Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/

Zimowe ośmiotysięczniki
http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=13&t=12678
Strona 11 z 109

Autor:  trekker [ Cz mar 28, 2013 6:44 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Proporcje się zmieniły bo mam nadzieję że próbują już zgrywać szerszy skład, który zapewni sukces na NP i K2. To są niestety bardzo trudne góry i wymagać będą znacznie większej ekipy i bardzo doświadczonej. Głównym celem PHZ jest właśnie dokonanie pierwszych zimowych wejść, a nie tylko zapoznanie młodych z ośmiotysięcznikami.

Nie znam sprawy odstrzelenia Gołębia (śmiesznie to brzmi :lol: ), ale mam nadzieję że na Nangę pojedzie bo potwierdził swoją przydatność. Mam nadzieję że ogólnie pojedzie tam liczniejszy skład niż na poprzednie zimowe wyprawy, ale też jednocześnie najmocniejszy z możliwych.

I wejście Kowalskiego jak najbardziej uważam za sukces bo inni mogli by się nawet do tego szczytu nie zbliżyć a on jednak go zdobył, więc to potwierdza że wybór był słuszny.

Autor:  Yanas [ Cz mar 28, 2013 6:57 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Jak możesz mówić o słusznym postawieniu na Kowalskiego, skoro doświadczenia i sił wystarczyło mu tylko na wejście a na zejście już nie??To może słuszniej jest wejść i zostać na zawsze pod szczytem,niż zawrócić jak Lwow?

Nie trzeba wielkiej przenikliwości,żeby widzieć,że przynajmniej jeśli chodzi o NP skład większy niż 4-5 wspinających się jest niepotrzebny/niepraktyczny/bez sensu, szczególnie,że starym zwyczajem i tak PHZ najpewniej zatrudni HAP'sów. Kobiety tam się wspinać nie będą, Jurek Natkański raczej też nie (jest najstarszy), Darek Załuski już po Gasherbrumie zdaje się,że ma dość wspinaczki zimowej.Marcin Miotk od lat, chyba z powodów zawodowych, w górach najwyższych spędza niewiele czasu. Nie dam głowy,ale jestem bliski pewności,że nikt z wyprawy na Dhaulaghiri nie myśli o wspinaczce na K2 zimą..

Autor:  trekker [ Cz mar 28, 2013 7:26 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Yanas napisał(a):
Jak możesz mówić o słusznym postawieniu na Kowalskiego, skoro doświadczenia i sił wystarczyło mu tylko na wejście a na zejście już nie??To może słuszniej jest wejść i zostać na zawsze pod szczytem,niż zawrócić jak Lwow?

Dostał obrzęku płuc z powodu długiego przebywania na 8 tysiącach. Andrzej Czok dostał obrzęku płuc na 7 tysiącach i zmarł. To pewnie też był błąd że go zabrali na tą wyprawę ? Jak widać w górach wysokich nie przewidzisz wszystkiego a zachorować może nawet ktoś kto ośmiotysięczniki zdobywał a nawet biwakował na 8 tysiącach i nic mu nie było.

Yanas napisał(a):
Nie trzeba wielkiej przenikliwości,żeby widzieć,że przynajmniej jeśli chodzi o NP skład większy niż 4-5 wspinających się jest niepotrzebny/niepraktyczny/bez sensu, szczególnie,że starym zwyczajem i tak PHZ najpewniej zatrudni HAP'sów.

Nanga jest jednak trudniejsza technicznie i nie wiadomo czy miejscowi wspinacze będą w stanie chodzić tak wysoko ze sprzętem.

Co do Miotka i Załuskiego to zobaczymy, ale nie wydaje mi się aby się zgłaszali do programu nie chcąc jechać na żadną zimową wyprawę.

Ciekawi mnie czy w ramach PHZ będzie jeszcze letnia wyprawa w Karakorum i jesienna w Himalaje.

