Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/

jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW
http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=15179
Strona 1 z 1

Autor:  Adaśko [ Pt cze 28, 2013 9:17 pm ]
Tytuł:  jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW

Kiedyś bardzo dawno temu podczas jednego z pierwszych wyjazdów w Tatry zrobiłem ZENIT'em zdjęcie Mnicha i jak się później dowiedziałem Cubryny i MSW.
Ot takie mniej więcej jak z kamerki TOPR
Zawsze na to zdjęcie sprzed ponad 10 lat patrzyłem ze wzruszeniem i niedowierzaniem , że kiedykolwiek...
Wisiało sobie tak w kąciku szafy....Czasem przewerowałem opis książki Najpiękniejsze Szczyty Tatrzańskie i tam prawie zawsze napis „brak szlaku , wejście tylko dla doświadczonych turystów”
To było prawie jak wyrok …
No ale to na szczęście stare dzieje ..poznało się tego i owego i zaczęła się lewizna ;-)

Pojawił się nieśmiało pomysł MSW zwłaszcza , że moim kolegom nie udało się go zdobyć z powodu załamania pogody a mi dyżury pogmatwały wyjazd z nimi
No nie żebym się z tego powodu cieszył...ale była szansa na moje uczestnictwo w tym projekcie .
Tak szybko jak pojawił się plan wyjazdu tak szybko pojawiły się problemy .
Andrzej na Mazurach z żoną , Grześkowi szef cofnął wolny piątek , a Cukierek mógł tylko jechać na jeden dzień. Im to łatwo...mają Tatry prawie pod nosem....ja 260 km.
Odpuszczam...na jeden dzień to się nie opłaca , pogoda niezbyt pewna....ale ciśnienie wyjazdu jest zbyt duże .
Ostatecznie jadę.
Jest czwartek...jadę na stację diagno bo coś puka....Diagnoza bolesna -2 wahacze natychmiast do wymiany. Błagam by do 20 tej jakoś na CITO ściągnęli...
K...ka tego jeszcze było mało....
Jest piątek. Ruszam po 13 tej w nadziei że minę korki na bramkach.
Tuż za zjazdem na Pszczynę kubeł zimnej wody...Korek jak cholera....i tak się pier.....łem aż do samych Wadowic.
Zabieram Cukierka i jedziemy do wkurzonego Grzesia który musi na noc do roboty jechać.
Przedstawiam mu plan trasy i to co w necie się naoglądałem.
Zabieramy resztę sprzętu i jazda na Palenice.
W Moku kwaśnica + filet z kurczaka i marchewka z groszkiem + kufel piwa i w drogę.
Idziemy żółtym szlakiem na Mnichowe plecy.
Cicho...pusto ...żywej duszy. Oczywiście nie znaleźliśmy tej zadaszonej koleby tylko taką duzą kolebę bez zadaszenia. Jak to się fachowo nazywa nie wiem :-(

Rozkładamy bety , dmuchamy maty , wskakujemy w śpiworki. Na kolację kabanosy, pomidorki , coca cola i Ballantine's
Obrazek

Gadka , szmatka i prawie całe 0,7 poszło. Nad Zakopcem błyska się jak diabli ,ale wiatr wieje w dobrym kierunku ;-)
Nastawiamy zegarki na 4 rano /ale i tak wiem że to nierealne/
Po dwóch nocnych dyżurach i walce z korkiem na drodze będę spał jak zabity.
Noc ciepła , alkohol lekko szumi.....żyć nie umierać.
O 7 mej już spakowani i gotowi do drogi .
Obrazek
Cukierek cały czas chce iść przez Hińczową , ale ulega skuszony propozycją nowej drogi.
Wymyśliłem sobie że wejdziemy na Cubrynę zachodem Abgarowicza a wrócimy Hińczowym żlebem.
Obrazek

Obrazek
Po piewrszych kilku krokach w żlebie zaliczyłem małego dzwona. Granit faktycznie boli . Siniak na łokciu , kolanie i obolałe żebro to pamiątka do dziś z wyjazdu.
No nic....linę nie wzięliśmy dla charakteryzacji. Wiążemy się z Cukierkiem a ja z chwili na chwilę się rozkręcam.
Obrazek

