Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Pn wrz 28, 2020 7:13 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: N wrz 27, 2020 4:15 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pt sie 07, 2015 10:09 pm
Posty: 491
Lokalizacja: Chrzanów
Planując tegoroczny alpejski wyjazd stwierdziliśmy, że trzeba lepiej pomyśleć o aklimatyzacji, którą w zeszłym roku całkowicie pokpiliśmy. Jakieś trzytysięczniki z noclegiem na około 3k powinny być optymalne by potem spokojnie spać w wyższych partiach Alp. Wybór austriackich gór na aklimatyzację był dość oczywisty, sporo ciekawych rejonów, dość blisko i po drodze, więc długą drogę można podzielić na pół. O Wenecjaninie i jego północnej grani myśleliśmy od jakiegoś czasu, niestety szybka weekendowa akcja w tamtym rejonie odpada z uwagi na bardzo długą dolinę, którą można przebyć lokalnym transportem tylko w sezonie, podejście poza sezonem to prawie dzień z głowy. Drugim celem w tym rejonie ma być Grossgeiger i jego północna grań. Baza wypadowa to schronisko Kürsinger Hütte. Startujemy w sobotę nad ranem, leje jak w dżungli amazońskiej i tak prawie przez dziewięć godzin jazdy, cały czas deszcz. Zjeżdżamy na stację benzynową przy jeziorze Mondsee, do Salzburga mamy 50km, do celu 2h jazdy, jest południe.

Obrazek

Niestety po powrocie do samochodu okazuje się, że samochód nie chce odpalić, po kilku minutach kombinacji odpala, ale na desce od groma komunikatów o różnych awariach, dalsza jazda może być ryzykowna, nie wiadomo co się wysypało i co jeszcze może się zdarzyć. Dzwonię do ubezpieczyciela jakie mamy możliwości, burza mózgów, kilka szybkich decyzji i dzięki kumatemu laweciarzowi nie tracimy za dużo czasu. Z Oświęcimia podjeżdża do kolegi pod dom, zabiera jego samochód i o drugiej w nocy robimy przepak do gitlerwagena a volviak na lawecie wraca do domu.

Obrazek

O piątej nad ranem jesteśmy na parkingu Hopffeldboden, można uciąć komara, taksę mamy ustaloną koło dziesiątej. Rano na parkingu ruch straszny, resztki feralnego frontu "amazońskiego" odchodzą, więc szwendamy się w okolicy parkingu. W sumie ten dzień obsuwy wyszedł nam na zdrowie, nie musieliśmy targać w deszczu do schroniska :lol:

Obrazek

Obrazek

Zjawił się też austriacki poczet powitalny :lol:

Obrazek

W koło krowy i z każdej ściany wodospady, urokliwie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na parking koło dziewiątej przyjeżdża taryfiarz, ale na pierwszy kurs nie ma wolnych miejsc, więc czekamy na pierwotnie ustalony. Przychodzi w końcu nasza kolej, pakujemy się do Viano i ruszamy szutrową drogą w górę doliny. Dolina Obersulzbachtal niesamowita z mnóstwem atrakcji, strasznie długa, samochód pokonuje dwa niebanalne progi, jak na nie terenowy pojazd to szacun dla drajwera. Taksa dostarcza nas pod stację kolejki materiałowej, gdzie nasze plecaki jadą wagonikiem do schroniska a my na lekko podziwiając górną część doliny idziemy ku alpejskim lodowcom :D

Obrazek

Obrazek

Po drodze jeszcze kilka kwitnących krzaków rododendrona, pierwszy raz widzę w Alpach :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak po obszernym trawersie wyprowadza ciekawą galeryjką na stoki szczytu Keeskogel, które trawersuje się w kierunku schroniska z widokiem na przeciwległe zbocza doliny i na górujący nad doliną szczyt Grossgeigera.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po około godzinie marszu docieramy do schroniska, nasze plecaki niestety nie :? Widać nie tylko w Archeo mają burdel :lol:

Obrazek

Przed schroniskiem pasie się obiad, więc wypadałoby coś zjeść :lol:

Obrazek

Meldujemy się w recepcji, po czym udajemy się na małe co nieco zalewane browarem. Przy obiadku kminimy co zrobić z dalszą częścią tak dobrze rozpoczętego dnia, zapada decyzja, że pociśniemy na ultralekko na szczyt górujący nad schroniskiem.

C.D.N.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N wrz 27, 2020 9:19 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pt sie 07, 2015 10:09 pm
Posty: 491
Lokalizacja: Chrzanów
Obiadek troszkę się ułożył to w trójkę ciśniemy na Keeskogel, szczyt nad schroniskiem o wysokości 3291 m, w sam raz na rozpoczęcie aklimatyzacji.

Obrazek

Idziemy jak na spacer do parku a tu z każdym metrem coraz więcej śniegu. W jednej ręce mam butelkę z piciem, którą muszę w pewnym momencie zostawić w zaspie bo będą mi potrzebne obie, szlak robi się coraz węższy, wchodzimy na wąską zasypaną śniegiem grań, robi się mało bezpiecznie, na szczęście ostatni odcinek to ferrata, więc można się złapać stalówki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety szczyt nie uraczył nas widokami, no może na moment było coś widać w kierunku doliny po drugiej stronie grani. Szczyt na pewno do powtórki, bo liczyłem na zarąbisty widok na główną grań Wysokich Taurów a tu kicha. Robimy foty przy krzyżu, wpis do książki i schodzimy, jutro trzeba wcześnie wstać.
.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL