Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Śr wrz 16, 2026 4:21 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:12 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Ostatnio znowu jeden użytkownik mnie hejtował, że nie jeżdżę w Sudety. No to musiałem pojechać, wystarczyło zwolnić się z pracy ;)

Część I - spacer po Janowicach i kwatera

Zaczęliśmy od soboty. Przed południem miało padać, więc nie spieszyliśmy się z wyjazdem. Na miejscu okazało się, że opady się wydłużyły, więc dopiero popołudniem wybraliśmy się na spacer. Mieszkaliśmy za rzeką, a najbliższy most zerwała zeszłoroczna wrześniowa powódź.

Obrazek

Na szczęście pogoda wróciła. Widok na Sokolik - najbardziej charakterystyczny szczyt Rudaw.

Obrazek

Obrazek

Rzeka Bóbr. Przeszliśmy ją w sąsiedniej miejscowości - Trzcińsko.

Obrazek

Park w Janowicach.

Obrazek

Obrazek

Jedno mocno mnie dziwiło. Dlaczego wokół parkowego jeziorka nie ma nawet wydeptanej ścieżki.

Obrazek

Z rzeczy podnoszących adrenalinę tego dnia była tylko tyrolka.

Obrazek

Obrazek

Odwiedziliśmy jeszcze knajpę oferującą regionalne potrawy i wróciliśmy sobie na kwaterę.

Obrazek

Mieszkaliśmy w tym starym niemieckim domu. Z zewnątrz nie wyglądał zbyt zachęcająco.

Obrazek

W środku dużo lepiej.

Obrazek

Piętro sypialni.

Obrazek

Piętro rozrywkowe. Oprócz piłkarzyków i bilarda był jeszcze ping-pong. Właśnie tu czekaliśmy aż przestanie padać ;)

Obrazek

Na dole kuchnia i salon z kominkiem. Ściana z kamienia jest naturalna, w sensie prawdziwa nośna ściana domu.

Obrazek

Stare zabudowania gospodarcze z cegły.

Obrazek

Obrazek

Wieczorem podświetlone. Ale we wrześniu wieczory już zimne, więc siedzieliśmy w środku.

Obrazek

Cały dom jest podzielony na 2 apartamenty pod wynajem. My mieliśmy ten mniejszy - 8 osobowy, 200 m2, 3 poziomy. Wszystko to co widać na zdjęciach to tylko nasza część. Nietypowe warunki jak dla nas, ale Ukochana była zadowolona.

Po pierwszym dniu mieliśmy takie dziwne uczucie, że jest tu jakoś inaczej, inaczej niż w Polsce, którą znamy. Bo w zasadzie tu są Niemcy. To się czuje dość mocno. To tyle tytułem wstępu :)

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:14 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część II - w drodze nad Kolorowe Jeziorka

Pierwsza wycieczka ma na celu oswojenie się z okolicą. Idziemy pieszo z Janowic nad Kolorowe Jeziorka. Bacznie przyglądamy się zabudowaniom. Janowice to ogólnie dziura, mała wieś, żaden kurort. Ale ma Dom Pomocy Społecznej w starym pałacu.

Obrazek

Obrazek

Dużych starych domów jest tu naprawdę dużo. Często są w opłakanym stanie.

Obrazek

To wygląda na starą fabrykę.

Obrazek

Jedne domy są całkiem fajnie utrzymane.

Obrazek

Sporo wygląda na niezamieszkane. Choć często jak się przypatrzeć bliżej, to okazuje się, że w części takiej rudery ktoś jednak mieszka.

Obrazek

Idziemy wzdłuż meandrującej rzeki Bóbr. Są tu 3 kamienne stare mosty kolejowe. Te tereny musiały mieć kiedyś duże znaczenie. Bliskość kolei, fabryki, wielkie domy, pałace. W tych małych wioseczkach są przeważnie po 2 kościoły (ewangelicki i katolicki).

Obrazek

Pajęczynka.

Obrazek

Kolejna miejscowość - Ciechanowice. Zabudowania przy ruinach huty miedzi.

Obrazek

Jest tu całkiem wypasiony Pałac (nie zwiedzamy), zaglądamy tylko do przypałacowego parku. Odnowiona wieża widokowa, z której nie ma widoków, bo drzewa ją przerosły.

Obrazek

Centrum Ciechanowic.

Obrazek

Kosz dożynkowy.

Obrazek

Kolejny raz przekraczamy Bóbr. Kierujemy się łąkami i polami w kierunku Wieściszowic.

Obrazek

Pogoda, chmurki i widoczki super :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod Kolorowymi Jeziorkami wysyp płatnych prywatnych parkingów. Pierwszy kosztuje 15 zł i pani zagania auta stojąc na środku drogi. Kto przejechał dalej ma szanse zapłacić 5 zł, ale kolejne tablice kuszą, żeby jechać dalej i mieć najbliżej do jeziorek. Tamte są już po 10 zł. Fajna lekcja ekonomii i marketingu ;)

Obrazek

Wejście do Kolorowych Jeziorek.

Obrazek

W sumie to nie wiem czego się spodziewać.

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:16 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część III - Kolorowe Jeziorka

Idziemy i faktycznie, jest jeziorko, kolor ma. To nazywało się Żółte i można ewentualnie się z tym zgodzić.

Obrazek

Jednak nie jeziorka mi się spodobały najbardziej, tylko skały w ich otoczeniu.

Obrazek

Te to dopiero były kolorowe!

Obrazek

Obrazek

Idealne na sesję dla Tobiego.

Obrazek

Obrazek

Była też taka jaskinia - korytarz w skale.

Obrazek

Ciekawostka jak na Polskę było też to, że nie było żadnych zakazów. Nawet Ukochana trochę powłaziła na górę.

Obrazek

Jeziorko Purpurowe, choć ja bym powiedział, że brązowe.

Obrazek

Inny tunel w skale. Ten jest zatopiony, ale widać wyjście po drugiej stronie.

Obrazek

Tobi musiał przepłynąć. Reakcja ludzi, dzieci po drugiej stronie bezcenna.

Obrazek

Wkrótce Tobi stał się lokalną atrakcją ;)

Obrazek

Przechodzimy do kolejnych jeziorek.

Obrazek

Skałki przy Jaskini Nietoperzowej (zamkniętej kratą).

Obrazek

Błękitne Jeziorko, choć jak dla mnie raczej zielone.

Obrazek

Ogólnie bardzo nam się podobało, choć jedna pani komentowała, że kiedyś jeziorka były bardziej kolorowe. Może to zależy od pory roku. Teraz faktycznie wszystkie wpadały w zieleń.

Obrazek

Na powrocie jeszcze robimy sesję na skałkach.

Obrazek

Obrazek

Tobi łazi po prawie pionowej skale. Ludzie mdleją jak to widzą.

Obrazek

I znowu pływanie...

Obrazek

Obrazek

Ogólnie super! :)

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:17 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część IV - Miedzianka i inne ciekawostki

Wracamy z Kolorowych Jeziorek. Trochę do przejścia zostało. Prowadzę całkowicie pozaszlakowo, tak jest najfajniej.

Obrazek

Szybkie przypomnienie, że jesteśmy w Niemczech ;)

Obrazek

Ładny teren się trafił, łąkowy.

Obrazek

Bale siana są dużo większe niż u nas w Polsce.

Obrazek

Wychodzimy na grzbiecik. Widok na Góry Kaczawskie.

Obrazek

Tyle pozostało z miejscowości Gniewczyce (niem. Kreuzwiese). Dom z daleka robi lepsze wrażenie, bo nowy dach rzuca się w oczy.

Obrazek

Gorzej z boku. Jest przy nim tablica z historią miejscowości. W okresie świetności żyło tu kilkanaście rodzin. II wojnę przetrwało 7 domów, ale przesiedleńcy szybko stąd uciekli, bo lokalizacja nie była najlepsza. Obecnie w domu coś się dzieje. Ze środka dochodziło rżenie koni. Ciekawostką jest, że nazwa polska z niemiecką nie ma nic wspólnego. Z Gniewczyc pochodzili przesiedleńcy.

Obrazek

Potem idziemy przez Mniszków. Nic tu nie ma, ale dworek jakiś mają, już go nawet odpuszczamy, wolimy widokowy grzbiet.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krzyżna Góra i Sokolik. Może jutro tam ruszymy?

Obrazek

Kolejna miejscowość - Miedzianka, ale tu już jest przegięcie. Stoimy przy tablicach z fotografiami Miedzianki i zastanawiamy się o co chodzi, bo nie ma tu nic, a na foto widać całkiem sporą miejscowość, z rynkiem, gęstą zabudową. Kiedyś było to nawet miasto, z licznymi kopalniami miedzi. Okazało się, że Ruscy po II wojnie znaleźli tu złoża uranu. Co się dało to wydobyli, prowadząc rabunkową gospodarkę i potem się wynieśli. Wyrobisko znajdowało się pod centrum miejscowości, które zaczęło się gwałtownie zapadać. W latach 50-tych podjęto decyzję o przesiedleniu mieszkańców do Jeleniej Góry, a całą miejscowość przeznaczono do rozbiórki, teren do zalesienia. Tak jeszcze niedawno postępowano z ludźmi, u nas, w PRL.

Obrazek

Teraz w Miedziańce jest browar z restauracją. Polecił ją zarządca naszego domu. Zresztą bardzo szczegółowo opowiedział nam o okolicznych knajpach i atrakcjach. Co prawda nie zachwalał miejscowego piwa, twierdząc, że jest dziwne, ale chętnie spróbowałem i zdecydowanie się z nim nie zgadzam. Smakowały mi jak żadne inne. A do tego jedzenie mają tu też takie z wyższej półki.

Obrazek

Z pełnymi brzuszkami siedzieliśmy na leżaczkach łapiąc ostatnie promienie słońca.

Obrazek

Sielanka.

Obrazek

Karkonosze, Łabski Szczyt. Były plany, żeby się tam wybrać raz a może i ze dwa razy, jak braknie pomysłów na miejscowe wycieczki.

Obrazek

Zachód, już podczas powrotu, bo parę km jeszcze zostało.

Obrazek

Bardzo podobał mi się ten dzień. Można powiedzieć, że zakochałem się w okolicy, choć właściwe Rudawy Janowickie jeszcze przed nami ;)

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:20 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część V - Skalny Most

Wyruszyliśmy w góry. Idziemy sobie lasem, a tu takie coś. Choć spodziewałem się tu skał, to ta zrobiła wrażenie. Kiedy ją pierwszy raz dostrzegliśmy była w cieniu.

Obrazek

W słońcu prezentuje się jeszcze lepiej.

Obrazek

Kiedy się stanie u podnóża, poraża swoim ogromem.

Obrazek

A ten łącznik u samej góry, który wygląda jakby zaraz miał runąć, jest najfajniejszy.

Obrazek

Jeszcze drzewko na nim wyrosło. Bezczelność.

Obrazek

Gdyby to było na Jurze, mógłbym zakładać, że jakoś od tyłu można się tam wdrapać. Jednak tutejsze skałki nie są tak łatwo dostępne. Nawet przez moment nie myślałem, że normalny turysta może tam wyjść z pieskiem. Ukochana chciała dojść do okna od tyłu i rozpoczęła okrążanie skały. Ja najpierw obfotografowałem wszystko, a potem poszedłem za nią. Okazało się, że nawet samo okrążenie nie jest proste. Ciężko było się przebić na drugą stronę muru skalnego, na szczęście Tobi znalazł przesmyk.

Obrazek

Dalej można było nabrać trochę wysokości. Ukochana ochoczo ruszyła w górę.

Obrazek

Coś zdobyliśmy. Czy można wyżej?

Obrazek

Już tak prosto nie było, ale Ukochana miała parcie.

Obrazek

W końcu utknęła. Tu jest kres jej możliwości. Ja jeszcze dawałem radę :)

Obrazek

Wyżej wyglądało to tak. Wyszedłem kawałek, zobaczyłem, że to nie koniec zabawy. Wróciłem się po Ukochaną i trochę ją powciągałem na górę.

Obrazek

Potem trzeba było schować aparat i na zmianę wynosić plecaki, pomagać Tobiemu, asekurować Ukochaną, wyciągać ją od góry, albo wypychać od dołu. I nagle jakimś cudem znaleźliśmy się na samym szczycie! :)

Obrazek

Nie mogłem uwierzyć, że tu jestem.

Obrazek

Jeszcze bardziej nie mogłem uwierzyć, że Ukochana tu jest.

Obrazek

Jak widać można tu wyjść z pieskiem!

Obrazek

Obok euforii było też trochę strachu. Zwykle lęku wysokości nie mam, ale tu momentami nogi miękły. Trudno mi sobie wyobrazić co czuła Ukochana, przecież jej wszelkie lęki towarzyszyły od lat, normalnie na szlakach, a co dopiero w takich miejscach. Chyba rozum traci na starość.

Obrazek

Przed zejściem przebaczyliśmy sobie wszelkie przewinienia jakie przez 20 lat bycia razem z pewnością miały miejsce i tak pogodzeni ze sobą i z losem, rozpoczęliśmy powrót. Niestety dla relacji aparat był schowany. Kiedy go wyciągnąłem, był już prawie sukces. Ostatnie trudne miejsce, w którym Ukochana ma drobne problemy ;)

Obrazek

Rozwiązała je w taki sposób.

Obrazek

A do okna od tyłu też udało się dojść :)

Obrazek

I popatrzeć w górę. Tym razem z dumą i zadowoleniem, że skałka została zdobyta :)

Obrazek

Zdobywanie i schodzenie ze Skalnego Mostu zajęło nam bite 2 godziny i było to największe osiągniecie wyjazdu, dlatego postanowiłem mu poświęcić oddzielną część relacji.

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:23 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część VI - Rudawy Janowickie, czyli zamek i skały

Ruszamy w góry. Poranek jest bardzo przyjemny.

Obrazek

A rudawskie lasy urokliwe. Zielone i wilgotne.

Obrazek

Zamek Bolczów.

Obrazek

Ruin jest całkiem sporo.

Obrazek

Schodkami można wyjść na najwyższy poziom.

Obrazek

Zamek zapamiętałem najlepiej z mojej bytności w tych stronach w 2009 roku, głównie dlatego, że jak tu byliśmy to lało najmocniej. Dzisiaj pogoda zupełnie inna.

Obrazek

Ruszamy w skałki.

Obrazek

Jest ich tu naprawdę ogromna ilość.

Obrazek

Ukochana w jakimś dziwnym nastroju - włazi wszędzie gdzie się da.

Obrazek

Jak tylko widzimy jakieś ze szlaku, to przebijamy się, żeby dokładniej pooglądać. I tak mam świadomość, że wszystkich nie zaliczymy.

Obrazek

Czasem z oddalenia widać tylko kawałek, a po podejściu okazuje się, że jet to kawał skały.

Obrazek

Tobi radzi sobie doskonale. Wskakuje na półeczki, nie boi się wysokości.

Obrazek

A przy tym widać jak dobrze kontroluje wszystko, nie panikuje. Doświadczony jest.

Obrazek

Potem było zdobywanie Skalnego Mostu opisane w poprzedniej części.
Następnie skałka Piec. Fajna, ale po Skalnym Moście nie robiła już takiego wrażenia.

Obrazek

Choć Tobi się popisywał jak zwykle. Niezły jest, że się utrzymuje na takim nachyleniu.

Obrazek

Idziemy na Lwią Górę. Szlak schodzi z szerokiej drogi.

Obrazek

Rudy strumyk.

Obrazek

Starościńskie Skałki na Lwiej Górze - fajne miejsce.

Obrazek

Nie tak łatwo dostępne.

Obrazek

Oficjalna ścieżka zachodzi od tyłu.

Obrazek

A na najwyższą skałkę jest cywilizowane wejście.

Obrazek

Krzyżna Góra i Sokolik. Mieliśmy tam być dzisiaj, ale już nie zdążymy. Wcale mnie to nie martwi, kolejny dzień w tych górach spędzę z przyjemnością.

Obrazek

Ukochana robi sobie odpoczynek na szczycie, a ja z Tobim eksplorujemy.

Obrazek

Obrazek

Wyłażę na skałkę obok. Tobi nie dał rady. Po chwili zadziwił mnie i wyszedł do mnie sam, pomyślałem, że odkrył łatwiejsze wejście.

Obrazek

Przyznam się, że to miejsce było mocno niebezpieczne. Jak mi Tobi pokazał, którędy tu wszedł, to prawie zawału dostałem. Stwierdziłem, że jak tak dalej będziemy kusić los, to się doigramy...

Obrazek

Jeszcze tylko sesja z Ukochaną i można wracać.

Obrazek

Oczywiście postanowiłem że zejdziemy inna drogą, takim fajnym wąwozikiem.

Obrazek

Który kończył się takim fajnym uskokiem. Dlatego od dołu nie próbwaliśmy tędy.

Obrazek

W drodze powrotnej wymyśliłem zejście przy Piecu, aby zobaczyć go od dołu. To tez kawał skały.

Obrazek

Takie przewieszki to już nie dla pieska...

Obrazek

Skałek nie było końca. Ta wyglądała jak ułożona z klocków.

Obrazek

Wracamy prosto do Janowic szeroką drogą, szlakiem żółtym. Chciałem jeszcze Ukochanej zrobić żart, że trzeba wyjść na górę z Zamkiem Bolczów, ale w ogóle się nie przejęła i chciała już obijać szlakiem, jakby w ogóle dzień nie był męczący.

Obrazek

Myślałem, że Kolorowe Jeziorka będą najfajniejszym dniem, a już kolejnego dnia było zdecydowanie fajniej. W każdym z tych dni zrobiłem ponad 300 zdjęć, na skałkach ciut więcej. To się rzadko zdarza :)

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:26 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część VII - Rudawy Janowickie bezszlakowo... to brzmi dumnie i durnie i pysznie

Kolejnego dnia naturalnym wydaje się powrót w Rudawy i dokończenie tego na co brakło czasu, czyli Sokolik. Puszczam wodze fantazji i wymyślam fajne dojście bezszlakowym grzbietem. Wchodzimy w cywilizowaną drogę leśną jakich jest tu pełno.

Obrazek

Potem skręcamy w starą drogę zwózkową. Ma swój klimat.

Obrazek

Okolica mi się podoba. Pełno mchów, kamieni, skał. Sprawia wrażenie nietkniętej stopą ludzką.

Obrazek

Obrazek

Im bliżej jesteśmy grzbietu, tym bardziej poszycie gęstnieje.

Obrazek

A potem jest etap trawek i krzaków.

Obrazek

Bez wątpienia jest to dziki grzbiet.

Obrazek

Są na nim skałki.

Obrazek

Są widoczki.

Obrazek

Ciężko ocenić skalę. To było dość spore, na górze rosną drzewa.

Obrazek

Ukochana atakuje, Tobi czujnie czeka na swoją kolej.

Obrazek

Znowu fajne skałki do wspinania.

Obrazek

Jesteśmy na górze.

Obrazek

Jak widać nastroje są dobre przed zejściem.

Obrazek

Na obliczu Ukochanej można dostrzec troskę o najbliższą przyszłość pieska...

Obrazek

Ale nie ma się co martwić, piesek jest zdolny. Umiecie tak?

Obrazek

Zdobywamy inne skałki. Na jednej z nich Tobi znajduje wodę, czyli są jakieś praktyczne zalety tej działalności.

Obrazek

Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni. Fajne miejsce odkryliśmy. Te skałki nazwane są Skalna Grzęda i Skalny Szaniec.

Obrazek

A od drugiej strony można do nich dojść sensowną ścieżką.

Obrazek

Idziemy dalej pozaszlakowym grzbietem.

Obrazek

Nudy nie ma. Drogi są, albo nie.

Obrazek

Zdarza się, że przydarzy się jakiś młodnik, zarastający drogę.

Obrazek

Nie ukrywam, że bardzo lubię taką niepewność, co czai się za kilkadziesiąt metrów.

Obrazek

Jak praktyka pokazuje, zawsze udaje się gdzieś dojść ;)

Obrazek

Jesteśmy na szlaku.

Obrazek

Sokolik coraz bliżej :)

Obrazek

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:28 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część VIII - Krzyżna Góra i Sokolik

Pora obejrzeć najbardziej popularne rejony Rudaw. Pod Szwajcarką są dwa duże parkingi płatne i jeden bezpłatny. Sugeruje to sporą ilość ludzi w sezonie. We wrześniu jest przyjemnie pusto.

Obrazek

Relaksujemy się pod Szwajcarką.

Obrazek

Samo schronisko jest uważane za jedno z najładniejszych w Polsce.

Obrazek

Obrazek

Wymyśliłem, że zdobędziemy sobie Krzyżną Górę pozaszlakowo - wszak to pozaszlakowy dzień.

Obrazek

Pomysł średni...

Obrazek

No ale udało się ;)

Obrazek

Na Krzyżnej Górze jest krzyż.

Obrazek

Widok na Rudawy Janowickie. Na ostatnim planie najwyższe szczyty, z lewej Wołek, z prawej Skalnik.

Obrazek

Eksplorujemy wszystkie możliwe skałki.

Obrazek

Krzyżna Góra jest fajna.

Obrazek

I mieszka tu krasnoludek. Jest przyspawany.

Obrazek

Husyckie Skały.

Obrazek

Skalnik cały dzień pusty, czyli ludzie przestrzegają zakazu wejścia.

Obrazek

Fajna rzeźba z pnia po drodze.

Obrazek

Znaleźli się idioci łamiący zakaz i narażający zdrowie ratowników.

Obrazek

Oczywiście my też wchodzimy z pieskiem.

Obrazek

Oglądałem te schody dość dokładnie. Nie wiem co oni tu znaleźli, że je zamknęli, może jakaś śrubka się poluzowała, ale ze 100 lat jeszcze postoją. Taka polska przypadłość, zamknąć, zakazać wszystkiego. Wystarczyłaby tabliczka, że ze względu na zły stan techniczny wejście na własną odpowiedzialność. No i oczywiście zakaz z pieskami, jak na każdą wieżę widokową ;)

Obrazek

Zwiedzamy inne skałki na Sokoliku. Jest ich tu od groma. Prawdziwy raj dla wspinaczy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ukochana wciska się wszędzie...

Obrazek

Na koniec bezszlakowo schodzimy do Trzcińska. Nie polecam ;)

Obrazek

Wracamy wzdłuż Bobru, z widokami na Sokolik.

Obrazek

Oraz na kaczki ;)

Obrazek

Kolejny bardzo udany dzień! :)

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:31 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część IX - Całkowita nuda, idziemy na obiad

Jak w temacie. Nic się nie wydarzyło. Dzień z gorszą pogodą, wypoczynkowy. W planach tylko pójść do Kaczorowa na obiad do poleconej knajpy.
Z kwatery wyruszyliśmy na północ. Płasko tutaj.

Obrazek

Krzyżna Góra i Sokolik.

Obrazek

Ukochana jest specjalistką od przekraczania cieków wodnych. Dobre przygotowanie to podstawa, obliczenie długości kroku z dokładnością do milimetrów.

Obrazek

A potem realizacja i pretensje do przewodnika, że źle wytyczona trasa.

Obrazek

Na szczęście udało się dojść do Radomierza. W tle Góry Kaczawskie.

Obrazek

Kościół...

Obrazek

...i jakieś dziwne praktyki. Dziewczyny robią full serwis za 300 zł. Czy to nie jest kurestwo?

Obrazek

Idziemy w Góry Kaczawskie.

Obrazek

Prawie dochodzimy do Skopca.

Obrazek

Połom.

Obrazek

Schodzimy do Wojcieszowa.

Obrazek

Gdzieś na obrzeżach typowe dla tutejszych terenów "domki".

Obrazek

Eksplorujemy stary kamieniołom.

Obrazek

Obrazek

Potem idziemy kameralnym szlakiem.

Obrazek

Który robi się coraz bardziej kameralny...

Obrazek

Łączki z balami.

Obrazek

Kopalnia piasku.

Obrazek

Miało się w pełni zachmurzyć koło południa. W rzeczywistości wytrzymało do 15, ale chmury w końcu nadeszły.

Obrazek

Doszliśmy do Kaczorowa. Zabudowa dalej typowa.

Obrazek

W polecanej knajpie cudowny miał być placek po węgiersku z dzika. Wzięliśmy jeden z dzika i jeden z normalnej świni. Moim zdaniem normalny nawet lepszy i tańszy. Knajpa fajna, kelner bardzo zabawny. Natomiast Tobi poleżał pod stołem, a jak wstał to strasznie kuśtykał. Myśleliśmy, ze jakiś skurcz go złapał. Niestety nie przechodziło. Obejrzałem łapkę, żadnych uszkodzeń. Pozwalał sobie wyginać i naciskać. Mimo to łapka bolała i bardzo kulał.

Obrazek

Słońce wytrzymało 3 godziny dłużej. Za to deszcz przyszedł 2 godziny wcześniej. Złapał nas w Górach Ołowianych.

Obrazek

Przemoczyło nas solidnie. Tobi wlókł się coraz wolniej i pokładał się co parę metrów, a potem nadganiał. Zastanawiałem się, czy nie będzie go trzeba nieść...

Obrazek

Wygląda na to, że pies się kończy...

Obrazek

A następnego dnia miała być najdłuższa trasa wyjazdu.

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:33 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część X - Skalnik

Pogoda wróciła. Wypadałoby zdobyć najwyższy szczyt pasma - Skalnik. Janowice może nie są najlepszym miejscem startu, bo Skalnik jest na południu pasma, a Janowice po stronie północnej, ale dla nas to nie problem. Gorzej z Tobim. Ledwie po schodach na kwaterze zszedł. Nic to. Walcz albo giń!
Wymyślam najprostszą trasę dojścia z wykorzystaniem leśnej drogi. Pełno tu takich.

Obrazek

Potem już szlakowo, przez Wołek. Po wczorajszych opadach jest wyraźnie zimniej.

Obrazek

W końcu długie podejście na Skalnik. Choć ma poniżej 1000 metrów, to sprawia wrażenie konkretnej góry.

Obrazek

Sam szczyt jest kompletnie nieciekawy, zarośnięty, ale w pobliżu znajdują się skałki o nazwie Mała Ostra. Tobi ma zakaz wspinania, choć bardzo by chciał.

Obrazek

Główna skałka ma szlakowe wejście, schodki, barierki i oferuje fajne widoki na Karkonosze.

Obrazek

Śnieżka. Zastanawiamy się, czy jutro tam iść. Biorąc pod uwagę prognozy, jutro ostatni dzień wyjazdu, bo potem już całkowicie ma się pogoda załamać.

Obrazek

Forma Tobiego nie jest najlepsza. Jak idzie to jakoś to jeszcze mu wychodzi, ale jak chwilkę poleży, to ma biedę się pozbierać.

Obrazek

Póki co rozpoczynamy powrót do Janowic. Wymyśliłem całkowicie autorską trasę. Widok na Skalnik.

Obrazek

Idziemy przez Przełęcz Rędzinki. Widok na Stróżnik.

Obrazek

Ale dużo gór widać. Sudety są ogromne. Niby kiedyś przeszedłem GSS, ale to było dawno. Te pasma są mi zupełnie nieznane.

Obrazek

Charakterystyczna wieża na Dzikowcu.

Obrazek

Idziemy długim widokowym grzbietem w kierunku Miedzianki.

Obrazek

Częściowo wracaliśmy nim z Kolorowych Jeziorek, ale teraz idziemy nieco inaczej.

Obrazek

Takie łączkowe klimaty są moimi ulubionymi ostatnio.

Obrazek

Obrazek

Tobi pada, widać, że męczy się 5x bardziej niż zwykle.

Obrazek

Miedzianka już blisko.

Obrazek

Siedząc w knajpie z najlepszym piwkiem i dobrym jedzonkiem, przez szybę oglądamy kolorowy zachód słońca.

Obrazek

Obrazek

Wieczorem oglądając zaktualizowane prognozy podejmujemy decyzję, że następnego dnia robimy wycieczkę na miejscu. Tu ma jeszcze być pogoda, w Karkonoszach tylko z samego rana.

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 16, 2025 2:35 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część XI - pożegnanie z Rudawami Janowickimi

Choć Rudawy są bardzo małe obszarowo i w zasadzie byliśmy już wszędzie, bez trudu wymyśliłem wycieczkę, żeby zobaczyć jeszcze coś nowego. Rano spakowaliśmy się do auta i pożegnaliśmy się z właścicielem naszej kwatery. Podjechaliśmy na parking pod Szwajcarką i wyruszyliśmy w stronę Starościńskich Skał. Tutaj pogoda żyleta.

Obrazek

Ale nad Karkonoszami wał chmur.

Obrazek

Dobrze, że tam nie pojechaliśmy. Rudawy są bardzo fajne.

Obrazek

Odwiedzamy różne pozaszlakowe skałki których jest wszędzie pełno.

Obrazek

Ukochana postanowiła pobawić się w przewodnika. Aby uniknąć wrócenia się 20 metrów i zrobienia z 5 metrów podejścia, postanowiła zrobić skrót.

Obrazek

Czułem, że to zły pomysł, ale kaszana przerosła moje oczekiwania.

Obrazek

Kamienie, młodnik, w końcu ostrężynowe chaszczowanie. Śmiechom nie było końca :lol

Obrazek

Na Starościńskie Skały wychodzimy wąwozem, którym ostatnio schodziliśmy.

Obrazek

Jak widać, Tobi czuje się dużo lepiej. Wciąż kuleje, ale nie wygląda jak nieszczęście, tylko jest w miarę zadowolony.

Obrazek

Ukochana nawet zezwoliła na małe łażenie po skałkach.

Obrazek

Wyszedłem na taką, która ostatnio opuściłem.

Obrazek

Ukochana też poeksplorowała troszeczkę.

Obrazek

Fajne te Starościńskie Skały.

Obrazek

Idziemy dalej. Szlakiem czarnym do Strużnicy.

Obrazek

Skał od groma. Oglądamy, wygłupiamy się.

Obrazek

Tobi uśmiechnięty.

Obrazek

Jednak od południa jakby coś złego nadciągało.

Obrazek

Póki co u nas wciąż słonecznie.

Obrazek

Tobi po prostu musi... nawet nie zachęcany musi wleźć na górę.

Obrazek

Wyszliśmy na Małą Bibliotekę, w przodzie Strużnicka Baszta.

Obrazek

Schodzimy do Strużnicy. Wygląda jakby miało zacząć padać, a nie miało, dopiero późnym popołudniem.

Obrazek

Niestety prognozy nie sprawdziły się. W drodze do Karpników zlało nas solidnie.

Obrazek

W planach było pokręcić się jeszcze w okolicach Krzyżnej Góry i zjeść obiad w Szwajcarce, ale w tej sytuacji nie było sensu. Poszlismy prosto na parking.

Obrazek

Podróż do domu zajęła 7 godzin. Wypadek na autostradzie, całkowicie zablokowany jeden kierunek ruchu. Staliśmy w korkach 4 godziny - masakra.

Pomijając powrót, wyjazd bardzo nam się podobał. Najbardziej zaskoczyła nas okolica. Te wielkie poniemieckie domy pośrodku niczego. 50 lat PRL, kiedy nic się tu nie działo poza odpływem przesiedlonej ludności do większych miast. Dopiero w ostatnich dekadach zaczęła się rozwijać współczesna turystyka. Masowe remonty starych obiektów. Może to dziwnie zabrzmi, ale czuć, że wszyscy walczą o turystę, a nie jak w Zakopcu, gdzie jakby mieli przesyt i chcieli mieć spokój.
Spodziewałem się fajnych gór. Dostałem więcej niż oczekiwałem. Góry, skały są rewelacyjne, a okolica bardzo ładna. Nie nudziłbym się tam przez miesiąc. Ukochana zachwalała też kompaktowość tych terenów. Wycieczki, które robiliśmy nie były wyrypami, były takie w sam raz. Tam jest wszędzie blisko.
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że urlop był całkiem spontaniczny. Z dnia na dzień zdecydowaliśmy się pojechać i okazało się, że można tak :)

THE END

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL