Lina 60 metrów też daje spore możliwości zjazdu.
Co do lepszego prowadzenia liny to akurat nie bardzo się zgodzę. Taki paradoks, że czasem pojedyncza jest lepsza w prowadzeniu

. Plus minus dlatego, że się ją łatwiej obsługuje, zwłaszcza początkującym zespołom.
tomek.l napisał(a):
Były już przypadki przecięcia liny przez kamień.
To oczywiście jest prawda. Gdzieś czytałem jakieś statystyki i na 18 przywołanych przypadków przecięcia liny wszystkie dotyczyły liny pojedynczej. Potem, gdzie indziej, przeczytałem także o przypadku przecięcia liny podwójnej, także nie jest tak, że ta w ogóle nigdy się nie zrywa, natomiast na pewno rzadziej.
Gdybym miał wybór to na setkę poszedłbym
- z kolegą z liną pojedynczą
- z własnym dzieckiem z podwójną
Mniejsza o to, uważam że jak kolega nie pomyli drogi ze schematu Święcickiego, nie pójdzie się wspinać w deszczu, spokojnie złoi setkę z pojedynczą sześćdziesiątką.
tomek.l napisał(a):
Akurat pamiętam zjazdy w dół po odpadnięciu kolegi.
Znaczy własne zjazdy? Z którego miejsca zjeżdżaliście?