Forum portalu turystyka-gorska.pl http://turystyka-gorska.pl/ |
|
Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=19362 |
Strona 1 z 1 |
Autor: | lxix [ N sie 13, 2017 6:39 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Piękna akcja ![]() ![]() ![]() |
Autor: | Madness [ N sie 13, 2017 7:19 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Brawo! Mały Lodowi i Lodowy to niewątpliwie tatrzańska ekstraklasa pod względem widoków, a Wy oprócz widoków mieliście jeszcze dodatkowe emocje związane z nadchodzącą burzą ![]() ![]() |
Autor: | prof.Kiełbasa [ N sie 13, 2017 11:17 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Widokowy odcinek. Ahoj przygodo |
Autor: | kefir [ N sie 13, 2017 12:29 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Koty z Was ![]() ![]() Super akcja, kawał drogi, widoki wypas, adrenalina z burzą w tle i teksty w stylu: Cytuj: Z Łodzi do Chaty Teryego jest 8 godzin. Czapki z głów. PS. Zajebiste zdjęcie z tymi taternikami ![]() |
Autor: | krank1 [ N sie 13, 2017 2:16 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
![]() |
Autor: | krzysztof_KrK [ Pn sie 14, 2017 12:01 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
TataFilipa napisał(a): Potem już łatwo 5 - 10 minut na szczyt Lodowego. -tam jeszcze jest chyba najbardziej czujne miejsce na trasie- zejście w dół z małego zęba, gdzie nie widać stopni, choć jest nawet spora szczelina, wzdłuż której parę kroków trawersuje się w lewo. Miałem przyjemność 3 razy tą granią, ostatnio 24. lipca, ale od Czerwonej Ławki jeszcze nigdy - to dość spory kawał górołażenia i super -przygoda. Gratuluje!Co do dalszego przebiegu tej ścieżki (Wyż. Lodowa Galeria), to do Zwornika ciągnie się b. długo, poniżej Wyżniej Sobkowej Szczerbiny jest dość kruchy fragment. Przy samotnej wędrówce to trochę niefajne miejsce, jeśli nie chce się zwiedzać w przyśpieszonym trybie Suchego Żlebu. Przeszedłem całą ścieżkę w odwrotnym kierunku, startując z Lodowego Zwornika (chciałem zażyć hipoterapii na Lod. Koniu, a miałem zejść do Javoriny) raz w 2015, schodząc za Sobkowym Przechodem skosem śladem jakiejś perci na fragment Michałkowej grani, dalej do środkowej części Sobkowego Żlebu (uciążliwe piargi i łatwe płyty) a ostatnio- wracając sporo pod górkę na siodełko między Kopą Lodową a L. Czubami. Dalej za kopczykami -na Lodową Przeł. i do Javoriny. Nie próbowałem jeszcze schodzenia Sobkowym Żlebem -niby wariant awaryjny, ale podczas burzy można się tam nieźle nawodnić, bo zlewnia jest dość rozległa. Z góry wygląda na dość sporo płyt, możliwe, że nietrudnych. i parchate piargi. Zimą przy twardym śniegu -pewnie w zejściu jest to wariant najłatwiejszy (podchodziłem 2. 04.2016- było super- żadnych progów, czy wylanego lodu). Czy ktoś ma doświadczenia w zejściu tym żlebem latem? |
Autor: | Krabul [ Pn sie 14, 2017 7:21 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Z Sobkowym Żlebem jest taki problem, że strasznie długo tam śniegi trzymają. Chciałem raz iść pod koniec lipca i było jeszcze dużo śniegu, zrezygnowałem bo nie wziąłem raków. Zbychu, akcja bardzo konkretna. Jakie wrażenia z grani Maly Lodowy - Lodowa Przełęcz? Luz? Szliście ściśle? Bo ja szedłem w przeciwną stronę kiedyś i nie puściło mnie prosto, musiałem zejść dość nisko na stronę Jaworowej, ze sto metrów, przetrawersować aż do żlebu spadającego spod Wyżniego Harnaskiego Zwornika i nim do góry. A z Kopy na Lodowy szliście na żywca? Tam jest chyba taka syta jedynka i spora lufa? |
Autor: | kilerus [ Pn sie 14, 2017 7:51 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Trochę jednak żeście przypanikowali. Pytanie jest takie co mieliście poza liną do asekuracji? Kości, pętle? Pewnie nie mieliście nic. Trasa z Kopy na Lodowy do bardzo mocne I albo nawet w porywach II, bardzo eksponowane. To, że nie chciałeś wracać po zębach świadczy o tym, ze teren Cię przerósł. Moim zdaniem porwaliście się trochę z motyką na słonce. Jak to się stało, ze zamiast się wracać będąc na obejsciu Sobkowym weszliście na Lodowy to ja nie wiem. Wyobraź sobie co by było gdyby jednak ta burza się rozszalała, a Wy weszlibyście na Lodowy! Na tak wysoki szczyt z jakąś stalową konstrukcją na szczycie. Nie znając obejścia grani trawersem, który przypadkowo znaleźliście, wybieralibyście kupę z majtek kilogramami (a to by była najłagodniejsza wersja wydarzeń). Obycie w terenie to jest to co trzeba nabyć, ale stopniowo. |
Autor: | Krabul [ Pn sie 14, 2017 8:09 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Poza tym - zjazd bezpośrednio na linie? Gorzej gdyby burza przyszła a ta lina byłaby konieczna do bezpiecznego dalszego wycofania się. Ileż to zajmuje wygrzebać pętlę z plecaka? |
Autor: | TataFilipa [ Pn sie 14, 2017 9:08 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Madness napisał(a): Brawo! Mały Lodowi i Lodowy to niewątpliwie tatrzańska ekstraklasa pod względem widoków, a Wy oprócz widoków mieliście jeszcze dodatkowe emocje związane z nadchodzącą burzą ![]() ![]() Dzięki za dobre słowo. Jak czytam takie rzeczy w Waszej relacji: "Pamiętałem, ze jak złaziliśmy z Lukaszem to czas 50 minut z WHP był jakoś mocno skrócony, więc rzucam z głupa, że 40 minut trzeba liczyć tam i z powrotem. Po 17 minutach jesteśmy na Lodowym. Wpisujemy się do książki, robimy zdjęcia i na Kopie meldujemy się w sumie po 43 minutach. Grań na Lodowy jest na prawdę piękna. Szkoda, ze taka krótka." To wpadam w doła. Dla mnie to po prostu niewyobrażalne jak można mieć taką wytrzymałość, sprawność i kondycję. prof.Kiełbasa napisał(a): Widokowy odcinek. Ahoj przygodo W tygodniu był wypad, to nie dzwoniłem, żeby Cię nie drażnić. kefir napisał(a): PS. Zajebiste zdjęcie z tymi taternikami ![]() Mnie też się najbardziej podoba. Taki klimat "Weź kolego poratuj euro na kolejkę" ![]() Damian78 napisał(a): Może się komuś przyda, ja kiedyś szukałem opisu tego trawersu, ale nic nie znalazłem. Przyda się. Ja takich zdjęć i opisów na forum szukam. Tę trawersującą ścieżkę widziałem dwa lata temu z Lodowego i wiedziałem, że można nią obejść grań. Sebastian wypatrzył ścieżkę z Doliny Jaworowej na Jaworową Przełęcz. Ja o tej ścieżce dotychczas nie słyszałem, a jest wyraźna, przynajmniej z góry. I to jest też fajna opcja, żeby tamtędy przejść bo nie byłem ani w dolinie ani na Jaworowych. Ktoś szedł tamtędy ? |
Autor: | kilerus [ Pn sie 14, 2017 9:45 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
TataFilipa napisał(a): "Pamiętałem, ze jak złaziliśmy z Lukaszem to czas 50 minut z WHP był jakoś mocno skrócony, więc rzucam z głupa, że 40 minut trzeba liczyć tam i z powrotem. Po 17 minutach jesteśmy na Lodowym. Wpisujemy się do książki, robimy zdjęcia i na Kopie meldujemy się w sumie po 43 minutach. Grań na Lodowy jest na prawdę piękna. Szkoda, ze taka krótka." To wpadam w doła. Dla mnie to po prostu niewyobrażalne jak można mieć taką wytrzymałość, sprawność i kondycję. No dobra. Trochę mnie zdołowałeś. Forum trochę odjechało. Każdemu jego własny Everest! Może się zasugerowaliście moim opisem. Zważ jednak na to, ze ja może i rzadko bywam w górach, ale jednak w swoim życiu co nieco zrobiłem. Nasze zapier.alanie nie wynika nawet z kondycji tylko z obycia. Moje umiejętności nie są jakieś niesłychane, ale ja od dziesięciu lat łażę po Tatrach poza szlakiem, a bywały takie lata, ze nawet ponad 40 dni spędzałem tam. Trzeba znać proporcje i swoje możliwości. Jak piszę o drodze piątkowej, że bardzo prosta, to też tam pójdziecie? |
Autor: | TataFilipa [ Pn sie 14, 2017 9:46 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
krzysztof_KrK napisał(a): -tam jeszcze jest chyba najbardziej czujne miejsce na trasie- zejście w dół z małego zęba, gdzie nie widać stopni, choć jest nawet spora szczelina, wzdłuż której parę kroków trawersuje się w lewo Siedziałem właśnie na tym zębie i na nim zakładałem uprząż do zjazdu. Krabul napisał(a): Zbychu, akcja bardzo konkretna. Jakie wrażenia z grani Maly Lodowy - Lodowa Przełęcz? Luz? Szliście ściśle? Bo ja szedłem w przeciwną stronę kiedyś i nie puściło mnie prosto, musiałem zejść dość nisko na stronę Jaworowej, ze sto metrów, przetrawersować aż do żlebu spadającego spod Wyżniego Harnaskiego Zwornika i nim do góry. Mały Lodowy - Lodowa Przełęcz to było tak na moim poziomie. Fajne, czy taki do końca luz to bym nie powiedział, ale Jaćkiewicz to bardzo dobrze opisuje i żadnych demonicznych przeżyć poza estetycznymi to tam nie miałem. Zejść z grani jakichś większych nie pamiętam, ale ortodoksyjnie jakoś nie szliśmy. Tak trochę po lewej, trochę po prawej, jak puszczało. Krabul napisał(a): A z Kopy na Lodowy szliście na żywca? Tam jest chyba taka syta jedynka i spora lufa? Dla mnie subiektywnie to była najtrudniejsza rzecz jaką zrobiłem do tej pory w Tatrach. Było bardzo ciepło, sucha, pewna skała. To trochę inaczej się to odbiera. Zdecydowałem się wchodzić, bo widziałem to kiedyś z drugiej strony. Ja wolę wchodzić niż schodzić. Schodzenie w trudnym terenie sprawia mi problem, a wejście jakoś mniejszy. kilerus napisał(a): Trochę jednak żeście przypanikowali. A to na pewno. kilerus napisał(a): Pytanie jest takie co mieliście poza liną do asekuracji? Kości, pętle? Pewnie nie mieliście nic. Kości to gdzie ja tam bym założył ? Miałem kilka pętli, repy i ekspresy. Gdyby nie paniczny zjazd, to chciałem przerzucić pętlę przez ten ząb przytrzymać się jej i w ten sposób zejść. Jedynie to miejsce mnie zatrzymało, bo nie mogłem wypatrzeć stopni. kilerus napisał(a): To, że nie chciałeś wracać po zębach świadczy o tym, ze teren Cię przerósł Może tak być. Ja jestem turysta i nigdy wspinaczem nie będę. Nie mam nawet cienia aspiracji. kilerus napisał(a): Jak to się stało, ze zamiast się wracać będąc na obejsciu Sobkowym weszliście na Lodowy to ja nie wiem. Zeszliśmy z grani na zbocze. Widać było, że burza idzie na wschód i się rozpogodziło. No to żal było nie dokończyć. Gdyby chmury nadal się zbliżały to byśmy spadali w dolinę nie myśląc o tym co z autem i tyle. Krabul napisał(a): Poza tym - zjazd bezpośrednio na linie? Gorzej gdyby burza przyszła a ta lina byłaby konieczna do bezpiecznego dalszego wycofania się. Ileż to zajmuje wygrzebać pętlę z plecaka? Znów pełna zgoda. Efekt paniki i nerwów. ![]() kilerus napisał(a): Obycie w terenie to jest to co trzeba nabyć, ale stopniowo. Czasami w nerwowych okolicznościach, ale wciąż nabywam. |
Autor: | Sebastian D [ Pn sie 14, 2017 1:31 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
kilerus napisał(a): Może się zasugerowaliście moim opisem. Zbyszek tylko podsunął fotkę ze zdjęciem, ja wybierałem trasę nie sugerując się Twoim opisem czy relacją - tak gwoli wyjaśnienia. Czytając opis z Jaćkiewicza wynikało że grań jest nieco trudna, mieliśmy podstawowy sprzęt w razie potrzeby. Jak napisał Zbyszek, chcieliśmy iść tak daleko na ile damy radę. Sam byłem zaskoczony bo do momentu jak zaczęły się gromadzić chmury (w jakieś 15-20 minut wszystko się działo), nie było większych problemów z pokonywaniem grani. Gdyby nie burza, udałoby się przejść bez przygód i stresu, lecz wtedy najrozsądniej było uciekać w dół. Trochę więcej było mojej winy w odniesieniu do tej dezercji, Zbyszek chciał kontynuować do góry ![]() Subiektywnie, odcinek Mały Lodowy - Lodowa Przełęcz jest o wiele łatwiejszy od odcinka Kopa - Lodowy. Nie jest tak mocno eksponowany, idzie się sprawnie, 2 trudniejsze miejsca. Kopa - Lodowy tak jak dla Zbyszka, dla mnie również najtrudniejsza rzecz do tej pory. Wycieczkę zapamiętam na długo ![]() |
Autor: | prof.Kiełbasa [ Pn sie 14, 2017 2:16 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Na Jaworową Przeł. jest z Jaworowej ścieżka niczym galeryjka na chłopka,dość wyraża i oczywista. Korzystaliśmy z niej przy robieniu grani również Jaworowej ![]() |
Autor: | krzysztof_KrK [ Pn sie 14, 2017 3:29 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
TataFilipa napisał(a): Ktoś szedł tamtędy ? To jest całkiem łątwa droga, zimą nawet skiturowcy (ci ekstremalni) ją wykorzystują, jako standardowe przejście z Dol. Staroleśnej. Ja akurat tamtędy nie szedłem, ale Andrzej, nasz gazda z Javoriny, przebył to bez problemu w obydwie strony (wiek= 70 lat), natomiast na zejściu ze Zbójnickiej Ławki opisanej w WHP jako najłatwiejsze przejście z Jaworowej do Staroleśnej -w parchatym żlebie trochę się sturlał i odczuł dość boleśnie brak kasku. Żleb Harnaski to tylko 0 bez plusa, jeszcze jeden stosunkowo łatwy żleb w okolicy, to wejście na przeł. w Ostrym (0+). Jeśli chodzi o zdjęcia, to za chwilę dorzucę do ostatniego albumu o Lodowym na moim Flickrze dość szczegółową dokumentację ścieżki obchodzącej grań od Pn (Wyżnią Lod. Galerią). Dużo się szwędam po okolicy, bo od 3 lat kuzynka ma domek w Javorinie i jeśli nie chcę łazić po rezerwacie, to poza Jagnięcym i Dol. Białej Wody to najbliższy ciekawy rejon legalnie dostępny. Wszystkiemu winni Prusacy (książę Christian Hohenloe).
|
Autor: | TataFilipa [ Pn sie 14, 2017 11:20 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Reasumując. Dzięki, że nikt nie wykpił mojego stroju. ![]() |
Autor: | Rambubu [ Wt sie 15, 2017 7:55 am ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Fajna akcja, ciekawa relacja, dobre fotki! TataFilipa napisał(a): Ja jestem turysta i nigdy wspinaczem nie będę. Nie mam nawet cienia aspiracji. Ale gdzieś mi tam mignęło, nie pamiętam dokładnie gdzie, że kurs skałkowy kończyłeś, tak? Więc w sumie to i tak lepsze przygotowanie bazowe niż wielu innych osób, które, mniej lub bardziej udanie, działają obecnie w Tatrach. Do tego trochę po tych Tatrach się powłóczyłeś, jakieś tam obycie z terenem zatem jest, WKT zrobiona, wydaje mi się, że takie drogi jak właśnie grań Kopa - Lodowy są naturalnym następnym krokiem działalności górskiej. Swoją drogą ja też pewnie bym nie chciał uciekać tą granią przed burzą, w ulewnym deszczu, z piorunami walącymi z każdej strony. Grunt to nie wpadać w panikę, tylko przełączyć się w "tryb zadaniowy" (wiem, że czasem łatwo się to mówi / pisze). Tylko jednej rzeczy nie rozumiem - skąd to zamiłowanie do Jaćkiewicza...? Niech będzie, że tym razem się sprawdził, ale następnym może być już różnie. Ja wiem, że w takim WHP też czasem zdarzają się błędy / nieścisłości, ale jest to jednak zupełnie inna liga... |
Autor: | TataFilipa [ Wt sie 15, 2017 8:50 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Rambubu napisał(a): Ale gdzieś mi tam mignęło, nie pamiętam dokładnie gdzie, że kurs skałkowy kończyłeś, tak? W gipsie, ale skończyłem. ![]() Rambubu napisał(a): skąd to zamiłowanie do Jaćkiewicza...? Najpierw zaczytywałem się Kurczabem " Najpiękniejsze Szczyty Tatrzańskie", ale tam opisy wejść pseudoturystycznych są dość skrótowe. Natomiast Jaćkiewicz - kompletnie pomijając rzetelność tych opisów - proponuje naprawdę ciekawe wycieczki dla takich jak ja. Dlatego polubiłem. Jak nie mam co czytać do śniadania to biorę Jaćkiewicza i zaczynam marzyć. WHP - te które posiadam, też przeczytałem przy śniadaniu, ale to jest taki język, który nie może rozbujać mojej wyobraźni. Jakoś za dużo wariantów i się gubię. Tym razem chciałem nawet wziąć WHP, ale okazało się że tego tomu akurat nie mam. |
Autor: | Elfka [ Pt sie 18, 2017 1:22 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
Wycieczka piękna, ale bliskość burzy to już mało przyjemne doświadczenie. Mnie burza bardzo przeraża. A Lodowy to moje wciąż niespełnione marzenie ![]() |
Autor: | zephyr [ Wt sie 22, 2017 12:21 pm ] |
Tytuł: | Re: Od Czerwonej Ławki do Lodowego Szczytu |
no, no niezła wyrypa ![]() ![]() Rozwalił mnie tekst ![]() TataFilipa napisał(a): Jak w dobrym pornosie - było widać wszystko Sytuacji z burzą nie zazdroszczę. Na szczęście dobrze się wszystko skończyło. Trzeba wyciągnąć wnioski i łoić dalej ![]() |
Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 |
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group http://www.phpbb.com/ |