Czasem mam wrażenie, że "z drugiej strony" siedzą - i piszą - osoby, które zatrzymały się w rozwoju...
Kaytek napisał(a):
Nie wyolbrzymiaj problemu. Napisałeś, że imię i nazwisko nie podlegają ochronie - to poprawiłem Cię, że prawo nakazuje je chronić.
Prawo nakazuje je chronić. 100% racji.
Komu chronić - i przed czym?
Leży przede mną książka wyjść. Na parapecie w jadalni schroniska (to przykład - nie pytajcie się w którym to schronisku, bo naprawdę nie o to chodzi).
0. wybieram się na spacer na Mięgusza.
1. wiem, że dla mojego własnego bezpieczeństwa powinienem wpisać w nią te informacje, o których było wcześniej (mimo, że mam telefon satelitarny z ogólnowszechświatowym zasięgiem, a w zeszłym tygodniu z ręką w kieszeni wbiegłem na Matternhorn w przerwie internetowej dyskusji n/t bezpieczeństwa w górach... - żart taki)
2. wiem, że służby zarządzające danym miejscem - jeśli spotkają mnie poza szlakiem turystycznym ogólnie dostępnym - na podstawie owego wpisu będą weryfikowały moje "prawo" do przebywania poza tym szlakiem.
Dlaczego przyjmuję założenie - że taki wpis - dobrowolny i świadomy - z mojej strony będzie - jak to ktoś napisał powyżej:
Cytuj:
łamaniem prawa w zakresie ochrony danych osobowych
?
Przez kogo łamaniem?
Przeze mnie?
Przez tego, kto ową książkę wyłożył?
Przez tego, kto - w oparciu o ów wpis - będzie ewentualnie weryfikował moje "prawo" do wędrowania poza turystycznym szlakiem???
Odnoszę wrażenie, że znakomita większość moich kontr-dyskutantów nie pamięta czasów, gdy rzeczona książka była pod stałą kontrolą dyżurującego w każdym schronisku ratownika GOPR. I - dla ułatwienia, zwłaszcza wpisywania planowanych wejść - "siłą ususu" zaczęto ją umieszczać w łatwiej dostępnych miejscach.
Wolf_II napisał(a):
tylko ktośwygra sprawe cywilną i odszkodowanie z tytułu poniesionych strat na skutek niewłaściwej ochrony jego danych.
przytocz jeden przykład takich "strat" - teoretyczny oczywiście (przypomnę: w zeszycie generalnie jest wpis, że Jan Kowalski planował wejście na Mnicha - Drogą Klasyczną - w dniu takim, a takim, w czasie takim, a takim (i z czasem alarmowym takim, a takim))
w jaki sposób takie dane można właściwie/albo niewłaściwie - przetworzyć, wykorzystać - by narazić kogoś na straty...
Wolf_II napisał(a):
Ilości powodów dla których dla jednoski może być szkodliwe odnalezienie po kilku tygodniach informacji o tym, że "działał" gdzieś w górach jest bardzo wiele ....
Użycie słowa "ilość" sugeruje, że tych powodów nie da się zliczyć. Wymień choć jeden...
pozdrawiam
gb
ps
gwoli uzupełnienia: te moje "pomysły" alternatywnego działania proszę traktować jako żarty... Nie oznaczałem ich emotikonami, licząc na odrobinę inteligencji u czytających...
pps
wracam jeszcze - na chwilę - do przykładu z biletem/miejscówką kupowaną "on line". czy ktoś z Szanownych Kolegów - sprawdzał co i w jaki sposób dzieje się z informacjami, które wprowadzacie do internetowej bazy danych podczas zakupu takiego biletu?
W jaki sposób niszczycie (być może niszczarką do dokumentów) wykorzystany - i wydrukowany - bilet, na którym widnieje nazwisko osoby korzystającej z tego biletu? A w jaki sposób "niszczycie" plik z biletem, jeśli go nie drukowaliście, a jedynie prezentowaliście konduktorowi na monitorze smartfona? "Historia" zakupu takiego biletu zapewne przechowywana jest w kilku bazach danych...
