Jechałem na wschód słońca na Bukowiński Wierch, który zaliczany jest do Diademu Polskich Gór. Góra taka poważna, że nie prowadzi na nią żaden szlak turystyczny, a jedynie kilka dróg którymi rolnicy dojeżdżają do pól z trzech okolicznych wsi. 950 m n.p.m. drzewa na szczycie, pomyślałem, że może być zabawne podejść do takiego wyzwania na poważnie i wybrać się na wschód słońca do lasu, a jakby do tego jeszcze padało to już w ogóle wyjście jedyne w swoim stylu.
Po drodze zastanawiałem się czy nie zmienić planów i nie jechać jednak na Ćwilin, albo coś widokowego, niebo w miarę czyste, księżyc świecił tak jasno, że czołówki nawet nie brałem z samochodu. Ok 3:30 ruszam w pola, robiąc grań lasu i trawers łąki, widoki takie, że zdjęcia robię bez opamiętania, wydawało mi się, że nawet K2 dostrzegłem.
Buty przemoczone, krążę po lesie, muchy atakują z góry, krowie placki z dołu, dostrzegam w końcu maszt przekaźnikowy. Zamiast w Bukowina-Osiedle, zatrzymałem się w Harkabuzie, przez co dołożyłem sobie trochę błądzenia. Kiedy docieram na szczyt jestem mega pozytywnie zaskoczony. Otwiera się przede mną panorama nie tylko na kilka szczytów Beskidu Wyspowego, ale również na Sądecki, Gorce, Pieniny, całe Tatry, a między drzewami dostrzegam nawet Wielkiego Chocza i Babią Górę. Ten mało wybity i znany szczyt był nazywany przez K.I. Sosnowskiego „Pępkiem świata”, z takimi widokami może być:)
Reszta to już podziwianie spektaklu jaki prezentuje słońce i dwóch lisów biegających kilkadziesiąt metrów ode mnie.

Takie niepozorne wzniesienie wyciągnęło mnie dzisiaj o 1:40 z łóżka

Szczyt Bukowińskiego Wierchu

Po lewej Luboń Wielki

Słońce szybko schowało się za chmury

Coraz jaśniej nad Tatrami

Warto było dla takich widoków zrywać się w środku nocy

Widoki na zejściu
_________________
A ja dalej jeżdżę walcem, choćby pod wałek trafić miał cały świat.
http://summitate.wordpress.com/