Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Cz paź 22, 2020 9:10 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: N wrz 06, 2020 6:12 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
Trafiła się sobota z ładną pogodą. Tym razem prognozy były dość bezpieczne. Postanowiłem wybrać się w Tatry Zachodnie i zrobić w nich jakieś emeryckie kółeczko. Zaparkowałem pod Spaleną. Dopiero zaczynało się robić jasno, dni są już dużo krótsze - godzina piąta, minut trzydzieści, pobudka była o 2:00.
Na początek trochę zejścia, do chaty Zverovka, byłem tam tuż przed wschodem słońca. Było dość ciepło jak na wrześniowy poranek. Całkowity brak wiatru. Zapowiadał się piękny dzień.

Obrazek

Wszedłem na zielony szlak na Grzesia. Tabliczka wskazywała 4 godziny. Kawał czasu. Słońca długo nie oglądałem. Na początek długie i konkretne podejścia na Przełęcz pod Osobitą, a tam wszedłem w słońce i zobaczyłem taki widok.

Obrazek

Minęło 15 lat od chwili, kiedy byłem tu ostatnio. Wtedy byłem w swojej życiowej formie i kończyłem akurat dzień, w którym w górach przeszedłem najwięcej. Osobita miała być taką kropką nad "i". Odpuściłem wtedy, nie dałem już rady. Może i by była siła, brak widoczności i zasieki zakazów mi nie przeszkadzały, ale pokonały mnie otarcia, otarcia na górnej wewnętrznej stronie ud, od mokrych majtek. Na zejściu z Grzesia bąble pękły i każdy ruch nogą był ogromnym cierpieniem... a miałem jeszcze 10 km do Zuberca. Obecnie zasieki zakazów są wręcz symboliczne w porównaniu z tym co było kiedyś, można ich nawet nie zauważyć.

Obrazek

Idziemy. Jest całkiem konkretna ścieżka.

Obrazek

Piękne widoki.

Obrazek

W tym te dalekie również, np. na Wielki Chocz.

Obrazek

Dwuwierzchołkowy Salatín (2048)

Obrazek

Schodzimy. Tobi nasłuchuje w stronę przełęczy. Za kilka minut wyjdzie na nią od dołu grupa Słowaków z psem biegającym luzem.

Obrazek

Ostatnie spojrzenie na Osobitą (1687). Piękna i bardzo ciekawa góra. Mimo małej wysokości jest mocno wybitna i rozpoznawalna z daleka. Do 1989 można było wyjść na nią legalnie szlakiem. Potem szlak zlikwidowano w imię ochrony przyrody. Patrząc na wielkość ścieżki jaką przebiega szlak na przełęcz, moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie. Tu nigdy nie byłoby tłumów, jest za bardzo na uboczu. Obecnie ścieżka na szczyt jest niewiele mniejsza niż szlak, czyli i tak dość sporo osób wychodzi na górę.

Obrazek

Ruszamy dalej, grzbietem w kierunku Grzesia.

Obrazek

Jest na czym oko zawiesić.

Obrazek

Są już czerwone jagodziny, czyli były pierwsze przymrozki.

Obrazek

Doszliśmy na Grzesia. Całkiem ładne widoki.

Obrazek

Kominiarski Wierch i Giewont.

Obrazek

Ruszamy grzbietem w kierunku Wołowca. Oczywiście rozglądając się na boki. Słowacka strona.

Obrazek

A to nasza piękna Polska.

Obrazek

Podejście na Wołowiec. Niedawno wyremontowane w taki oto sposób. Trochę dużo ludzi chodzi i rozdeptują górę. Może takie tory z drewna pomogą.

Obrazek

Widok z Wołowca. Sporo tych gór tam widać: Trzy Kopy, Hruba Kopa, Banówka, Pachoł, Spalena, Salatyn, Brestowa... a jeszcze Rohacze, które są obcięte z lewej. Teoretycznie w maksymalnym wariancie trasy zaliczyłbym je wszystkie... jak ten "stary byk" z dowcipu.

Obrazek

Ostatnie spojrzenie na Polskę, na najbardziej schodzone przeze mnie Tatry Zachodnie.

Obrazek

Ruszamy dalej, schodzimy na Jamnicką Przełęcz.

Obrazek

Na Rohaczach spory ruch. Zakorkowane łańcuchy.

Obrazek

Cały czas spoglądam na Osobitą. Od zawsze miałem wrażenie, że ona śmieje się ze mnie, że wtedy te 15 lat temu mnie pokonała. Zawsze wyglądała mi na taką wielką, a teraz... jaka malutka w porównaniu z Babią w tle ;)

Obrazek

Rozpoczynamy bardziej techniczną część wycieczki. Tobi z radością prze do góry i patrzy na mnie mówiąc "haj, człowieku, szybciej!"

Obrazek

Na Koniu... po prostu przeszedł. Nie było czasu na fotki i powtarzania, dużo ludzi w kolejce.

Obrazek

Najtrudniejsze miejsce - zakorkowane. Tu przeszliśmy bez problemu na prawo od łańcuchów, tą ścianką co widać na wprost.

Obrazek

Fajne jesienne kolorki już się robią.

Obrazek

Trochę zabawy też było - wychodzenie na kamień nad przepaścią.

Obrazek

Rohacze za nami, schodzimy na Smutną Przełęcz.

Obrazek

Podejście na Trzy Kopy - widok wstecz na Rohacze.

Obrazek

Baraniec - w dole jeszcze zielony.

Obrazek

W obecnej chwili bardziej kręcą mnie jesienne kolory.

Obrazek

Kolejne łańcuchy. Tobi grzecznie czeka w kolejce.

Obrazek

Element, który ostatnio poprawił - schodzenie po bardzo stromym.

Obrazek

Trudny kominek, gdzie zatrzymaliśmy się dłużej. Zejście było problematyczne.

Obrazek

Widok z dołu. To już podczas któregoś z kolei ćwiczebnego przejścia.

Obrazek

Widać skupienie i koncentrację. Tu trzeba skoczyć i od razu podczas lądowania obrócić się o 180 stopni.

Obrazek

Inne ciekawe miejsce. Też zejście i też powtórzone parę razy, aż do osiągnięcia płynności i pewności w ruchach.

Obrazek

A te wszystkie straszne miejsca w pięknych okolicznościach przyrody na wyciszenie.

Obrazek

Trochę czasu na ćwiczenia zeszło. Szlaki opustoszały. W tym momencie miałem zamiar już kończyć. Brakło czasu na ostatni odcinek.
Została jeszcze tylko Banówka (2178) - najwyższy szczyt wycieczki.

Obrazek

Na Banówce byłem świadkiem ciekawej rozmowy. Trzech kolesi liczyło czasy i jeden stwierdził, że na Brestową jest 3:15, to jakby się sprężyć i nadrobić pół godzinki, to o 20:00 się będzie, a potem można zejść z czołówką. Ostatecznie zrezygnowali z pomysłu, ale ich rozumowanie miało sens. Przy okazji zrobili mi zdjęcie.

Obrazek

Stanąłem na Banikowskiej Przełęczy. Gdybym do niej zszedł, nie zobaczyłbym już słońca tego dnia, a i tak byłbym zmęczony, i tak byłbym bardzo późno w domu, jeszcze asfaltowanie na koniec po ciemku. Oceniłem że czuję się dobrze, nic mnie nie boli. Co prawda to nie był mój dzień i od samego rana byłem zmęczony na podejściach, ale to zmęczenie jakby nie narastało. Wiec poszedłem dalej w górę, na Pachoła.

Obrazek

Pod wieczór chmury nad Wysokimi się przerzedziły.

Obrazek

Kolorystyka coraz lepsza. Jednak widok podejścia na Salatyn mnie trochę zmartwił, nie pamiętałem, że jest takie konkretne.
Z lewej Siwy Wierch - pozdrawiam tych co dzisiaj tam byli ;)

Obrazek

Przede mną Spalena.

Obrazek

Na niej kolory najlepsze!

Obrazek

Tylko ten Salatyn, w cieniu - niepkojący

Obrazek

Czas na zdjęcia musiał być.

Obrazek

Obrazek

Pędzimy dalej. Choć prawdę mówiąc nie da się przyspieszyć, szlak trudny, ciągle po kamieniach góra dół, ścieżka niejednoznaczna. Jeszcze ostatnie łańcuchy.

Obrazek

To jest podobno trudne miejsce. Słyszałem to już z wielu źródeł. Jednak nie rozumiem dlaczego. Że obok jest przepaść? No ale przecież ona nie przyciąga.

Obrazek

Widok na Pachoł.

Obrazek

Salatyn coraz groźniej wygląda, a słońce już się chowa za jego grzbiet.

Obrazek

Wszedłem w cień, zrobiło się zimno, więc ubrałem polar, napiłem się, dałem pić Tobiemu, bo przez cały dzień nie znalazł wody i wypił całą swoją. Zwróciłem uwagę, że pojawiły się jakieś dziwne chmurki, na szczycie Pachoła.

Obrazek

I nagle pstryk - ktoś zgasił światło. W momencie zrobiło się ciemno. Słońce znikło, znikąd pojawia się gęsta mgła a do tego mocny wiatr. Ja pierdykam, w pierwszej chwili miałem wrażenie, że może tracę zmysły. Zachciało mi się romantycznego końca dnia w górach. W takich warunkach podchodziliśmy na Salatyn. A na jego szczycie nadeszła jasność i chwilowo przebijało się zachodzące słońce.

Obrazek

Jednak ogólnie było mroczno. Tłumaczyłem Tobiemu, że w górach takie rzeczy się zdarzają.
Momentami widoczność zaczęła wracać. Zobaczyłem Brestową. Na niej nadrobiłem 45 minut względem tabliczek, ale zobaczyłem, że do parkingu mam 2:15, czyli przy aucie o 22:00.

Obrazek

Do końca grzbietu doszedłem korzystając ze światła zmierzchu, a potem czołówka. Dogoniłem kolesia, który mnie rozpoznał z FB. Szliśmy większość zejścia razem rozmawiając o różnych rzeczach. Zejście strome i nieprzyjemne, ale w towarzystwie szybko zeszło. Przy aucie byłem 21:30.

Obrazek

Końcówka może trochę na siłę, ale cieszę się, że się nie wycofałem. Dzięki temu wycieczka była kompletna i dała mi spełnienie pod każdym względem. 16 godzin - konkret. Dystans zaledwie 30 km, ale w trudnym terenie. Różnica wzniesień, 3300 metrów. Wychodzi na to, że jeszcze daję radę, jak na starego byka przystało :)

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N wrz 06, 2020 9:26 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 05, 2007 8:49 pm
Posty: 6309
Lokalizacja: Kraków
WOW. Nieźle. Kawał drogi przeszedłeś. Też tam wczoraj byłem. Wyszedłem z parkingu o 6:30, ale nie szedłem przez Osobitą, tylko od razu na Wołowiec, więc byłem na Rohaczach kilka godzin przed Tobą.
Skończyłem na Przełęczy Banikowskiej, bo stwierdziłem, że na Salatynie już kiedyś byłem i nie mam sił i chęci na dalszą wycieczkę. 1900 m podejścia mi wystarczyło. Twoje 3300 m robi wrażenie :shock:
Kawał wycieczki. Dla Tobiego tym bardziej wyszła niezła wyrypa.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N wrz 06, 2020 9:50 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Pn sie 20, 2012 9:47 pm
Posty: 2267
Lokalizacja: Kraków
A na fejsie ujadanie obrońców zwierząt, polać można


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N wrz 06, 2020 10:21 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
Piękna wycieczka. Zajedziesz Tobiego :mrgreen:
Ależ bym sobie poszedł na coś takiego.

sprocket73 napisał(a):
Różnica wzniesień, 3300 metrów

Z ciekawości wklepałem w mapę turystyczną. 2540m bez Osobitej, czyli 2700. Chyba, że nie skumałem części trasy.
Tak czy inaczej - kawał drogi.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N wrz 06, 2020 10:47 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
Rohu napisał(a):
Też tam wczoraj byłem.
Świat jest mały ;)

Pan Maciek napisał(a):
A na fejsie ujadanie obrońców zwierząt, polać można
Myślałem, że będzie większy hejt i temat zamkną po chwili. A tu mam więcej komentarzy niż super seksi laski, albo zakonnica :D

Krabul napisał(a):
Z ciekawości wklepałem w mapę turystyczną. 2540m bez Osobitej, czyli 2700.
Faktycznie, jakoś mało ;) A ja sprawdzałem na mapy.cz i tam bez Osobitej było 3147, czyli w sumie nawet ponad 3300. Cóż to tylko liczby. 2700 też dużo, choć wydaje mi się, że teraz zrobiłem znacznie więcej niż podczas ostatnich wycieczek, gdzie miałem 2400 i 2500.
https://pl.mapy.cz/turisticka?planovani ... &xc=%5B%5D

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 8:19 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
sprocket73 napisał(a):
Myślałem, że będzie większy hejt i temat zamkną po chwili. A tu mam więcej komentarzy niż super seksi laski, albo zakonnica
Podeślij, też się pośmieję. Chyba, że to zalogowani tylko.
Kiedyś, przez przejściem GGTZ zrobiłem sobie wypaśny excel z charakterystyką całej trasy, kilometry, metry podejść itp. Robiłem to na podstawie Atlas Tatr 1:15000.
Spojrzałem w to, odcinek Wołowiec - Brestowa to u mnie 1250m podejść, mapa turystyczna pokazuje 1120m. Dziwne bo mam wrażenie, że zwykle mapa turystyczna zawyżała.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 8:38 am 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Cz paź 22, 2015 5:17 pm
Posty: 2294
Lokalizacja: Poznań
sprocket73 napisał(a):
... długie i konkretne podejścia na Przełęcz pod Osobitą, a tam wszedłem w słońce i zobaczyłem taki widok.
Osobita z daleka wygląda tak sobie, a z bliska jest piękna
sprocket73 napisał(a):
Też zejście i też powtórzone parę razy, aż do osiągnięcia płynności i pewności w ruchach.
sprocket73 napisał(a):
Oceniłem że czuję się dobrze, nic mnie nie boli.
A zapytałeś może Tobiego jak się czuje? no bo
sprocket73 napisał(a):
Tłumaczyłem Tobiemu, że w górach takie rzeczy się zdarzają.
Masz może jakąś fotkę Tobiego po tej wyrypie? Żyje?
No a teraz poważnie, fajnie było z Tobą wirtualnie pooglądać nieznajome słowackie i znajome polskie Zachodnie. Super, że kolory coraz lepsze, też takie lubię najbardziej.
Za dystans Cię nie pochwalę, bo to nie moja bajka :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 9:32 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
Krabul napisał(a):
Podeślij, też się pośmieję. Chyba, że to zalogowani tylko.

Spróbuj kliknąć, może wejdzie: https://www.facebook.com/groups/1258757 ... 7737771680

e_l napisał(a):
A zapytałeś może Tobiego jak się czuje?

Tobi był w świetnej formie - jak zawsze :)

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 9:43 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
Cytuj:
Helena Elżbieta Dajcie już spokój tym głupim komentarzom, a jak spadnie, jak się zesra, jak go ufoludki porwą. Tu jest 600 komentarzy, więc poczytajcie zamiast powielać te same bzdury! Właściciel cały, pies cały i tak czy siak będzie chodził po górach z psem czy chcecie czy nie.

Wszystko w temacie.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 9:50 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1068
Fajna wycieczka, zazdroszczę samozaparcia, mnie jakoś coraz ciężej zerwać się w środku nocy żeby pojechać na jednodniówkę w góry ;-)

Też jestem członkiem "tatromaniaków" na FB, ale obserwowanie grupy wyłączyłem praktycznie chyba jeden dzień po dołączeniu do niej. Uznałem, że jakiś minimalny porządek na fejsie trzeba zachować.

Krabul napisał(a):
Spojrzałem w to, odcinek Wołowiec - Brestowa to u mnie 1250m podejść, mapa turystyczna pokazuje 1120m. Dziwne bo mam wrażenie, że zwykle mapa turystyczna zawyżała.


Ale liczyłeś w kierunku zachodnim czy wschodnim (czyli tak jak robiliście GGTZ)? Bo dla odcinka Brestowa - Wołowiec mapa turystyczna pokazuje już 1250.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 10:14 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
Rambubu napisał(a):
Ale liczyłeś w kierunku zachodnim czy wschodnim (czyli tak jak robiliście GGTZ)?
Liczyłem sumę zejść w kierunku Brestowa -> Wołowiec
:mrgreen:
Czy to odpowiada na Twoje pytanie?

Rambubu napisał(a):
Bo dla odcinka Brestowa - Wołowiec mapa turystyczna pokazuje już 1250.
U mnie 1400.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 10:44 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
Chłopaki, tak jak pisałem - to tylko liczby. W sumie dziwne, że wychodzą takie rozbieżności, ale dla mnie nie ma to większego znaczenia. Cieszę się, że potrafię chodzić cały dzień i przejść kawał grani z kilkunastoma szczytami. Nie patrzę na to zupełnie w aspekcie sportowym. Tam było tak pięknie - widoki, pogoda, kolory. Mój pies radził sobie świetnie. To się dla mnie liczy :)

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 10:52 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4244
Lokalizacja: GEKONY
1. Pie Pie Pei Pieeeeeeknię :mrgreen:
2. Tobi KOCUR!
3. Pytałem już czym tak zoomujesz?
4. Jak zawsze zajebiście 8)

_________________
Dlaczego Polacy wymyślili himalaizm zimowy? Bo poza sezonem jest taniej.

http://summitate.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 10:59 am 
Kombatant

Dołączył(a): Cz gru 15, 2016 11:53 am
Posty: 327
Lokalizacja: Łódź
Wyrypa na maksa, jak zawsze fajne foty. Jesień już w górze widać, a pytanie czy wszędobylskie muchy w zachodnich jeszcze są?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 11:16 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
kefir napisał(a):
Pytałem już czym tak zoomujesz?
Canon EF 70-300mm f/4-5.6 IS II z aparatem Canon 80D

Sebastian D napisał(a):
czy wszędobylskie muchy w zachodnich jeszcze są
Nie było żadnych owadów. Kojarzę tylko ćmy w dole pod sam koniec. Leciały do czołówki i przyklejały się do twarzy.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 11:24 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1068
Krabul napisał(a):
Czy to odpowiada na Twoje pytanie?


Pamiętałem, że szliście w kierunku Liliowego, stąd zastanowiło mnie się w jakim celu liczyłeś podejścia z Wołowca na Brestową (czyli czy np. rozważaliście przejście grani w kierunku odwrotnym). Odpowiadając zatem na Twoje pytanie - tak, odpowiada to na moje pytanie ;-)

sprocket73 napisał(a):
Chłopaki, tak jak pisałem - to tylko liczby. W sumie dziwne, że wychodzą takie rozbieżności


Tak, oczywiście, nie dopytywałem konkretnie w kontekście Waszej wycieczki. Tematyka wad / niedoskonałości mapy turystycznej interesuje mnie bardziej z tego powodu, że zwyczajnie dość często z niej korzystam planując różne wycieczki. I zgodzę się z tym, że na ogół nieco zawyża ona sumy podejść (najczęściej w okolicy 5-10%), zaniżanie jest raczej rzadkością.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 11:55 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
Rambubu napisał(a):
czyli czy np. rozważaliście przejście grani w kierunku odwrotnym
Rozważam przejście tej grani w kierunku biegowym. Znaczy się stylu. W kierunku dowolnym - chyba dla odmiany na zachód. Ale z założeniem wejścia na Liliowe z buta i nie omijania szczytów (zwłaszcza wybitnych) na odcinku Kasprowy -> Czerwone Wierchy.
Idąc na zachód taka szansa jest większa bo można tam być np o 5-6 rano i latać gdzie się chce.
W odwrotnym kierunku z tą porą dnia mogło by być różnie, a z drugiej strony włóczyć się po nocy poza szlakiem też średniawka.

Piszesz się jak coś? :mrgreen:

Ja się czuję na siłach żeby to zrobić bez spania, jednym ciągiem, może nawet w kilkanaście a nie dwadzieścia kilka godzin. Tylko czasu, jak zwykle, nie mam.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 2:28 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1068
Krabul napisał(a):
Piszesz się jak coś?


A kiedy planujesz? :mrgreen:

Pomysł ciekawy, nawet przyznaję - sam zastanawiałem się nad tym sam jakiś czas temu. Mam jednak spory respekt do tej grani i łącznej sumy przewyższeń. Wiadomo, to nie są zawody biegowe, na których mogę sobie pojeść do woli na punkcie odżywczym i zatankować softflaski do pełna, a ja mam niestety mocny zaawansowany system chłodzenia (czyt. pocę się jak świnia) - przykładowo tydzień temu w niedzielę na wycieczkę biegową po masywie Babiej i Mędralowej (łącznie 32,5 km i 2100 sumy przewyższeń wg mapy turystycznej :mrgreen: ) zabrałem ze sobą łącznie 3 litry płynów, a na ostatnich kilometrach już kompletnie zdychałem oczekując tylko na źródełka przed Markowymi Szczawinami.

Takiemu Łukaszowi Zdanowskiemu, który jest zawodnikiem z tzw. "elity" i biega jednak na nieporównywalnie wyższym poziomie ode mnie, GGTZ zajęła prawie 12h i to: 1) w wariancie omijania wybitnych szczytów typu Goryczkowa Czuba czy Smreczyński Wierch (nie widziałem dokładnego zapisu GPS więc nie wiem co jeszcze ominął, mogło być tego znacznie więcej, np. nie sądzę, żeby jakoś szczególnie zależało mu na przykładowej Łopacie), 2) bez schodzenia po wodę (zamiast tego posiłkował się wodą pozyskaną od spotkanych na trasie turystów; podobnie zresztą robił Wojtek Czarny podczas swojego rekordowego przejścia).

Skoro tak, to pewnie takiemu leszczowi jak ja, przy założeniu nieomijania wybitnych szczytów, musiałoby to zająć znacznie więcej czasu.

Ja, gdy sam się nad tym zastanawiałem, to rozważałem też formułę ze wsparciem. Tzn. skoro i tak wszyscy proszą się o wodę od przypadkowych turystów, to co mi szkodzi poprosić kogoś o wylezienie na dany punkt grani z zapasami dla mnie? Zdaniem moim nie ma tutaj dużej różnicy, a i tak kogoś o "wsparcie" musiałbym poprosić, żeby temat ogarnąć od strony logistycznej (no, ewentualnie zawsze pozostaje taksówka). Pewnie i tak byłbym zadowolony z takiego przejścia - no ale możliwe, że jednak nie do końca. W każdym razie pomysł na pewno warty rozważenia.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 2:47 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
Rambubu napisał(a):
Pomysł ciekawy, nawet przyznaję - sam zastanawiałem się nad tym sam jakiś czas temu. Mam jednak spory respekt do tej grani i łącznej sumy przewyższeń. Wiadomo, to nie są zawody biegowe, na których mogę sobie pojeść do woli na punkcie odżywczym i zatankować softflaski do pełna, a ja mam niestety mocny zaawansowany system chłodzenia (czyt. pocę się jak świnia) - przykładowo tydzień temu w niedzielę na wycieczkę biegową po masywie Babiej i Mędralowej (łącznie 32,5 km i 2100 sumy przewyższeń wg mapy turystycznej :mrgreen: ) zabrałem ze sobą łącznie 3 litry płynów, a na ostatnich kilometrach już kompletnie zdychałem oczekując tylko na źródełka przed Markowymi Szczawinami.
Oczywiście. Ja również pocę się bardzo mocno, pisałem w naszej relacji, że na GGTZ wypiłem łącznie 13l płynów. 13! W półtora dnia.

Dla mnie tutaj sytuacja jest prosta - dokładnie tak jak poprzednim razem - zejście z Pyszniańskiej Przełęczy oraz z Jamnickiej Przełęczy po wodę i zatankowanie. Nie ma lamusowania. Ja nie mam potrzeby bicia jakiegoś okreslonego czasu tutaj i nie robi mi to żadnej różnicy czy to będzie 13h czy 23. I nie widzę większego sensu w kombinowaniu z jakimiś depozytami itp.
Podobnie jeśli chodzi o trasę - ja już to raz przeszedłem z omijaniem wybitnych gór i teraz albo idę lepiej albo w ogóle, no bo w sumie po co. Tak samo jak tym razem bym chciał wejść na Bystrą, czego nie zrobiłem wtedy i kłuje mnie to jak drzazga w fiucie bo wiem, że spokojnie mogłem. Nie mam tylko parcia na Igłę w Banówce, choć nie wiem, może i bym się porwał. Liny mi się nie chce nieść, a na żywca wydaje mi się to trochę bezsensownym ryzykowaniem. Nie wiem...

Rambubu napisał(a):
Skoro tak, to pewnie takiemu leszczowi jak ja, przy założeniu nieomijania wybitnych szczytów, musiałoby to zająć znacznie więcej czasu.

Oczywiście. Wydaje mi się, że przy moich założeniach (z buta na Liliowe + wszystkie te wierzchołki) to ze 20 godzin. Jakby się dało z tego zejść to byłbym bardzo zadowolony.
No i trzeba się nastawić, że guzik a nie bieg to będzie bo bieganie z furą żarcia i kilkoma litrami płynów na plecach to....

Oczywiście nie neguję i nie krytykuję żadnego podejścia - nie o to mi chodzi. Po prostu raz to zrobiłem jak zrobiłem i teraz chciałbym - moim zdaniem - lepiej.

I ciekawy jestem jednego - czy przypadkiem to i tak nie było by najaszybszym przejściem tej grani w takim właśnie stylu. :mrgreen:
Ciekawa sprawa.

I jeszcze jedno - warunek konieczny dla mnie: pogoda. Nie może być zbyt upalnie i raczej nie pełne słońce. Widziałem jak mnie teraz zmasakrowała grań Małej Fatry. Zabił mnie nie dystans i wysokości ale właśnie słońce.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 4:15 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): N wrz 11, 2005 1:39 am
Posty: 1531
Lokalizacja: Zamość
Ale piękna trasa :) Tobi jest niesamowity. Wygląda na szczęśliwego :) Przy tym kominku za Koniem mam czasami problem, nie wiem, czy zeszłabym go w dół. Tam z boku na tej ściance jest lepiej? Zawsze trzymałam się łańcucha. Pamiętam, że kiedyś szedłeś odwrotnie i chyba też obchodziliście z boku?

Właściciel wie, na ile stać jego psiaka. Tobi wygląda na zadowolonego. Wciąż podziwiam jego posłuszeństwo i brak skoków w bok.

_________________
A my zmieniliśmy jawę w sny
Jesteśmy jak rosa, jak pył!
Ukradliśmy siłę gwiazd
I dla nas zatrzymał się czas


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 4:22 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
Jako ciekawostka: TuristickaMapa.sk - 16:10 h (29,8 km), 2 683 m (bez Osobitej). Nie zdziwiłbym się, jakby te wszystkie mapy liczyły tak +/- 20%

A plany Wasze na graniówkę - kosmiczne.

Elfka napisał(a):
Tam z boku na tej ściance jest lepiej? Zawsze trzymałam się łańcucha. Pamiętam, że kiedyś szedłeś odwrotnie i chyba też obchodziliście z boku?
Tak, wtedy też obchodziliśmy dokładnie tak samo. Jest tam zdecydowanie łatwiej technicznie niż w kominku, szczególnie dla psa. Jest tylko jeden problem mentalny, tam przechodzisz bezpośrednio nad przepaścią, jakby teoretycznie polecieć w dół, to nie zatrzymasz się przez kilkaset metrów. Dla niektórych to może być większy problem niż wzdłuż łańcucha, gdzie można spaść tylko "trochę".

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 5:21 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): N wrz 11, 2005 1:39 am
Posty: 1531
Lokalizacja: Zamość
Czytam trochę tego facebooka, choć nie cierpię tego czegoś, wolę tradycyjne fora.
Widzę komentarze. Mnie w żadnym razie nie przeszkadzają psiaki na szlaku, wręcz raduje się moje serducho, jak widzę takie stworzenie na szlaku. Tym bardziej szczęśliwe. Trzeba tylko wiedzieć, ile pies może przejść, na ile da radę. Widziałam kiedyś przerażoną psinę pod Bystrą Ławką i pod Polskim Grzebieniem.
Wiem, że moja nie ma szansy w górach, nawet na dłuższy spacer po mieście idę sama, bo moja rady nie da.

Ten kominek to właśnie dla mnie najgorszy, jak idę na lekko, to jeszcze, kiedyś szłam z plecakiem wielkim, było ciężko.

_________________
A my zmieniliśmy jawę w sny
Jesteśmy jak rosa, jak pył!
Ukradliśmy siłę gwiazd
I dla nas zatrzymał się czas


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 07, 2020 5:43 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
Elfka napisał(a):
Mnie w żadnym razie nie przeszkadzają psiaki na szlaku, wręcz raduje się moje serducho, jak widzę takie stworzenie

Bo takie są prawdziwe reakcje ludzi. W terenie spotykam wyłącznie te pozytywne bądź neutralne. W tą sobotę nikt nie wypowiedział na głos żadnej krytyki. Może i ktoś pomyślał, ale zachował dla siebie. Natomiast pozytywnych reakcji miałem setki. Z kilkudziesięcioma osobami zamieniłem parę zdań. Kilkanaście poprosiło o zdjęcie, a jeszcze więcej robiło zdjęcia ukradkiem (co mi nie przeszkadza).
Jeden moment zapamiętałem, na łańcuchach grupka ludzi i słyszę dyskretne komentarze: "o, pies, jak on tu wyjdzie? ciekawe czy sobie poradzi?". Podchodzimy pod łańcuchy, Tobi już gotowy do akcji, ale mówię mu żeby czekał, bo ludzie schodzą. Widzę jak się psina pali żeby tylko ruszyć w górę. W końcu można, daję komendę, a on po protu wbiegł w kilku susach - bo to były proste łańcuchy. Za plecami słyszę autentyczny głośmy szczery śmiech, taki podziw z niedowierzaniem w to co się zobaczyło i komentarz "o skur.wysyn!!!" :D

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 08, 2020 9:26 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1068
Krabul napisał(a):
Podobnie jeśli chodzi o trasę - ja już to raz przeszedłem z omijaniem wybitnych gór i teraz albo idę lepiej albo w ogóle, no bo w sumie po co.


Ja nie przechodziłem, stąd możliwe, że moje podejście jest inne. Tzn. omijania w ogóle nie biorę pod uwagę, natomiast nad wsparciem czy depozytami (w samotnym wariancie biegowym) się już zastanawiałem, obawiając się po prostu takiego sponiewierania organizmu, który uniemożliwiłby mi kontynuowanie dalszej trasy (miewałem już różne przygody ze skurczami, odwodnieniem i wypłukaniem mikroelementów).

Czas też większego znaczenia dla mnie nie ma (zresztą nawet na tych "omijawczych" zasadach, na których do tej pory odbywała się "rywalizacja" szans na pobicie tzw. "rekordu" bym nie miał), natomiast chyba dobrze byłoby się uwinąć poniżej jednej doby. Zresztą zawsze mam jakieś tam wewnętrzne zasady, których się trzymam - przykładowo w okresie ostatniego roku (no, trochę ponad) trzykrotnie byłem na Orlej Perci, za każdym razem z założeniem przejścia jej jak najszybciej. Ciężko byłoby mi jednak przekonać się do pałowania po łańcuchach tak jak robili to Piotr Łobodziński czy Filip Babicz, za każdym więc razem starałem się iść bez używania sztucznych ułatwień (wyjątkiem przede wszystkim były obie drabinki). Czasy oczywiście miałem od nich znacznie gorsze (i tak bym miał), no ale jednak ścigam się jedynie sam ze sobą - a korzystając z ułatwień pewnie trochę lepszy czas udałoby mi się wykręcić.

Krabul napisał(a):
No i trzeba się nastawić, że guzik a nie bieg to będzie bo bieganie z furą żarcia i kilkoma litrami płynów na plecach to.


Do takiego "biegania" to jestem trochę przyzwyczajony. Przykładowo jak robię taką pętelkę z Orlą to podbiegam do Kuźnic i dolną część Jaworzynki, potem do biegu przechodzę za Przełęczą między Kopami i już tuż za Czarnym Stawem znowu zaczynam podchodzić. Na samej Orlej truchtam raczej tylko krótkie fragmenty (np. tuż za Kozim Wierchem) i dopiero od Krzyżnego zaczynam długi zbieg. Na GGTZ, żeby nie zmłotkować się przedwcześnie, na pewno ograniczałbym się do podejść (i to chyba niezbyt mocnych), spokojnego zbiegania w dół i truchtu na względnie "płaskich" odcinkach.

Krabul napisał(a):
I jeszcze jedno - warunek konieczny dla mnie: pogoda. Nie może być zbyt upalnie i raczej nie pełne słońce.


No tutaj pełna zgoda. Ostatnio na Babiej to właśnie upał mnie chyba tak zmasakrował (Suunto wskazał mi średnią temperaturę z wycieczki 29 stopni - nie wiem czy nie zawyżył, ale na pewno było jak dla mnie b. ciepło). No i chyba też za bardzo podpaliłem się na pierwszych kilometrach, gdy zobaczyłem że jest szansa złamania 1h na trasie Zawoja Markowa - Babia (1025 m podejścia wg mapy-turystycznej; ostatecznie jednak i tak się nie udało).

sprocket73 napisał(a):
A plany Wasze na graniówkę


Sorry, że zaśmiecamy Ci wątek zamiast przejść na priv, ale w sumie to przecież też mógłbyś chcieć dołączyć do "projektu" ;-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 08, 2020 9:46 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1676
Rambubu napisał(a):
Sorry, że zaśmiecamy Ci wątek zamiast przejść na priv
Nie mam z tym absolutnie żadnego problemu :)

Rambubu napisał(a):
w sumie to przecież też mógłbyś chcieć dołączyć do "projektu"
Ta propozycja to komplement :) Ale realnie patrząc wątpię, żebym dał radę w 2 dni... a 1 to już dla mnie całkowita abstrakcja. Tobiego mógłbym wystawić do rywalizacji, ale to raczej tak nie działa, że pies pójdzie z obcym ;)

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 08, 2020 10:01 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
Rambubu napisał(a):
Sorry, że zaśmiecamy Ci wątek zamiast przejść na priv
Właśnie. Sorry, Witek :mrgreen:
Rambubu napisał(a):
ale w sumie to przecież też mógłbyś chcieć dołączyć do "projektu"
Już kiedyś to pisałem. To tylko 2x taka wycieczka jak tu opisywana. Nawet mniej niż 2.
Rambubu napisał(a):
Tzn. omijania w ogóle nie biorę pod uwagę
Żeby była jasność - ja mam na myśli przede wszystkim Pośredni Goryczkowy i Goryczkową Czubę (może też Suchy Wierch Kondracki). Omijanie Smreczyńskiego i Kamienistej uważam za parodię GGTZ, no ale ludzie tak chodzą.
Rambubu napisał(a):
uniemożliwiłby mi kontynuowanie dalszej trasy (miewałem już różne przygody ze skurczami, odwodnieniem i wypłukaniem mikroelementów).
Ja doświadczenie w bieganiu po górach to mam żadne właściwie. Ale to naprawdę jest raczej marsz długodystansowy. Ja to trochę porównuję do Bojko. Co prawda Bojko to dużo mniej przewyższeń (3800 vs 5500), no ale jednak dystans dużo dłuższy (82 vs 44 chyba), no i wyszło to 14,5h u mnie. Tylko to, że masz pełną obługę na punktach robi wieeelką różnicę.
Rambubu napisał(a):
No tutaj pełna zgoda. Ostatnio na Babiej to właśnie upał mnie chyba tak zmasakrował (Suunto wskazał mi średnią temperaturę z wycieczki 29 stopni - nie wiem czy nie zawyżył, ale na pewno było jak dla mnie b. ciepło). No i chyba też za bardzo podpaliłem się na pierwszych kilometrach, gdy zobaczyłem że jest szansa złamania 1h na trasie Zawoja Markowa - Babia (1025 m podejścia wg mapy-turystycznej; ostatecznie jednak i tak się nie udało).
No to się trochę zajechałeś tym podejściem, pewnie było rano rześko i w cieniu, a potem Cię siekło słońce. Ile Ci wyszło na tą Babią? Tak porównuję do mojego Rakytova ostatnio. Na Rakytov, gdzie zależało mi na tym aby szybko wejść (max to nie był, ale włożyłem sporo wysiłku) miałem 1h10. A to mapa turystyczna pokazuje 6,5km i 975m podejść. Równo godzinę, bez kilku sekund wyszło mi na Północną Rakitowską Przełęcz (5,9km i 820m podejść).

Hmmmm, w sumie.... Tak sobie myślę czy pomysł z depozytami nie jest dobry - jeśli ma być bardziej na sportowo to w sumie po co nosić ten majdan. Ale raczej widzę to na zasadzie zostawienia depozytów w 2-3 miejscach niż pomocy wspomagającej ekipy lub proszenia obcych o pomoc. Tylko te depozyty trzeba też wnieść...

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 08, 2020 11:50 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1068
Krabul napisał(a):
Omijanie Smreczyńskiego i Kamienistej uważam za parodię GGTZ, no ale ludzie tak chodzą.


Ba, Rohacza Płaczliwego niektórzy omijają :mrgreen:


Krabul napisał(a):
No to się trochę zajechałeś tym podejściem, pewnie było rano rześko i w cieniu, a potem Cię siekło słońce. Ile Ci wyszło na tą Babią?


Godzina osiem, końcówkę już całkiem odpuściłem. Z rana pewnie byłoby rześko, ale rano to ja inne sprawy ogarniałem, do Zawoi dotarłem w samo południe, start o godzinie 12:07 :eye: Co ciekawe nawet to słońce nie było - przynajmniej na tym fragmencie trasy - tak bardzo odczuwalne, bo początek w lesie w cieniu, a potem, po wyjściu nieco wyżej, mocno wiało, jak to na Babiej. Na szczycie to nawet wiatrówkę założyłem i nie ściągałem jej aż do Brony.

Krabul napisał(a):
Ale to naprawdę jest raczej marsz długodystansowy.


To prawda, ale jednak (przynajmniej w moim przypadku), ze względu na szybsze przemieszczanie się i wysiłek z tym związany, po takich wycieczkach "biegowych" zmęczenie jest odczuwalnie większe w porównaniu do zmęczenia po zwykłej wycieczce turystycznej na analogicznym dystansie.

Stąd zresztą - wychodząc z założenia, że biegam sobie głównie dla przyjemności - w ostatnim czasie raczej nie przekraczam dystansu trzydziestu paru km i 3000 sumy przewyższeń na raz (a i tak często mi się zdarza, że myślę sobie w trakcie, że w sumie po co się tak męczę, że mógłbym sobie krótką wycieczkę zrobić, a resztę czasu na coś bardziej pożytecznego poświęcić :eye: )

No, szybkie przejście GGTZ pewnie też dużo radości by dało - przy czym chyba więcej już po zakończeniu niż w trakcie :mrgreen:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 08, 2020 12:00 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9774
Lokalizacja: miasto100mostów
Rambubu napisał(a):
Ba, Rohacza Płaczliwego niektórzy omijają
Hardkor. A są jakieś zasady co można omijać, a czego nie, żeby się wciąż liczyło? Czy jak pocisnę asfaltem z Wyżnej Huciańskiej do Kuźnic i wbiegnę na Liliowe, to też obleci?

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 08, 2020 12:33 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1068
Krabul napisał(a):
Hardkor


Niektórzy nazywają to formułą "szlakiem - ścieżką". Czyli jeżeli jest ścieżka omijająca jakiś punkt grani, to wolno z niej skorzystać.

https://www.strava.com/activities/15826 ... NcvY#kudos

Rekordowe przejście. W opisie przejścia nie ma wprawdzie o tym mowy (jest wzmianka o ominięciu trzech istotnych punktów - Błyszcza, Łopaty i Smreczyńskiego), ale z zapisu GPS (po powiększeniu) wynika, że i tutaj Rohacz Płaczliwy został ominięty.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr wrz 09, 2020 7:56 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pn gru 05, 2011 12:08 am
Posty: 569
Lokalizacja: 130 km
Konkretna trasa :shock:
Chyba wybiorę się w ten rejon ponownie. Ostatnio byłem tam w 2016 i parking przy zvierowce był za Free. Czy coś się w tej materii zmieniło? Gdzie parkowałeś?

_________________
http://wokolkominainietylko.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL