Jakże jestem szczęśliwa, że udało mi się po raz pierwszy w tym roku zakosztować przyjemności jaką jest wędrowanie po Tatrach!!! Czas ten przypadł na ostatni tydzień lipca ( pogoda dopisała jak najbardziej).Od razu po przybyciu do Zakopanego traska aklimatyzacyjna na Kopieniec i Nosal, a wieczorem Dolinką ku Dziurze.Drugiego dnia Dolinka Białego na Sarnia Skałkę ( i na tym miała sie wyprawa zakończyc ze względów pogodowych, ale sie przejaśniło i poszlismy jeszcze do Przełęczy Kondrackiej, a z niej na Kopę i do Przełęczy pod Kopą Kondracką ( tu zaczęło wiać potwornie i niebo zaciągnęło sie chmurami), a stąd juz zeszlismy do schroniska na Hali Kondratowej i dalej do Kuźnic i pieszo do Zakopanego. Po tej wyprawie wysiadło mi prawe kolano i następnego dnia mogłam juz tylko maszerować do Morskiego Oka z zabandażowanym kolanem

Ale po dniu przerwy ostatnia lipcowa wycieczka: z Kuźnic na Kasprowy ( monotonny ten szlak...) i dalej przez Beskid i Skrajną Turnię na Świnicę (przeraziła mnie wetknięta na szczycie między skały puszka po sardynkach...) i ta sama droga spowrotem do Kuźnic. Na lipiec to było juz wszystko, ale od razu została podjęta decyzja o powtórnym wyjeździe w Tatry we wrześniu
Tak też sie stało, że drugiego września góry ponownie przywitały nas słoneczną pogodą:) I znowu pierwszego dnia Nosal, drugiego Kościelec, trzeciego Dolina Kościeliska i Jaskinia Mylna, czwartego z Palenicy do Morskiego i na Rysy (wspaniale!!!) i tą sama droga powrót, piaty dzien pod znakiem lenistwa

Następna wyprawa od Palenicy do Wodogrzmotów i stamtąd Doliną Roztoki do Pięciu Stawów i żołtym na Przełęcz Krzyżne, a dalej na Skrajny Granat ( pierwszy szlak, który mnie wystraszył porządnie aż trzęsły mi się nogi

, chyba własną śmierc na nim przezyłam, ale warto było:) ), i ze Skrajnego do Hali Gąsienicowej i do Kuźnic. Kolejny dzień to tez lenistwo pospolite z małym spacerkiem do Strążyskiej. I dnia ostatniego z Kuźnic Jaworzynką do Gąsienicowej, niebieskim na Zawrat i z zawratu na Świnicę, zejście przez Liliowe do Hali Gąsienicowej i do Kuźnic. I to w tym sezonie koniec moich górskich wycieczek

Ale za rok z pewnością tam wrócę,pewnie nawet wcześniej niż za rok:)