Autor:  semow [ Cz mar 28, 2013 8:26 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

mpap napisał(a):
semow napisał(a):
Pewnie po to, żeby głośno powiedzieć to, o czym wielu mądrych ludzi przed nim mówiło: dobry taternik to stary taternik.
No dobrze, ale w tym samym akapicie narzeka na to, że dziadki (n.p. Pustelnik) w góry nie pójdą.

Nie o to biega, że starzy dobrze się wspinają, tylko że są żywi, ergo to co robili, robili dobrze.
Oczywiście to jest uproszczenie i nie dyskredytuje tych, którzy mieli wypadki, ale daje obraz pewnego podejścia do wspinania, które właśnie przedstawia Lwow w cytowanym zdaniu. I w swojej książce, stawiając zresztą tezę w tytule.
Może to mniej atrakcyjne dla gawiedzi hasło, ale dla tego kto podejmuje grę z górami - bardzo wartościowe.

Autor:  Zombi [ Pt mar 29, 2013 2:15 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Bardzo ciekawy wywiad ze Lwowem. Generalnie zgadzam się z jego diagnozami i ocenami. W szczególności podoba mi się odpowiedź na pytanie o to, co może uratować przed nieszczęściem w górach "Zdrowy rozsądek. Ambicja na miarę sytuacji. Dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę." Niby oczywiste, ale warto sobie to stale uświadamiać.

A tak a propos "dziadków": "Natkan" to wciąż niezły zawodnik. Jest z kol. Saxifraga w jedynym klubie biegowym i widzę, że wciąż kondycja mu dopisuje - i to nawet nie biorąc pod uwagę jego wieku http://team.entre.pl/index.php?str=zawodnicy&show=39

Autor:  tomek.l [ Pt mar 29, 2013 4:11 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Zombi napisał(a):
Niby oczywiste, ale warto sobie to stale uświadamiać.
W większości przypadków tak można do tego podchodzić. Ale jeśli chodzi o poziom zawodowy, wyczynowy to w górach bez ryzyka nie ma rezultatów. Można prezentować postawę ostrożną i czasem coś osiągnąć. Ale te największe osiągnięcia zawsze są naznaczone dużą dozą ryzyka.

Jakby ludzie porywali się na najwyższe szczyty, z założeniem, że samo przeżycie to już jest zwycięstwo to niewiele by w tej materii osiągnęli. Wejście, zejście i przeżycie to jest zwycięstwo. Zwłaszcza gdy jest to zrobione w dobrym stylu i technicznym i moralnym.

Wywiad z Lwowem taki sobie. Z paroma rzeczami można się zgodzić z paroma nie. Ale z tym lekceważeniem ostrzeżeń gór na końcu wywiadu to już go poniosło w pełni. Np.
Cytuj:
Taki sam sygnał dostał Andrzej Marciniak, który w 1989 roku niemal zginął na Evereście. Nie posłuchał go, zginął 20 lat później w czasie wspinaczki w Tatrach.
Jaki sygnał? To, że Andrzej Marciniak jako jedyny przeżył wtedy zejście z Everestu miało spowodować, że już nigdy nie zbliży się do gór? Zginął przecież 20 lat później nie w Himalajach tylko Tatrach na łatwej drodze.

