Pomysł na czwartek był zupełnie inny,nawet nie w Tatrach ,ale logistyczny problem wymusił plan B.
Ale takie plany B mogę mieć zawsze
O 1 Zbyszek z Sebą meldują się u mnie i zasiadam za kółkiem -jedziemy do Przybliny.
Na stacji w Chyżne uzupełniamy zapasy i dalej w Słowację. Nad ranem drogę przebiegają małe liski ,sarny ,a po rowach biegają dziki ,istna radocha dla kierowcy. W Liptowskim Mikuloszu ufam w 100% nawigacji i dopiero mijając znaki autostrada zdajemy sobie sprawę że nie tędy droga bo nie mamy winety. Teraz są elektroniczne to policja w parę chwil wie czy ją masz. Wszystko rozgrywa się w ułamkach sekund ,ten zjazd ,oświecenie że nie wolno i ... stojący radiowóz (coś ala nasza inspekcja) na poboczu.
Zrobiło mi się gorąco ,przejechałem powoli i ... długa ile fabryka dała ,jada za nami? nie -no to ciśnie i tak nam się udało (kara za brak winety to 500 euro jak przeczytałem na powrocie)
Dalej też łatwo nie jest i z kłopotami meldujemy się na parkingu gdzie zaczyna się zielony szlak na Baraniec.
My idziemy na Otargańce więc odbijamy w prawo.
Pogoda piękna jest wesoło ,szlak po 30 min pnie się ostro w górę

Idzie się fajnie choć w lesie oznaczenie jest fatalne, po wyjściu z lasu zaczyna się robić bardzo ciekawie ,podziwiamy widoki i lansujemy się do fotek.




Trasa jest mega widokowa ,super widać Bystrą i oryginalnie Starobociański ,odległe są Rohacze ,a po lewej ręce rządzi Baraniec.
My zasuwamy dalej
Na tej fotce widać mistycyzm i ducha gór ,jedyne co brakuje to chmurki z jednorożcem taki ten Zbychu rozanielony

Jeszcze tyyyyyyyyyyle do celu

Jakubina najwyższy szczyt grani Otargańców -polecam je każdemu,w cholerę daleko ,ale warto !

widok na Rohacze tam idziemy

Zejście Jarząbczego szybkie ,ale dające się kolanom we znaki ,meldujemy się niebawem na kolejnym szczycie z Korony Tatr -Łopacie
Tam Seba robi przysiady

Zbychu odprawia czary

a ja jestem przez te 15 min sobą

Podejście na Wołowiec już na zmęczeniu ,ale dość sprawnie nam poszło -pamiątkowa fota szczytowa

Idziemy w stronę Rohaczy -tam miałem jakiegoś dopalacza bo wreszcie można było popracować rękami

Robimy fotę tak by pokazać grozę słynnego konia

trochę zabawy na grani

no dobra zrób nam tę fotę na Ostrym

Na Płaczliwego trzeba trochę odbić,no ale jak juz tu jesteśmy

Tu Zbyszek zaczyna fajny dialog z samym sobą ,angażując nas,w stylu ze idzmy dalej ,szkoda by nie pójść na Barańca ,po co tu schodzić ,ja jestem za tym by iść dalej. Fajne to było o tyle że nikt nawet nie wspomniał byśmy gdzieś schodzili
Następny szczyt Korony Tatr to Smerk

Patrząc do tyłu myślę że mamy nawalone

O 16 (czyli po 11godzinach i 30 minutach od wyjścia z auta) zdobywamy Baraniec
Tu widać nasz entuzjazm z Sebą jak powiedziałem ile jeszcze zejścia

a co brał Zbyszek ?cholera wie

fajnie widać z Baranca Tatry Wysokie

Z każdym krokiem nasze odpoczynki wyglądały podobnie -gleba i kto pierwszy zmobilizuje do wstania

Zielony szlak z Barańca daje taki wycisk kolanom ,że dawno tak mnie nie bolały. Oznaczenie na samym końcu jest tak fatalne że mimo iż szliśmy za znakami do końca wypluło nas 500m od wejścia w szlak! czyli stare znaki sa nie zamazane -niezła faza
O 19 jesteśmy przy aucie więc ta pętla wyszła nam w 15h
Już po bożemu wracamy na Chyżne gdzie oddaje chłopakom prowadzanie auta ,a sam oddaje się piwkowaniu
Szkoda że rano trzeba było do pracy wstać...