Przyszedł czas by znów odwiedzić tereny pozaszlakowe w Beskidzie Małym i nieco przetestować moje zdolności kalibracyjne GPS. Wybór padł tym razem na niesłusznie omijane pasmo zbiegające z wierzchołka Kiczery w kierunku północno zachodnim, przez kulminację Snozy, do Porąbki.
Wędrówkę zaczynam w Porąbce i droga asfaltowa kieruję się na Kozubnik, znany w Polsce z wielkiego ośrodka wypoczynkowego notabli partyjnych. Po piętnastu minutach dochodzi się do charakterystycznej kapliczki, po prawej stronie drogi (naprzeciw ławeczki w cieniu, można odpocząć). Za kapliczką jeszcze kilkanaście metrów i skręcamy w ul. Kiczory, w lewo przed pierwszym domem po lewej. Szeroka droga prowadzi równolegle do szosy prowadzącej do Kozubnika.
Drogą leśną idziemy aż do ostrego łuku w prawo. Idąc dalej i skręcając w prawo, można dojść do kamieniołomu z ciekawymi, litymi ściankami, wysokiego do 9 metrów. Od zakrętu dojście zajmuje ok. 10 minut.
Kontynuuję wędrówkę leśną szeroką drogą, pnąca się łagodnie na stoki Snozy. Kolejny zakręt jest przy pobliskim domostwie, z widokami na Żar i Kozubnik. Skręcam dalej w lewo i dochodzę do charakterystycznego skrzyżowania dwóch ulic (!?) co może dziwić w szczerym lesie. Drogą w górę (ul. Kiczory), już do pobliskiego wierzchołka Snozy.
Trzymając się kierunku "na wprost", zaczynam podejście w kierunku przedwierzchołka w grzbiecie Kiczery, Micherdę (Miherdę). Po lewej mijam gospodarstwo, nieco dalej ukryty w zaroślach obiekt żelbetowy, wyglądający niczym tajny obiekt wojskowy. To tylko resztki działającej tu niegdyś w latach 80-tych, nowoczesnej owczarni.
Od krzyża (w pobliżu duże kasztanowce) zaczyna się już podejście. Po wejściu do lasu, pod szczytem rozwidlenie, wybieram kierunek na prawo, dróżkę stromą, prowadzącą w górę. Po dziesięciu minutach mozolnego podejścia zdobywam szczyt Micherdy 604 m n.p.m.
Krótki odpoczynek i ostatni etap wejścia, grzbietem na Kiczerę. Ścieżka jest na tyle oczywista, że trudno się tu zgubić. Prowadzi gęstym lasem, trasa dobra na upalne dni. Gdzieniegdzie sporo głazów i niewielkich osuwisk. Mijają mnie jacyś psychopaci na motorach ale rezygnuja z podjazdu. Końcowe, dziesięciominutowe podejście to najtrudniejszy etap wycieczki, bowiem prowadzi bardzo stromą przecinką. I tak dochodzę do betonowego słupa na szczycie Kiczery. Panorama obejmuję ciekawsze szczyty Beskidu Małego (m.in. Potrójna, Czupel), Babią Gorę, Pilsko z Romanką, a nawet daleki łańcuch Małej Fatry. Stąd można iść w lewo, przedłużając wycieczkę na Wielki Cisownik i grzbiet Jaworzyny, lub w prawo, na pobliski Żar.
Ja wybieram Żar i uciekając przed dzikim tłumem, siadam nieco na uboczu. Kontempluje widoki ale moją uwagę przykuwa jegomość, ubrany dość profesjonalnie, nie jak przypadkowy turysta, i instruuję grupkę, co też przed nimi widać. W pewnym momencie wskazuje na Rozsudziec i z profesjonalizmem na twarzy, wyjaśnia: - A tam, widać Gerlach, mamy szczęscie dziś do widoczności. Moja topograficzna wiedza legła w gruzach. Zbiegam do Międzybrodzia.
Polecam tą nieco dziką i wolną od tłumów przechadzkę.
Czasy:
Porąbka - Snoza - Kiczera ok. 2 godzin.
Kiczera - Żar - Międzybrodzie (ost. przystanek) ok. 45 minut.
