Eh... Świat się kończy! Kiler drugi raz w roku w góry pojechał... i to nie jest jego ostatnie słowo!
Co może chcieć Madness robić? Każdy ma jakąś obsesję. Motyka!
W tamtym roku byłem na Pośredniej z Terinki, teraz byłem na Kopie i Lodowym z Terinki, no to trzeba było coś zmienić. Durny z Terinki.
Grzesiek zareklamował, ze droga ma być ładna i lita. W WHPie stało, ze miejscami IV. Dlatego też zaczęły się dywagacje na temat tego jaką linę bierzemy. Idea była taka, ze drzemy na lotnej/żywca i miejscami się asekurujemy. Dlatego padł pomysł, że bierzemy dwie 30. Nawet jakoś tak majaczył pomysł o jednej 30... No ale ja stwierdziłem, ze najbezpieczniej będzie jednak wziąć jedną połówkę 50. Złoży się na pół i pójdzie na lotnej, rozdzielać można, jak coś to się skróci. Oczywiście realia zrewidowały nasze pomysły, ale decyzja okazała się nad wyraz dobra.
Tym razem do Terinki było 2:40, czyli 5 minut mniej. Pewnie jedna połówka liny i mniej sprzętu... Kondycję mam dramatyczną. Tak w ogóle to ostatnio próbowałem wejść w moje ślubne spodnie i się okazało, ze ni uja. Na wadze moze jest z kilo więcej, gramu tłuszczu nie ma na tym brzuchu, a spodni zapiąć nie mogę. Jak patrzę w lustro, to coś faktycznie odstaje. Jakby szambo jelita wyebało. Muszę zacząć ćwiczyć. Tak se mówię cały czas. Że kobieta się starzeje to wiedziałem, ale żeby facet... To już przesada.
Droga startuje środkową odnogą Durnej Grani. Jest to rodzaj stromego dość filara. Ładnie to wygląda. z Terinki jest blisko, więc o tyle jest lepiej niż ostatnio. Natomiast drogi jest na prawdę kupa!
Na zdjęciu poniżej widać całą naszą drogę. Od lewej widać filar połowicznie oświetlony i dalej za spiętrzeniem grań z wybitną turnią i Durnym na samym koncu. Chyba z pincet metrów przewyższenia.

Na miejscu okazuje się, że na filarze trudności nie są punktowe. Madness po pierwszych 25 metrach wkłada buty wspinaczkowe, po kolejnych rozwiązujemy się i postanawiamy iść na jednej żyle 50 m. Idą więc kolejne 50m dobrej czwórki. Jest bardzo lito, tak, ze miejscami są problemy z asekuracją.

Dalej jest prosty odcinek i znowu wyciąg dobrej czwórki. Na kolejnym nic się nie dzieje. Rozwiązujemy się więc i dymamy. Jeszcze kawał do szczytu. Madness mówił mi, ze teraz taki prosty teren do II. Czytam jednak opis i stoją tam jakieś trójki.


Przed strzelistą turnią robią się schody. Nam się nie chce wiązać, więc kombinujemy. Madness znajduje jakiś kominek na lewo. Komin puszcza, ale jedno miejsce jest, że tak to ujme mocne. Robię go w pełnym i absolutnym skupieniu.
Dalej jest dymanie. Mimo wszystko teren ładny. Lity.


Droga łączy się z Granią Durny Łomica w miejscu rozpoczęcia drugiego zjazdu. Tutaj trzeb pokonać kawałeczek prostej dwójki i jest szczyt. Jestem tutaj trzeci raz. Tym razem chcę wejsć na Durną Igłę. Niestety mam dość wrażeń na dziś i odpuszczam sobie wejście dwójkowe i po pięciu krokach na prawo wbijam się w jedynkową opcję i nią włażę na szczyt gdzie już czeka na mnie Madness, który wlazł tam tą dwójką.


Zejście przypomina mi, ze turystycznie Durny jest raczej tym trudniejszym ze szczytów. Natomiast od przełęczy robi się już niezwykle prosto. Właściwie jak po sznurku schodzimy do doliny.
Na dole na parkingu na szybie znajdujemy coś takiego:

Czy mógłby ktoś to przetłumaczyć?
Fajna, spokojna wycieczka. Nieco krótsza niz ostatnia czasowo. Trzeba planować kolejny wypad. Madness podrzuci jeszcze jakies foty.