Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest So gru 05, 2020 12:42 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Piwna majówka
PostNapisane: Wt cze 02, 2020 7:05 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 28, 2011 9:09 am
Posty: 5339
Lokalizacja: Białystok
Zeszłoroczna majówka, męski wypad w Beskid Śląski. Plecaki, góry, piwo, noclegi w schroniskach. Cóż więcej trzeba?

Dzień 1 - Klimczok (1117 m n.p.m.)

Rano w okolicach dworca kolejowego w Bielsku-Białej łapiemy miejski autobus, który wiezie nas do Bystrej. W autobusie klimat jak w tatrzańskich busach: ludzie z plecakami, kijkami i we wszelkiej różnorodności texach. Po wysiadce od razu zaczynamy delikatne podejście niebieskim szlakiem - prowadzi Mateusz, dla mnie to terra incognita. Po jakiejś godzince przyjemnego spaceru ładnym lasem skręcamy w lewo. Czarny szlak prowadzi nas trawersem ku Chacie na Groniu. Podchodzimy nieco w górę i robimy sobie przerwę na wodę, widoki i tym podobne duperele. A widoki niczego sobie!

Widać Beskid Mały:

Obrazek

Po chwili żółty szlak prowadzi nas w górę ku Magurze (1109 m n.p.m.). Idzie się łatwo, miło i przyjemnie. Mijamy wierzchołek i schodzimy ku Schronisku PTTK na Klimczoku, które chyba jednak powinno nazywać się "na Magurze" a właściwie to "pod Magurą". No ale zwał jak zwał.

Schronisko:

Obrazek

W schronisku robimy tradycyjne piwko i po chwili ruszamy na szczyt Klimczoka. Trasa zajmuje nam dosłownie parę minut bo i odległość to przysłowiowy rzut beretem.

Widok spod szczytu Klimczoka na Magurę:

Obrazek

Widok na szczyt Klimczoka (1117 m n.p.m.):

Obrazek

Pod szczytem znajduje się znane chyba każdemu mniej i bardziej zorientowanemu turyście miejsce - skład kamulców z różnych gór świata:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skręciwszy na północ w kierunku Szyndzielni (1028 m n.p.m.) trafiamy jeszcze na takąż radosną twórczość:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bez zbytniego ociągania się dochodzimy na Szyndzielnię i robimy szybkie piwko w pobliskim schronisku. Potem szybki powrót w okolice Klimczoka i kierujemy się na zachód żółtym szlakiem. Mijamy Trzy Kopce (1082 m n.p.m.) i Stołów (1035 m n.p.m.). Szlak jest przyjemny, pogoda trzyma, ludzi niewiele.

Trafiają się widoki:

Obrazek

Widać najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego - Skrzyczne (1257 m n.p.m.):

Obrazek

Po chwili jesteśmy już na polanie pod szczytem Błatniej (917 m n.p.m.):

Obrazek

Obrazek

Widok na północ ze szczytu Błatniej:

Obrazek

Dochodzimy do schroniska:

Obrazek

Okazuje się, że do pokoju, który zarezerwowaliśmy zgubiono klucz i na chybcika organizują nam nocleg zastępczy. Trafiamy do jakiejś zimnej i ciemnej nory. Postanawiamy pić ile się da w stołówce i zerwać się stąd rano najwcześniej jak się da - pozwoli to nam na zminimalizowanie czasu przebywania w norze. Plan zostaje zdrożony i wykonany!

Dzień 2 - Barania Góra (1220 m n.p.m.)

Z samego rana pakujemy plecaki i zbiegamy zielonym i czarnym szlakiem na śniadanie do Brennej. Żadna knajpa oczywiście otwarta nie jest ale udaje nam się znaleźć jakąś piekarnię i po chwili konsumujemy już kanapki i przepyszne drożdżówki z malinami na pobliskim przystanku autobusowym. Po klimatycznym śniadaniu kierujemy nasze kroki na południe. Zielony szlak prowadzi nas raźno pod górę w kierunku Horzelicy (797 m n.p.m.).

W dole - Brenna:

Obrazek

Sam szlak jest genialny! Jeden z lepszych w Beskidach! Łagodna droga szerokim grzbietem, widoki na jedną i drugą stronę. Po prostu cud malina!

Gdzieś między Horzelicą a Starym Groniem:

Obrazek

Schodząc ze Starego Gronia (792 m n.p.m.) trafiamy nawet na wierzę widokową! Wprawdzie widoków ona specjalnie nie poprawia ale zawsze to jakaś atrakcja! Nie wspomniałem jeszcze, że ludzi ani widu ani słychu - jak na razie same plusy! W końcu dochodzimy do Chaty Grabowa i robimy tradycyjnie po piwku. A do piwka żurek z klopsikami. Włącza nam się leń ale mamy już niedaleko na Przełęcz Salmopolską więc postanawiamy ruszyć tyłki. Mijamy Grabową (907 m n.p.m.) i Biały Krzyż (940 m n.p.m.) i po pół godzinie pijemy już kolejne piwko - tyle, że na przełęczy. Takie wyjazdy lubię - bez spiny, na luzie!

Czas na kolejne konkretniejsze podejście. Przez Malinów (1114 m n.p.m.) czerwony szlak prowadzi nas na Malinowską Skałę. Tu już nie ma mowy o pustym szlaku i spokoju - ludzi mrowie! W końcu po jakiejś godzinie dochodzimy w okolice wierzchołka.

Widok na wschód:

Obrazek

Grzbiet w kierunku Skrzycznego:

Obrazek

No i sławetna skała:

Obrazek

Jako, że w tłumie siedzieć nie zamierzamy szybko bierzemy nogi za pas i lecimy na południe:

Obrazek

Mijamy Zielony Kopiec (1152 m n.p.m.) i Gawlasi (1076 m n.p.m.). Znów robi się spokojniej, chociaż mowy już nie ma o samotności na szlaku.

I znów spojrzenie w kierunku Skrzycznego:

Obrazek

Spojrzenie na wschód:

Obrazek

Mijamy Magurkę Wiślańską (1140 m n.p.m.) i rozpoczynamy ostatnie podejście tego dnia. Barania Góra przed nami! Jakieś pół godziny i jesteśmy na szczycie.

Widok na północ:

Obrazek

Widok na wschód:

Obrazek

Z Baraniej schodzimy na spokojnie do Schroniska na Przysłopie. A tu same niespodzianki. Pokoiki czyściutkie i ładne, jedzenie pyszne, szeroki wybór piw. A że za barem stała urocza niewiasta co rusz ten bar odwiedzaliśmy degustując coraz to nowe pozycje z piwnej lodóweczki. Piękny dzień w górach i genialny wieczór w schronisku. Górska Liga Mistrzów!

Dzień 3 - Kiczory (989 m n.p.m.)

Według prognoz dziś ma być mokro, buro i ponuro. Niespiesznie jemy więc śniadanie, zakładamy wszystko co mamy ciepłego i przeciwdeszczowego i ruszamy przed siebie (co w tym przypadku oznacza ku asfaltowi). Po chwili odbijamy w kierunku Stecówki. Faktycznie jest mokro, buro i ponuro. Ale dzięki temu nie zawracają nam głowy tłumy, widoki i tym podobne pierdoły. Po prostu las, błoto i my. Po minięciu Stecówki raczymy się błotami okolic Szarculi (798 m n.p.n.) i znów dochodzimy do asfaltu.

Mateusz roztacza przede mną marzenia o zimnym piwie i ciepłym żarciu na Przełęczy Kubalonka (761 m n.p.m.). Dochodzimy na przełęcz, wchodzimy do knajpy a na zewnątrz rozpoczyna się regularna ulewa. Cóż - sama Matka Natura daje nam znaki aby napić i najeść się do syta! Pęka jedno piwo, potem drugie. Na zewnątrz robi się spokojniej tak więc decydujemy się pędzić dalej.

Znów las, błoto i samotność. Beskidzka klasyka! Podchodzimy na Beskid (824 m n.p.m.), schodzimy na Przełęcz Łączęcko (774 m n.p.m.) i rozpoczynamy ostatnie poważniejsze podejście tego dnia - na Kiczory. Cały dzień idzie się nam dobrze tak więc teraz też łykamy kolejne metry jak pelikan śrubki. Teraz mamy już w miarę płasko do Wielkiego Stożka (978 m n.p.m.).

W schronisku dostajemy czyściutki pokoik z łazienką i widokiem na góry - tyle, że oczywiście nic nie widać (jak przez cały dzień). Zaczynamy więc wieczorne rytuały - kolacja, degustacje dostępnych browarków. Jak wytłumaczyć komuś, że dzień spędzony w błocie, bez absolutnie żadnych widoków był fantastyczny? Nie mam pojęcia! Ale taki właśnie był ten dzień!

Dzień 4 - Wielka Czantoria (995 m n.p.m.)

Pogoda za oknem miło nas zaskakuje. Miała być powtórka z wczoraj a za oknem słoneczka i błękity. W dobrych nastrojach pałaszujemy śniadanie i lecimy w drogę. Mijamy Stożek Mały (843 m n.p.m.) i łagodnie podchodzimy na Cieślar (920 m n.p.m.).

Rzut oka za siebie:

Obrazek

Po minięciu Cieślara schodzimy w kierunku Soszowa.

A widoki cacy:

Obrazek

Obrazek

Mijamy szczyt Soszowa Wielkiego (886 m n.p.m.). A pod nim schronisko. A w schronisku piwko. A my piwko lubimy. Więc oczywiście przerwę robimy. Uzupełniwszy złocistym trunkiem straty wody w organizmie, pełni energii ruszamy dalej. Dochodzimy na Przełęcz Beskidek (684 m n.p.m.) i zaczynamy przedostatni akt naszej górskiej akcji. Wylewające siódme poty podejście na Czantorię! Ale my się nie damy! Atakujemy! Mija dokładnie 45 minut i jesteśmy na szczycie! Juhu!

Widoki z czeskiej wieży widokowej na szczycie Wielkiej Czantorii…

Strona wiślacka:

Obrazek

Strona czeska:

Obrazek

Strona ustrońska:

Obrazek

Schodzimy ku zachodowi gdyż czeka tu na nas czeskie piwo. Chata na Cantoryji jak zawsze spełnia nasze wymagania! To znaczy my chcemy czeskie piwo a oni je mają! Po szybkiej konsumpcji rozpoczynamy zejście niebieskim szlakiem do Ustronia. Tu wsiadamy do pociągu i kończymy naszą majówkę. Było genialnie! Jak ja lubię takie góry!

_________________
Wiem, że nic nie wiem


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt cze 02, 2020 11:41 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9813
Lokalizacja: miasto100mostów
Ale bym sobie na taki wyjazd pojechał!

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr cze 03, 2020 7:45 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4274
Lokalizacja: GEKONY
Te rejony mają w sobie coś takiego, że tam się aż prosi o piwo do plecaka... wręcz nie da się iść na trzeźwo :lol:
Ile razy tam byłem to zawsze % w plecaku.

_________________
Dlaczego Polacy wymyślili himalaizm zimowy? Bo poza sezonem jest taniej.

http://summitate.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr cze 03, 2020 9:53 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1086
_Sokrates_ napisał(a):
Pod szczytem znajduje się znane chyba każdemu mniej i bardziej zorientowanemu turyście miejsce


Osz kurna, byłem na Klimczoku z kilkanaście razy, a nie miałem pojęcia o tym miejscu (chyba za często bywam tam na wycieczkach biegowych zamiast kulturalno-oświatowych), dzięki za info! :eye:


_Sokrates_ napisał(a):
No i sławetna skała:


Wygląda groźnie, ale najłatwiejszy wariant na północnej ścianie to jakieś 0+. Przedstawiony na zdjęciu filar północno - zachodni wyceniłbym może nieco wyżej, ale nadal bez większych trudności. Największy problem stanowią natomiast turyści, których jest tam na ogół zatrzęsienie i których skonsternowane spojrzenia działają trochę deprymująco na dociekliwych śmiałków, odważnie eksplorujących każdy metr skały i wytyczających nań nowe drogi :eye:


Edit: a kiedy dokładnie działaliście? Sprawdziłem swoje fotki z zeszłorocznych wybiegań z okolic długiego weekendu majowego i 27 kwietnia byłem 2 razy na Skrzycznem (raz na Malinowskiej Skale), 3 maja - 2 razy na Klimczoku, a 4 maja na wycieczce rodzinnej na Równicy. Mogliśmy się gdzieś minąć.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr cze 03, 2020 2:10 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 28, 2011 9:09 am
Posty: 5339
Lokalizacja: Białystok
Rambubu napisał(a):
a kiedy dokładnie działaliście?


1-4 maja

_________________
Wiem, że nic nie wiem


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr cze 03, 2020 3:37 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1086
No tak, opis dnia trzeciego (warunki pogodowe) pokrywa się z tym, co mam na zdjęciach.
Czyli jednak byliśmy w trochę innych rejonach - i nic dziwnego, Beskid Śląski wcale nie jest taki mały, jaki się czasem może wydawać.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz cze 04, 2020 9:38 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 3135
Byłam, widziałam, kilka razy, chętnie wrócę :) Szczyrk poza sezonem jest super na weekendową miejscówkę.
Kiedyś Skrzyczne-Barania Góra-Skrzyczne, w upale, to był dla mnie hardcore :mrgreen:
Na Klimczoku jeszcze trapery obsadzone kwiatami zawsze były.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt cze 05, 2020 7:44 pm 
Stracony

Dołączył(a): Pn lut 11, 2013 4:09 pm
Posty: 9860
Lokalizacja: FCZ
Ja to bardzo szanuję tych wariatów z Podlasia

_________________
NIE MA LEPSZEGO OD MIĘGUSZA WIELKIEGO!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt cze 05, 2020 8:41 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 3135
Odkąd tam jeżdżę bardzo szanuję Podlasie 8)
Obrazek


Obrazek

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt cze 05, 2020 8:46 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9813
Lokalizacja: miasto100mostów
Na Klimczoku byłem kiedyś koło 1 w nocy. Wyjazd integracyjny z roboty. 5h jazdy z Wrocławia na tyle autokaru czyli dobre tankowanie, kolacja i w góry.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn cze 08, 2020 7:58 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 3135
Ale przyznajcie, że od schroniska na szczyt to jest 10 minut trawiastej katorgi. Taki wredny cycek jak Czantoria albo Czupel.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn cze 08, 2020 2:30 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9813
Lokalizacja: miasto100mostów
Ja tam nie wiem. CIemno było. :mrgreen:

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL