Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Cz lip 16, 2026 6:53 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt lip 11, 2025 6:34 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część I - Osnica (1363 m)

Sobota bardzo ładna. Wykorzystujemy ją do odwiedzenia Małej Fatry.
Zaczynamy w przysiółku Biela. Można stąd zrobić fajne kółko, ale nikt tak nie chodzi.
Wielki Rozsutec na wprost.

Obrazek

Poranek jest lekko rześki. Słońce mocno operuje. Tędy będziemy wracać, grzbiet nawet nie ma swojej nazwy...

Obrazek

Po lewej Osnica.

Obrazek

Poranne chmurki, które Ukochana określa jako sraczka.

Obrazek

Po osiągnięciu przełęczy ruszamy na Osnicę.

Obrazek

Stoh z boku.

Obrazek

Stoh w całej okazałości.

Obrazek

Biedronka na oście.

Obrazek

Stoch i Rozsutec z Osnicy. Pośrodku w oddali Sokolie.

Obrazek

Dość przepaścisto z drugiej strony.

Obrazek

Małe skałki na Osnicy.

Obrazek

Tobek na skałkach.

Obrazek

Widok na południe.

Obrazek

Ukochana na szczycie.

Obrazek

Osnica to moja ulubiona góra w Małej Fatrze. Cicha, spokojna z pięknymi widokami.

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt lip 11, 2025 6:34 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część II - Veľký Rozsutec (1609 m)

Schodzimy z Osnicy i stajemy przed daniem głównym :)

Obrazek

Pojawiają się ludzie, sporo ludzi.
Za plecami Stoh.

Obrazek

Pokazuję Ukochanej igłę pod samym szczytem, wspominając, że Tobi ma na niej zdjęcie. "To teraz już nie musi mieć" - Ukochana komentuje.

Obrazek

Szlak od razu pnie się ostro w górę, nie ma żartów nawet w leśnej części.

Obrazek

A potem skały. Fajna szczelina.

Obrazek

Po drodze mamy kwiatki.

Obrazek

I stwory z horroru.

Obrazek

W zasadzie zaczyna się wspinanie, trudniejsze niż na Krywań, który mam na świeżo w pamięci.

Obrazek

Tobi dobrze się bawi w takim terenie.

Obrazek

Pomyka sobie w przodzie wzbudzając ogólną sensację.

Obrazek

Ukochana też dobrze się bawi, ale sensacji nie wzbudza.

Obrazek

Ostatnie metry, trochę zakorkowane.

Obrazek

Tobi znowu wyszedł na tą igłę, ale Ukochana nie była zła.

Obrazek

Okolice szczytu.

Obrazek

Piękne widoczki. Na Sokolie i Boboty.

Obrazek

Na Osnicę.

Obrazek

Prosto w dół.

Obrazek

Pora na sesje szczytowe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sielanka :)

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt lip 11, 2025 6:38 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część III - Malý Rozsutec (1343 m)

Rozpoczynamy zejście z Wielkiego Rozsutca. Początkowo szlak przechodzi przez jego kilka wierzchołków.

Obrazek

Widok na Mały Rozsutec. Dość niepozorny z perspektywy wielkiego.

Obrazek

Wydaje się że traci się znacznie więcej wysokości, niż podchodząc z drugiej strony. W rzeczywistości jest odwrotnie. To pewnie dlatego, że tu jest kilka podejść na zejściu i wypłaszczeń.

Obrazek

Biela. Widać nawet nasze autko.

Obrazek

Stoimy pod Małym. Szlak jest dobrze widoczny, to ta zacieniona szczelina idąca od środka ukośnie w prawo w górę. Robi wrażenie.

Obrazek

Podejście jest krótkie, ale bardzo strome.

Obrazek

Obrazek

Tak, jest znacznie trudniejsze niż na Wielki Rozsutec.

Obrazek

Biedny piesek. Klamry i łańcuchy mu tylko przeszkadzają.

Obrazek

Szczytujemy! :)
Widok na Wielkiego.

Obrazek

W oddali Wielki Chocz.

Obrazek

Widok na szlak zejściowy z drugiej strony. Też bardzo ciekawy.

Obrazek

Pokazałem Tobiemu. Akurat ten w sam raz dla piesków. Dla ludzi mniej, bo się wszystko sypie. Kiedyś wychodziliśmy tędy z Ukochaną, jak jeszcze nie było sztucznych ułatwień i zastanawialiśmy się, czy zejście jest możliwe. Wydawało się, że nie. Teraz z ułatwieniami już tak.

Obrazek

Pora wracać i zejść tą samą drogą co wychodziliśmy. Tobi jest przerażony!!!
Chociaż nie, wcale nie jest.

Obrazek

Dalej schodzimy czerwonym szlakiem przez nienazwany grzbiet na Príslop nad Bielou.
Sporo miejsc widokowych: Osnica, Stoh, Rozsutec.

Obrazek

Dużo bardzo stromych zejść w lesie.

Obrazek

Trochę skałek.

Obrazek

Meldujemy się na przełęczy.

Obrazek

Pozostało zejść pozaszlakowo na dół. Wioski nie widać, ale ona tam jest :)

Obrazek

Taka to była wycieczka - bardzo przyjemny klasyk w Małej Fatrze :)

THE END

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz lip 17, 2025 9:48 am 
Kombatant

Dołączył(a): Pn gru 05, 2011 12:08 am
Posty: 648
Lokalizacja: 110 km
Bardzo fajna pętla. Bardzo fajna relacja.

W czerwcu tego roku pierwszy raz odwiedziłem MF = oba Rozsutce startując z Białego Potoku. Mała Fatra mnie nieźle wciągnęła. Wielokrotnie na mapach szukałem już kolejnych tras (kółeczek i pętelek).

P.S. To pasmo jest bardzo fotogeniczne.
Jeśli możesz podeślij link do innych waszych wypraw.

_________________
http://wokolkominainietylko.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz lip 17, 2025 4:13 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Tak na szybko masz takie 3.
Niestety starsze relacja z picasy się potraciły.

viewtopic.php?f=11&t=21582
viewtopic.php?f=11&t=20497
viewtopic.php?f=11&t=21474

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 27, 2025 10:43 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część IV - Doliną Branicy na główną grań MF

Fajnie było na Rozsutcach, więc postanowiliśmy powrócić w Małą Fatrę. Parkujemy u wlotu Doliny Branicy na całkowicie pustym parkingu, na razie wciąż bezpłatnym. Zza Sokolie wyłania się słońce. Zapowiada się piękny dzień.

Obrazek

Poranek jeszcze ciut rześki, ale tego dnia mają już być upały.

Obrazek

Najpierw idziemy doliną.

Obrazek

Następnie szlak prowadzi na grzbiet pomiędzy dolinami Wielkiej i Małej Branicy.

Obrazek

Zaczynają się widoki. Mnie najbardziej podoba się pustka, jest tu tylko ścieżka wśród traw.

Obrazek

Czuć jak mocno operuje słońce, a wiele podejść jeszcze przed nami.

Obrazek

Póki co idzie całkiem sprawnie.

Obrazek

Ostatni odcinek leśny.

Obrazek

Zdobywamy sobie z Tobim dodatkową górkę na północ od przełęczy Sedlo na koni (1170 m).

Obrazek

Fajne z niej widoki na oba Krywanie, a Ukochana odpoczywa w dole.

Obrazek

Baraniarky, przed które mamy zamiar schodzić. Spora górka jak na podejście na zejściu...

Obrazek

Wychodzimy ponad piętro lasu.

Obrazek

Przed nami Hole (1466 m).

Obrazek

Widok wstecz.

Obrazek

Veľký Kriváň (1708 m)

Obrazek

Malý Kriváň (1667 m)

Obrazek

Unikalny kolor skał.

Obrazek

W końcu osiągamy grzbiet - Koniarky (1535 m)
Jest całkiem gorąco, Tobi szuka cienia. Na tej wycieczce mieliśmy dla niego wodę ;)

Obrazek

Na Wielkim Krywaniu tłumy ludzi. Do tego momentu byliśmy całkowicie sami na szlaku, nikogo nie spotkaliśmy.

Obrazek

Mały Krywań mniej oblężony - jest dalej od stacji kolejki.

Obrazek

Ruszamy pięknym małofatrzańskim grzbietem w kierunku Wielkiego Krywania.

Obrazek

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 27, 2025 10:44 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część V - Wielki Krywań i cudowna wędrówka grzbietami MF

Rozpoczynamy najfajniejszą część wycieczki. Po w miarę "płaskim" terenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pekelník (1609 m).

Obrazek

Widok wstecz, widać "dodatkową" górkę, którą zdobyłem na podejściu.

Obrazek

Obrazek

Drobne skałki.

Obrazek

Szczyt - Wielki Krywań!!!

Obrazek

Schodzimy w stronę kolejki dalej sycąc oczy klasycznymi małofatrzańskimi widokami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W nagrodę robimy sobie drobną przyjemność w bufecie.

Obrazek

Następnie szlakiem niebieskim wracamy na wysokość grzbietu, którym mamy zamiar schodzić.

Obrazek

Na szlaku tym są absolutne pustki. wszyscy ludzie chodzą tak samo - kolejką do góry i na Krywań.

Obrazek

Ukochanej się podoba. Szczególnie dlatego, że ten szlak jest naprawdę po płaskim.

Obrazek

Od samego rana uświadamiałem Ukochaną, że na zejściu będziemy mieli 4 podejścia. Na Kraviarske (1361 m), Žitné (1265 m), Baraniarky (1270 m) i Sokolie (1171 m). Wygląda jak stopniowe wytracanie wysokości, w rzeczywistości są to głębokie zejścia i spore wyjścia w górę.

Obrazek

Pierwsze podejście idzie sprawnie.

Obrazek

Jest pięknie.

Obrazek

Ukochana zasuwa w górę jak kozica.

Obrazek

Krótki relaks na szczycie.

Obrazek

Pędzimy dalej.

Obrazek

Kolejna przełęcz i kolejne podejście - Žitné.

Obrazek

Krótkie, ale strome.

Obrazek

Kolejna przełęcz i kolejne podejście - Baraniarky.

Obrazek

Tym razem długie, skaliste.

Obrazek

Tobiemu się podoba.

Obrazek

Osiągamy szczyt. Jest pięknie.

Obrazek

Niestety Ukochanej już się nie podoba. Nie ma ochoty podziwiać widoków. Pada w cieniu i oświadcza, że to koniec.

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sie 27, 2025 10:46 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część VI - dramat w MF

Ukochana stwierdziła, że się przegrzała i musi odpocząć dłużej. Faktycznie na południowych stokach podejściowych pod każdą z górek, które pokonywaliśmy panował okropny upał. Spoglądałem w Dolinę Branicy, na końcu której było auto. Niby nie daleko... a tak daleko w obecnej sytuacji. Można zaobserwować ciekawe zjawisko ogromnego spadku przejrzystości powietrza. Zrobiło się wręcz gęsto.

Obrazek

Po godzinnym odpoczynku przystąpiliśmy do zejścia, a miało ono aż 354 metry w pionie. Na szczęście nogi jako tako funkcjonowały.

Obrazek

Zastanawiałem się co zrobić na przełęczy Príslop. Można było zejść niebieskim szlakiem, ale co dalej. To był najdłuższy wariant, ale najbezpieczniejszy. Mógłbym się skoczyć po auto, a Ukochana by czekała w Terchowej. Korciło mnie wyzwanie zejścia bezszlakowo do Doliny Branicy, sam bym pewnie ten wariant wybrał, jako najkrótszy i całkiem ciekawy. Ukochana jednak na autopilocie rozpoczęła podejście pod Sokolie.

Obrazek

Było już chłodniej i całkiem ładnie. Mieliśmy jednak bardzo słabe tempo.

Obrazek

Tak wygląda bezszlakowe zejście do Doliny Branicy. Wielka niewiadoma. Z wyczerpaną Ukochaną może lepiej nie ryzykować takich atrakcji.

Obrazek

Sokolie ogólnie piękne jest.

Obrazek

Od poprzednich pagórków odróżnia je to, że nie jest to stożkowa górka do pokonania, tylko w długi pofałdowany grzbiet, który trzeba przejść.

Obrazek

Ale cudownie piękny, szczególnie w porze zachodu.

Obrazek

Słoneczko robiło fajne kolorki, a my mieliśmy znaczne obsuwy względem tabliczek.

Obrazek

Stromo było.

Obrazek

Podziwiałem widoki.

Obrazek

Obrazek

Zejście Doliną Obšívanka karkołomne. Ukochana strasznie klęła.

Obrazek

Potem w ogóle było strasznie.

Obrazek

Przepaście.

Obrazek

I wciąż jakieś drobne podejścia. Wydawało się to nie mieć końca. Już prawie ciemno.

Obrazek

Pamiętam, że jak szliśmy tędy 11 lat temu, to obiecywałem sobie powrócić i poświęcić cały dzień na samo Sokolie. Przez ten czas zapomniałem jak tu jest. Teraz sobie przypomniałem i utwierdziłem, że muszę tu jeszcze powrócić, o ile uda się przeżyć dzisiejsze zejście.

Obrazek

Jakoś się udało. Końcowy odcinek to łąkowy żółty szlak, który miał być pokonywany przy zachodzącym słońcu. Ale byliśmy 2 godziny za późno. Pod koniec nie było już nawet szarówki. Osada Mažgutovci.

Obrazek

Hotel Branica. Znak, że jednak dotrzemy do auta. Jest 22.

Obrazek

W domu jesteśmy przed 1 w nocy. Ukochana ogłasza koniec swojej górskiej kariery, że niby z mojej winy.
Optycznie trasa wydawała się nie taka bardzo długa. Dopiero teraz sprawdzam dystans. 25 km - tego się spodziewałem. Przewyższeń 1900 metrów - sporo. No ale w końcu Wielki Krywań powinien mieć więcej podejść niż zwykły Krywań w Tatrach ;)
Wycieczka w starym stylu. Kiedyś każda trasa była "źle" zaplanowana ;)

THE END

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 05, 2025 10:00 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część VII - zemsta na Obšívance

Ostatnio jak wracaliśmy Obšívanką o zmierzchu, to Ukochana zapowiedziała, że jej noga nigdy więcej tu nie postanie. Minął miesiąc, kobieta zmienną jest. Idziemy się zemścić na tym miejscu. Będziemy tam trzeci raz i tym razem mamy zamiar się nie spieszyć i zeksplorować wszystko co się da.
Parkujemy tam gdzie ostatnio i idziemy dołem wzdłuż grzbietu Sokolia, żółtym szlakiem.

Obrazek

Łączki - tak czułem, że fajne. Po ciemku nie było tego widać ;)

Obrazek

Poranek z rosą.

Obrazek

Obrazek

Wstępujemy do Obšívanki.

Obrazek

Dolina jest tak wąska, że słońce pewnie operuje tu godzinę dziennie.

Obrazek

Skały robią wrażenie - Veľká Sokolia veža.

Obrazek

Szlak idzie najpierw dnem, a potem skręca w lewo, ostro pod górę. Są tu takie metalowe schodki, na które Ukochana strasznie klęła ostatnio, że niby łatwo się potknąć. Natomiast wychodzi się fajnie.

Obrazek

Szlak wije się jak wąż, ciężko wytyczyć drogę w górę. Tu miejsce przepaściste. Ukochana jest spokojna - ma dobrą asekurację.

Obrazek

Dobra asekuracja.

Obrazek

Zgodnie z obietnicą zaglądamy na każdy punkt widokowy.

Obrazek

A widoki są.

Obrazek

Veľká Sokolia veža z góry. Akurat są na czubku wspinacze.

Obrazek

Widok w dół, jesteśmy akurat dokładnie nad szlakiem. Widzicie turystę w czerwonym polarze (taka kropka w zasadzie)?

Obrazek

Terchová.

Obrazek

I wydawać by się mogło, ze jesteśmy gdzieś na górze, a nie prawda. Nad nami dalej praktycznie pionowe skały do samego nieba. Jak zwykle w takim momencie zastanawiam się, czy można stanąć tam na czubku. Jak myślicie? ;)

Obrazek

Szlak robi cuda, ostre podejścia i ostre zejścia. Wszystko po to, aby dojść tam, gdzie puszcza do góry.

Obrazek

Kolejny punkt widokowy. Ukochana widzi tu dwie głowy. Jeszcze tego nie wiedziałem jak robiłem to zdjęcie, ale ta po lewej to czubek tej skały z przedostatniego zdjęcia.

Obrazek

Podpuściłem Ukochaną, żeby poszła do tych głów i poszła... Choć tylko do prawej, lewa miała być niedostępna.

Obrazek

A to już ja na tej lewej jestem. Okazało się, że da się.

Obrazek

I namawiam Ukochaną, żeby też zdobyła... Trzeba się przedzierać przez kosówki i trochę wspinać.

Obrazek

Udało się. Widać jak duma rozpiera :)

Obrazek

A ja wypatrzyłem, że dalej jest jeszcze kolejna skała, którą można zdobyć...

Obrazek

Próbuję i widzę, że będzie sukces.

Obrazek

Stoję na niej. A Ukochana wciąż tam gdzie poprzednio. Widzicie ją?

Obrazek

Fajne tu widoki na Rozsutce.

Obrazek

Ciekawe czy Wielkiego dałoby się zdobyć pozaszlakowo... jakbym widział przecinkę w kosówce...

Obrazek

Pode mną Veľká Sokolia veža.

Obrazek

Namawiam Ukochaną, żeby przyszła do mnie. Choć Tobi pokazuje jej drogę, słyszę, że się nie da. Postanawiam zejść do niej i motywować mocniej. Udaje się, jesteśmy oboje na najbardziej wysuniętej skałce.

Obrazek

A wszystko to dla zdjęć, dla lajków.

Obrazek

Jeszcze widoczek na Terchową.

Obrazek

I wracamy do szlaku.

Obrazek

Jest super!!! Bardzo nam się podoba.
Obšívanka i Sokolie wydają się za mało jak na całodniową wycieczkę. Jednak z takim zwiedzaniem wszystkiego już widać, że nie zostanie nam zbyt wiele czasu. Problemem jest jeszcze woda. Poranek był lekko rześki, ale w środku dnia zrobiło się upalnie. W skałach nigdzie nie było wody, ani kropelki. Tobi już jedzie na rezerwie, a nie mamy nic dla niego. W ogóle mamy takie jesienne ilości, czyli może braknąć i dla nas. Na szczęście jak pakowałem plecak stwierdziłem, że wezmę dodatkowe 0,5 l. mocno rozwodnionego soku bananowego. Tym napoiliśmy Tobka. Cały czas liczyłem, że na Sokolie znajdzie jakąś kałużę, zagłębienie w skale, czy w pniu drzewa. Jak to będzie... czas pokaże.

C.D.N.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 05, 2025 10:02 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2410
Część VIII - nie do końca całkowity sukces na Sokolie

Doszliśmy do głównego grzbietu Sokolia. Na początek troszkę cofnęliśmy się niebieskim szlakiem aby zobaczyć pobliskie punkty widokowe. Idziemy przez miejsce z drabinką, które Ukochana wspomina z pierwszego wyjazdu. Miałem się tu źle zachować: zamiast jej pomóc, to robiłem zdjęcia. A teraz zachowuję się już poprawnie: dalej robię zdjęcia, ale już nie trzeba pomagać ;)

Obrazek

Pierwsze miejsce widokowe to taka półeczka na pionowej skale. Widok całkiem fajny, tylko miejsca mało, mieści się tylko jedna osoba.

Obrazek

Tak to wygląda, Ukochana do półeczki nie doszła - to ten kamień wystający, 2 metry dalej. Teren trochę pochyły, a pod nogami 100 metrowa pionowa przepaść. Trzeba dojść na kamień, bo inaczej drzewa zasłaniają. Ja wchodziłem 3x, bo obiektyw zmieniałem, bateria mi się akurat rozładowała, a plecak zostawiłem wcześniej, aby nie przeszkadzał. Nie wiem z jakich powodów, jak Ukochana zobaczyła tą przepaść z bliska, to strasznie mnie zwyzywała od idiotów.

Obrazek

Okazało się, że dużo lepszy punkt widokowy jest na tej skale u samej góry.

Obrazek

Obrazek

Tylko skała jest spora, kilkadziesiąt metrów wysokości. Wyjście spoko... gorzej z zejściem.

Obrazek

Potem wróciliśmy do szlaku i wędrowaliśmy sobie na Sokolie. Trzeba przyznać, że jest kawałek i wciąż jeszcze podchodzi się w górę.

Obrazek

W końcu dotarliśmy na Sokolie. Wody po drodze nie było. Tobi wypił nam całą butelkę soku. Dobrze, że ją wziąłem. Nam też się picie kończyło, ale upał już zelżał, poza tym zostało tylko zejście.

Obrazek

Trochę widoczków - Veľká lúka.

Obrazek

Idziemy dalej, wychodząc na kulminacje grzbietu, które szlak omija.

Obrazek

Widok na Chleb.

Obrazek

Widok w dół na boczną dolinkę, którą można by dojść do Doliny Branicy, ale tak nie planowałem.

Obrazek

Tędy planowałem, grzbietem przez niższy wierzchołek Sokolia. W tym miejscu, jak Ukochana zobaczyła, co jeszcze przed nami, stwierdziła, że mamy mało czasu i koniec z eksploracją wszystkiego, idziemy w dół, bo to jest Mała Fatra i ona chce mieć godzinę w zapasie. Byłem dumny, że Ukochana mądrze gada. To dobry plan, bo nawet jak będziemy godzinkę wcześniej na dole, to wrócimy do auta przez łączkowy widokowy grzbiet zamiast asfaltem i zobaczymy fajny zachód słońca.

Obrazek

Tak więc tych skałek już nie zdobywamy, nad czym trochę boleję, ale cóż, następnym razem,

Obrazek

Tu już chyba był przymrozek. Początek kolorków.

Obrazek

Idziemy szlakiem, a w miejscu gdzie skręca ostro w lewo w dół, my trzymamy się dalej grzbietu. Akurat tutaj leżą dwa pnie, które prosto ominąć, ale Ukochana już zaczyna krakać, że będą powalone drzewa i utkniemy.

Obrazek

Na mapie jest ścieżka grzbietowa, ale w terenie słabo to wygląda.

Obrazek

No i Ukochana wykrakała...

Obrazek

No kto by się spodziewał, że tak tu będzie. Pełne zaskoczenie, miała być ścieżka. Reklamacja! Trzeba walczyć.

Obrazek

Docieramy na niższy szczyt Sokolia. To trudne miejsce. Zejście z niego jest bardzo strome w każdą stronę, a trzeba wycelować tak, żeby trafić na łagodniejszy długi grzbiet.

Obrazek

Próbuję wycelować. Czy Ukochana wygląda na przerażoną?

Obrazek

Miała być polanka i jest. Czyli wycelowałem dobrze. Od tej polanki miała być ścieżka w dół.

Obrazek

Powiedzmy, że jest. Mocno w dół, ale patrząc na boki dziękuję Bogu, że trafiliśmy w ten grzbiecik.

Obrazek

Strasznie się dłuży.

Obrazek

W końcu dochodzimy do ścieżki, która już występuje w terenie i łagodnie sprowadza nas na dno doliny. Zachód słońca mamy właśnie tutaj. Nie ma godziny w zapasie, wręcz przeciwnie. Dobrze, że odpuściliśmy te skałki u góry.

Obrazek

Wracamy do auta, grzecznie asfaltem. Wszystko kończy się dobrze, chociaż niewiele brakło, żeby znowu była dupaka ;)

Obrazek

Obšívanka i Sokolie są SUPER! Na mapie wyglądają niepozornie, ale jak widać dnia może zabraknąć, żeby je porządnie obejrzeć. Szlaki schodzą tylko w stronę Terchowej, więc aby robić je od Branicy, trzeba opracować jakieś pozaszlaki. Dla mnie to dodatkowa atrakcja. Ukochana zadowolona, mówi, że dobrze zaplanowałem. Co ciekawe następnego dnia poczuliśmy trudy tej wycieczki, sporo mięśni bolało. Takie eksplorowanie jest męczące.

THE END

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL