Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Śr lut 21, 2024 7:16 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt sty 13, 2023 12:00 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1499
Dzień dobry,

wspaniały był to rok, nie zapomnę go nigdy. Wprawdzie jak dotąd nie robiłem rocznych (górskich) podsumowań (ani na forum, ani w ogóle), ale podobno - jak to mówili w "M jak miłość" - zawsze musi być ten pierwszy raz. Zresztą mniejsza o to. Istotnym czynnikiem motywującym mnie do sporządzenia podsumowania był w dużej mierze fakt, że mój 2022 był bardzo słaby pod względem górskim, a zatem podsumowanie powinno być krótkie, zwięzłe i pozbawione ryzyka znacznej utraty cennego czasu osób postronnych (bo mój to i tak tracę ciągle na jakieś głupoty). Postanowiłem uwzględnić tutaj tylko dni spędzone na wycieczkach górskich, bez tych rowerowych czy długich wybiegań po mieście. Z bólem serca musiałem niestety przyjąć, ze pasmo Pagórów Jaworznickich nie jest jednak pasmem górskim, choć z góry zastrzegam, iż zrobiłem to tylko na potrzeby niniejszego podsumowania i uważam, że przedmiotowa kwestia absolutnie nie może zostać uznana za definitywnie rozstrzygniętą.

0. 1 stycznia - 14 maja

W tym czasie nie byłem w górach ani razu. Już w styczniu przypałętała mi się głupia kontuzja, w efekcie czego miałem niemal czteromiesięczną przerwę od biegania. Starałem się to sobie zastępować treningami domowymi, dłuższymi spacerami po mieście, no i przede wszystkim – wycieczkami rowerowymi, dzięki którym dotarłem do paru ciekawych, a dawno nieodwiedzanych miejsc.

Obrazek

Obrazek


1. 15 maja: BB Straconka - Czupel - BB Straconka

Pierwszą wycieczkę górską (od razu też biegową) zaaplikowałem sobie dopiero 15 maja i to trochę przez przypadek. Kontuzja dalej nie była do końca wyleczona, byłem akurat u rodziców w Bielsku, w planie miałem jedynie szybki spacer na Magurkę Wilkowicką i powrót. W trakcie spaceru minęło mnie kilku biegaczy i pomyślałem sobie: „Może by jednak spróbować...?” Był to ok. 6 km wycieczki, zmieniłem sobie w zegarku tryb z „turystyki pieszej” na „biegi przełajowe” :eye: i ruszyłem. Nie było najgorzej, doleciałem na Czupel, gdzie pogadałem trochę z napotkanymi biegaczami, w drodze powrotnej jakaś para turystów zaproponowała, że mi zrobi zdjęcie (nie bezinteresownie – w zamian za przysługę ja również musiałem im zdjęcie wykonać) i wróciłem na obiad. Wprawdzie po powrocie do domu noga zaczęła mnie trochę boleć i miałem już myśli, że jednak za wcześnie spróbowałem, ale co tam, będzie co ma być.

Obrazek


2. 29 maja: Bystra – Kozia Góra - Szyndzielnia - Klimczok – Błatnia – Wapienica – Szyndzielnia - Bystra

W następnym tygodniu wyszedłem dwa razy na krótkie próby truchtania. Były względnie obiecujące, więc uznałem, że w kolejnym tygodniu spróbuję nieco zwiększyć kilometraż. Akurat tak się złożyło, że 29 maja natrafiła się okazja, żeby pobiegać trochę w górach, więc nie namyślając się za długo zwiększyłem ten kilometraż trochę nadmiernie – zważyszy, że dopiero co miałem cztery miesiące przerwy. Zakwasy utrzymywały się przez kolejnych kilka dni.

Obrazek

3. 5 czerwca : Bystra – Kozia Góra - Szyndzielnia – Klimczok – Szczyrk – Klimczok – Bystra

Ciąg dalszy przypominania sobie biegania po górkach i okolic masywu Klimczoka w róznych konfiguracjach.

Obrazek

4. 16 czerwca: Bystra – Kozia Góra - Szyndzielnia – Wapienica - Błatnia – Klimczok – Bystra

Jak wyżej. Cięzki to był trening, odwodniłem się konkretnie. Rzadko na takich wycieczkach korzystam ze schronisk, ale tym razem na Błatniej kupiłem sobie dodatkową wodę plus izotonik i posiedziałem na ławeczce z 20 minut, bo już miałem dosyć.

5. 25 czerwca: Lipowa Ostre – Skrzyczne – Barania Góra – Lipowa Ostre

Moje ulubione okolice w Beskidzie Śląskim. Tym razem uświadomiły mi, że ciągle jestem daleko od czegoś, co kiedyś bym nazwał „formą” (kanapowca, ale jednak). Na zbiegu trochę popitoiłem trasę i zamiast obniżać się fajnym, autostradowym pozaszlakiem wpakowałem się w jakieś zarośnięte koryto rzeczne.

Obrazek

6. 2 lipca: Bieg Marduły

Jako że biegałem już od ponad miesiąca, postanowiłem sprawdzić się w zawodach, w rywalizacji z czołówką polskich górali :eye: No ok, prawda jest taka, że na bieg zapisałem się w lutym, kiedy nie miałem pojęcia, że przerwa w bieganiu tak mi się przedłuży, potem miałem sprzedać pakiet na bieg, ale ciągle wylatywało mi to z głowy, a kiedy już rozpocząłem treningi to stwierdziłem, że co mi tam, mogę sobie spokojnie to przetruchtać treningowo (tym bardziej, że bardzo lubię ten bieg i atmosferę z nim związaną – zawsze też stanowi on dla nas część fajnego, rodzinnego weekendu). Takie też było założenie – bez żyłowania się, na luzie, podziwiam widoki i cieszę się biegiem.

Krótko o biegu: problem pojawił się już na samym początku, bo stając na starcie, po przetruchtaniu przed 6 rano dwukilometrowej trasy z kwatery, byłem w zasadzie kompletnie mokry. Końcówka czerwca i początek lipca przyniósł wyjątkowo gorące i parne dni; 2 lipca był akurat już tym pierwszym chłodniejszym, ale duchota była przeokrutna, a dla mnie to najgorsza możliwa pogoda. Pierwsze trzy kilometry biegu (z Krupówek do Tamy pod Nosalem) to niby „płaski” asfalt, ale w rzeczywistości już na tych 3 km jest ponad 120 m przewyższenia (czyli więcej niż np. na całej trasie półmaratonu w Dąbrowie Górniczej). Kiedy po pierwszym kilometrze, przebiegniętym spokojnym 5:01 zobaczyłem, że zegarek pokazuje mi puls z nadgarstka powyżej 180 (wiadomo, niedokładny, wg moich szacunków zazwyczaj zawyżony o ok. 10-12, ale jednak rzadko kiedy osiągam taką wartość), trochę się zaniepokoiłem. Zwolniłem, drugi km pokonałem w 5:21, a zegarek pokazał średnie tętno 187 :eye: Na trzecim kilometrze oddychałem już rękawami i tylko czekałem, żeby zaczęło się w końcu to podejście na Nosal - żebym mógł sobie wreszcie odpocząć :eye: Potem już względnie odżyłem, toczyłem się jako tako, Nosal, zbieg do Kuźnic, Murowaniec, Karb, znowu zbieg. Podejście pod Przełęcz Świnicką mnie trochę wymęczyło, wpadł kilometr w grubo ponad 20 min :eye: Na zwykłych turystycznych wycieczkach zdarzało mi się wyłazić tam szybciej, ale co tam, zdrowie najważniejsze. Zbieg z Kasprowego też jakiś taki mało komfortowy, dopiero ostatnie kilometry za Myślenickimi Turniami łapię po ok. 4:30 - rok wcześniej dużo lepiej mi się tam zasuwało, ale trudno się dziwić. Szybko pod Kalatówki, odcinek Drogą nad Reglami i w końcu ostatnie kilometry Doliną Białego. Tam zaczynam łapać właściwy rytm i ponownie wpadają kilometry w okolicy 4:30, chyba wreszcie się rozgrzałem :lol: Biegnę sam, nikogo nie widzę przed sobą, nikogo nie dostrzegam też za mną. Już po wylocie z doliny zauważam jakiegoś biegacza i zapala się lampka rywalizacji :eye: Cisnę ile fabryka dała i próbuję go dogonić. Myślałem, że powalczy - tym bardziej, że jacyś kibice (chyba jego znajomi) zaczęli do niego krzyczeć, że za chwilę może stracić jedno miejsce w klasyfikacji open :eye: Wyprzedziłem go tuż przed samym Parkiem Miejskim, a on tylko machnął ręką. W trakcie tych ostatnich sekund rywalizacji zdałem sobie nagle sprawę z absurdu sytuacji i nawet zacząłem z tego śmiać. Ostatni kilometr leciałem wg zegarka średnim tempem 3:43... xD

Od początku biegu wyglądałem niewyraźnie.

Obrazek

Obrazek


Generalnie bieg (jak się zresztą później okazało – był to mój jedyny zorganizowany bieg w tym roku) oceniam bardzo pozytywnie. Fajna przygoda, dobry trening w pięknych okolicznościach przyrody, najbardziej wymagający wariant Marduły, w dodatku w ciepłym lipcu (w ostatnich latach zawody były organizowane w pierwszy weekend czerwca, w 2022 dokonano zmiany na pierwszy weekend lipca). Cel pod nazwą: „minimum przyzwoitości” czyli czas poniżej 5 godzin udało się spokojnie osiągnąć, zresztą poniżej 4h 45 min też udało się zejść. Wprawdzie rok wcześniej było szybciej o ok. 50 min, ale raz, że okoliczności były nieco inne (choć wtedy też dość krótko się przygotowywałem- po kontuzji, ale przerwa nie była tak długa), a dwa - trasa była nieco krótsza ze względu na warunki.

Udało się nawet załapać na jakąś sekundę fimiku z biegu, w dodatku z fragmentu, gdzie coś tam biegłem:
https://fb.watch/hVBQnV56Vd/

7. 9 lipca: BB Straconka – Bujakowski Groń – BB Straconka

Tydzień po Mardule robię sobie wybieganko w Beskidzie Małym, zdobywając przy okazji pozaszlakowy szczyt leżący kawałeczek obok popularnego szlaku na Hrobaczą Łąkę. 21,56 km, 827 m sumy przewyższeń i w końcu jakieś „normalne” średnie tempo (6:33).

8. 26 sierpnia: Jaszczurówka-Bory – Nosal – Jaszczurówka-Bory

Wycieczka familijna, pierwszy dzień 11-dniowego pobytu w stolicy polskich Tatr. Czas wycieczki brutto: 5 godzin z hakiem, w tym pluskanie się w potoku Bystra. Udało się zdobyć piękny szczyt należący do Korony Tatr.

Obrazek

9. 26 sierpnia: Jaszczurówka-Bory – Giewont – Jaszczurówka-Bory

Druga wycieczka tego samego dnia. Zostawiam rodzinkę na kwaterze i biegnę na Giewont na zachód słońca. Niestety ze względu na zamglony obiektyw w komórce zdjęcia nie za bardzo mi wyszły.

Obrazek

10. 27 sierpnia: Jaszczurówka-Bory – Dolina Olczyska – Jaszczurówka-Bory

Wycieczka familijna. Był plan na więcej, ale trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. A poza tym mądry wycof ujmy nie przynosi.

11. 27 sierpnia: Jaszczurówka-Bory- Kopieniec Wielki – Jaszczurówka-Bory

Schemat jak dnia poprzedniego. Tym razem ze względu na zapowiadaną burzę biegnę trochę wcześniej niż na zachód słońca. W drodze powrotnej wpadam (no niemal) z impetem na pięknego jelenia, który wystraszył się chyba bardziej ode mnie. Stał sobie, ot tak po prostu, na środku szlaku, tuż za zakrętem, no jeleń jeden.

Obrazek

12. 29 sierpnia: Jaszczurówka-Bory – Nosal – Kościelec – Jaszczurówka-Bory

Biegnę na zachód słońca na Kościelec, zahaczając wcześniej o Nosal, przypominając sobie przy okazji pozaszlakową trasę stokiem narciarskim.

