Widziałam tą notkę wczoraj i najbardziej zaniepokoiło mnie ostatnie zdanie "Do wypadku by nie doszło, gdyby turyści podczas burzy nie kontynuowali wejścia na Giewont"...Tak się cały czas zastanawiam,przecież nie był tam sam i logika podpowiada,że nie naraziłby drugiej osoby i siebie na tak duże ryzyko,burze w górach są bardzo niebezpieczne-dlaczego nie zawrócili???

czy już byli na tym odcinku jednokierunkowym,że nie bardzo było jak zawrócić

Bo z tego co pamiętam to ostatnie podejście jest jednokierunkowe i osobne jest wejście i zejście,bo tam zawsze były gigantyczne kolejki do wejścia. Nie mogę uwierzyć,że to się akurat jemu przydarzyło,bo z tego co wiem, to w przeszłości trochę chodził po Tatrach.