Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Cz paź 06, 2022 5:58 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3269 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95 ... 109  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 6:36 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 10310
Lokalizacja: miasto100mostów
Wojtku a dlaczego uważasz, że Denis to zatajał? Fronia pisze, że mówił o tym wielokrotnie tylko nikt go nie brał na poważnie.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 6:54 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 09, 2014 2:19 pm
Posty: 3025
Krabul napisał(a):
Wojtku a dlaczego uważasz, że Denis to zatajał? Fronia pisze, że mówił o tym wielokrotnie tylko nikt go nie brał na poważnie.


Jeśli tego nie krył, to ciekawe jak stanowczo to powiedział. Nie jest problemem wyrazić się jasno i precyzyjnie, tak aby żadnych wątpliwości nie było. Nie podejrzewam aby nasi takiej jasnej deklaracji by nie przyjęli do wiadomości.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 7:02 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 13, 2005 2:03 pm
Posty: 10986
Lokalizacja: Poznań
krank1 napisał(a):
Denis zachował się niefajnie nie dlatego, że poszedł sam (bo poszedł ze względu na swój kalendarz, nie miał więcej czasu), ale dlatego, że nie przedstawił wcześniej swego stanowiska. Przecież można to było powiedzieć na początku - "Chłopaki, ja działam tylko do marca bo takie mam zasady. Uważam, że jeśli będzie okno to sporo pomogę i jest szansa na wejście a jeśli nie, to potem radźcie sobie sami"
Tak już na zakończenie.
Problem w tym, że my tego nie wiemy. Nie wiemy co mówił Denis przed wyprawą i w czasie wyprawy. Co mówił Wielicki. Oczywiście poza medialnymi wypowiedziami. Wiemy tylko, że taki pogląd Denis miał od dłuższego czasu więc biorąc go na wyprawę nie brali kota w worku w temacie ram czasowych zimy.
Jak pisał wcześniej grubyilysy. Nie wiadomo czy coś uzgadniali i do czegoś się zobowiązywali w temacie lutego. Sądząc po aferze wygląda na to, że nie.
Dla mnie powinno to wyglądać tak. Krzysztof Wielicki zaprasza Denisa na wyprawę. Denis się zgadza ale mówi, że on chce wejść do końca lutego i chce aby mu udzielono pozwolenia na atak w tym terminie. Wielicki się zgadza. Denis jedzie. Wielicki się nie zgadza Denis nie jedzie.
Widać zabrakło takich konkretów. Denis może myślał, że oni wiedzą i nie będą robić problemów. Oni może myśleli, że Denis tylko tak mówi ale jak przyjdzie co do czego to odpuści ten luty. No i wszyscy się przeliczyli.

Ale też równie dobrze jakby wszystko poszło bardzo dobrze to Denis z Adamam mogli być na szczycie jeszcze w lutym.

Oczywiście teoretycznie Wielicki mógł mu pozwolić na ten atak mówiąc, że jak ci tak zależy to idź. Ale na własną odpowiedzialność. Tylko wtedy posypałyby się na niego gromy polskich Zbychów i milerów, że jak to pozwala wejść na K2 temu ruskowi żerującemu na innych. I podobnego typu bzdury. Wszak wiadomo, że zima należy tylko do Polaków. I tylko Polak z dziada pradziada Piast, w dodatku z katolickiej rodziny od przynajmniej 3 tysięcy lat może tam wejść zimą jako pierwszy. A zwłaszcza na Narodowej Wyprawie. Taki Moro to tylko wypadek przy pracy.

Teraz zostaje tylko czekać na zawodnika, który złapie klimatyzację i będzie miał moc aby towarzyszyć Adamowi.

_________________
Tatrzańskie szlaki


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 7:21 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 18125
Zima według Denisa to okres od 1 grudnia do 28/29 lutego.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 7:31 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 09, 2014 2:19 pm
Posty: 3025
kilerus napisał(a):
Zima według Denisa to okres od 1 grudnia do 28/29 lutego.


Więc napisałem głupoty ...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 7:39 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 29, 2006 3:34 am
Posty: 14492
Lokalizacja: Ząbkowska, róg Brzeskiej
Markiz napisał(a):
est Bielecki i potem długo, długo nic. A Zawada miał do dyspozycji 15 lub 20 "wspaniałych". Jedno i drugie nieprawda.

A właśnie że oba po sporej części prawda :).
Trochę  to koresponduje z niedawno komentowanym tekstem Niemca i Sztaby o "upadku średniej klasy slpinistycznej" ( http://cragmagazine.pl/upadek-alpinisty ... ka-niemca/ ) . A przecież cieżko mieć jednostki wybitne a nie mieć klasy średniej.
Fenomen Bieleckiego to wydolność na dużych wysokościach - tylko i aż tyle. Jest charakterystyczne, że na drodze Schmidtów na Matterhornie w zespole z Bieleckim drogę prowadził głównie Czech, a na ścianie Kinshoferra w przeciwieństwie do Adama wysiada i nie jest w stanie działać, po prostu wysokość i warunki, z tym się chyba jednak trzebva urodzić.
Może nieprawda, że Zawada miał 15 "wspaniałych" ale ówczaesna "klasa średnia" była inna od dzisiejszej, z Kazalnicy zimą zasadniczo nie schodziła. No bo jakieś takie były obyczaje. Łojantami byli w zasadzie słabszymi, bo i sprzęt nie ten i metody treningu stare, ale w razie czego po prostu wbijali haki i ciągneli w ławeczkach biwakując w ścianie. W efekcie groza himalajskiej zimy musiała nie wydawać się już nie taką straszną, jak tylko organizm dawał radę, psycha ciągnęła do góry.

_________________
['''] - Poległym w obronie wolnej Ukrainy.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 7:45 pm 
Swój

Dołączył(a): Śr lis 11, 2015 10:44 pm
Posty: 90
Lokalizacja: Konin
kilerus napisał(a):
Zima według Denisa to okres od 1 grudnia do 28/29 lutego.


- pierwszy przypadek: gość wchodzi na ośmiotysięcznik 2-go grudnia
-drugi przypadek: gość wchodzi na ośmiotysięcznik 2-go marca

w pierwszym przypadku aby wejść na szczyt musiał zaaklimatyzować się, zaporęczować górę, postawić obozy w październiku i listopadzie czyli jesienią
w drugim przypadku aby wejść na szczyt musiał zaaklimatyzować się, zaporęczować górę, postawić obozy w styczniu i w lutym czyli zimą

które wejście odbyło się w trudniejszych warunkach?

w pierwszym przypadku mamy wejście zimowe
w drugim przypadku mamy wejście wiosenne

Wniosek: o dupę roztrzaś ten Denisowy kalendarz!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 8:01 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 09, 2014 2:19 pm
Posty: 3025
końpolski napisał(a):
w pierwszym przypadku mamy wejście zimowe

A Denis nie uważa, że cała akcja musi być w zimie? Żeby zadowolić wszystkich należy działać koniec grudnia, styczeń i luty. I tak pewnie ktoś się z czymś doczepi :lol:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 8:12 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 1:05 pm
Posty: 1693
Z dzisiejszego info TVP można wywnioskować, że Marcin Kaczkan i Maciej Bedrejczuk byli na wysokości 7000 m (bo zawrócili 200 m przed C3). Oczywiście nie nocowali na tej wysokości, ale jakaś tam aklimatyzacja jednak jest.

Z relacji DU wynika, że prawie wyrównał zimowy rekord wysokości na K2 z 2002/2003 r:
Cytuj:
Prognoza pogody na 26 lutego dawała szansę. Nie chciałem na nikogo przenosić odpowiedzialności. Uciekłem potajemnie po śniadaniu. Wspiąłem się na wysokość 6250 m. Z powodu złej pogody schowałem się w namiocie. Następnego dnia byłem na 7200 m i znowu fatalne warunki. Przeczekałem więc do rana. Rozpocząłem wspinanie o 3:30. Istniało niebezpieczeństwo lawinowe - zdradził Urubko.

- Na wysokości 7600 m dopadła mnie burza śnieżna. Spadłem w pięciometrową szczelinę. Sturlałem się tam ze śniegiem. Potrzebowałem cudu, żeby się stamtąd wydostać. Dziękuję ci tato za intuicję. Po kilku godzinach wyszedłem z tego. Pozostało mi tylko schodzić - dodał.

(z https://sportowefakty.wp.pl/alpinizm/740397/magazyn-russian-climb-denis-urubko-jest-dostepny-w-sieci)

_________________
"Ostrożnie, tam przepaść!", Maria Bandrowska, 27 lipca 1914 r.
"Ile razy widziałeś schodzącą lawinę w Tatrach w grudniu?" magis, 2018


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 9:16 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 1415
krank1 napisał(a):
A Denis nie uważa, że cała akcja musi być w zimie?


Nie, nie uważa tak, przytaczając poniższą argumentację:

"Jeżeli wyprawa zaczęła się w sierpniu, a wspinacz wszedł na wierzchołek 1 grudnia, to jest to wejście zimowe. Inna osoba ma prawo, by na przykład zaaklimatyzować się w komorze hiperbarycznej albo na wysokości 7000 m na półkuli południowej, a następnie przylecieć w Himalaje helikopterem i wejść na Cho Oyu od podnóża na wierzchołek w ciągu jednego dnia – 28 (29) lutego. I to także będzie prawdziwie zimowe wejście."

https://www.goryonline.com/denis-urubko ... 973,i.html


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 9:27 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 13, 2005 2:03 pm
Posty: 10986
Lokalizacja: Poznań
Wolf_II napisał(a):
Z dzisiejszego info TVP można wywnioskować, że Marcin Kaczkan i Maciej Bedrejczuk byli na wysokości 7000 m (bo zawrócili 200 m przed C3). Oczywiście nie nocowali na tej wysokości, ale jakaś tam aklimatyzacja jednak jest.

https://wspinanie.pl/2018/02/k2-maciej- ... ok-7000-m/
Cytuj:
O małe podsumowanie wypadu poprosiliśmy Maćka Bedrejczuka:

Byliśmy na 7000 z Marcinem. Pogoda wymagająca. Założyliśmy obóz 2 pod Kominem House’a [ok. 6500 m]. Powyżej Komina uzupełniliśmy brakujące poręcze. Czujemy się bardzo dobrze.

Ostatecznie Maciek i Marcin dotarli do ok. 3/4 wysokości Czarnej Piramidy. Następnie zeszli na noc do obozu 1 i dzisiaj do bazy.

Artur i Marek dotarli wczoraj do obozu 2, gdzie spędzili noc i rano również z powodu fatalnej pogody zaczęli zejście.


Cytuj:
Wiele osób zadaje pytanie o przyszłego partnera Adama Bieleckiego do dalszej akcji na górze i ewentualnego ataku szczytowego. Jest duża szansa, że będzie nim Janusz Gołąb – oto jego dzisiejsza wypowiedź dla tvn24.pl:

Pod jednym warunkiem. Jeśli pogoda pozwoli mi na to, żebym wyszedł do obozu trzeciego na wysokość około 7200-7400 i spędził jedną lub dwie noce. Wtedy będę dostatecznie zaaklimatyzowany, żeby stanąć na wierzchołku. Ja już na K2 byłem latem w 2014 roku. Znam ten teren doskonale, znam swoje możliwości i jest to możliwe. Natomiast przy poprzednich wejściach siedem razy miałem pecha i z tyłu chodziłem, warunki pogodowe spychały mnie z powrotem do bazy. Na siedem wyjść aż pięć było w złej pogodzie.

Cytuj:
Podczas swojej samotnej próby Denis osiągnął wysokość ok. 7600 m, ale z powodu pogarszającej się pogody i widoczności, zagrożenia lawinowego, lodowcowych szczelin (wpadł do jednej z nich na głębokość 5 m – sic!) został zmuszony do powrotu [więcej na http://www.mountain.ru/news/last.php?news_id=20423]. Zgodnie z ustaleniami jutro ma opuścić bazę i udać się w powrotny trekking do Skardu.


https://twitter.com/m_rodak/status/968531591873122305
Cytuj:
Oficjalnie: @AlexTxikon kończy zimową wyprawę. Jutro opuści bazę. 28 lutego kończy się pozwolenie, a do 14 marca nie widać w prognozie odpowiedniego okna pogodowego. "Moim marzeniem było pójście na szczyt, ale góra zdecydowała. Najważniejsze, że wszyscy wrócą bezpieczni"

_________________
Tatrzańskie szlaki


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 10:35 pm 
Stracony

Dołączył(a): Śr wrz 19, 2007 8:59 pm
Posty: 18072
Lokalizacja: Zachodnie Pomorze/Poznań
grubyilysy napisał(a):
Markiz napisał(a):
est Bielecki i potem długo, długo nic. A Zawada miał do dyspozycji 15 lub 20 "wspaniałych". Jedno i drugie nieprawda.

A właśnie że oba po sporej części prawda .


Spora część prawdy to nie jest cała prawda. Ergo, powiedzenie nieprawda też jest uprawnione. Wiem, że to zatrąca na kazuistykę ale co z tego? A poza tym napisałem, że to jest moje odczucie po lekturze tej dyskusji a odczucie z natury rzeczy może nie być obiektywne, nie będę się przy nim upierał.
Co do "piętnastu Wspaniałych" Zawady - no widzisz, ja chodziłem do liceum z jednym znanym himalaistą i zarazem lekarzem wypraw. Był w klasie wyżej i był moim zastępowym w drużynie harcerskiej, Zapewne wiesz już o kogo chodzi. Moje późniejsze kontakty z Nim to zjazdy licealne, było ich sporo. A na zjazdach, to jak na zjazdach. Czasami się gada o takich sprawach, o których nie pisze się w książkach. Ci "Wspaniali" byli rzeczywiście wspaniali ale i też byli zwykłymi ludźmi, czasami z przywarami. Reszta jest milczeniem, i tak za dużo napisałem.
grubyilysy napisał(a):
Jest charakterystyczne, że na drodze Schmidtów na Matterhornie w zespole z Bieleckim drogę prowadził głównie Czech, a na ścianie Kinshoferra w przeciwieństwie do Adama wysiada i nie jest w stanie działać, po prostu wysokość i warunki, z tym się chyba jednak trzebva urodzić.

Wiem, że to co napiszę jest trochę od d.upy, ale zaryzykuje. Włóczyliśmy się raz w kilka osób po Gorcach. W tym jeden znany już podówczas taternik. Na szczycie jednej z górek stał trianguł, ale taki duży, z drabinami. Zaczęliśmy na niego wchodzić. No i ten taternik w pewnej chwili powiedział, p.ierdolę, schodzę i był przy tym taki zielony na twarzy. Już po wszystkim ktoś powiedział - "ty naprawdę się bałeś, ty, który masz wszystkie drogi na Zamarłej na koncie?" A on odpowiedział - "Zamarła się nie trzęsie, a to drewniane k.urestwo się trzęsie, nie lubię tego."

@Krank1 - co do tych terminów zimy. Zacznę od tyłu - Jak letnia olimpiada odbywa się w Australii, to wtedy w Europie jest zima. No i co z tego, ta olimpiada nadal jest letnia. Dla zawodników z półkuli północnej to jest tylko pewne zakłócenie w normalnym cyklu dochodzenia do maksymalnej formy.
W tych rodzajach sportu, w których istnieją Swiatowe i uznawane przez wszystkich federacje to one ustalają zasady. Ścisłe, jak przy skokach narciarskich coś jest nie tak z wymiarami kombinezonu to jest dyskwalifikacja. W alpiniźmie/himalaiźmie takiej federacji nie ma. A jakby była to by ustaliła, że w takich to a takich górach zima jest wtedy i wtedy. A skoro tak nie jest to mówiąc wulgarnie "kazdy ch** na swój strój". I Urubko stworzył swój prywatny "strój". Wolno mu, choć to trochę śmieszne, skoro panuje dość ogólna zgoda, że liczy się ta kalendarzowa. Nie ma się czym przejmować!

_________________
Mój kanał na YouTube: https://studio.youtube.com/channel/UC7G ... DING%22%7D
Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 10:40 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 1143
Lokalizacja: Łódź
Zbychu napisał(a):
Bywam w Tatrach kilkanaście/kilkadziesiąt razy w ciągu roku (mając do nich 300 km.).
Markiz napisał(a):
Kilkanaście razy to max. 19. Czyli tam i z powrotem 11400. Kilkadziesiąt, to powiedzmy, że 50 czyli 30 000 km. To Ty cholernie bogaty jesteś, mnie nie byłoby stać


Nie ściągajcie dyskusji na taki poziom. Też mam w Tatry dość daleko. Jakoś tam jeżdżę, a myślę że na liście najbiedniejszych Polaków będę w pierwszej setce. Ukłuło :(

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 11:02 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 07, 2008 11:33 am
Posty: 6266
TataFilipa napisał(a):
Nie ściągajcie dyskusji na taki poziom.

Popieram.
Od ponad trzydziestu lat bywam w Tatrach kilkanaście-kilkadziesiąt dni w roku (uważam, że to jednak trochę inny wyznacznik niż liczenie liczby "odwiedzin"). W większości przypadków konieczna do pokonania odległość to około 400 km, w ostatnich 10-latach zdarza się, że wzrasta prawie dwukrotnie. Podróżuję różnie - koleją, autobusami, samochodami osobowymi. Jakie to ma znaczenie w odniesieniu do "obserwacji własnych"?

Jak napisałem wcześniej - na himalaizmie "znam się" wyłącznie w oparciu o lekturę oraz rozmowy z himalaistami.

I nadal uważam, że tegoroczna polska zimowa wyprawa na K2 właściwie "zakończyła się" w momencie podjęcia decyzji o udziale jej uczestników w akcji ratunkowo-poszukiwawczej. Wszystko co działo się później - i co jeszcze się zdarzy (czy to w sferze sportowo-wyczynowej, czy etyczno-moralnej, czy wizerunkowo-etosowej) - to efekt tej decyzji. Wspaniałej, bez precedensu - ale brzemiennej w skutki. To "wielka improwizacja".

pozdrawiam
gb 8)

_________________
wszystko już było - ergo: nie panikuj
http://jaskiniar.blogspot.com/
http://puzzlepamieci.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 11:08 pm 
Swój

Dołączył(a): Pt paź 14, 2011 3:29 pm
Posty: 52
Lokalizacja: Polska
Przeczytałem http://www.mountain.ru/news/last.php?news_id=20423 i coś mi się wydaje, że tłumaczenie poszło bez wnikania w zdjęcia, a tam wyraźnie widać, że Denis kopał jamę w śniegu, a później w niej położył karimatę. Można stąd wnioskować, że słowa "Здесь моя палатка [...]" to tylko przenośnia. Trochę działał, jak Tomek...

Poza tym wrogość do Denisa chyba już nieco opadła, skoro będąc w bazie mógł wysłać przez internet info o jego wchodzeniu na K2. Wcześniej KW uniemożliwił mu wysyłanie czgokolwiek przez internet. Pozwolił tylko na kontakt z rodziną. Dobrze, że jednak pozwolono mu na dostęp do internetu, bo trochę to niestety zapachniało cenzurą i komunizmem. Czyli coś w stylu "wyłącznie Partia ma rację, a ty szary człowieku masz pisać wyłącznie po jej myśli". Na cenzurę mam alergię, więc zwracam na to uwagę.

Cytuj:
Marcin Kaczkan i Maciej Bedrejczuk byli na wysokości 7000 m (bo zawrócili 200 m przed C3). Oczywiście nie nocowali na tej wysokości, ale jakaś tam aklimatyzacja jednak jest.

Spodobało mi się to, więc rozwinę myśl: Jakaś tam aklimatyzacja na jakiś tam szczyt :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 11:36 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt maja 04, 2010 5:34 pm
Posty: 417
Lokalizacja: Rybnik / Piding
gb napisał(a):
]nadal uważam, że tegoroczna polska zimowa wyprawa na K2 właściwie "zakończyła się" w momencie podjęcia decyzji o udziale jej uczestników w akcji ratunkowo-poszukiwawczej. Wszystko co działo się później - i co jeszcze się zdarzy (czy to w sferze sportowo-wyczynowej, czy etyczno-moralnej, czy wizerunkowo-etosowej) - to efekt tej decyzji. Wspaniałej, bez precedensu - ale brzemiennej w skutki. To "wielka improwizacja

Ja się niewiele znam, ale czyż nie jest tak, że oni, idąc po Elisabeth, złapali trochę aklimatyzacji? Bo, z tego co pamiętam, było to ich pierwsze wyjście na ponad 6 tys., a później mieli możliwość zregenerować się w wygodnym hotelu w Skardu. Wracając pod K2 mówili, że są w dobrej formie. Natomiast mentalnie to wydaje mi się, że uratowanie człowiekowi życia powinno raczej dodać skrzydel.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 11:43 pm 
Stracony

Dołączył(a): Śr wrz 19, 2007 8:59 pm
Posty: 18072
Lokalizacja: Zachodnie Pomorze/Poznań
TataFilipa napisał(a):
Nie ściągajcie dyskusji na taki poziom. Też mam w Tatry dość daleko. Jakoś tam jeżdżę, a myślę że na liście najbiedniejszych Polaków będę w pierwszej setce. Ukłuło


Przepraszam jeśli Cie uraziłem, ale wkurzyły mnie wieczne pouczania Zbycha i jego mentorski ton. Uprzednio napisał, że z swojego doświadczenia w Tatrach to mógłby się ze trzy razy habilitować.
gb napisał(a):
I nadal uważam, że tegoroczna polska zimowa wyprawa na K2 właściwie "zakończyła się" w momencie podjęcia decyzji o udziale jej uczestników w akcji ratunkowo-poszukiwawczej. Wszystko co działo się później - i co jeszcze się zdarzy (czy to w sferze sportowo-wyczynowej, czy etyczno-moralnej, czy wizerunkowo-etosowej) - to efekt tej decyzji. Wspaniałej, bez precedensu - ale brzemiennej w skutki. To "wielka improwizacja".


Też tak uważam, ale czy było inne wyjście? No i trudno, K2 nie zając, nie ucieknie. A jak ktoś wyprzedzi, obojętnie czy w styczniu, lutym czy marcu to co z tego? Ubędzie coś nam? I tak pozycja Polaków w himalaizmie jest nadzwyczajna, całkowicie nieproporcjonalna do krajowego "stanu posiadania" gór typu alpejskiego i kondycji finansowej kraju.

_________________
Mój kanał na YouTube: https://studio.youtube.com/channel/UC7G ... DING%22%7D
Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 11:50 pm 
Stracony

Dołączył(a): Śr wrz 19, 2007 8:59 pm
Posty: 18072
Lokalizacja: Zachodnie Pomorze/Poznań
Kyjo napisał(a):
Natomiast mentalnie to wydaje mi się, że uratowanie człowiekowi życia powinno raczej dodać skrzydel.


Jeśli posiedzieli przy internecie i poczytali co się pisze na ten temat (uratowali Francuzkę a zostawili Polaka) to niekoniecznie. A potem rozwalony nos Bieleckiego...

_________________
Mój kanał na YouTube: https://studio.youtube.com/channel/UC7G ... DING%22%7D
Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 27, 2018 11:53 pm 
Swój

Dołączył(a): Pt paź 14, 2011 3:29 pm
Posty: 52
Lokalizacja: Polska
Cytuj:
Reszta jest milczeniem, i tak za dużo napisałem.

Markiz, fajnie, że masz takich znajomych, takie przeżycia, ale nie obraź się, nic nie napisałeś, a to co napisałeś wygląda na zwykłe chwalenie się kogo to nie znałem i komu to ręki nie uścisnąłem. Myślę, że warto pisać konkretnie, albo wcale, bo tak to każdy może pisać, że rozmawiał ze znanym himalaistą i ma wyrobiny pogląd na himalaizm lat 80-tych (bo akurat stał ze słynnym himalaistą w kolejce po bułeczki i coś tam pogadał). Szanuję Twoją wiedzę i zapewne doświadczenie, ale bez konkretów wygląda to słabo.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 12:12 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 07, 2008 11:33 am
Posty: 6266
Markiz napisał(a):
Też tak uważam, ale czy było inne wyjście? No i trudno, K2 nie zając, nie ucieknie.

Oczywiście, że nie było.
To jest poza dyskusją.
Natomiast uciekanie od wpływu tej sytuacji na późniejsze działania, zachowania i całą akcję - według mnie - jest po prostu dziecinadą.
Zwłaszcza, że styl w jakim ratownicy szli po Francuzkę i Polaka - przynajmniej w relacjach medialnych - wyglądał na coś w rodzaju "przedwczesnego finiszu".
Kyjo napisał(a):
Wracając pod K2 mówili, że są w dobrej formie.

A co mieli powiedzieć? Zresztą z pewnością wiedzieli co mówili. Ja mam na myśli raczej podejście nie fizyczno-sprawnościowe, co powiedzmy mentalne.
Ale o to mniejsza. W działaniu tego typu "machiny" organizacyjnej jaką jest tego typu wyprawa, każde "odstępstwo" od założonego planu - a zwłaszcza tak gwałtowne, dramatyczne i związane ze swego rodzaju pewnością dramatu ostatecznego - musi mieć wpływ (i ma zawsze - bez względu na cel takiego grupowego działania) zarówno na kierownictwo, na uczestników, na ich wzajemne relacje.

Gdybanie jak cała sprawa by się potoczyła - gdyby nie akcja ratownicza - nie ma najmniejszego sensu, bo tego, po prostu - i tak nigdy i nikt nie zweryfikuje ale z pewnością akcja wyprawy przebiegałaby zupełnie inaczej.

pozdrawiam
gb 8)
ps
To tak trochę jak u Bułhakowa, w "Mistrzu i Małgorzacie"... Gdyby Anuszka nie kupiła oleju, i gdyby go nie rozlała...

_________________
wszystko już było - ergo: nie panikuj
http://jaskiniar.blogspot.com/
http://puzzlepamieci.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 12:16 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 18125
końpolski napisał(a):
kilerus napisał(a):
Zima według Denisa to okres od 1 grudnia do 28/29 lutego.


- pierwszy przypadek: gość wchodzi na ośmiotysięcznik 2-go grudnia
-drugi przypadek: gość wchodzi na ośmiotysięcznik 2-go marca

w pierwszym przypadku aby wejść na szczyt musiał zaaklimatyzować się, zaporęczować górę, postawić obozy w październiku i listopadzie czyli jesienią
w drugim przypadku aby wejść na szczyt musiał zaaklimatyzować się, zaporęczować górę, postawić obozy w styczniu i w lutym czyli zimą

które wejście odbyło się w trudniejszych warunkach?

w pierwszym przypadku mamy wejście zimowe
w drugim przypadku mamy wejście wiosenne

Wniosek: o dupę roztrzaś ten Denisowy kalendarz!


A czy w przypadku zimy astronomicznej jest inaczej?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 12:40 am 
Stracony

Dołączył(a): Śr wrz 19, 2007 8:59 pm
Posty: 18072
Lokalizacja: Zachodnie Pomorze/Poznań
Sanders napisał(a):
Markiz, fajnie, że masz takich znajomych, takie przeżycia, ale nie obraź się, nic nie napisałeś, a to co napisałeś wygląda na zwykłe chwalenie się kogo to nie znałem i komu to ręki nie uścisnąłem. Myślę, że warto pisać konkretnie, albo wcale, bo tak to każdy może pisać, że rozmawiał ze znanym himalaistą i ma wyrobiny pogląd na himalaizm lat 80-tych (bo akurat stał ze słynnym himalaistą w kolejce po bułeczki i coś tam pogadał). Szanuję Twoją wiedzę i zapewne doświadczenie, ale bez konkretów wygląda to słabo.


Jakie tam chwalenie, chodziłem z nim do tego samego liceum i był moim zastępowym, czy to moja wina. No i jakie konkrety? To byłoby zwykła plotkarstwo. Napisałem, że byli wspaniałymi ale i też zwykłymi ludźmi, czyli z przywarami i czasami śmiesznostkami. Chcesz wiedzieć z czym ma najwięcej kłopotów lekarz wyprawy himalajskiej? Nie powiem, domyśl się, to dosyć łatwe, wystarczy pomyśleć, taka proza życia.
A jeśli chcesz więcej wiedzieć o herosach z tamtych lat to poczytaj "Komin pokutników" Długosza. To klasyka. A z mniej znanych to polecam "Bocoanie gniazdo" Anny Skoczylas, żony Adama Skoczylasa. To trochę taka babska literatura ale może przez to bardzo celna. I normalna, bez ochów i achów, w które bardzo często wpadają panowie. No i znowu bez nazwisk.

PS.
Zapewne znasz taką niewielką formację o nazwie Żółta Igła. Przez kilka lat podśmiewano się o niej wieczorami w Murowańcu. To znaczy nie o niej tylko o jednym wydarzeniu z nią związanym. Dwa duuuuuuuuuże nazwiska. Nic więcej, poszperaj w starych flepach jak jesteś ciekawy. Było opisane.

Czasami mi się wydaje, że zbyt nabożnie podchodzicie do Tatr. A nieraz bywało w nich zabawnie a nawet bardzo zabawnie i "herosi" mieli w tym swój udział.

Jedno zdradzę. Krzysztof Berbeka, wielkie nazwisko i świetny facet. Ale miał słabostkę - lubił pograć w brydża i strasznie mu karta nie szła i bardzo z tego powodu cierpiał. Kiedyś w Murowańcu oderwano go od stolika do telefonu w dyżurce. Akurat była pora na rozdanie kart i ułożono mu szlema w bez atu. Jak wrócił i ułożył karty to mu się ręce trzęsły. Triumfalnie powiedział szlem bez atu i rozłożył karty. A wtedy partnerzy się roześmieli i powiedzieli, że ułożyli karty. Obraził się i przez trzy dni z nimi nie gadał. A cały czas lało jak z cebra i nudził się w dyżurce.

Tak nawiasem - kiedyś dostałem takiego szlema w bez atu. Naprawdę, bez lipy. Karta życia. Mniej niż szóstka w totka, ale zawsze. Na Ornaku, też lało. Deszcz bywa fajny w Tatrach. Oczywiście nie jak się jedzie tylko na weekend.

Mniej zadęcia, Sanders. Pozdrawiam.

PS2.
Kiedyś kilka lat po dyplomie spotkałem profesora u którego robiłem dyplom. Trochę się zdziwiłem, bo on zupełnie "tatrzańsko" nie wyglądał. Wracaliśmy razem do Roztoki. Po drodze starszemu panu zebrało się na wspominki i jak wymienił swoje drogi to mi szczęka opadła. I z kim? M.in. z Stanisławskim. Chwalę się? Nie, wspominam, to normalne w moim wieku. Kiedyś tego doświadczysz.

_________________
Mój kanał na YouTube: https://studio.youtube.com/channel/UC7G ... DING%22%7D
Zapraszam


Ostatnio edytowano Śr lut 28, 2018 1:06 am przez Markiz, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 12:48 am 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Pn paź 05, 2015 7:18 pm
Posty: 1809
Markiz napisał(a):
@Zbychu - jeszcze w temacie "dawniej było lepiej":

Markiz napisał(a):
I dlatego bardzo Cię proszę, powstrzymaj się od łatwych ocen..

Mógłbym tu się rozpisywać, ale wszystkie racje pewnie byłyby obalane tylko dlatego, że to napisałem ja. Dlatego ja Cię z kolei proszę: przeczytaj pilnie dwa uzupełniające się teksty z linku zapodanego przez Grubegoilysego:
http://cragmagazine.pl/upadek-alpinisty ... ka-niemca/
Co prawda dotyczą one troszkę czegoś innego niż prosta turystyka w Tatrach, ale oddają dobrze zmiany, które niesie czas. Oceny nie są łatwe. To raczej kategoria smutnej refleksji. Ale wiem, że samo dostrzeżenie zjawiska, zwłaszcza przeze mnie, może być oceniane nagannie. Ja trzymam się swojego.
Markiz napisał(a):
Zbychu napisał(a):
Markiz, piszę to w oparciu o doświadczenie obserwacji. Bywam w Tatrach kilkanaście/kilkadziesiąt razy w ciągu roku (mając do nich 300 km.).
Sam pisałeś o częstotliwości swojego bywania.

Markiz napisał(a):
TataFilipa napisał(a):
Nie ściągajcie dyskusji na taki poziom. Też mam w Tatry dość daleko. Jakoś tam jeżdżę, a myślę że na liście najbiedniejszych Polaków będę w pierwszej setce. Ukłuło


Przepraszam jeśli Cie uraziłem, ale wkurzyły mnie wieczne pouczania Zbycha i jego mentorski ton. Uprzednio napisał, że z swojego doświadczenia w Tatrach to mógłby się ze trzy razy habilitować.

Wyjechałeś Markiz z tym bogactwem; a i mnie, choć nie zabrałem w temacie głosu, przypisuje się "ściąganie dyskusji na poziom"...
Co ma Twój wywód o bogactwie do mojej trzykrotnej habilitacji?! Chłopie! Nie zauważyłeś emotikona przy tym zdaniu? Wiesz, co to żart! Dystansu troszkę, bo bez niego stajesz się nieznośny nie tyle dla otoczenia, ile dla samego siebie... Zadajesz pytania adwersarzowi i sam na nie odpowiadasz w taki sposób, by go obśmiać i poniżyć. A teraz tak zmieniasz sens mojego zdania, pewnie wierząc, że masz prawo, bo jesteś na mnie wkurzony. Więc Ci przypomnę to, co faktycznie napisałem:
Po dziesiątkach lat doświadczania Tatr i swoich obserwacjach, mógłbym się habilitować potrójnie :D pisząc o różnicach w pokoleniach turystów. Dziwna miętkość charakteryzuje współczesne :D
Jak to się ma do, ku.rwa:
Uprzednio napisał, że z swojego doświadczenia w Tatrach to mógłby się ze trzy razy habilitować.
I znaczenie treści zmienione i klimat. Ty uparłeś się robić ze mnie durnia? Nigdy i nigdzie nie przeczytasz o moim doświadczeniu. Piszę o nieustannym doświadczaniu. Czujesz różnicę? Piszę jeszcze nie dość mentorskim tonem, byś zrozumiał. Tym bardziej, że próbujesz mieć coś do powiedzenia na siłę w temacie, który nie jest Twoją domeną. Tak samo jak Gb piszący o K2.
Naprawdę nie czuję się komfortowo, że to piszę. Chciałbym Cię po ludzku szanować, ale na to nie pozwalasz.


tomek.l napisał(a):
Oczywiście teoretycznie Wielicki mógł mu pozwolić na ten atak mówiąc, że jak ci tak zależy to idź. Ale na własną odpowiedzialność. Tylko wtedy posypałyby się na niego gromy polskich Zbychów i milerów, że jak to pozwala wejść na K2 temu ruskowi żerującemu na innych. I podobnego typu bzdury. Wszak wiadomo, że zima należy tylko do Polaków. I tylko Polak z dziada pradziada Piast, w dodatku z katolickiej rodziny od przynajmniej 3 tysięcy lat może tam wejść zimą jako pierwszy. A zwłaszcza na Narodowej Wyprawie.

Przykład, jak można w swoim umyśle stworzyć teorię tylko po to, by starać się dać upust swoim fobiom, uprzedzeniom i pogardzie...
Nie wiesz o co chodzi? To przeczytaj:

Oczywiście teoretycznie Wielicki mógł mu pozwolić na ten atak mówiąc, że jak ci tak zależy to idź. Ale na własną odpowiedzialność. Tylko wtedy posypałyby się na niego gromy żydowskich Zbychów i milerów, że jak to pozwala wejść na K2 temu ruskowi żerującemu na innych. I podobnego typu bzdury. Wszak wiadomo, że zima należy tylko do Żydów. I tylko Żyd z dziada pradziada potomek Izraela, w dodatku potomek Abrahama od przynajmniej 3 tysięcy lat może tam wejść zimą jako pierwszy. A zwłaszcza na Wyprawie Narodu Żydowskiego.

Ktoś zarzucił mi tutaj ksenofobię? A ten przykład klasycznej ojkofobii? Kto ma rozum, niechaj myśli...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 1:19 am 
Stracony

Dołączył(a): Śr wrz 19, 2007 8:59 pm
Posty: 18072
Lokalizacja: Zachodnie Pomorze/Poznań
Zbychu napisał(a):
Ale wiem, że samo dostrzeżenie zjawiska, zwłaszcza przeze mnie, może być oceniane nagannie. Ja trzymam się swojego.


Masz prawo. Ale dlaczego momentami popadając w megalomanię? Nie mówiąc już o manii prześladowczej.
Zbychu napisał(a):
Tylko wtedy posypałyby się na niego gromy polskich Zbychów i milerów,


Zabolało? I bardzo dobrze. Czasami się trzeba zastanowić co się pisze. Np. do kolegi o trudnym do zapamiętaniu nicku - "coś ty, Rusek jesteś? A ksenofobię wcale nie ja pierwszy Ci zarzuciłem.

_________________
Mój kanał na YouTube: https://studio.youtube.com/channel/UC7G ... DING%22%7D
Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 1:28 am 
Stracony

Dołączył(a): Śr wrz 19, 2007 8:59 pm
Posty: 18072
Lokalizacja: Zachodnie Pomorze/Poznań
Zbychu napisał(a):
A ten przykład klasycznej ojkofobii? Kto ma rozum, niechaj myśli...


Cytuj:
Ojkofobia
Ojkofobia, także oikofobia gr. οἶκος + φόβος (strach przed domem, rodziną) – termin zdefiniowany w kontekście politycznym w literaturze filozoficznej przez Rogera Scrutona oznacza odrzucenie (od rezerwy do nienawiści) rodzimej kultury i apologię innych systemów wartości[1][2][3].

W literaturze terminu ojkofobia użył w 1808 roku poeta romantyczny Robert Southey do określenia tęsknoty za opuszczeniem domu rodzinnego[4]. Terminem tym w 2004 roku[2] Scruton określił zjawisko kryzysu tożsamości społecznej charakteryzującego dekadencką fazę rozwoju cywilizacji, a przypisywaną środowiskom lewicowym i liberalnym[1]. W opisie Scrutona ojkofobia jest przeciwieństwem ojkofilii rozumianej jako miłość do domu, do tego co nasze. Przyczyn opisywanego zjawiska upatruje w buncie młodzieży oraz aktywnościach kojarzonych z poglądami lewicowymi, takich jak odrzucenie tradycji i działań o charakterze inżynierii społecznej[5]. Za charakterystyczne uważa samookreślenie tych grup jako obrońców przed ksenofobią rozumianą jako awersja do „obcych”, bez precyzyjnego określenia sensu i aspektów zarzutów, a także poprawne politycznie szermowanie hasłami walki z seksizmem, rasizmem, homofobią i antysemityzmem[1]. Deklarowanym celem ich działania jest stworzenie inkluzywnego, otwartego, społeczeństwa wielokulturowego[1]. W opinii Scrutona część tzw. elit intelektualnych i politycznych Europy popada w ojkofobię. Postawę wyrzeczenia się dziedzictwa i domu, wyrażaną hasłem „tam moja ojczyzna, gdzie mi dobrze”[3], przypisuje ruchom międzynarodowym takim jak Unia Europejska oraz szeroko rozumianym kosmopolitycznym, pragmatycznym i postmodernistycznym intelektualistom[6]. Jako skrajną formę ojkofobii określana jest nienawiść do rodziny, ojczyzny, kultury narodowej i wspólnoty cywilizacyjnej[1][7][8], wyobcowanie połączone z niezadomowieniem, lękiem i frustracją[9]. Przyczyn upatruje autor w zeświecczeniu społeczeństwa[1]. Jako remedium wskazuje powrót do realistycznej metafizyki, antropologii i w konsekwencji – klasycznej cywilizacji chrześcijańskiej[1].

W „The Encyclopedia of Phobias, Fears, and Anxieties” ojkofobia wymieniona została jako rodzaj zaburzenia osobowości, synonim domatofobii i eikofobii[10][11][1]. Nie wymieniają jej dwa podręczniki psychiatrii[12][13].


Boże, co za bełkot. Porównywalny z "dziełami" niejakiego Josifa Wisarionowicza Stalina. No i z bajdurzeniem niejakiego redaktora Gadowskiego.

Edit:
"Doświadczanie Tatr". Cudne, klasyka, II połowa XIX wieku albo fin de siecle. Emfaza! Będzie jeszcze coś o kapliczce straceńców? Albo rycerzach śpiących w Giewoncie?
Ten "jaskółczy niepokój", że mogą nie wejść na te pieprzone K2? Ja tam wolę aby nie weszli niż miałaby być wiadoma powtórka, czyli ileś tam trupów.. Ale Ty pewnie wolisz inaczej. Jak to napisał pewien kpiarz - "Od prawieków nasi ojce raźno szli w samobojce, ten tylko coś był wart, kto był denat".

_________________
Mój kanał na YouTube: https://studio.youtube.com/channel/UC7G ... DING%22%7D
Zapraszam


Ostatnio edytowano Śr lut 28, 2018 1:52 am przez Markiz, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 1:36 am 
Swój

Dołączył(a): Pt paź 14, 2011 3:29 pm
Posty: 52
Lokalizacja: Polska
Cytuj:
"Komin pokutników" Długosza. To klasyka. A z mniej znanych to polecam "Bocoanie gniazdo" Anny Skoczylas

Fajnie, że przywołujesz klasykę - czytałem tak dawno, że może będzie warto znów wziąć do ręki... "Komin..." to ze dwa razy, albo i wiecej... Choć jakoś tak najczęściej w pamięci pozostają mi fragmenty z książki "Miejsce przy stole" i ta reakcja kolejarza, który idąc poprzez skały zobaczył po raz pierwszy wspinaczy. I ta jego opinia o ludzkiej rasie ;)

Cytuj:
I z kim? M.in. z Stanisławskim. Chwalę się? Nie, wspominam, to normalne w moim wieku. Kiedyś tego doświadczysz.

Kto dużo chodzi po górach, po prostu spotyka takich, co dużo chodzą po górach. Wiem, że to jest miłe zetknąć się z "historią" gór, bo nieraz tego doświadczyłem, ale nie widzę w tym powodu do szczycenia się. Dla mnie każdy, kto postrzega góry podobnie do mnie, jest mi bliski - nie ma znaczenia czy wszedł na Ewerest czy na Babią Górę po raz trzydziesty... Ot, czowiek, który podziela moją pasję, ale ma bardziej ambitne lub mniej cele, albo ma lepszą lub gorszą kondycję, albo w życiu wybrał wyłącznie góry, rezygnując z czasu dla rodziny, albo wręcz przeciwnie - poświęcił się rodzinie, ale góry wciąż kocha ponad wszystko.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 9:00 am 
Kombatant

Dołączył(a): Wt kwi 22, 2014 3:26 pm
Posty: 415
Wyprawa zimowa "zakończyła" się z chwilą podjęcia akcji ratunkowej.
Co za bzdury. Po pierwsze na akcję mieli raptem kilkanaście godzin, później ze względu na pogodę trzeba było wiać. Ze względu na pogodę musieli spędzić trochę czasu w Skardu a w tym czasie pod K2 wszyscy grzecznie siedzieli w namiotach bo pogoda na nic więcej nie pozwoliła. Równie dobrze mozna napisać że uderzenie kamieniem w nochala Bieleckiego zakończyło wyprawę. Też chłop na kilkanaście godzin był wyłączony z akcji. Źle obrana droga i pogoda to czynniki że są tu gdzie są. Nawet gdyby od razy ruszyli tym drugim wariantem to do tej pory pewnie by do szczytu nie dotarli.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 9:42 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 07, 2008 11:33 am
Posty: 6266
trebor napisał(a):
Co za bzdury.

To miło, że zdanie "odrębne" od poglądu, który Ty reprezentujesz potrafisz ocenić i opisać w tak bezpretensjonalny i w sumie kulturalny sposób.
Być może - według Ciebie - są to bzdury, choć nie jestem pewien, czy przeczytałeś ze zrozumieniem to co napisałem (i to kilka razy). Zwracam Ci uwagę, że w mojej wypowiedzi (co zresztą zacytowałeś) słowo: zakończyła - zostało ujęte w cudzysłów. Umiejętność czytania ze zrozumieniem pozwala na traktowanie tak zapisanych zwrotów, określeń, słów - nie w dosłownym znaczeniu.

Zapewne Ty wiesz na 100%, iż p. Wielicki przewidywał, że podczas przerwy w akcji (ze względu na pogodę) najlepsi w grupie po prostu "wyskoczą sobie" na jakąś akcję dodatkową - trafiła się ratownicza.

"Grzeczne siedzenie" w bazie w oczekiwaniu na poprawę pogody nieco się różni od akcji ratunkowej prowadzonej na tempo, w warunkach nieprzewidywalnych i w dodatku z pewnością, że "100%" powodzenia i tak się nie uda osiągnąć. Nawet ktoś taki jak ja, który w sprawach himalaizmu zimowego w polskim wydaniu, nie orientuje się nic, a nic - tę różnicę może dostrzec...

Nikt nie pisał, że wypadek Bieleckiego zakończył wyprawę, co nie zmienia faktu, że nie był on przewidywany, i że w skali całej wyprawy można mówić o szczęściu. :) (jak każdy wypadek). Natomiast - puszczając nieco wodze fantazji (czyli zaczynając "gdybanie") - można się zacząć zastanawiać, czy - gdyby nie akcja ratownicza - Bielecki byłby w tym miejscu, w którym został uderzony kamieniem? Według mnie - co też pisałem - akcja "oblężnicza" przebiegałaby zupełnie inaczej. Piszesz - "źle dobrana droga" - być może pomysł na zmianę drogi pojawiłby się wcześniej?

Bardzo być może, że uda się w końcu - w ramach tej wyprawy zdobyć K2, oczywiste jest, że wyprawa będzie działała do zaplanowanego - czasowego - końca. Ale twierdzenie, że tego typu "zamieszanie" nie pozostało bez wpływu zarówno na logistykę jak i psychikę WSZYSTKICH uczestników wyprawy - to - powtórzę raz jeszcze - po prostu przejaw chciejstwa i dziecinady.
Nie jestem wykształconym psychologiem - ale podejrzewam, że nawet takie, a nie inne zachowanie p. Urubko również wynikało - po części - z akcji ratowniczej.
Wiem, że "nasi" to herosi i bohaterowie, którzy w trakcie narodowej wyprawy powinni dokonywać wyłącznie czynów chwalebnych, heroicznych.

pozdrawiam
gb 8)

_________________
wszystko już było - ergo: nie panikuj
http://jaskiniar.blogspot.com/
http://puzzlepamieci.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 10:10 am 
Swój

Dołączył(a): Pt paź 14, 2011 3:29 pm
Posty: 52
Lokalizacja: Polska
Polemizowałbym z opinią jakoby akcja ratownicza miała istotny wpływ na akcję górską. Zdaję sobie sprawę, że tzw. wybicie z rytmu nie jest obojętne na ogół działań przeciętnego człowieka, ale tam pojechali zawodowcy i moim zdaniem z założenia mają odporniejszą psychikę niż przeciętny Kowalski. Nie mówiąc o tym, że każdego dnia są nastawieni na "wybicie z rytmu", bo pogada miała być taka, a wyszła inna, bo ktoś miał dojść gdzieś tam, a nie doszedł, ktoś zostawił niedomknięty namiot, a ktoś inny oberwał kamieniem. Z moich obserwacji wynika, że ludzie doświadczeni i z odpowiednią psychiką całkiem dobrze sobie radzą z takimi ciągłymi zmianami planów i dalej idą do przodu, jak "czołg". Przeciętny Kowalski w takich momentach popada w zwątpienie, rezygnację itd. Na tej wyprawie nie ma przeciętnych Kowalskich. Raczej skłoniłbym się do stwierdzenia, że akcja ratownicza miała wpływ, ale nieistotny i pomijalny na zdobycie celu.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 28, 2018 10:30 am 
Kombatant

Dołączył(a): Wt kwi 22, 2014 3:26 pm
Posty: 415
gb napisał(a):
trebor napisał(a):
Co za bzdury.

To miło, że zdanie "odrębne" od poglądu, który Ty reprezentujesz potrafisz ocenić i opisać w tak bezpretensjonalny i w sumie kulturalny sposób.
Być może - według Ciebie - są to bzdury, choć nie jestem pewien, czy przeczytałeś ze zrozumieniem to co napisałem (i to kilka razy). Zwracam Ci uwagę, że w mojej wypowiedzi (co zresztą zacytowałeś) słowo: zakończyła - zostało ujęte w cudzysłów. Umiejętność czytania ze zrozumieniem pozwala na traktowanie tak zapisanych zwrotów, określeń, słów - nie w dosłownym znaczeniu.

Zapewne Ty wiesz na 100%, iż p. Wielicki przewidywał, że podczas przerwy w akcji (ze względu na pogodę) najlepsi w grupie po prostu "wyskoczą sobie" na jakąś akcję dodatkową - trafiła się ratownicza.

"Grzeczne siedzenie" w bazie w oczekiwaniu na poprawę pogody nieco się różni od akcji ratunkowej prowadzonej na tempo, w warunkach nieprzewidywalnych i w dodatku z pewnością, że "100%" powodzenia i tak się nie uda osiągnąć. Nawet ktoś taki jak ja, który w sprawach himalaizmu zimowego w polskim wydaniu, nie orientuje się nic, a nic - tę różnicę może dostrzec...

Nikt nie pisał, że wypadek Bieleckiego zakończył wyprawę, co nie zmienia faktu, że nie był on przewidywany, i że w skali całej wyprawy można mówić o szczęściu. :) (jak każdy wypadek). Natomiast - puszczając nieco wodze fantazji (czyli zaczynając "gdybanie") - można się zacząć zastanawiać, czy - gdyby nie akcja ratownicza - Bielecki byłby w tym miejscu, w którym został uderzony kamieniem? Według mnie - co też pisałem - akcja "oblężnicza" przebiegałaby zupełnie inaczej. Piszesz - "źle dobrana droga" - być może pomysł na zmianę drogi pojawiłby się wcześniej?

Bardzo być może, że uda się w końcu - w ramach tej wyprawy zdobyć K2, oczywiste jest, że wyprawa będzie działała do zaplanowanego - czasowego - końca. Ale twierdzenie, że tego typu "zamieszanie" nie pozostało bez wpływu zarówno na logistykę jak i psychikę WSZYSTKICH uczestników wyprawy - to - powtórzę raz jeszcze - po prostu przejaw chciejstwa i dziecinady.
Nie jestem wykształconym psychologiem - ale podejrzewam, że nawet takie, a nie inne zachowanie p. Urubko również wynikało - po części - z akcji ratowniczej.
Wiem, że "nasi" to herosi i bohaterowie, którzy w trakcie narodowej wyprawy powinni dokonywać wyłącznie czynów chwalebnych, heroicznych.

pozdrawiam
gb 8)

A ty mój post dokładnie przeczytałeś przyjacielu. Widzisz tam cudzysłów, bo ja tak. Więc bystrzacho wyobraź sobie że wiem o co ci chodziło. Nie napisałem że po akcji ratowniczej wszyscy zwinęli majdan i ruszyli do domu.
Wyobraź też sobie że po całej akcji mieli kilka dni na odpoczynek a siedzenia w namiotach to już pewnie mieli i tak po dziurki w nosie. A warunki podczas akcji były na tyle nieprzewidywalne że dotarcie do Revol zajęło im tylko 8 godzin.


Ostatnio edytowano Śr lut 28, 2018 10:35 am przez trebor, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3269 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95 ... 109  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL