Sytuacja w tym roku ciężka, nie wiedziałam jak będzie z wyjazdami, jak się w pracy ułoży, więc w górach spędziłam tylko biedne 4 dni, jak dla mnie to masakrycznie mało.
Pewna byłam, że w sierpniu będzie już normalniej, bezpieczniej, a tu początek lipca był chyba najlepszy, w siepniu już masakra.
Nie przepadam za Roztoczem, nie odwiedzałam moich rejonów od ponad 20 lat, dla mnie istnieją tylko Tatry, a w dodatku wolę Tatry Słowackie.
Postanowiłam jednak wraz z mamą i pieskiem spędzić tydzień w Krasnobrodzie, gdzie nie byłam ponad 20 lat. Bez samochodu w tym roku z psem nie bardzo gdzieś w bardziej widokowe miejsca. A tu na tyle blisko, niecałe 30 km, że śmiało można było taryfą, a cena chyba niższa niż na Palenicę z Zakopanego.
Byłam mocno na nie, założyłam z góry, że to nie miejsce dla zakochanej w górach. Nie poczytałam nic, gdzie można by iść, postanowiłam iść na żywioł. Zwiedzanie muzeum, kościołów, czy innego tego typu przybytków totalnie mnie nie interesuje. Chciałam być blisko przyrody, tak jak w górach. Szukałam gór wszędzie.
Krasnobród jest uzdrowiskiem. I na to miano zasługuje. Bo rzeczywiście powietrze jest tam super, doskonale się oddycha, nawet moja mama, mająca problemy ze zdrowiem, czuła się tam świetnie. Mnie również to powietrze dobrze zrobiło.
Zdecydowałyśmy się z mamą na domek, bo to najbezpieczniej. Ośrodek, w jakim byłyśmy, dla mnie super, choć i krzywdzące opinie się pojawiają. Niesłusznie. W domku była cały czas ciepła woda, pełen węzeł sanitarny, a to dla mnie wystarczające. I jeszcze aneks kuchenny, czyli wrzątek do herbaty cały czas. Więcej mi nie potrzeba. Nie było TV, nie było zasięgu w mojej sieci, nie było wifi i to kolejny plus, tym bardziej, że wszelkich kompów, telefonów miałam po dziurki w nosie. Mały komp zabrany po to, aby sprawdzać pogodę, aby w lesie nie złapała burza. Aby to zrobić, musiałam wyjść kawałek za ośrodek

Życie turystyczne koncentruje się wokół zalewu. Można pływać, można na łódkach. Ja wolałam chodzić. Dookoła zalewu chodziłam codziennie.



Na tablicy informacyjnej wypatrzyłam 3 ścieżki spacerowe.
Jedna właśnie wokół zalewu.

Kolejna to do Kaplicy Św. Rocha. (będę się posiłkować linkami z netu)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaplica_% ... snobrodzieOd Zalewu prowadził tam szlak czerwony, robiło się pętelkę. Około 3 godzin spacerku. Na szlakach byłam praktycznie cały czas sama. Czasami mijałam jakiś turystów, częściej na rowerach, bo szlaki rowerowe są tam gęste. Zdarzało się błądzić, ale póki widziałam jakiś kolor na drzewie, to wiedziałam, że jestem na szlaku.
Ten szlak przemierzałam kilka razy, szczególnie jak na 12 godzinę pokazywali burze. Od 8-9 rano dało radę. Zawsze jednak wychodziłam w innym miejscu.





Na czasie?

Bo szlak do Rocha łączy się, ze ścieżką Krasnobrodzkie Wąwozy. Co ja się ich naszukałam. Trafiłam przypadkiem, jak się okazało i tak chyba wszystkich nie zaliczyłam




cdn...