Po wekendowych opadach śniegu, które miały miejsce w naszej części Beskidów, postanowiłem skorzystać z zimowych warunków i zawitać na bardzo lubianą przeze mnie górkę w Beskidzie Śląskim - Błatnią (917 m n.p.m.).
Wędrówkę rozpoczynam z dużego parkingu znajdującego się w Dolinie Wapienicy. W pierwszej kolejności przekraczam most nad rzeką Wapienica i dochodzę do niebieskiego szlaku, który doprowadzi mnie pod schronisko PTTK na Błatniej.
Leśna ścieżka biegnąca w dolinie jest niemal pozioma i bardzo przyjemna. Wszystko jednak ulega zmianie, kiedy niebieska strzałka nakazuje iść w prawo. Na pierwszy rzut oka ścieżka nie wygląda jeszcze groźnie, ale za kolejnym łukiem kręcącym w prawo, rozpoczyna się rzeźnicze podejście na Palenicę (688 m n.p.m.). Na stosunkowo krótkim odcinku trzeba zrobić ok. 200 metrów przewyższenia, a więc nie ma lekko




Od Palenicy dalsza część szlaku jest już zdecydowanie łagodniejsza.
Mijając jeden z nielicznych odcinków widokowych na niebieskim szlaku, przechodzę przez Wysokie (756 m n.p.m.), a następnie bardzo przyjemną ścieżką docieram do nieco bardziej nachylonego podejścia, które wyprowadza mnie na Przykrą (818 m n.p.m.).








Z Przykrej czeka mnie "sekundowe" zejście na Siodło pod Przykrą (801 m n.p.m.), z którego pozostaje już tylko atak szczytowy.



W miarę szybko docieram pod znajdujący się po prawej stronie budynek schroniska PTTK.
Jednak zanim przekroczę jego progi, odbijam w lewo, i po kilku minutach stoję już na szczycie Błatniej (917 m n.p.m.), gdzie znajduje się sporych rozmiarów polana ze świetnymi widokami na przede wszystkim Beskid Śląski.








Ze szczytowej polany udaję się wreszcie do bardzo lubianego przeze mnie schroniska, w którym tradycyjnie zajadam się przepyszną kwaśnicą. Wiele kwaśnic już przerobiłem w różnych schroniskach, ale ta na Błatniej jest ciągle najlepsza




Po kwaśnicowej uczcie opuszczam schronisko i powracam na parking w Wapienicy tym samym niebieskim szlakiem.