Jak co roku przyszedł czas na podsumowanie zeszłego sezonu. Uprzedzam , że trochę się rozpisałem i wrzucam sporo zdjęć ponieważ nie udzielałem się za dużo na forum ze względu na brak czasu.
Nowy rok zacząłem od kontuzji kolana której nabawiłem się w Wigilię na skiturach i ok. 3tyg zajęła mi rehabilitacja.
13.01 –Z kolanem jest w miarę dobrze więc wybieram się w góry na coś krótkiego a znaczącego. Miał być Pupov z Korony Słowacji ale niestety nie popatrzyłem na GPSa i byliśmy tylko na przedwierzchołku. Dowiedziałem się o tym dopiero w domu jak przeglądałem tracka. Trzeba będzie zrobić powtórkę.
21.01 – Romanka 1366mnpm (skitury). W końcu mogłem zacząć sezon skiturowy.
27.01 – Salatyn 2048mnpm (skitury)- trafiła nam się mega pogoda!
05.02 – przeł. Glinne- Pilsko 1557mnpm (skitury). Pogoda totalna dupówa. Miało być okno pogodowe ale się nie pojawiło. Moi towarzysze zawrócili jakieś 15min od szczytu. Widoczność była taka, że zjeżdżając musiałem zatrzymywać się co 50m bo nie wiedziałem czy jadę w dobrą stronę.
11.02 – Ploska 1532mnpm (skitury). Z Mrocznym wybieramy się pierwszy raz w Wielką Fatrę. Niestety okno pogodowe znów się nie pojawiło. W drodze na szczyt spotykamy zaginioną koleżankę z forum Matragonę

17.02 – Złatna - Pilsko 1557mnpm (skitury). Tym razem trafiła się przepiękna pogoda. Trasę pokonuję samotnie. Ze względu na brak śladów gubię szlak na przeł. Bory Orawskie i muszę przedzierać się w głębokim śniegu tracąc przez to sporo sił.





25.02 – Prusów 1010mnpm (skitury)
04.03 – Grześ 1653mnpm (skitury). Chyba najlepsza wycieczka skiturowa w moim dorobku

. Od przeł. pod Osobitą do Grzesia zakładamy ślad ponieważ nikt tamtędy nie szedł. Pogoda trafiła nam się żyleta także widoki bajka. A wiadomo na tej trasie jest co podziwiać










11.03 – Wielki Rozsutec 1610mnpm – po raz kolejny wychodzę zimą na ten szczyt

pogoda znów dopisała





24.03 – Baranie Rogi 2526mnpm (skitury) – 1 dzień zimowego obozu klubowego. Wszyscy już w piątek dotarli na schr. Zamkowskiego. Ja natomiast dołączyłem do nich w sobotę rano. W dwóch grupach (skiturowa i piesza) ruszamy na Baranie Rogi. Pogoda zapowiada się świetna. Później trochę się popsuła ale na szczęście ze szczytu było coś widać. Niestety warunki śniegowe nie są zbyt korzystne. Twardy zmrożony śnieg, szreń łamliwa dają nam się we znaki zwłaszcza na zjazdach. Wyszło na to, że więcej nosiłem narty na plecach niż na nich jeździłem. Stwierdziłem, że nie ma co ryzykować i odpuściłem sobie jazdę po zalodzonych odcinkach.

25.03 – Łomnicka Przełęcz 2190mnpm – 2 dzień obozu. Miał być Świstowy Szczyt ale z uwagi na to, że kolega Mroczny wrócił do schroniska o 1 w nocy zmieniamy plany i idziemy na coś krótszego. Zjeżdżam do Tatrzańskiej Łomnicy i elektricką wracam do Smokowca gdzie zostawiłem samochód.




15.04 – jedyny tego roku wyjazd w skały do Porubki. Padają OS jakieś IV-V-tki.
18.04 – trening biegowy z Amfiteatru pod Grojcem na Grojec
22.04 – Hala Radziechowska (rower)
28.04 – Bieg na Grojec – debiut w górskich zawodach biegowych. Niestety spaliłem się na pierwszym stromym podbiegu i do mety już była męka pańska
3.05 – Javorskie (rower)

