Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/

W mrozie i słońcu
http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=12950
Strona 1 z 1

Autor:  _Sokrates_ [ Śr lut 01, 2012 9:58 pm ]
Tytuł:  W mrozie i słońcu

Od jakiegoś czasu wiedziałem, że na przełomie stycznia i lutego będę miał parę wolnych dni - szybka decyzja: jadę w Beskid Śląski. Standardowo najtrudniejsze okazało się zebranie współtowarzyszy. Po mozolnysz poszukiwaniach w końcu skład ustabilizował się - jedziemy w trójkę: ja, K i jego narzeczona K' (pierwszy raz w życiu w górach).

W sobotę 28 stycznia przed 8 rano startujemy z Białego w stronę Wisły. Podróż mija szybko i bezproblemowo do okolic Dąbrowy Górniczej gdzie trafiamy na strajk kierowców przeciwko cenom paliw. Baranowi, który wymyślił tą formę protestu i tym, którzy to podchwycili życzę z całego serca częstych i długich rozmyślań w korkach! Po ok pół godzinie uwalniamy się z protestu i jeszcze przed zmierzchem docieramy na nocleg. Jeszcze tylko degustacje trunków w okolicznych knajpach i pakujemy się do łóżek.

Planem minimum na niedzielę była Wielka Czantoria. K' prosiła żeby nie było to coś bardzo męczącego bo ona przyjechała tu przecież aby "popatrzeć na góry i zjeżdżać na sankach". Tym sposobem zaraz po 8 meldujemy się pod stacja Ustroń Polana i zaczynamy podejście czerwonym szlakiem. Szlak przetarty, pogoda piękna, obok na stoku narciarze i snowboardziści - idzie się bardzo przyjemnie zwłaszcza, że poza nami ku górze idzie tylko jakaś para. Za to na Polanie Stokłosica tłumy ale widoki boskie. K' stwierdza, że chciałaby przejechać się wyciągiem - po chwili siedzi już w siedzisku i drze się w niebogłosy gdy wyciąg wynosi ją kilkanaście metrów nad ziemie czym wzbudza zainteresowanie wszystkich wokół. Po przygodzie K' z wyciągiem robimy sobie chwilę przerwy i idziemy dalej. Po drodze widoki jak z bajki: wszędzie biało! Podejście nie jest męczące więc zaraz meldujemy się na szczycie i wchodzimy na wieżę podziwiać góry wokół. Widoczność jest bardzo dobra: bez problemów można zawiesić oko na pobliskich szczytach, widać też Babią i Tatry (?). Jako, że wszystkim wszystko się podoba kierujemy kroki ku 'Chacie na Cantoryji" gdzie pijemy czeskie piwo i jemy jakieś dziwne żarcie. Po konsumpcji podchodzimy znów na szczyt i kierujemy się na południe ku Przełęczy Beskidek. Tam udaje mi się wcielić w życie plan aby iść dalej - na Soszów. Nie udaje się jednak dojść na szczyt bo gdy dochodzimy do schroniska para K stanowczo stwierdza, że dla nich już starczy wrażeń na dziś. Postanawiamy więc schodzić niebieskim szlakiem do Jawornika. Idziemy na luzie aż nagle trafiamy w sam środek stoku narciarskiego. Wyciągamy mapę ale nic a nic nam ona nie pomaga. Postanawiamy schodzić w dół przy stoku i po chwili trafiamy na kolejny stok. "Kur... co teraz?" Krótka wymiana argumnetów: oni chcą przecinać stoki i schodzić tak w dół a ja jestem za powrotem na górę i tam kombinowaniem co dalej. Staje na tym, że się rozdzielamy - daję im mapę aby w razie czego mogli z niej skorzystać. Ile pary w nogach wracam pod schronisko a stamtad na przełęcz i w dół do miasta. Oni po przecięciu kilku stoków trafiają w końcu na jakiś parking a stamtąd busem do Wisły.

W drodzę na Czantorię:
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Na Czantorii:
Obrazek Obrazek Obrazek

Plan na poniedziałek miałem taki aby uderzyć na Skrzyczne z opcją na Malinowską Skałę i Biały Krzyż. Moi współtowarzysze już wcześniej zapowiedzieli, że jadą zwiedzać Oświęcim i Kraków więc mogłem robić to co chciałem i jak chciałem. Zaraz po obudzeniu patrzę jeszcze raz na mapę. "Kur...! Szlak na Skrzyczne też przecinają jakieś stoki. Pier... nie idę! Nie będę się w tym babrał!" No dobra - ale co w zamian? Szybkie spojżenie na mapę - Barania Góra! Startuję niebieskim szlakiem z Wisły Czarne. Na początek luz i po paru kilometrach spacerku zaczyna się podejście. Szlak przetarty więc nie ma większych trudności - chociaż śniegu momentami ponad łep więc wyrazy uznania dla osób, które szlak przecierały! Na szlaku innych osób brak, szczyt również mam tylko dla siebie. Widoki cudowne - Skrzyczne, Babia, Tatry widoczne jak na dłoni. Na szczycie zimno i strasznie wieje więc cieszę oczy widokami i po paru minutach jestem już w drodze ku schronisku. Po jakimś czasie spotykam na szlaku pierwszych ludzi (w sumie tego dnia spotkałem może z 10 osób włączając w to ludzi w schronisku). Gdy docieram do schronu biore swój standardowy zestaw obiadowy (zupa + piwo) i po jakimś czasie wracam już czarnym szlakiem w kierunku Wisły.

W drodzę na Baranią:
Obrazek Obrazek

Z Baraniej:
Obrazek Obrazek

Kolejny dzień spędziliśmy na pełnym luzie zwiedzając Cieszyn a dziś bez przygód zameldowaliśmy się w domach.
Wyjazd na plus: piękna pogoda, cudowne widoki. Pozostał u mnie jedynie lekki niedosyt przez to, że nie spróbowałem jednak uderzyć na Skrzyczne ale co tam. Może następym razem ;)

Autor:  drHouse [ Śr lut 01, 2012 10:02 pm ]
Tytuł: 

miło sobie tak pospacerować i wywieźć kolejką dupę patrząc na widoczki :)

pamiętam jak wychodziłem w lecie na Czantorie szlakiem a raczej zgubiwszy go na przełaj przez las :D a potem dymanie pare godzin do Wędryni po czeskiej stronie na pociąg do Cieszyna :)

http://youtu.be/-bsbU3A8-jM

Autor:  matragona [ Śr lut 01, 2012 10:06 pm ]
Tytuł: 

Eh,te moje "przydomowe"okolice :)
Ładnie czas spędziłeś,fajnie,że z tak daleka jadąc w góry padło akurat na Beskid Śląski..zimą nie taki tłumny jak latem a piękny :)

Autor:  _Sokrates_ [ Śr lut 01, 2012 10:44 pm ]
Tytuł: 

drHouse napisał(a):
miło sobie tak pospacerować i wywieźć kolejką dupę patrząc na widoczki :)


Żeby nie było - wejście na Czantorię od początku do końca na własnych nogach ;)

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/