Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/

Burzliwe Wrota Chałubińskiego
http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=14580
Strona 1 z 1

Autor:  Kareklo [ Pn lut 04, 2013 7:20 pm ]
Tytuł:  Burzliwe Wrota Chałubińskiego

Pozwolę sobie wstawić moją relację z wędrówki z pewnego górskiego forum smile.gif
_________________________________________
To był lipiec 2012 roku. W dzień przyjazdu do Zakopanego bodajże o 6 rano(z Ełku, Mazur, a konkretnie to jeszcze przesiadka w Wawie-Centralnej była biggrin.gif ) wyruszyliśmy busikiem na Morskie i potem do schroniska w dolinie Roztoki(chyba według mnie posiadającego najlepszy klimat). W góry wybrałem się z moim kolegą i moją mamą. Ok, wzięliśmy klucz od pokoju, wstępnie się rozpakowaliśmy, no i co? Ruszamy na szlak! Pogoda nie była piękna, jak zresztą przez cały wyjazd. Obraliśmy sobie cel - Wrota Chałubińskiego na rozgrzewkę. Kiedy byliśmy już przy schronisku przy Morskim Oku przy wejściu na główny szlak, gdzieś z baaaaaardzo daleka usłyszałem mały huk, ale był on ledwo co słyszalny, ja się trochę przejął, bo wiedziałem że nawet jeśli usłyszę coś tak odległego to rozsądnie byłoby zejść ze szlaku i wrócić. Powiedziałem to dla mamy:

-"Oj, przestań, idziemy!"

No dobra...to idziemy!

Szło mi się jakoś tak kiepsko...byłem trochę zmęczony 16h podróżą u naszych kochanych krajowych przewoźników. W trakcie wchodzenia mój kolega odpadł, bolała go noga, źle się czuł; nie pamiętam już dokładnie jego wytłumaczenia, w każdym bądź razie ma czego żałować że nas wtedy opuścił! Przed osiągnieciem rozwidlenia szlaków gdzieś w oddali spostrzegliśmy grupę kozic, cóż, późniejsze spotkanie z nimi będzie o wiele bliższe smile.gif

Obrazek

Kiedy byliśmy już na rozwidleniu szlaku na Szpiglasową i Wrota jako tako już nachodziły chmury i gdzieś w oddali słychać było kolejny grzmot.

Ok, szczyt zdobyty, mamo schodzimy! A tu nagle...spotykamy gościa, który na nas jeszcze syknął i miał czelność ustać przed nami na odległość 20m!

Obrazek

Wrażenie z ów spotkania pozostało do dzisiaj...nie jest to na pewno codzienność w Tatrach. Mam również film z tego zdarzenia, ale chyba główny gość nie wyraził zgodę na umieszczanie go w internecie :hihi: .

Dobra, zaczyna się robić nieciekawie, coraz częściej i bliżej słychać grzmoty, do tego zaczął padać deszczyk, chociaż mżawka towarzyszyła nam od samego początku.

Co jakiś czas słyszeliśmy gwizdy...no proszę, kolejna niespodzianka!

Obrazek

Obrazek

Tym razem gościem...a raczej gośćmi były świstaki. I tu foto-relacja się kończy, ciężko byłoby fotografować w piorunami nad głową z pełnym spokojem tongue.gif . Błędem mojej mamy było to że "traciliśmy" czas na co pięciominutowe przystanki na czas taki sam, żeby podziwiać piękno natury: świstaki, kwiatki, kozice. To jest piękne...wiem...tylko że kiedy słyszysz że nadciąga burza to powinno się schodzić jak najszybciej a nie przedłużać zejście.

Zaczęło się, tym razem już na poważnie. Ogromne ciemne chmury zwaliły się centralnie nad Rysami i wiatr powoli je kierował ku naszemu położeniu. Strach przed piorunami potęgował jeszcze huk, który zawdzięczał swoją doniosłość odbiciem się od ścian górskich. Padało niemiłosiernie, to była ulewa. Nad naszymi głowami co chwila błyskało, ja po 5 minutach byłem już cały przemoczony. To nie było zejście...to był nierozsądny bieg po skałach w dół. Zrobiło się tak ciemno, że naszą "latarnią morską", która wskazywała nam odległość stała się poświata światła ze schroniska. Co najlepsze w początkowych fazach zejścia z krzewów na szlak wyskoczyła kozica 2m ode mnie. Nawet mnie nie zamurowało, że było to tak blisko, byłem zajęty ratowaniem sobie skóry tongue.gif.

Już jest...jeszcze jedna prosta....i udało nam się, jesteśmy w schronisku. Przejrzeliśmy jeszcze rzeczy, mokry telefon mamy do kosza, mój jeszcze dało się wyratować...nasze buty...chyba nie muszę nic dodawać.

Podsumowując, szlak, którym zejście powinno trwać godzinę, zajęło nam ok. 25 minut - to nowy rekord? :uhm: . Cała ta wycieczka pokazała mi potęgę gór i utwierdziła w przekonaniu, że z nimi nie można wygrać, zawsze trzeba być rozważnym i nawet ledwie słyszalny huk jest zapowiedzią niebezpieczeństwa i rozważnie jest wtedy zstąpić ze szlaku, szczególnie wtedy, kiedy nie ma się doświadczenia. :)

Autor:  kefir [ Pn lut 04, 2013 10:46 pm ]
Tytuł: 

W zimie da się szybciej dostać na dół :wink:

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/