Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://turystyka-gorska.pl/

ORLA PERĆ
http://turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=4&t=259
Strona 44 z 69

Autor:  zz [ Wt sty 04, 2011 8:08 pm ]
Tytuł: 

w mojej opinii drabina bardzo solidna i siedzi porządnie.

Autor:  zephyr [ Wt sty 04, 2011 8:58 pm ]
Tytuł: 

ekspozycje z Zawratu na Świnice są czasem spore ale jakoś ich nie odczuwałem

Autor:  trekker [ Wt sty 04, 2011 9:03 pm ]
Tytuł: 

Ja gdzieś czytałem że wszystko co wisi musi kiedyś spaść. Dlatego mówie wam wszystkim: nie chodźcie po tej drabinie.

Autor:  dawid91 [ Wt sty 04, 2011 9:11 pm ]
Tytuł: 

zephyr napisał(a):
ekspozycje z Zawratu na Świnice są czasem spore ale jakoś ich nie odczuwałem


To zależy od człowieka :D
Jak pierwszy raz tamtędy szedłem wrażenie na mnie zrobiło to miejsce


Obrazek


(fotka ze strony Vespy :wink: )

Ale jak 2 lata później gdy przechodziłem ten odcinek to poszło bezproblemowo :D

Autor:  krzyss [ Śr sty 05, 2011 1:28 am ]
Tytuł: 

Widok tak wspaniały, że z ekspozycją warto powalczyć. Jak widać i osoby mniejszych rozmiarów daja radę chwytać się na tym odcinku - nie straszmy się ! A już tak dla porządku: ten odcinek to jeszcze nie Orla Perć !!!! choć Nią być powinien...Obrazek

Autor:  zephyr [ Śr sty 05, 2011 12:00 pm ]
Tytuł: 

dawid91 napisał(a):
Jak pierwszy raz tamtędy szedłem wrażenie na mnie zrobiło to miejsce


to miejsce to jest jedno z lepszych na tej trasie ;) daje radę ;) z dołu jak się idzie to tego tak nie widać że tam jest tak na dół. Jak na razie najbardziej podobał mi się luft z Kościelca ;)

Autor:  Krabul [ Śr sty 05, 2011 12:27 pm ]
Tytuł: 

zephyr napisał(a):
Jak na razie najbardziej podobał mi się luft z Kościelca Wink

Ponoć niewiele miejsc przebija Krzyżne pod tym względem, ale sam tam nie byłem. Póki co się boję.

Autor:  DTH [ Śr sty 05, 2011 12:41 pm ]
Tytuł: 

zephyr napisał(a):
ekspozycje z Zawratu na Świnice są czasem spore ale jakoś ich nie odczuwałem
Pamiętam, że była to jedna z pierwszych 'wypraw' w wyższe partie gór i zetknięcie się z eksponowanymi przejściami. Ale faktycznie, też tego jakoś szczególnie nie odczuwałem - może byłem zbyt zmęczony, a może za dużo było dookoła do podziwiania żeby się przejmować pierdołami :D
Później człowiek się jakoś do tych ekspozycji chyba przyzwyczaja.

Autor:  Lita [ Śr sty 05, 2011 2:21 pm ]
Tytuł: 

trekker napisał(a):
Ja gdzieś czytałem że wszystko co wisi musi kiedyś spaść. Dlatego mówie wam wszystkim: nie chodźcie po tej drabinie.

To daj przykład :lol:

Autor:  KWAQ9 [ Śr sty 05, 2011 8:51 pm ]
Tytuł: 

trekker napisał(a):
Ja gdzieś czytałem że wszystko co wisi musi kiedyś spaść


Mówisz że i mi kiedyś odpadnie? :roll:

Autor:  KWAQ9 [ Śr sty 05, 2011 9:40 pm ]
Tytuł: 

Jak tylko. Gorzej jak stoi non stop. :lol:

Autor:  Mucka39 [ Cz sty 06, 2011 11:31 am ]
Tytuł: 

Jestem juz w tym wieku , ze wybierając sie w tym roku na Swinice i Zawrat wiem ze bedzi to ostatni raz :( Uczucie którego dozna kazdy z nas , a ja własnie go doswiadczam jest na prawdę przygnebiające :( , ale z drugiej zas strony jest ciekawosc na reakcje i na zachowanie , które zmieniło sie na pewno przez te lata kiedy nie byłem na tym szlaku . Wiem ze jakies osiem lat temu , wieksze wrazenia od Swinicy , Zawratu czy Rys zrobiło na mnie podejscie na Koscielec , ciekawe jak bedzie teraz :)

Autor:  vincent198 [ Cz sty 06, 2011 12:55 pm ]
Tytuł: 

Ja w tym roku własnie ze Swinicy udałem się na Zawrat i równiż byłem na Koscielcu .Wrazenia jak dla mnie oczywiscie zgoła inne.Bardziej Koscielec mnie stresował szcsególnie na jedej płycie .Było dosyc slisko i nie ukrywam bałem się ze mogę pojechac w dół,Co do Swinia-Zawrat szlak dla mnie super.

Autor:  Gustaw [ Cz sty 06, 2011 2:33 pm ]
Tytuł: 

Mucka39 napisał(a):
Jestem juz w tym wieku , ze wybierając sie w tym roku na Swinice i Zawrat wiem ze bedzi to ostatni raz

Powodzenia ...
Rocznik 39 ?
Kiedy będziesz w Tatrach w tym roku ?

Autor:  Mucka39 [ Cz sty 06, 2011 8:06 pm ]
Tytuł: 

Cytuj:
Rocznik 39 ?

...nie az tak ;) ale 66 , wiec tez juz z górki :) W Tatrach bede w okolicy sierpnia , a Zakopane odwiedzam co pare miesiecy , to moje rodzinne miasto i cała młodosc .

Autor:  rav1980 [ Pt sty 07, 2011 5:38 pm ]
Tytuł: 

Tak sobie pomyślałem, żeby czuć się bezpieczniej na Orlej Perci może zakupić sobie do autoasekuracji lonżę i uprząż biodrową , by móc podpinać się do klamr i łańcuchów. Co "stara gwardia" na ten mój pomysł - czy to jest dobre rozwiązanie, kto z forumowiczów z tego korzystał w Tatrach ?

Autor:  KWAQ9 [ Pt sty 07, 2011 5:39 pm ]
Tytuł: 

A Ty że tak spytam pierwszy raz w tatry i od razu OP? :roll:

Autor:  maluch [ Pt sty 07, 2011 6:22 pm ]
Tytuł: 

zephyr napisał(a):
ekspozycje z Zawratu na Świnice są czasem spore ale jakoś ich nie odczuwałem

Mam dokładnie takie same odczucie. Z tej trasy zapamiętałem jedynie piękne widoki. Pytałem jakiś czas temu żonę o jej odczucia z tego odcinka (jest raczej strachliwa) jedyne co jej to fakt, że jest niska i czasem brakowało kilku centymetrów by spokojnie postawić gdzieś nogę. Także chyba nie jest tam tak źle.

Autor:  DTH [ Pt sty 07, 2011 6:55 pm ]
Tytuł: 

rav1980 napisał(a):
Tak sobie pomyślałem, żeby czuć się bezpieczniej na Orlej Perci może zakupić sobie do autoasekuracji lonżę i uprząż biodrową , by móc podpinać się do klamr i łańcuchów. Co "stara gwardia" na ten mój pomysł - czy to jest dobre rozwiązanie, kto z forumowiczów z tego korzystał w Tatrach ?
To nie jest najlepszy pomysł. Więcej zachodu z zapinaniem, przepinaniem niz faktycznego zabezpieczenia - łańcuchy są za krótkie i więcej stracisz czasu na wpięcie się niż będziesz po nich iść, przy drabinkach nie ma jak się wpiąć (w poszczególne szczebelki?). A w lecie, przy naporze turystów będziesz tylko robić korki i stwarzać niebezpieczeństwo dla ludzi, którzy będą chceili Cię omijać.


W zeszłym roku widziałem jak jakiś artysta wpuścił dziecko z lonżą na łańcuchy na Świnicy. Skończyło się na wielkim zatorze i całej chmarze ludzi, którzy próbowali minąć dzielnego brzdąca idąc omijając łańcuchy. O ile tam było to jeszcze bezpieczne w innych miejscach takie już być nie musi.

Autor:  ///goska/// [ Pt sty 07, 2011 7:09 pm ]
Tytuł: 

To chyba faktycznie zły pomysł. Zamiast chwycić się mocno łańcuchów i iść dalej, całą uwagę skupia się na przepinaniu.
Poza tym naprawdę wkurzające jest, jak się idzie za taką osobą. A jak ludzie będą Cię próbować wymijać, to o wypadek łatwiej niż w normalnych warunkach.

Autor:  DTH [ Pt sty 07, 2011 7:31 pm ]
Tytuł: 

Zwłaszcza, że ludzie naprawdę potrafią wyłączyć myślenie - po kilkoro łapią się jednego łańcucha, szarpią nim, trzęsą kiedy jeszcze inne osoby nie zeszły. Omijają na różne dziwne sposoby, a jeszcze jak napotkają kogoś kto ewidentnie stwarza zatory może nie być za przyjemnie. Szczerze powiedziawszy sam bym się wkurzył gdyby ktoś w jakimś wąskim gardle zaczął się mocować z lążą (co nie znaczy, że bym zaczął go zaraz spychać w przepaść :twisted: ).

Autor:  Mazio [ So sty 08, 2011 7:56 am ]
Tytuł: 

Nie przejmuj sie. Jesli zestaw ferratowy da Ci komfort psychiczny to go uzyj. I nie zwracaj uwagi na malkontentow. Przepinanie to przeciez chwila moment. Najlepiej wyjdz po prostu bardzo wczesnie.

Autor:  DTH [ So sty 08, 2011 2:03 pm ]
Tytuł: 

własnie przez takich, którzy nie zwracają uwagi na innych na szlaku sytuacja w środku sezonu wygląda tak a nie inaczej.

Autor:  Mazio [ So sty 08, 2011 2:13 pm ]
Tytuł: 

Cos Ci sie pomerdalo. Nie pisalem o niezwracaniu uwagi na innych, a na malkontentow. Jakos przepinanie sie nie przeszkadza nikomu na feratach wiec i tu mozna wykazac odrobine cierpliwosci. A sytuacja wyglada tak, a nie inaczej glownie ze wzgledu na popularnosc szlaku - bedac na Orlej nie widzialem ludzi uzywajacych lonzy, a zatory i tak sie robia.

Autor:  comb [ So sty 08, 2011 2:25 pm ]
Tytuł: 

DTH: wszystko jest względne. Kiedy pierwszy raz przechodziłem odcinek Kozia Przełęcz - Kozi Wierch, przed zejściem z Kozich Czubów wkurzałem się, że muszę czekać na gości wpinających się w łańcuchy. Chwilę później w jednym miejscu sam żałowałem, że nie mam takiego sprzętu :lol:.

rav1980: Jeśli dobrze kojarzę z innego wątku, to będziesz startować z Murowańca, więc możesz wyjść wcześnie rano. W tym roku w środku sezonu (sierpień) byłem na Zawracie o 9 i pierwsze zatory napotkałem dopiero za Kozim.
Sam nie używałem takiego zestawu, nie jestem pewien jak będzie się spisywać z niedostosowanymi do tego celu łańcuchami, via ferrata to jednak nie jest. Tym niemniej zgadzam się z Maziem, że może warto tego użyć jeśli daje komfort psychiczny. Przynajmniej w niektórych miejscach (wspomniane zejście na Kozią Przełęcz Wyżnią, trawers Buczynowych Czub, okolice zaraz za Kozią Przełęczą w stronę Koziego, czy miejscami szlak zejściowy z Koziej Przełęczy do 5tki, może zejście z Małego Koziego i z Skrajnego Granatu w stronę Krzyżnego) nie wstydziłbym się go użyć.

Autor:  dawid91 [ So sty 08, 2011 2:26 pm ]
Tytuł: 

Przecież nie będzie szedł cały czas przypięty do łańcucha . Wpina się jedynie na odcinkach na których nie czuje się najpewniej ,na całej trasie może kilka razy . Jakiś wielkich zatorów nie będzie robił :)

Autor:  DTH [ So sty 08, 2011 2:37 pm ]
Tytuł: 

Właśnie! Zatory robią się pomimo tego, że nikt ich dodatkowo nie potęguje, pomyśl teraz co może się stać gdy ktoś zacznie tam jeszcze bardziej spowalniać. Oczywiście, że lonża jest prosta w obsłudze ale ktoś nieobeznany w jej używaniu i bez pewnych nawyków zawsze będzie sporo wolniejszy od kogoś kto po prostu złapie łańcuch łapami. Mówię Ci, że widziałem już używanie lonży w Tatrach i wiem, że do niczego dobrego to nie prowadzi.

Moim zdaniem więcej pewności siebie i komfortu psychicznego nabywa się przez stopniowe zdobywanie umiejętności górskich na łatwiejszych szlakach, niż uderzanie od razu na jedną z najtrudniejszych tras w Tatrach ze sprzętem do autoasekuracji.

Wiem, że mówiłeś o malkontentach, ale moim zdaniem z takimi też trzeba się liczyć (niestety) bo włąsnie oni stwarzają w górach bardzo duże niebezpieczeństwo, dla samych siebie i dla innych. Na via ferratach nikogo nie dziwi używanie lonży i, że jeden przepina się szybciej inny wolniej. U nas znajdzie się zaraz kozak, który w ogóle nie będzie wiedział co to jest, zobaczy, że gosć go spowalnia i albo znacznie mu wrzucać, albo będzie chciał go ominąć i o nieszczęśćie dużo nie trzeba (uprzedzając - może pociagnąć za sobą kogoś najzupełniej zrównoważonego emocjonalnie :P ).

Natomiast sama idea przerobienia Orlej w prawdziwą via ferratę nie jest nowa i warta rozważenia. Tylko obawiam się, że u nas by się jednak ne sprawdziła.

Autor:  zbych [ So sty 08, 2011 10:21 pm ]
Tytuł: 

DTH napisał(a):
Natomiast sama idea przerobienia Orlej w prawdziwą via ferratę nie jest nowa i warta rozważenia. Tylko obawiam się, że u nas by się jednak ne sprawdziła.

:faint: :faint: :faint: :faint: :faint:
DTH, polecam wątek:
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewto ... start=1590
:twisted:

Autor:  DTH [ So sty 08, 2011 11:12 pm ]
Tytuł: 

tak, wiem. Dlatego wspomniałem tylko o tym i nie miałem najmniejszego zamiaru rozpoczynać tutaj dyskusji na ten temat.

Autor:  zephyr [ So sty 08, 2011 11:19 pm ]
Tytuł: 

tak czytam wasze posty i przypomniała mi się sytuacja z zeszłego roku jak szedłem od murowańca na zawrat. Szło dwoje ludzi koleś z laską. Przy zmarzłym stawie patrze co oni robią a Ci zakładają uprzęże i lonże. Ludzie się ich pytają po co to mają a oni, że w alpach to wszyscy tak chodzą :lol: to jest jeszcze nic. Wyszedłem jakieś 5 min za nimi i sobie myślę że trzeba ich wyprzedzić przed łańcuchami bo potem to się będę wlukł za nimi. Tak żeśmy z kumplem przyciśli że ledwo tchu mogłem nabrać. Udało się ich wyprzedzić i potem widziałem ile im czasu zajmowało przepinanie tej lonży a korek się za nimi robił coraz większy. Najgorsze było to że strasznie mnie motyla noga... ich gadka. Całą drogę szli i na cały głos opowiadali do siebie gdzie to oni nie byli, gdzie nie chodzili, wyjezdzali takimi teoriami o wspinaczce, że masakra. Słychać ich chyba było na cały Zawratowy Żleb. Wyprzedziłem ich o dobre 15 min i jak wyszli na zawrat to od razu wszystkim dookoła zaczęli opowiadać jak to się musieli wspinać. Niektórzy to tam pięknie z nich cieszyli.
Już nie wspomnę, że wychodzili w adidasach a miejscami było pół metra śniegu. Jeszcze mieli iść zamiar na Świnicę ale jak przeszli 40metrów od zawratu to trzeba było przejść przez rozmiękłe pole śnieżne. Mieliśmy niezły ubaw jak widzieliśmy ich idących na czworaka. W końcu całe szczęście zrezygnowali, zawrócili i mieli zejść do 5tki. Nie wiem jak by to wyglądało jakby szli dalej jak tam już był lekki hardcor.
Naczytają się później tacy książek i szpanują teoria a faktycznie nie mają o niczym pojęcia. Idę w góry dla relaksu ale przez takich to sie tylko można wkur... znaczy zdenerwować :wink:

Strona 44 z 69 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/