mpik napisał(a):
jednak wzrost bezpieczeństwa turystów nie poprawimy poprzez takie działania. Owszem, być może Chłopek zrobi się łatwiejszy (bardziej dostępny), ale w ogólnej skali bezpieczeństwa na szlakach nie będzie to miało wymiernego znaczenia. I fakt że ktoś gdzieś miał wypadek, czy nawet zginął, nie jest dla mnie jednoznacznym sygnałem ze w to miejsce należy od razu dołożyć kawałek żelaza.
Sam wypadek jeszcze nie, ale w połączeniu z opinią wielu ludzi daje nazwijmy to "materiał do analizy". Pojęcia nie mam jak zapadają takie decyzje w TOPR, ale z mojego punktu widzenia sprawa jest ewidentna, o niebezpieczeństwie tego odcinka decydją trzy rzeczy
- obiektywnie dość wysokie trudności, które na dość krótkim odcinku wyceniłbym jednak na 0+.
- ekspozycja
- nachylenie zbocza w kierunku ekspozycji (!)
Przebieg wspomnianego wypadku potwierdza moje wyobrażenia. Dla porównania słynny łańcuszek na granatach nie zaliczył chyba nawet jednego wypadku śmiertelnego. Tam jest owej przepaści kilka metrów więc nawet odpadnięcie ma spore szanse skończyc się ogólnymi potłuczeniami, a to co innego niż śmierć.
mpik napisał(a):
Kłóciłbym się także ze stwierdzeniem co do najtrudniejszego miejsca.
Masz prawo. To przy tak niedużych różnicach kwestia dość indywidualna.
mpik napisał(a):
Reasumując za Twoim tokiem myślenia, nie jestem za opcjami B ani C. I faktycznie najbardziej pasuje mi A, ale przed nicnierobieniem chyba co bym jeszcze zrobił...

Tak poczytałem pewien poboczny wątek i muszę się zgodzić z twoim adwersarzem - piszesz czasem jakimiś niejasnymi aluzjami co czyni rzeczową rozmowę trochę trudną. jeśli napiszesz co takiego byś konkretnie zrobił to będę w stanie się do tego ustosunkować. Co do opcji a -
nic nie robienia, no tak właśnie obecnie jest że jak narazie TOPR nic na tym odcinku nie robi (chociaż nie wiem, bo mnie tam od dawna nie było), natomiast ciekaw jestem co zrobi rodzina kolejnej ofiary tego odcinka. Oczywiście ja ze swej strony nie obwiniałbym TOPR'u z tego powodu, bo wiem jak ciężką sprawą jest owo "wyważenie" za i przeciw dokładania klamer. Jednak TOPR jest powołany właśnie do owego dokładania lub nie dokładania. Zasadą powinno być że jak już nie wiadomo co robić, to przynajmniej należy robić to co nakazuje "tradycja". Akurat te łańcuchy i klamry na szlakach to taka "tradycja" Tatr, mająca swoją rację i trzeba by mieć wyraźny powód i uzasadnienie, by zmieniać tradycyjne "metody".