Autor:  Zombi [ Pt mar 29, 2013 9:55 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Zupełnie inaczej odbieram i rozumiem wywiad ze Lwowem. "Zdrowy rozsądek. Ambicja na miarę sytuacji. Dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę" - nie widzę w tym fragmencie niczego, gdzie Lwow przestrzegałby przed podejmowaniem ryzyka lub podejmowanie ryzyka by deprecjonował. Mówi o kierowaniu się rozsądkiem a nie niezdrową ambicją i tego, że szczyt to nie wszystko, że są ważniejsze rzeczy od jego zdobycia. Jednak sam rozsądek w górach - ani w życiu - nie wystarcza - oprócz chłodnej kalkulacji ważne jest jeszcze poczucie pewnej hierarchii wartości - stąd ważne to przypomnienie o tym, że nie należy dążyć do szczytu za każdą cenę - bo są rzeczy ważniejsze od jego zdobycia.
Czy kierowanie się zdrowym rozsądkiem nie pozwala podjąć ryzyka? A niby dlaczego? Zdrowy rozsądek pozwala, niekiedy przynajmniej, odróżnić brawurę od odwagi, cel ważny od drugorzędnego, a samo ryzyko - w niektórych oczywiście sytuacjach - zmniejszyć. Podobnie, trudno się nie zgodzić z zaleceniem "dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę". To znana ogólna zasada ("Cel nie uświęca środków"), Lwow uważa, z czym się zgadzam, że nie ma od niej, również w górach, wyjątków.

Autor:  semow [ Pt mar 29, 2013 10:15 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Zombi napisał(a):
Zupełnie inaczej odbieram i rozumiem wywiad ze Lwowem. "Zdrowy rozsądek. Ambicja na miarę sytuacji. Dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę" - nie widzę w tym fragmencie niczego, gdzie Lwow przestrzegałby przed podejmowaniem ryzyka lub podejmowanie ryzyka by deprecjonował. Mówi o kierowaniu się rozsądkiem a nie niezdrową ambicją i tego, że szczyt to nie wszystko, że są ważniejsze rzeczy od jego zdobycia. Sam rozsądek w górach - ani w życiu nie wystarcza - oprócz chłodnej kalkulacji ważne jest jeszcze poczucie pewnej hierarchii wartości - stąd ważne to przypomnienie o tym, że nie należy dążyć do szczytu za każdą cenę - bo są rzeczy ważniejsze od jego zdobycia.
Czy kierowanie się zdrowym rozsądkiem nie pozwala podjąć ryzyka? A niby dlaczego? Zdrowy rozsądek pozwala, niekiedy przynajmniej, odróżnić brawurę od odwagi, cel ważny od drugorzędnego, a samo ryzyko - w niektórych oczywiście sytuacjach - zmniejszyć. Podobnie, trudno się nie zgodzić z zaleceniem "dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę". To znana ogólna zasada ("Cel nie uświęca środków"), Lwow uważa, z czym się zgadzam, że nie ma od niej, również w górach, wyjątków.

Też to tak widzę.

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce fajny wywiad z Wojtkiem Kurtyką ("Góry pod powiekami" - do wygooglania). Co zapamiętałem szczególnie - podkreślał, że mimo esktrem, które robił, nie miał w górach żadnego wypadku. Niesamowite. To jest dopiero zwycięstwo.

Autor:  tomek.l [ Pt mar 29, 2013 11:42 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Zombi napisał(a):
"Zdrowy rozsądek. Ambicja na miarę sytuacji. Dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę" - nie widzę w tym fragmencie niczego, gdzie Lwow przestrzegałby przed podejmowaniem ryzyka lub podejmowanie ryzyka by deprecjonował.
Ależ on właśnie dokładnie to robi :) Choć nie używa słowa "ryzyko". Ubiera to w inne słowa. Jednak przekaz jest ten sam. Widać to np. w tym, zestawieniu, które użył: Lwow - Kukuczka. Tylko zapomniał o tym , że są też tacy z wielkimi osiągnięciami, którzy doczekali tej emerytury.
Aby mieć jakieś poważne osiągnięcia trzeba wyjść poza ten bezpieczny schemat, który opisuje Lwow. I prawda jest taka, że wielkie rzeczy robili ci, którzy poza ten schemat potrafili i nie bali się wyjść.


Jaki zdrowy rozsądek? :) Zdrowy rozsądek nakazuje siedzenie w domu, a nie wyjazdy w Himalaje.

Autor:  semow [ So mar 30, 2013 9:18 am ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

tomek.l napisał(a):
wielkie rzeczy robili ci, którzy poza ten schemat potrafili i nie bali się wyjść.

to chyba sprowadza się do problemu definicji "wielkich rzeczy"
zależy od punktu widzenia: publiki czy "first person perspective"

Autor:  trekker [ Pt kwi 12, 2013 11:37 am ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Znajdę gdzieś aktualny wykaz wszystkich zimowych wejść na ośmiotysięczniki ?

Autor:  Burza [ Pt kwi 12, 2013 12:25 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

W googlach!?

Autor:  Yanas [ Pt kwi 12, 2013 12:31 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

TREKKER : http://polskihimalaizmzimowy.pl/pages/p ... iki-13.php

Autor:  Kaytek [ Pt kwi 12, 2013 12:56 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Yanas napisał(a):
To są pierwsze a nie wszystkie.

Autor:  trekker [ Pt kwi 12, 2013 1:16 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Kaytek napisał(a):
To są pierwsze a nie wszystkie.

Dokładnie. Chodzi mi właśnie o wszystkie dotychczasowe wejścia zimowe na ośmiotysięczniki.

Chyba że do tej pory wszystkie pierwsze wejścia są jedynymi. Ale potwierdzenia takiej informacji nigdzie nie znalazłem. Bo raczej to nie prawda biorąc pod uwagę chociażby Cho Oyu i wejście Kukuczki i Heinricha 3 dni po pierwszych zdobywcach.

Burza napisał(a):
W googlach!?

Znajdziesz mistrzu ? Zawsze zaczynam od google i gdybym znalazł to bym tu nie pytał.

Autor:  Burza [ Pt kwi 12, 2013 1:58 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Mowisz i masz, wujek google oraz własciwy kierunek :)
http://www.8000ers.com/cms/en/download. ... own&id=220

Autor:  trekker [ Pt kwi 12, 2013 2:15 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Dzięki, ściągałem już coś z tej strony ale jakoś o niej zapomniałem.

Autor:  batmik [ Pn kwi 15, 2013 9:30 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Zombi napisał(a):
Podobnie, trudno się nie zgodzić z zaleceniem "dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę". To znana ogólna zasada ("Cel nie uświęca środków"), Lwow uważa, z czym się zgadzam, że nie ma od niej, również w górach, wyjątków.

Chyba ciężko te stwierdzenia wbić do głowy komuś kto robi coś jako pierwszy w historii tej planety. Samo bycie pierwszym uświadamia mu, że musi zrobić coś czego nikt inny nie zrobił. Może trochę bardziej zaryzykować? Może zrobić krok dalej? Rzucanie tekstu "dążenie do szczytu, ale nie za wszelką cenę" po lekkie przegięcie pały. Ciekawe jak by się zachował stojąc na przełęczy pod Broad Peakiem mając taką samą prognozę pogody i wiedzę, że może się zapisać w Wikipedii na wieki wieków przy odrobinie szczęścia i niewielkiej dozie ryzyka... Nie zgadzam się więc z tym stwierdzeniem Lwowa. We wspinaczce sportowej jeśli się nie przesunie granicy ryzyka - nie osiągnie się czegoś czego nie zrobił do tej pory nikt inny. I jestem w stanie sobie to wytłumaczyć. Nawet jeśli któryś z nich źle się czuł mając na wyciągnięcie ręki szczyt - rozumiem, że poszedł dalej... Chciał być pierwszy, najlepszy. To presja. Większość z nas (ja także) nigdy nie stanie przed takim dylematem - iść bo może się uda i będę pierwszy czy rozważnie zawrócić mimo, że koledzy idą? Dlatego bezpieczniej jest napisać, że my z tych rozważnych, ostrożnych, że są granice akceptowalnego ryzyka, że nie za wszelką ceną...

Autor:  semow [ Wt kwi 16, 2013 6:10 am ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

no cóż, dla jednego wartością jest wpis w wikipedii, dla drugiego ograniczenie ryzyka

Autor:  tomek.l [ Wt kwi 16, 2013 4:23 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

semow napisał(a):
dla drugiego ograniczenie ryzyka
Dlatego można powiedzieć, że Lwow jest Lwowem z czterema ośmiotysięcznikami, a nie Messnerem z siedemnastoma :)
Nie umniejszając oczywiście nic tym czterem wejściom.

Autor:  semow [ Wt kwi 16, 2013 5:45 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

jakby nie patrzeć, to cyfrę do przodu posuwają ci, którzy bardzo dużo ryzykują...

Autor:  batmik [ Wt kwi 16, 2013 8:00 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

semow napisał(a):
jakby nie patrzeć, to cyfrę do przodu posuwają ci, którzy bardzo dużo ryzykują...

Dokładnie o to chodzi. Ci co chcą mieć pierwszy plac w Wikipedii muszą kur...ko ryzykować.
Tekst Lwowa jest dla mnie mocno nie na miejscu po tym wszystkim. Przypomina mi jak mój trzyletni syn po 30-minutowej akcji reanimacyjnej starszej, niemieckiej turystki, która się topiła w oceanie (nie wiem czy przeżyła czy nie) rzuca tekstem "jak się nie umie pływać to się siedzi na piasku". W przeciwieństwie do Lwowa nie mówi tego świadomie...

Autor:  semow [ Wt kwi 16, 2013 8:55 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Ja myślę że taka wypowiedź sprowadza się w gruncie rzeczy do zadowolenia z podejmowanych własnych decyzji. Kukuczka zapewne wolał być Kukuczką niż Lwowem i nic w tym zdrożnego nie ma.

Autor:  trekker [ Śr kwi 17, 2013 2:16 am ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

http://off.sport.pl/off/1,111379,13752788,Sen_o_Nanga_Parbat__Tomasz_Mackiewicz__Nie_zwariuje_.html

Autor:  wujektom [ Śr kwi 17, 2013 10:25 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Ja tam się ze Lwowem zgadzam.

Autor:  Yanas [ Cz kwi 18, 2013 8:15 am ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Można dyskutować, czy Lwow podzielił się swoimi przemyśleniami w odpowiednim momencie i formie, jednak nagonka, jaka go spotkała za to na jego profilu na FB "góry i alpinizm" jest absurdalna, a przodował w niej niestety Artur Hajzer.

Autor:  mpap [ Cz kwi 18, 2013 11:28 am ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Poczytałem trochę dyskusji na profilu Lwowa i Hajzera i zupełnie nie rozumiem po jakiego grzyba Lwow się wpier... między wódkę a zakąskę. Ma jakąś inną wizję programu Polski Himalaizm Zimowy, to niech ją sobie realizuje.Nikt mu oczywiście nie zabrania mieć swojego zdania, ale jest to już pwooli mocno żenujące, te ciągłe umoralnianie. Awantura taka, jakby Hajzer z Wielickim batem zmusili Berbekę i Kowalskiego do wchodzenia na szczyt. Mocno to wszystko niesmaczne, ale niech sobie każdy wyrobi opinię o ww. panach i całym programie.

Autor:  Yanas [ Cz kwi 18, 2013 11:43 am ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Wyrażenie własnej opinii to wpierd&*anie się między wódkę a zakąskę?:) Program jest narodowy, Lwów jest himalaistą z przyzwoitymi osiągnięciami - ma pełne prawo wyrażania swojego o nim zdania. Lwów stoi na stanowisku,że cel nie uświęca środków i szczególnie, jeśli środki bywają na taki czy inny sposób nieprawidłowe, to należy o tym mówić.
Reakcja Hajzera jest totalnie alergiczna i nieprzystająca do treści "ataku".

Autor:  mpap [ Cz kwi 18, 2013 7:07 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

Berbeka.
Cytuj:
- Jestem przekonany, że mój brat został z Tomkiem Kowalskim i dlatego zginął. Muszę wrócić na Broad Peak, aby odnaleźć ich ciała. Nie chcę, żeby leżały na szlaku, jak na ulicy, aby ludzie obok nich chodzili - mówi nam Jacek Berbeka, brat himalaisty Maćka Berbeki, który pierwsze zimowe zdobycie Broad Peak (8047 m n.p.m.) przypłacił życiem. Na przełomie czerwca i lipca rusza wyprawa po ciała zmarłych himalaistów.
O wyprawie Jacek Berbeka wspomniał już w marcu, kilka dni po tym, jak jego brat oraz Tomasz Kowalski zostali uznani za zaginionych. Dziś znamy więcej szczegółów wyprawy. - To będzie kameralna ekspedycja, cztery-sześć osób - wyjaśnia Jacek Berbeka. - Wyruszymy na przełomie czerwca i lipca.

Nie bierzemy pod uwagę sprowadzenia ciał do Polski, to byłoby zbyt drogie. Ale nie mogę pozwolić na to, żeby ciało mojego brata leżało na szlaku, gdzie chodzą ludzie, aby było na widoku. To tak, jakby leżało na ulicy. Znajdę więc te ciała i pochowam w godny sposób w górach. Mam trzy warianty: wysoki, średni i niski. Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować ten ostatni. Zakłada on, że sprowadzę ciała do podstawy góry i pochowam w szczelinie - opowiada Jacek Berbeka.

Na wyprawę wyruszą również bliscy Tomka Kowalskiego: jego rodzice oraz narzeczona. Wszyscy z nich mają doświadczenie w trekkingu wysokogórskim, ale mimo to nie wejdą na samą przełęcz, do "strefy śmierci", ale jedynie do bazy (4900 m), gdzie zamontują tablicę upamiętniającą Berbekę i Kowalskiego. - Osób, które nigdy nie były na pięciu tysiącach, w ogóle nie możemy zabrać. Bratowa zostanie więc w Zakopanem - mówi Jacek Berbeka.

Jest przekonany, że wtedy,5 marca, jego brat został z konającym Tomkiem Kowalskim. Za to, żeby zostać z umierającym kolegą, Maciek Berbeka miał zapłacić życiem. - Ale właśnie na tym polega wspinanie: aby sobie pomagać. Dla mnie postawa Adama Bieleckiego i Artura Małka nie jest wspinaniem - mówi Jacek Berbeka. - Podpisuję się obiema rękami pod wypowiedzią himalaistki Anny Czerwińskiej, że na Broad Peak zabrakło braterstwa liny. Artur Małek sam na konferencji przyznał przecież, że nie chciał poczekać na Maćka pięciu minut, aby wspólnie się przypiąć, a potem przez prawie godzinę wymieniał baterię w czołówce. Znam dobrze swojego brata i wiem, że nikogo o nic nie prosił, dopóki sytuacja nie była naprawdę dramatyczna - dodaje.

Wyprawa jest finansowana przez rodzinę i przyjaciół himalaistów. Można im pomóc za pośrednictwem Klubu Wysokogórskiego Zakopane (numer konta bankowego klubu to 66 8821 0009 0000 0004 6789 0001).

Tymczasem w zeszły piątek ogłoszono skład komisji, która ma dokładnie zbadać przebieg tragicznej wyprawy i spróbować ustalić przyczyny wypadku. W jej skład weszła Anna Czerwińska, Michał Kochańczyk, Piotr Pustelnik, Bogdan Jankowski i Roman Mazik.

Zastanawiam się kiedy dojdzie do rękoczynów, bo chyba już niedużo brakuje.

Autor:  Valril [ Cz kwi 18, 2013 7:17 pm ]
Tytuł:  Re: Zimowe ośmiotysięczniki

No jak tak dalej pójdzie to zacznie się polowanie na winnych. Nie wiem po co to wszystko trafia do mediów...

Strona 11 z 109 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/