08.05- na świat przychodzi Zuzia zatem musze ograniczyć swoje wojaże do krótkich wypadów rowerowych. Góry schodzą na dalszy plan.
20.05 – robię trasę biegową z domu na Glinne. Biję tym swój rekord pod względem przewyższenia i dystansu
26.05 – trening biegowy z Żabnica Alaska na Boraczą
31.05 – Bieg na Żar. Robię z tatą rekonesans trasy. Niestety nie ma jeszcze oznaczeń i ładujemy się w jakieś strome chaszcze. Tego dnia było strasznie ciepło (ok. +30) zatem po biegu wyglądałem jak ścierwo.
10.06 – biegowo Alaska-Płone-Hala Pawlusia-schr. Rysianka – jak na razie moja rekordowa trasa pod każdym względem (15,6km, 840m przewyższenia)
16.06 – biegowo po raz kolejny schr. Rysianka ale tym razem ze Złatnej
21.06 – biegowo przełęcz Siodełko
31.06 - Bieg na Żar. W tym roku była dłuższa i trudniejsza trasa. Niestety kilkudniowe niewyspanie wpływa niekorzystnie na moją dyspozycję. Dystans 8,9km w tym 690m przewyższenia robię w czasie 1:07godz ponad 4min za moim tatą
05.07 – Prusów 1010mnpm (rower)15.07 – Hala Pawlusia (rower)21.07 – Beskyd (rower)29.07 – Prusów 1010mnpm (rower)04.08 – Wielki Przysłop 1037mnpm (rower)12.08 – Wielki Połom 1067mnpm (rower) – Korona Słowacji – piękne tereny na trasy rowerowe



18.08 – Nova Bystrzyca (rower) – każdemu polecam objechać sobie na rowerze ten zalew!









24.08 – Jaworzyna 1047mnpm (rower)
01.09 – Chełm-Lubomir 904mnpm-Lubogoszcz 968mnpm (rower) – jedyny szczyt w tym roku z KGP. Podjazd albo raczej podejście pod Lubogoszcz to największy wpierdziel jaki dostałem na rowerze. Zjazd też do przyjemnych nie należał.


16.09 – po pół roku przerwy w końcu udaje się wybrać w góry

. Zdobywam 3 szczyty z KT w rejonie dol. Kościeliskiej

30.09 – Boracza – pierwszy górska wycieczka Zuzi
12.10 – Hrobacza Łąka 823mnpm – korzystając z pięknej jesieni Zuzia zalicza kolejną górska wycieczkę




13.10 – tym razem udało się wybrać w Tatry Wysokie i zdobywam kolejny szczyt z KT



04.11 – biegowo Wielka Racza z Rycerki. Tym biegiem kończę górskie bieganie w 2018r.
10.11 – listopad był przepiękny zatem trzeba było to wykorzystać. Pada kolejny szczyt z KT
16.12 –(skitury) miał być rejon Salatyna a wyszło z tego tyle, że zjechaliśmy 2 razy nartostradą ponieważ powyżej górnej stacji kolejki nie było wystarczająco dużo śniegu żeby iść dalej.
27.12 – Pilsko 1557mnpm (skitury) – kończymy sezon wejściem na Pilsko. Warunki bardzo ciężkie. Odwilż, padający i od razu marznący deszcz, widoczność na kilka metrów. Większość ekip wycofuje się z wejścia na szczyt. Na szczycie jesteśmy może kilka sekund i od razu wracamy ponieważ jesteśmy cali mokrzy.
W liczbach:Bieganie – 262km w tym 9600m przewyższenia (najlepszy sezon)
Rower- 576km w tym 13000m przewyższenia
Górsko – 231km w tym 17800m przewyższenia (tutaj szału nie ma bo to najgorszy wynik od kilku lat )
Szczytów – 29 nowych szczytów (6 z KT, 1 z KGP, 1 z KS)
Podsumowując. Planów nie miałem dużo z uwagi na to, że na świat miała przyjść Zuzia ale jak teraz patrzę na ten wykaz to sporo się tego nazbierało

. Może szczyty nie były jakieś spektakularne i nie udało mi się zdobyć żadnego wspinaczkowo ale to z tego względu, że postanowiłem, że nie będę zbytnio ryzykował i stresował żony

. Udało się zwiedzić kilka pięknych nowych miejsc z czego jestem bardzo zadowolony
W 2019 będzie zapewne rokiem łażenia po kapustach z Zuzią i zaliczania szczytów z KGP. Może coś tam się uda ugrać wyższego i trudniejszego ale to się okaże. Chciałbym zdobyć biegowo Złotą 50tkę ponieważ w 2018 roku ze względu na kontuzję nerwu pobocznego nie udało mi się tego zrealizować. Planów jak zwykle mam sporo a co z tego wyjdzie to zobaczymy

. Teraz trzeba ćwiczyć nogi żeby mieć siły na dźwiganie plecaka z Zuzią