Obrazek

13. 30 sierpnia: Jaszczurówka-Bory- Murowaniec – Cyrhla - Jaszczurówka-Bory

Wycieczka familijna. Przy okazji przypomniałem sobie fantastyczną trasę poboczem pomiędzy Cyrhlą a Jaszczurówką. Nie polecam.

14. 1 września: Jaszczurówka-Bory – Zawrat – Krzyżne i okolice – Krzyżne – Jaszczurówka-Bory

Wycieczka na Orlą w nieco wydłużonym wariancie (przy czym to wydłużenie w obie strony zajęło mi niemal tyle samo czasu co sama Orla). Przyjemne 31km i 2700 sumy przewyższeń. Na szczęście całą trasę towarzyszyła mi rewelacyjna przejrzystość powietrza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

15. 3 września: Jaszczurówka-Bory – Krzyżne – WBT - Kozi Wierch – Zadni Granat – Jaszczurówka-Bory

Wypad na Orlą z kolegą, któremu brakowało kilku szlaków do skompletowania wszystkich w polskich Tatrach. Stąd nieco nietypowy wariant – najpierw z Krzyżnego na Kozi Wierch, a potem zawracamy w kierunku Granatów, żeby zejść zielonym szlakiem. Przy okazji wyszedłem sobie na obie Buczynowe Turnie i Orlą Basztę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


16. 5 września: Jaszczurówka-Bory – Liliowe – Szpiglasowy Wierch – Morskie Oko – Cyrhla – Jaszczurówka-Bory

Fajna, prawie 40-kilometrowa wycieczka. Pierwotnie planowałem wracać ze Szpiglasowej do Pięciu Stawów, ale akurat był remont szlaku. Uznałem zatem, że co jak co, ale przepisów to ja łamać nie będę. Musiałem się uwijać, bo żona też miała w tym dniu w planie swoją własną solową wycieczkę, już po moim powrocie i przejęciu opieki nad dziećmi (zrealizowała). No i ponownie udało się doświadczyć piękna wspaniałej tatrzańskiej promenady łączącej Cyrhlę z Jaszczurówką. Tyle dobrze, że kapitalne widoki na grani, dzięki – ponownie – świetnej przejrzystości powietrza, zrekompensowały wszelkie niedogodności.

Obrazek

Obrazek


17. 29 września: Chochołowska Parking – Chochołowska Schronisko i okolice – Grześ – Chochołowska Parking

Takie tam w Zachodnich.

Obrazek

Obrazek

18. 16 października: Bystra – Kozia Góra - Szyndzielnia - Klimczok – Błatnia – Wapienica – Szyndzielnia - Bystra

Powtórka wycieczki nr 2 (z 29 maja). Chciałem zobaczyć jaki progres zanotowałem na przestrzeni tych kilku miesięcy. No i okazało się, że progres owszem, jest, ale przy moim tzw. „treningu” jest on raczej znikomy :eye:

Obrazek

19. 30 października: Jaworzyna – Jagnięcy - trochę tych trzecich Tatr – Jaworzyna

Miałem plan na więcej, ale warunki słabo pozwalały na dalszą część grani. Ostatecznie zamiast wykorzystać dzień do końca złapałem jakiegoś lenia i uczucie znudzenia górami, wracając dość szybko na parking (jak teraz o tym pomyślę, to aż się dziwię, jak mogłem pozwolić sobie na takie marnotrawstwo).

Obrazek

20. 11 listopada: Kiry – Iwaniacka – Chochołowska – nad Reglami – Kiry. Plus jakieś szczyty.

Pętelka w Zachodnich. Dwie piękne doliny i masa błota, które pokryło moje obuwie praktycznie w całości. Niezależnie od tego jak pozory mogłyby mylić - była to najbardziej ekscytująca wycieczka w 2022. Pętelka, którą zapamiętam na długo.

Obrazek



Rok był, jaki był, ale parę dni temu ku mojemu zdziwieniu otrzymałem od Suunto list gratulacyjny, jakobym był jednym z najbardziej aktywnych członków grupy Suunto w 2022 r. :eye: W dodatku życzą mi wspaniałego 2022 (słownie: dwa tysiące dwudziestego drugiego)... Będzie ciężko raz jeszcze do niego podejść, ale co zrobić, trzeba się cieszyć z małych rzeczy.


Obrazek

No nic, wrzucam jeszcze cyferki z zegarka:

Obrazek

(Wyjaśniam z góry, że ten pretensjonalnie brzmiący „alpinizm” to wycieczka nr 19 – wybrałem ten tryb głównie dlatego, że chciałem sobie przypomnieć, co tam w ogóle w tym wariancie zegarek mi wyświetla :eye: )


A czego pan sobie życzy w 2023? Tego samego co, ekhm... Może jednak parę rzeczy był zmienił. Przede wszystkim bardzo bym prosił o zero kontuzji. No i ostatnio trochę siedzą mi w głowie Alpy (niekoniecznie te wysokie, raczej bardziej te trochę przypominające Tatry, lubię jak w górach jest dużo kolorów). Miałem nawet sen, że pojechałem sobie na jakiś szczyt na jednodniówkę, a szczyt ten bardzo przypominał Łomnicę xD W sumie jak się zastanowić to byłoby to chyba do zrealizowania – 8h jazdy, 8h wycieczka, 8h powrót :eye: Chociaż chyba bardziej sensowne byłoby uderzenie na jakiś wydłużony weekend ... W każdym razie jakby ktoś miał jakieś ciekawe propozycje szczytów w Alpach o trudnościach 0-II (o ile to II to nie ciągiem), w miarę niedaleko od naszej granicy, to chętnie przyjmę z dobrodziejstwem inwentarza ;-)

Poza tym to fajnie by było się znowu trochę powspinać (nawet i powrót na panel byłby spoko). W 2022 kompletnie też zaniedbałem pływanie (swego czasu był to mój główny "sport") – nie przepłynąłem ani metra, ani razu nie byłem na basenie. To trzeba też koniecznie poprawić (tym bardziej, że ostatnio słuchałem fajnego podcastu o m.in. nurkowaniu w wulkanach i mocno mnie to zaintrygowało).

A tak poza tym, to jakbym dostał propozycję, żeby 2023 był podobny do 2022 – to chyba wziąłbym w ciemno. Trzeba kiedyś znaleźć jakiś właściwy balans między życiem rodzinnym, zawodowym i górskim. Ja kiedyś miałem z tym problem, teraz w pełni doceniam to co mam. A poza tym przy niewielkiej liczbie dni w górach szybciej można napisać roczne podsumowanie ;-)

Wszystkiego dobrego w 2023!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sty 13, 2023 10:06 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1490
Lokalizacja: W-wa
Rambubu napisał(a):
6. 5 września: Jaszczurówka-Bory – Liliowe – Szpiglasowy Wierch – Morskie Oko – Cyrhla – Jaszczurówka-Bory
Fajna, prawie 40-kilometrowa wycieczka. (...). Musiałem się uwijać, bo żona też miała w tym dniu w planie swoją własną solową wycieczkę, już po moim powrocie i przejęciu opieki nad dziećmi (zrealizowała).

Sprawdzam: ;)
o której zacząłeś (i o której skończyłeś) te 40 km, że zdążyłeś wrócić po południu?

Cytuj:
Udało się nawet załapać na jakąś sekundę fimiku z biegu, w dodatku z fragmentu, gdzie coś tam biegłem:
https://fb.watch/hVBQnV56Vd/

Poznałam po opasce :-)
już 20 razy pisałam, ale mogę jeszcze raz: uwielbiam takie imprezy, wzruszam się, choć sama nie biegam.

Co do Alp. Jeżdżę tam, ale znam tylko skromniejsze (w porównaniu z Łomnicą) trasy, więc się nie wychylam.

Fajne podsumowanie!

_________________
Nutko moja
https://www.youtube.com/@CarpathianMusicWorld/playlists


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 14, 2023 12:16 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1499
anke napisał(a):
Fajne podsumowanie!


Dziękuję!

anke napisał(a):
o której zacząłeś (i o której skończyłeś) te 40 km


Słusznie, chyba warto to wyjaśnić, bo z tego co napisałem można by faktycznie wnioskować, że wycieczkę zrobiłem jakimś ekspresowym tempem, a wcale tak nie było. Dokładnych godzin już teraz nie pamiętam, zegarek mi pokazuje 8:37 - 15:45, ale nie bardzo mi się to zgadza, bo:

1) czas netto wycieczki mam 7h 8 min (piszę "netto", bo to bez wliczania odpoczynków, a w kilku miejscach się na dłuższą chwilę zatrzymywałem), więc myślę, że w rzeczywistości to było bliżej 8 godzin,
2) patrząc po godzinach wykonania zdjęć to na Szpiglasowym byłem trochę po 14tej, a miałem jeszcze szmat drogi powrotnej. Wprawdzie asfaltem z Morskiego Oka zapierniczałem niektóre kilometry tempem poniżej 4:00, ale myślałem, że odcinek przez Rówień Waksmundzką i Psią Trawkę również pokonam dość szybko, a tutaj się niestety przeliczyłem i trochę dostałem w kość :eye:

Myślę więc, że na kwaterze byłem nie wcześniej niż w okolicach 16.30.

Doprecyzuję też może na czym polegała solowa wycieczka mojej żony ;-) Otóż postanowiła ona sobie, w ramach treningu, jako że byliśmy zakwaterowani dość blisko Nosala, wyleźć na tę piękną górę 10 razy w trakcie naszego pobytu. Projekt może na pierwszy rzut oka nie wydawał się jakoś przesadnie ambitny, natomiast wymagał on pewnej systematyczności. Przy jej braku tworzyły się niestety zaległości, które trzeba było nadrabiać tym intensywniej, im bardziej zbliżał się "deadline", czyli termin naszego powrotu. Tak się akurat składało, że 5 września był ostatnim dniem naszego pobytu, a dalej pozostawały 2 czy 3 (już dokładnie nie pamiętam) Nosale do urobienia.

Tak więc o ile jeszcze w pierwszej części wycieczki specjalnie się nie spieszyłem, tak od ceprostrady trochę przycisnąłem, żeby jednak na spokojnie udało się te Nosale odhaczyć, bo słońce zachodziło jakoś po 19tej. Nie byłem może specjalnie bezpośrednio poganiany, ale ciągle ciążyła mi świadomość, że żona już praktycznie stała w blokach startowych ;-)


A swoją drogą, to kiedy zapytałaś o godziny wycieczki, od razu przypomniała mi się jedna rzecz. Na jednym ze szczytów w okolicy Pięciu Stawów spotkałem samotną wędrowniczkę (była to jedyna osoba, którą spotkałem pomiędzy Przełęczą Liliowe a Szpiglasowym). Nie rozmawialiśmy w ogóle, sprawiała wrażenie lekko speszonej i raczej unikającej kontaktu. Przypuszczam, że mogła się obawiać, iż ze względu na specyfikę terenu mogę żywić względem niej nieco nieprzychylne zamiary :eye: Tak na pierwszy rzut oka bardzo przypominała osobę, którą masz w avatarze. No, w każdym razie na pewno kolor kurtki się zgadza (tak, wiem, w tym momencie zawęziłem krąg poszukiwań do mniej więcej trzech osób chodzących po górach). To nie byłaś przypadkiem Ty?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 14, 2023 9:11 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 10402
Lokalizacja: miasto100mostów
Fajne podsumowanie. Nigdy nie byłem na Nosalu.
Pozdro

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 14, 2023 11:53 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1499
Krabul napisał(a):
Fajne podsumowanie. Nigdy nie byłem na Nosalu.


Dzięki, chętnie wymienię ze 20 "moich" Nosali na którykolwiek pagór z Twojego weekendu w Julijskich :mrgreen:
Również pozdrawiam!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 15, 2023 12:21 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 2156
Mimo kontuzji na początku roku i tak liczby robią wrażenie.
Mam podejrzenia, że tatrzańskie trasy nie opisałeś zbyt dokładnie ;)
A Pagóry Jaworznickie lubimy :)

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 15, 2023 12:42 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1499
sprocket73 napisał(a):
Mimo kontuzji na początku roku i tak liczby robią wrażenie.


Dzięki, niektóre liczby są trochę naciągane, bo np. w ramach "treningu obwodowego" wrzucam sobie wszystkie standardowe treningi core plus rozciąganie czy ew. rolowanie, które niemal zawsze robię po bieganiu.

sprocket73 napisał(a):
A Pagóry Jaworznickie lubimy


No jeden z planów na 2023 to pokonanie w końcu w całości, na jeden raz, czerwonego szlaku dookoła miasta (choćby i na rowerze). Już "zagraniczni" youtuberzy robią z niego relacje, więc wypadałoby w końcu go machnąć ;-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 15, 2023 4:32 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1490
Lokalizacja: W-wa
Rambubu napisał(a):
na tę piękną górę

Niedawno w końcu i ja weszłam, kto jeszcze nie był, niech na Nosala leci szybko, bo fajny. Plan żony świetny. I w ogóle fajnie jest mieć plan i go realizować.

"Speszona" i "unikająca kontaktu"... tak! to mogłabym być ja :wink:, ale przy Pięciu Stawach w tym roku nie byłam. A co do kurtki, to zawiesiłam właśnie oko na kurtce Salewy i nie jest już ona czerwona, idą zmiany.

Jeszcze o Julijskich: byłam 4 razy pod rząd (co już o czymś świadczy), moim zdaniem są trudniejsze od Tatr - mam na myśli turystyczne przejścia, w tym te ubezpieczone. Na awatarze wracam z Jalovca. Piękna góra, byłam na szczycie 3 razy: https://www.summitpost.org/jalovec/151198

_________________
Nutko moja
https://www.youtube.com/@CarpathianMusicWorld/playlists


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 15, 2023 8:12 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1499
anke napisał(a):
nie jest już ona czerwona, idą zmiany


No to zostają dwie osoby. Gdybym chciał zatem odnaleźć wędrowniczkę z 5 września to powinno mi już pójść - nomen omen - gładko :D


anke napisał(a):
Jeszcze o Julijskich: byłam 4 razy pod rząd (co już o czymś świadczy)


Tak, Julijskie to chyba mój główny cel, tym bardziej, że fotografie tamtejszych rejonów naprawdę robią wrażenie, a i na niniejszym forum jest (było?) kilku entuzjastów tego pasma - Saxifraga i Zombi to chyba przez wiele lat regularnie, każdego roku tam jeździli. Myślałem, że czasowo najszybciej byłoby jechać do Austrii, ale miejsca takie jak Hoellental to nie do końca jest to, o co mi chodzi (uwielbiam panoramy składające się z morza szczytów, a jeżeli są to szczyty - dla mnie - kompletnie nieznane to jedynie zwiększa ich atrakcyjność), a w przykładowe Wysokie Taury mapy gugla pokazują mi szacowany czas dłuższy niż do Mojstrany.

Mam ten problem, że nie za bardzo lubię prowadzić, czasem nawet rezygnowałem z tego powodu z wycieczek w Tatry (świadomość tych łącznie kilku godzin spędzonych na Zakopiance i okolicach trochę mnie odstręczała) mimo dobrych warunków pogodowych. Ale życie ucieka, warto byłoby wyjrzeć poza własne podwórko. Zresztą w ostatnim czasie trochę pomaga mi możliwość słuchania w trakcie jazdy różnych materiałów z neta przez bluetooth (youtube, spotify), dzięki czemu jazda nie jest tak nużąca.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sty 15, 2023 10:23 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1490
Lokalizacja: W-wa
W razie czego można i bez samochodu - ja nie mam. Jeździłam pociągami, autobusami, autostopem, a Saxifraga i Zombi także samolotem.
Uwaga, coś sobie przypominam, że komuś na forum nie spodobały się Julijskie, nie pamiętam przyczyny, może poszło o piargi?
Jeśli się zdecydujesz, będę ciekawa, które miejsca wybrałeś.

_________________
Nutko moja
https://www.youtube.com/@CarpathianMusicWorld/playlists


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sty 16, 2023 3:02 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1499
anke napisał(a):
W razie czego można i bez samochodu


Pewnie tak, natomiast w takiej ekspresowej wersji jak ta, którą planuję (typu wyjazd w czwartek, powrót w niedzielę) chyba jednak ten samochód byłby najdogodniejszy.

anke napisał(a):
Jeśli się zdecydujesz, będę ciekawa, które miejsca wybrałeś.


Jak się uda to spróbuję coś skrobnąć. A Jalovec na pewno będzie w planach ;-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL