Pozwólcie, że i ja dołącze poezję ( brzmi poważnie i dostojnie

). Wiersz ten napisała córka koleżanki z pracy, bardzo zdolna licealistka z Żywca. Dzieło oparte jest na dramatycznych faktach

.
Panie i Panowie
"Górskie opowieści"
Dawno temu, w mglisty ranek
Grzesiu z grupą członków klubu,
Postanowił ruszyć w góry.
Choć na niebie były chmury,
Wszyscy dzielnie wyruszyli
I nie tracąc ani chwili,
Wsiedli hardo do busika.
Pan kierowca dostał bzika!
Tutaj dziurka i tam dziurka,
Duża góra, mała górka-
A kierowca sunie dalej.
Zgrywa twardo Schumachera,
Pasażerów poniewiera,
Silnik zniszczył, gaz naciska,
Z tyłu sypią się wyzwiska,
W końcu bus się zatrzymuje.
Każdy prędko wyskakuje
I szybciutko rusza w góry.
Omijamy drzewa, krzaki,
Szczyty oraz górskie szlaki,
Gdzieś po drodze leżą śmieci,
Wiatrołomy po zamieci,
Las zniszczony jest przez burzę,
Liście drzew pną się ku górze,
Obcowanie wprost naturą
Daje urok groźnym górom.
Cała droga pełna przygód,
Pozbawiona wszelkich wygód.
Tak nam mija czas wędrówki,
Pod nogami widzę mrówki,
Aż tu nagle-wielka ściana,
Łańcuchami ozdabiana.
Wszyscy gały wytrzeszczają,
Pełne strachu oczy mają,
Lecz przeszkoda choć olbrzymia,
To "ZDOBYWCÓW" nie zatrzyma!
Najpierw schodzi męska grupa.
W razie czego-złapią trupa
A następnie jedna pani,
Która (mówiąc miedzy nami)
Momentalnie cała zbladła
Jakby grzybów się najadła.
Stawia pierwszy drżący krok,
Przed oczami widzi mrok,
Całe ciało z galarety,
Krzyczy: OCH! ACH! ECH! O RETY!!!
A na dole, trzech rycerzy,
Patrzy-i oczom nie wierzy!
Cóż za poza! I wygięcia!
Zaczynają robić zdjęcia
Klisza w końcu się skończyła,
Pani jeszcze raz zawyła,
Widząc w grupie "chęć pomocy",
Nazbierała sporo mocy,
Lęk straszliwy przełamała
I przeszkodę pokonała!
Wszyscy dalej robią zdjęcia,
Następują trzy ujęcia,
Zamówione dla "Newsweeka"
I "Kroniki" i "Dziennika".
Potem fotka drogi, skały
By wspomnienia pozostały.
Tak więc całą drogę w góry,
Nie zniszczyły czarne chmury,
Bo z prawdziwym gentelmanem
Podróż nie jest utrapieniem.
Główna "bohaterka" wydarzeń już nie uczęszcza z nami w góry

. Choć po trasach typu Kasprowy - ... - Kozi Wierch lub Rohacze do napisania byłby o niej tylko nekrolog ...
Dramat ten miał miejsce w tym roku, w czerwcu, podczas zejścia Akademicką Percią z Babiej Góry. Nie byłem wtedy z nimi, ale wiarygodni świadkowie potwierdzili popisy tejże pani magister. Przy okazji walne myślą życiową

. Jak ktoś jest nadętym, tępym bufonem ( jak powyższa; pracuje tam gdzie ja, mam nieprzyjemność ją znać ) góry pokażą mu miejsce w szeregu ( w mniej lub bardziej brutalny sposób ). Amen.