prędkość wiatru przekraczała już 100 km/h, przez co wiele gospodarstw w południowych województwach zostało pozbawione dachów i prądu...





















Słoneczne Skały:





