Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/

Podsumowanie Kefira
http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=10896
Strona 1 z 1

Autor:  kefir [ Śr gru 29, 2010 8:31 pm ]
Tytuł:  Podsumowanie Kefira

2010 - rokiem spełniania małych marzeń:)
Skoro moda na podsumowania trwa to streszczę swój sezon. Dodam, że rekordowy jeżeli chodzi o pobyt w górach.

Zaczęło się od zeszłorocznego postanowienia zrobienia Korony Gór Polski w ciągu roku i nakręcenia Puchatego do turystyki górskiej. Zaczęliśmy od czegoś lekkiego za to w warunkach zimowych. Plan został wykonany w 50%. Była spora szansa na pełne 28 szczytów ale Tatry czasami tak bardzo kusiły, że mniejsze górki odpuszczałem.
Na pierwszy ogień poszedł

Lubomir (904 m n.p.m.) - 13.01.2010
Połaziliśmy trochę w śniegu, napawaliśmy się urokiem Beskidu Makowskiego i szliśmy w stronę Wierzbanowskiej Góry której suma summarum nie znaleźliśmy:) Powrót tą samą trasą i posiłek w schronisku Kudłacze, przy okazji nawiązujemy kontakt telefoniczny z Kiełbasą który zdycha po Egipcie i nie może się ruszyć z łóżka.

21-22 lutego był Zimowy Zlot, czyli wielkie ZTGM w Chocho, poznawanie ludu forum, łojenie w bardzo niesprzyjających warunkach Ornaku (na szczęście nie aż tak nie sprzyjających by nie było można się między skałkami napić piwa). Ornak zapamiętam na pewno z powodu porywistego wiatru który według prognoz przekraczał 100 km/h. Pomijając aspekt górski to kiełbasa prezentował w schronisku Ornak profesjonalne, że tak powiem ruchy, natomiast w Chochołowskiej już wszyscy prezentowali tradycyjne style picia piwa z różnych regionów. Warszawski oczywiście nie miał się czym pochwalić bo w Warszawie nic nie ma...;) Pamiętam, ze dołączyła do nas jeszcze jakaś dziewczyna (Marta?) która doszła do schronu z nogą w gipsie.

Mogielica (1171 m n.p.m.) - 08.03.2010
Góra zdobywana w bardzo fajnej zimowej scenerii. W planach była Babia Góra ale pogoda nas przekonała, że lepiej się wybrać na jakiś inny wzgórek kobiecy. Padło na Mogielicę. Jeszcze nigdy mnie tam nie było, a okoliczne szczyty już obstrzelone. Poszperałem po forach jak można się tam dostać i wybrałem się z puchatym PKS Nowy Sącz do Jurkowa. Driver nie miły ale to można przeboleć i zrekompensować sobie piwkiem z tyłu. Większy problem wyszedł bo okazało się, że do Jurkowa koło Mogielicy PKS już nie dojeżdża, za to jedzie koło Bochni do... Jurkowa. Tabliczka pozostała bez zmian ale jednak te kilkadziesiąt kilometrów nam przeszkadzało. Dokupujemy bilety do Nowego Sącza, w Sączu butle z tlenem i pakujemy się do busa w kierunku Szczawy. Wysiadamy w czymś co niby jest centrum i dreptamy jakieś 3 kilometry po asfalcie, zauważamy szlak wchodzący do lasu i jakiegoś filanca. Dreptamy sobie pod górę, szlak nie oznakowany więc idziemy na czuja i na każdym rozgałęzieniu patrzymy na mapę, kilka razy musimy korygować trasę, nie raz wchodzimy w jakieś ślepe uliczki i później przecinamy las żeby wrócić do ścieżki. Śnieg do kostek, miękki, a pod spodem lód więc zdarzają się gleby
Znajdujemy jakiś szlak konny i trzymamy się go jakiś czas, a gdy zaczynamy się obawiać, że odchodzimy od szczytu przecinamy na dziko trasę i przemy prosto w górę. Na horyzoncie zauważamy więżę obserwacyjna, ubieramy stuptuty bo śniegu trochę więcej i mimo że droga średnio przyjemna to idziemy szybko bo w końcu widzimy cel. Na szczycie wychodzimy na wieżę obserwacyjną jednak o jakiś super widokach możemy zapomnieć. Przejrzystość powietrza jest taka, że ledwo widzimy Wielkiego Lubonia ale przynajmniej na nas słońce chwile świeci. Pijemy zdrowie Mogielicy, składamy jej życzenia z okazji dnia kobiet i wyklinamy za to jak nas przyjęła. Zejście szybkie do... Jurkowa. Łapiemy busa do Mszany i stamtąd już prosta droga do Krakowa.

Kasprowy Wierch itd. - 25.03.2010
Na spontanie w mocno średnią pogodę idę sam zielonym przez Myślenickie Turnie na Kasprowy i dalej do Pośredniej Turni. Przy podejściu na Świnicę zaliczam zjazd, rozwalam raka, obrywam czekanem po głowie i kilka metrów przed twardymi głazami kończę brzuchozjazd. Doświadczenie w spadaniu zyskałem, później wdepnąłem w jakąś wodę pod śniegiem i zmęczony zdobyłem Karb, zafundowałem sobie skok adrenaliny, spełniłem swoje małe marzenie i zrobiłem dupozjazd.

Babia Góra (1725 m n.p.m.) -
Maniek chciał po cichu jechać samemu łoić Królową Beskidów, ale bezczelnie się przyłączyłem i odnowiłem znajomość z Babią sprzed kilku lat. Słoneczko praży aż miło, trochę piwa w plecaku na wszelki wypadek i otwarcie sezonu letniego w wielkim stylu. Był ZTGM, przejście po śniegu Perci Akademików, szczyt z którego nie było widać Tatr, dupozjazd do Małej Babiej i jak dla mnie mordercze przejście na Jałowiec (1111 m n.p.m.) który według niektórych źródeł również można zaliczyć do KGP.

Lackowa (997 m n.p.m.) - 07.04.2010
Pogoda dopisuje i organizujemy z Puchatym szybki wypad na Lackową która nigdy nie była po drodze. Takie przyjemne ładowanie baterii słonecznych:)

10-11.04.2010 to pierwszy kontakt mojej kobiety z górami. Wyjazd spontaniczny przy przepięknej pogodzie. Pierwszego dnia łoimy schronisko w Chochołowskiej i browary przy kapliczce, następnego udaje nam się dojść do Przełęczy Bobrowieckiej która dała się Ewie we znaki i nieźle zmęczyła. Ku mojej uciesze mojej Pilarce Tatry się spodobały i systematycznie pracowaliśmy nad kondycją i co miesiąc zdobywaliśmy coś nowego.

Skrzyczne (1257 m n.p.m.) - 18.04.2010
Na Skrzyczne przy słonecznej pogodzie wybieramy się w składzie ja, Puchaty i Kiełbasa z Enigmą. Masa ludzi ściągała do Krakowa więc postanowiliśmy się ewakuować i przy okazji zrobiliśmy konkretny ZTGM. Ze szczytu machamy Mańkowi który tego dnia wchodził na Pilsko.

Turbacz (1310 m n.p.m.) - 1-2.05.10
Zaplanowałem sobie weekend z KGP co zaowocowało sobotnim wypadem na Turbacz, zwiedzaniu okolicy i leniuchowaniu do samej nocy. Wyjazd razem z Puchatym, popas, picie i plażaaa, tak mogę określić ten dzień. W niedzielę z rodzicami i znajomymi popijając różnej maści browary wchodzę na Czupel (933 m n.p.m.). Nic godnego uwagi się nie działo ale wycieczka bardzo fajna, a w drodze powrotnej udaje am się odnaleźć małą jaskinię do której oczywiście się wciskam.

Wysoka (1050 m n.p.m.) 06.06.2010
Kolejny szczyt to Wysoka (Wysokie Skałki) i znowu pogoda okazała się łaskawa. Po powodziach i burzach wyszło słońce które nas spaliło na czerwono. Trasa przez Durbaszkę bardzo przyjemna, cały czas dopisuje nam dobry humor wzbogacany złocistym trunkiem. Skład ja, Ewa i Puchaty rzucający robakami.

Polski Grzebień – 23-24.06.2010
Stęskniliśmy się za Tatrami i postanawiamy się przejść gdzie nie można spotkać pielgrzymek turystów. Zaproponowałem Polski Grzebień to pojechaliśmy. Cały klimat tej wycieczki, chmury przysłaniające Gerlach, świstaki, amerykański ninja, rozładowany aparat sprawiły, że na wycieczka na długo zapadnie nam w pamięć. Był etos górski jak ta lala! No i piwo było:) Po powrocie do samochodu jedziemy jeszcze na obiadokolację do restauracji, Puchaty rzuca nas pod dworzec w Zakopanem i z Ewą już po ciemku idziemy do Kondratowej. Wstajemy jako jedni z ostatnich, tłok w schronisku, chmury się utrzymują to idziemy sprawdzić czy krzyż na Giewoncie dalej stoi. Krzyż nie ruszony, nic dookoła nie widać to schodzimy i wracamy do domu.

Radziejowa (1262 m n.p.m.) - 01.07.2010
Błądzenie po lesie, masa much i zmienna pogoda od upalnego słońca do zimnego deszczu, właśnie tak zapamiętam Radziejową. Do tego małe rozczarowanie bo wieża na szczycie nie przetrzymała warunków atmosferycznych i grozi zawaleniem. Zrobiliśmy sporo kilometrów, ale przynajmniej udało się oglądnąć zachód słońca z Wielkiego Rogacza ze świetnymi widokami na Tatry i Trzy Korony.

Rysy (2499 m n.p.m.) - 31.07.2010
Miało być coś całkiem innego ale w końcu padło na najwyższy szczyt Polski. Po bardzo krótkiej drzemce i pobudce ok 3 w nocy wyjeżdżamy w deszczową pogodę w stronę Palenicy. Już na początku szlaku łapie nas ulewa, orientujemy się, że nie wzięliśmy ze sobą żadnej kurtki i jesteśmy zmuszeni biegiem udać się do Roztoki na przymusowe śniadanie. Gdy tylko zaczyna się wypogadzać ruszamy dobrym tempem w stronę Morskiego Oka i dalej w kierunku szczytu. Na szlaku tłumy turystów różnej maści, a od pierwszych łańcuchów droga mleczna. Zabawa fajna, mijanki na szlaku i pierwsze widoki dopiero przy schodzeniu. Kilka minut względnego słońca i nagłe załamanie pogody. Schodzimy do schronu zmęczeni i przemoknięci na szczęście gorący posiłek i szarotka stawiają nas na nogi i jakoś dowlekamy się do samochodu.

Tarnica (1346 m n.p.m.) 05-06.08.2010
Wieczór kawalerski Kiełbasy, super wyprawa od początku do końca pod każdym względem. Cała Polska nas musiała słyszeć jak jechaliśmy, a nawet jeżeli nie to wsie które nawiedziliśmy na pewno jeszcze się nie otrząsnęły. Tarnica jak to Tarnica, piękne widoki, mało ludzi, pchła w schronisku. W drodze powrotnej zdobywamy Solinę, tracimy okulary... tzn ja tracę. Rada dla wszystkich: jak wychodzicie na dach rozpędzonego samochodu to bez okularów.:)

Nie chce mi się już pisać, piwo mi się skończyło:(

We wrześniu przez cztery albo pięć dni z Ewą urlopujemy się w górach Bystrzyckich, Orlickich i innych:) Pada Szczeliniec Wielki, Orlica, padają pyszne pierogi po sudecku w schronisku pod Muflonem, pies padł przy drzwiach, a jak padło ogrzewanie to pojechaliśmy do schroniska Pasterka. Odwiedzamy jeszcze Czesiów i szukamy Mc Donalda w Skalnym Mieście. Urlop na wielki plus!

Śnieżnica (1006 m n.p.m.) -02.10.2010
Zwlec się z łózka w południe po dobrej imprezie i jechać w góry leczyć kaca... innego motywu przy tej wycieczce nie było.

PRAWIE Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem 10-11.10.2010
A ja dobrze wiemy prawie robi wielką różnicę. Pierwszy dzień/noc to łojenie schroniska i bufetu w Roztoce, drugiego dnia ruszamy w stronę Mięguszy, trasa była super, lód, skały, spadające kaski, trzy wycieczki, wszystkie kończące w tym samym miejscu. Wycof humoru nam nie zepsuł i świetnie się bawimy przy wszystkich trudnościach na trasie. Pogoda cudna!

Świnica – 16-17.10.2010
Pogoda którą mieliśmy pierwszego dnia wynagradza nam cały rok, widoki zapierają dech w piersiach i tylko szkoda, że lepszego aparatu nie mieliśmy. Szlak super, lód pod nogami w okolicach łańcuchów, kawałeczek w rakach, świetna sprawa. Regeneracja w schronie i następnego dnia na pełnym luzie przejście przez Siklawę do Palenicy.

DPSP – 13-14.10.2010
Czyli ostatnie torowanie i walka z białym syfem w te i we wte.

Jakby ktoś się nie mógł doliczyć moich 35 dni w górach to dodam, że przy okazji padał jeszcze Luboń Wielki, Łysica i dwa dni w okolicach Pilska z noclegiem w Chacie Baców którą gorąco polecam za panujący w niej klimat, standard,ceny i położenie.

Wiem, że się za bardzo rozpisałem ale mam to gdzieś i jak komuś się nie chce to niech nie czyta :wink:

Zdjęcia powrzucam jutro bo dzisiaj już mi się nie chce.

Autor:  KWAQ9 [ Śr gru 29, 2010 8:37 pm ]
Tytuł: 

Ale żeś pierd***ął posta,a niech Cię!!! :lol: Prawie jak Markiz.
Ale dla odróżnienia - tego przeczytałem. :mrgreen:
Wszystko ładnie pięknie ale za tą lipcową zlewę Rysów należą Ci się joby Panie... :evil:

Autor:  Mazio [ Śr gru 29, 2010 8:51 pm ]
Tytuł: 

W jaki sposob można rozwalić raka kefirze?

Autor:  matragona [ Śr gru 29, 2010 8:53 pm ]
Tytuł: 

Mi tam się podoba,bo po pierwsze masz jakiś swój pomysł na góry-Korona :wink: a po drugie różnorodność jest :D ale nie zachwalam za bardzo,bo jestem wzrokowcem i żądam zdjęć :P :D
Życzę równie owocnego i udanego 2011 :)

Autor:  kefir [ Śr gru 29, 2010 9:04 pm ]
Tytuł: 

Mazio napisał(a):
W jaki sposob można rozwalić raka kefirze?

Jak leniwemu człowieko nie chce się pasków dociągnąć to przy nacisku pięta może wyjechać pod koszykiem i wtedy jakoś ta śrubka łącząca puściła... Nie napiszę przecież, że rak się nie rozkręcił bo to głupio brzmi, a poza tym nie to było skutkiem.

Autor:  'Krzysiek' [ Śr gru 29, 2010 9:15 pm ]
Tytuł: 

No i nazbierało się tego trochę... fajnie :D Czekamy na foty.

Powodzenia w 2011!!!

Autor:  zephyr [ Śr gru 29, 2010 11:40 pm ]
Tytuł: 

szkoda, że nie ma zdjęć. Pierwsze wrażenie patrze dużo napisanego i nie ma zdjęć to wyłączyłem. Potem sobie myślę a jednak przeczytam. Doszedłem do połowy i musiałem sobie zrobić przerwę bo tyle tego nadrukowałeś :P doczytałem do końca i stwierdzam, że fajna relacja ;) teraz czekam na zdjęcia :)

Autor:  kwscore [ Cz gru 30, 2010 9:45 am ]
Tytuł: 

opis 1wsza klasa,fakt dopierdo tego,fajnie się czyta :wink:

Autor:  kefir [ Cz gru 30, 2010 2:12 pm ]
Tytuł: 

To jedziemy z fotami!

Lubomir
Obrazek Obrazek

Zimowy Zlot był wrzucany na picasa więc jak ktoś znajdzie to może przypomnieć link :)

Mogielica
Obrazek Obrazek

Plus nigdzie dotąd niepublikowane filmiki
http://www.youtube.com/watch?v=cbRbUpyXgbo
http://www.youtube.com/watch?v=41aiZoHyjnI
http://www.youtube.com/watch?v=M-t3v9bIAww

Kasprowy, Pośrednia, Karb
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Babia z Mańkiem:
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Lackowa
Obrazek Obrazek

Skrzyczne

Obrazek Obrazek
Obrazek

Turbacz i Czupel
Obrazek Obrazek
Obrazek
Obrazek Obrazek

Wysoka
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek

Reszta za moment:)

Autor:  staszek [ Cz gru 30, 2010 2:48 pm ]
Tytuł: 

@ Kefir Wymiatasz :


Obrazek

:rofl_an:

Autor:  kefir [ Cz gru 30, 2010 3:05 pm ]
Tytuł: 

Polski Grzebień i Giewont
Obrazek Obrazek

Radziejowa
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Rysy
Obrazek
Obrazek

Tarnica
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Przełęcz pod Chłopkiem
ObrazekObrazek
Bieg za garnkiem
Obrazek Obrazek

Świnica
Obrazek
Obrazek

Torowanie do Piątki
Obrazek Obrazek

Pilsko
Obrazek
Obrazek Obrazek

Wielki Luboń
Obrazek

Autor:  Explorer [ Cz gru 30, 2010 10:45 pm ]
Tytuł: 

Mazio napisał(a):
W jaki sposob można rozwalić raka kefirze?



Kefir to przecie specjalista z tej dziedziny! :mrgreen:



Gratuluję aktywnego roku!

Autor:  zephyr [ Cz gru 30, 2010 10:55 pm ]
Tytuł: 

hehe foty dobre :lol:

Autor:  kefir [ Pt gru 31, 2010 1:58 am ]
Tytuł: 

Foty wybierałem pod kątem ciekawostek niekoniecznie widoków:)

Autor:  Mazio [ Pt gru 31, 2010 12:55 pm ]
Tytuł: 

Już policzyłem: 22:20 dla M&V! Czuwaj!*

ps. a tak się bałem, że ten rok możemy zaliczyć do spieprzonych ;)

Tak poważniej, dopiero gdy przeczytałem ponownie Twoją relację przejrzałem Twoj chytroplan - zarazić dziewczynę gorami. Ciekaw jestem czy Vespa kiedyś też tak knuła... :)
W każdym razie wygląda na to, że plan działa. Pzdr.

*chyba

Autor:  kefir [ Pt gru 31, 2010 12:58 pm ]
Tytuł: 

Działa, działa 8)

Autor:  KWAQ9 [ Pt gru 31, 2010 2:03 pm ]
Tytuł: 

Kefir, czy Ty wiesz że w górach widziałem Cię tylko 2 razy a najciekawsze jest to że nigdzie razem nie poszliśmy tylko chlaliśmy w schronie... :lol: :lol: :lol:

Autor:  kefir [ Pt gru 31, 2010 2:09 pm ]
Tytuł: 

KWAQ9 napisał(a):
Kefir, czy Ty wiesz że w górach widziałem Cię tylko 2 razy a najciekawsze jest to że nigdzie razem nie poszliśmy tylko chlaliśmy w schronie... :lol: :lol: :lol:

Korekta: ja wtedy schodziłem Czerwone Wierchy, Kościelca, a za drugim razem Ornak.
Sugerujesz poprawę na rok 2011? :lol:

Autor:  KWAQ9 [ Pt gru 31, 2010 5:51 pm ]
Tytuł: 

Sugeruję kupno większych plecaków.
Za każdym razem brakuje nam browarów i wódy... :?

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Autor:  kefir [ Pt gru 31, 2010 6:29 pm ]
Tytuł: 

Wódka z tego co pamiętam znalazła się. Browarów faktycznie za mało było. co to 20 litrowy plecak piw na całą noc?!

Autor:  KWAQ9 [ Pt gru 31, 2010 6:46 pm ]
Tytuł: 

Ale mówisz chyba o 20 litrach piwa a nie o worku w który wepchniesz 8 puszek. Wtedy starczy... :mrgreen:

Autor:  raffi79. [ So sty 01, 2011 10:13 pm ]
Tytuł: 

Trochę się uzbierało tego. Gratuluje! :mrgreen:

Autor:  prof.Kiełbasa [ Wt sty 04, 2011 9:10 am ]
Tytuł: 

zły człowiek :lol:

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/