Wychodzimy na grań...Jest cudownie. Widoki , to powietrze i pustka ….Wszystko nasze....
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Grań pokonujemy pewnie , ekspozycja nie robi już na mnie wrażenia. Każdy krok jest przemyślany.
Obrazek
Na Cubrynie chwila przerwy.
Obrazek Obrazek

Musimy się nasycić widokami które za chwilę znikają......Hińczowa dolina zaczyna przypominać krainę Władcy Pierścieni....
Nadzieja na MSW oddala się......
Obrazek

Obrazek
Na Hińczowej przełączy pogoda okazuje się łaskawa...wychodzi słoneczko.
Decyzja może być tylko jedna : albo dziś albo nigdy.
Czas na chwilę romantyzmu.... Dla mojej żony ,która trzymała cały czas kciuki bukiet kwiatów
Obrazek
Mijamy Mięguszowiecką turniczkę i za żebrem jakoś intuicyjnie odnajdujemy drogę.
Jest okopczykowana , pogoda sprzyja...
Doganiamy ekipę która mijała nas przy kolebie. Oni szli na MSW przez Hińczowy żleb.
Obrazek
Idziemy więc wspólnie: ja ,Cukierek , gość i 3 dziewczyny Jak się na szczycie okaże z naszego forum ;-)
Idzie się nam razem sympatycznie , szybko nabieramy wysokości.
Mijamy charakterystyczne punkty
Obrazek

Obrazek Obrazek Obrazek

i o 10,30 meldujemy się wszyscy na szczycie.
Obrazek
Obrazek Obrazek

Przy okazji dziękuję za wodę .
Zeszyt wpisów pełny :-(
Prośba do następców : niech ktoś podrzuci notes i porządny długopis.
Wymiana doświadczeń na temat naszej drogi i poznani towarzysze złapali bakcyla na nieznaną trasę.
Kilka fotek ze szczytu
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
My z Cukierkiem idziemy na skróty . W ścianach wypatrzył ringi zjazdowe i dawaj na dół ;-)
Obrazek Obrazek
W mgnieniu oka jesteśmy pod przełęczą. Cukierek bez raków i czekana powolutku sobie schodzi.
Wyjął talerzyk z kijka i to był taki „czekan”
Obrazek
Ja drugi raz nie mam zamiaru wywinąć orła. Zakładam koszyki , czekan w dłoń i jazda na dół...
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Na galerii zaczyna padać....raz słabiej ...raz mocniej....
Zmordowany docieram do depozytu.
Jemy to co zostało i bacznie przyglądamy się jak nasi towarzysze wycieczki zmagają się z granią , kaprysami pogody i zachodem Abgarowicza.
Widać to wytrawni zawodnicy bo posuwają się płynnie.

Pakujemy wszystko i z żalem ostatni raz spoglądam na tą dziką i pustą okolicę. Łza się w oku kręci
Schodzimy....
Ze szlaku jeszcze raz spoglądam na Cubrynę i MSW....
Sam w to nie do końca wierzę , że tam byłem....
Obrazek

Jezu jaki to kawał góry....

Autor:  Krabul [ So cze 29, 2013 2:18 pm ]
Tytuł:  Re: jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW

Gratlacje Adam, chodził za Tobą ten szczyt i wreszcie się udało. Ballantines w górach - dobry wybór.

Autor:  prof.Kiełbasa [ So cze 29, 2013 3:47 pm ]
Tytuł:  Re: jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW

Super że Wam siadło bo prognozy były nie najlepsze :D
I jak widzę orientacyjnie problemu nie było :wink:

Autor:  kefir [ So cze 29, 2013 5:18 pm ]
Tytuł:  Re: jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW

Na ładnie, ładnie. W Wielkim Stylu zrealizowałeś plan.
Kolacja wymiata :mrgreen:

Autor:  Jacek [ Wt lip 16, 2013 2:29 pm ]
Tytuł:  Re: jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW

8)

Autor:  Krajan83 [ Wt lip 16, 2013 5:59 pm ]
Tytuł:  Re: jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW

Adaśko napisał(a):
....ja 260 km.


tragedia to to nie jest :D

Bravo za zdobycie tej konkretnej góry :brawo:

Autor:  prof.Kiełbasa [ Śr lip 17, 2013 4:50 pm ]
Tytuł:  Re: jeden dzień a tyle się wydarzyło...czyli Cubryna+MSW

Adaś się dopiero rozkręca! w tej pasji widzę potencjał !

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/